02.01.06, 22:13
Bardzo się martwię i nie wiem jak mu pomóc. Jest mi podwójnie trudno bo nie
mieszkam już z rodzicami od kilku lat. W domu nigdy nie było dobrze. W
powietrzu siekierę można by powiesić. Brat we wrześniu poszedł do liceum i
zaczęło się. Wiem, że to trudny wiek, ale on odmawia chodzenia do szkoły. Nie
idzie mu nauka, ma b. słabe stopnie (w gimnazjum świetnie sobie radził. W
domu nie ma wsparcia ze strony ojca (psychopata i furiat), matka nie wie co
ma robić. Brat dwa razy łykał garść proszków, które nie mogły zrobić mu
większej krzywdy, ale były na pewno wołaniem o pomoc. Matka była z bratem u
psychologa, który ma pod opieką jego szkołę. Ta pani chyba do najmądrzejszych
nie należy bo w stanie depresji zrobiła mu testy na dysgrafie i dysleksję.
Wyszło z nich,że jest głuchy i ma inteligencję sporo poniżej przeciętnej.
Pomóżcie proszę. Może znacie kogoś kto mógłby pomóc. Do kogo sensownego można
się udać.
Obserwuj wątek
    • urszulai Re: mój brat 02.01.06, 22:28
      Boze jak czytam o takiej pomocy to wierzyc mi sie nie chce,ze ktos taki jest
      psychologiem.Zamiast mu pomoc wyglada na to ,ze go zniechecila.Kimka w jakim
      mieszkasz wojewodztwie?
    • dorcia1974 Re: mój brat 02.01.06, 22:35
      myslę ze twój brat nie moze się odnaleźc w nowej szkole no i ta sytuacja w
      domu...i tak sobie jeszcze mysle ze pewnie ma depresje i powinien ją leczyc u
      dobrego specjalisty.Poza tym nie rozumiem dlaczego po targnięciu sie na życie
      nikt się nim nie zainteresował (?)
      • urszulai Re: mój brat 02.01.06, 22:39
        Moze napisz na moj mail gazetowy.
    • edytunia86 Re: mój brat 02.01.06, 23:21
      Myślę, że może wizyta u specjalisty np.: dobrego psychologa może pomogłaby
      twojemu bratu. Myślę, że to, że to co przeżywa twój bat dla niego też nie jes
      łatwe.
      Ja sama jak chodziłam do gimnazjum miałam lepsze stopnie, a jak zaczęłam
      chodzidzić do liceum miałam gorsze stopnie na koniec pierwszej klasy groziło mi
      zagrorzenie z chemii i tak się zaqczęły moje problemy z nauką w liceum. Mnie
      samej trudno było się odnaleść jak zaczęłam chodzić do liceum. W pierwszej
      klasię liceum się izolowałam o swojej klasy, byłam zamnięta w sobie, rodziłam
      się blada jak pani pedagog podchodziła do mnie i próbowała ze mną rozmawiać.
      Rodzice mnie chba mnie wspierali. Teraz z perspektywy czasu wydaje mi się, ze
      moi rodzice chyba nie nardzo rozumieli co się ze mną dzieje.
      • insignificant Re: mój brat 03.01.06, 01:37
        ładnie piszesz nawet.
        • bambomurzynzafryko Re: mój brat 03.01.06, 01:59
          insignificant napisał:

          > ładnie piszesz nawet.

          Ale chodzi o kimkę czy o edytunię?
          • dorcia1974 Re: mój brat 03.01.06, 08:47
            zostawcie edytunie w spokoju! tak ma i już ;-)
    • mskaiq Re: mój brat 03.01.06, 13:11
      Nasza inteligencja zalezy od tego ile jest w nas radosci a ile strachu. Mysle
      ze Twoj Brat boi sie chodzic do liceum, sprobuj sie zorietowac czego sie boi,
      mysle ze jest konkretny powod. Kiedy zabierzesz ten strach albo oslabisz go to
      wszystko zacznie sie zmieniac, wroci chec chodzenia do szkoly i wyniki poprawia
      sie bardzo szybko.
      Serdeczne pozdrowienia.
    • zyrafa46 Re: mój brat 03.01.06, 15:31
      Kimka, a gdybyś Ty poszła do szkoły brata, wybrała sobie któregoś
      z jego nauczycieli - takiego, z którym MOŻNA sie dogadać, który należy
      do nauczycieli, którzy lubia dowieść uczniowi, ze jest w stanie się nauczyć.
      A nie takiego "nauczyciela", który uważa, ze jego rola polega na tym,
      by udowodnić uczniowi, że jest nieprzygotowany.
      Taka rozmowa może BARDZO WIELE DAĆ. Trzeba znaleźć "korek", który "blokuje"
      Twojego brata (oprócz rodziców).
      Pozdrawiam Cię i brata serdecznie, Żyrafa
      • kimka5 Re: mój brat 03.01.06, 22:53
        Może odpowiem hurtowo, tak bedzie prościej. Bardzo dziękuję za zainteresowanie.
        Było mi bardzo potrzebne. Przedewszystkim czuję się źle w zaistniałej sytuacji
        bo zostałam wepchnięta w nie swoją rolę. Ja jestem siostrą, a nie mamą. Dlatego
        nie chciałabym robić numerów z chodzeniem do szkoły itp. Jeżeli chodzi o próby
        samobójcze to obawiam się, że psycholożka może o nich nie wiedzieć??? Naprawdę
        chciałabym mu pomóc, ale on się strasznie zamyka. Odpowieda
        tylko "nic", "nie", "nie wiem". Dodam jeszcze, że mieszkam w Warszawie.
        Jszecze raz wielkie dzięki za wsparcie i ciepłe słowa
        • tristezza Re: mój brat 03.01.06, 23:29
          polecam Mlodziezowy Osrodek Psychologiczny ul.Boryszewska 4 (Mokotow)
          te.22 646 57 25
          mozliwosc terapii indywidualnej lub grupowej, bardzo profesjonalny zespol
          psychologow
          osrodek jest bezplatny
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka