Dodaj do ulubionych

Żona faceta z depresją

04.01.06, 14:29
Pierwszy raz pisze na tym forum. Nie cierpię na depresję. Cierpi na nią mój
mąż. Jeszcze przed ślubem wiedziałam o tym jego problemie. Na tyle był
uczciwy. Potem decyzja o ślubie, ślub, nawrót depresji. I trwa to tak prawie
trzy lata. Ciągle źle się czuje, na nic nie ma ochoty itd. Ciągle zmienia
leki, szukając tych właściwych. Ciągłe czekanie a może to będzie to ten.
Wiem, że ślubowałam mi miłość i w zdrowiu i chorobie. Ale ja już po prostu
nie daję sobie rady z tym wszystkim.
Nasze problemy zaczęły się bardzo szybko po ślubie. Tak naprawdę to nie
doświadczyłam bycia młodą żoną. U nas zaczęło się od problemów. Jego stan
zdrowotny się pogorszył. Nawrót depresji. W porządku. Byłam w stanie to
zrozumieć. Byłam w stanie zrozumieć, że jak źle się czuje to nie ma ochoty
na seks, przytulanie, bycie czułym i kochającym mężem.. Byłam w stanie
zrozumieć, że może nie chcieć kochać się z ciężarną żoną (chociaż strasznie
to bolało). To, że nie przytula mnie, nie całuje prócz zdawkowych buziaków na
dobranoc. To, że nie pomaga w domu. Wierzyłam, że ten stan się zmieni. Byłam
dobrą i wyrozumiałą żoną czekającą na niego. Czekałam.
Aż doszłam do etapu buntu. Przestałam się zgadzać z tym jego czekaniem na
cud, by wszystko samo wróciło do normy. Bez podejmowania żadnych prób. Ja już
nie mam siły walczyć za nas oboje. Prosić, namawiać. On zawsze
mówi: „Zobaczysz, poprawi mi się (samo!), wszystko wróci do normy.” Tylko, że
obawiam się, że gdy nadejdzie ta chwila to ja będę tą osobą, której nic nie
będzie się chciało. Która się wypaliła..
Ciągle podtyka mi materiały dotyczące depresji, mówi o tym, że powinno się go
zostawić w spokoju, do niczego nie zmuszać. Nie kazać brać się w garść.

Boję się, że to ja niedługo będę potrzebowała pomocy lekarskiej. Mimo, że
jestem silna psychicznie, ale to też ma jakieś granice.
Obserwuj wątek
    • bambomurzynzafryko Re: Żona faceta z depresją 04.01.06, 14:38
      Cześć!
      Czy Twój mąż chodzi jedynie do psychiatry czy także do psychoterapeuty?
      bambo1976
      • nat1976 Re: Żona faceta z depresją 04.01.06, 14:42
        Ostatnio tylko do psychiatry. Wyznaje zasadę, że zanim pójdzie do
        psychoterapeuty musi się wygrzebać z dołka.
        • bambomurzynzafryko Re: Żona faceta z depresją 04.01.06, 14:49
          W teorii zasada dobra. Tylko że psychiatrzy czesto nie mówią ludzim w depresji
          jak mają się zachowywać wobec bliskich.
          Twój mąż najwyraźniej czerpie profity (choc nie twierdzę że czyni to perfidnie)
          z depresji. Jesli ty mu na to zwrócisz uwagę, może nie poskutkować.
          Ale psychoterapeuta na pewno by mu na to zwrócił uwagę. I może by poskutkowało

          A poza tym w jakich to artykułach o depresji jest napisane, zeby z człowieka
          robić świętą krowę?
          Wykonywanie codziennych obowiązków to podstawowa terapia. bez tego leki będą
          zwykłymi dopalaczami.
          • nat1976 Re: Żona faceta z depresją 04.01.06, 14:59
            Człowieka w depresji nie powinno się do niczego zmuszać. Do zmywania,
            odkurzania, robienia zakupów, zajmowania się dzieckiem.
            Do zajmowania się żoną też nie. Na moje pytanie dlaczego nie okazujesz mi
            miłości, dlaczego nie sprawiasz bym czuła sie kochana, dlaczego mnie nie
            przytulasz, całujesz - słyszę tylko - nie potrzebuję tego.
          • nat1976 Re: Żona faceta z depresją 04.01.06, 15:01
            I za każdym razem gdy coś próbuję mu wytłumaczyć, namówić to kończy się to
            sprzeczką. Sprzeczką, po której on gorzej się czuje, a ja mam wyrzuty sumienia,
            że nie dałam mu świętego spokoju.
            • tristezza Re: Żona faceta z depresją 04.01.06, 15:13
              owszem, w glebokiej depresji wykonywanie tych wszystkich czynnosci niekiedy
              czlowieka przerasta. okazywanie zonie milosci rowniez bywa niemozliwe.
              maz jak najsluszniej zmienia leki w poszukiwaniu skutecznego, nie da sie
              wykluczyc ze jest lekooporny. jesli jest w glebokim dole to istotnie
              psychoterapia nie jest zalecana.
              nie jest latwo dzielic zycie z osoba depresyjna. mysle ze to Tobie przydalaby
              sie psychoterapia. albo rozwod. zreszta jedno nie wyklucza drugiego.
              t.
              • nat1976 Re: Żona faceta z depresją 04.01.06, 15:26
                Co dałaby mi psychoterapia? Co doradziłby mi lekarz? Spróbuj zrozumieć męża?
                • tristezza Re: Żona faceta z depresją 04.01.06, 15:35
                  psychoterapeuta nie jest doradca. pomoglby Ci uswiadomic sobie, czy chcesz byc
                  dalej z chorym mezem czy wolisz sie z nim rozstac. a jak sie mezowi troche
                  poprawi to moze sprobujcie wspolnej terapii?
                  powodzenia!
              • bambomurzynzafryko Tristezza 04.01.06, 15:33
                Ciekawa koncepcja.

                Bywa tak, że człowiek nie jest w stanie nic zrobić.Ale to nie znaczy,ze ma
                przez lata czekać na cud i nie pomagać żonie. To juz jest zły nawyk.

                Dobrze, że ten pan szuka leków. Ale leki nie zmienią jego HABITUS.

                Y GASSET: Ja to ja i moje otoczenie. Uważam to zdanie za słuszne. jeśli
                otoczenie tego pana przestaje obchodzić ze względu na depresję, to nie może
                sobie powiedzieć,poczekam na lek,a jak znajdę, wszystkobędzie OK.

                Bo jego żona i jego dziecko sami ułożą sobie życie. A on w ich otoczeniu będzie
                tylko bezużytecznym rekwizytem.

                Trzeba walczyć o włączenie go do rodzinnego życia, w krąg odpowiedzialności,
                obowiązków.
                On tez musi walczyć. A z relacji tej pani nie wynika aby walczył, tylko z
                zastanawiającą przytomnością broni swych praw do świętego spokoju
                • tristezza Re: Tristezza 04.01.06, 15:45
                  mnie z relacji tej pani wynika,ze ma juz tej sytuacji dosc

                  powtarzam: w ciezkiej depresji, zwlaszcza takiej polaczonej z zahamowaniem
                  ruchowym zakupy, sprzatanie itd. bywaja ponad sily chorego. obojetnosc wobec
                  zony, seksu i losow malzenstwa tez jest typowa.
                  nie znam glebi depresji tego pana,ale znam przypadki kiedy tak wlasnie jest i
                  nie ma tu nic do roboty uchylanie sie od obowiazkow czy zle nawyki.
                  byc moze ten pan nie ma sily walczyc, moze tez nie miec na to ochoty.
                  decyzja nalezy do tej pani.
                  • bambomurzynzafryko Re: Tristezza 04.01.06, 15:50
                    Myślę, że wspólna psychoterapia to dobry pomysł. Może zresztą ja zbyt poważnie
                    traktuję małżeństwo.
                    Wiadomo, katol, te sprawy.
                    U mnie, w moim prywatnym ciemnogrodzie, idzie sie z tym do księdza.
    • bambomurzynzafryko Re: Żona faceta z depresją 04.01.06, 15:09
      No to są zwyczajne wykręty. Chory na depresję powinien zmywać itd. Powinien
      próbować uporządkowac przestrzeń dookoła siebie. Nie możesz go rozpieszczać. ja
      byłem chory i zapie..łem przy garach i dziecku 3 razy więcej niż moja żona
      (też skądinąd chora na depa. I powiem ci - bez tego bym się posypał
      A co do uczuciowej oziębłości
      Nie sądzę, aby leki dały tu jakiś super efekt. Terapia wydaje sie nieodzowna.
      Czy wy w ogóle o tym rozmawiacie? czy tylko:
      - Przytul mnie
      - Nie mam ochoty
      • nat1976 Re: Żona faceta z depresją 04.01.06, 15:25
        Tłumaczę mu długo i namiętnie, że potrzebuję jego bliskości. Tego, że mnie
        przytuli, pocałuje lub chociaż odpowie na to co ja robię. Jego jedyna rada to
        taka bym brała to na co mam ochotę. Tylko jak całować się z kimś kto nie daje
        Ci żadnego odezwu?

        A co do seksu. Był u seksuologa. Pani dr tłumaczyła (podobno), że u niego to
        nie jest jedynie wina leków. Że powinniśmy próbować. Więc ośmieliłam sobie
        wymyslić, że aby nie stresować go zbytnio tym czy nam wyjdzie czy nie, aby
        spróbować kochać się bez ostatniego etapu. Czyli, aby przytulać się, całować
        czule, poznawać swoje ciała itd. Ale bez penetracji. Myślałam, że to byłby
        dobry krok. Ale dla niego chyba nie. W naszym związku jest zero intymności.
        Równie dobrze mógłby być moim kuzynem.
        • bambomurzynzafryko Re: Żona faceta z depresją 04.01.06, 15:46
          No z seksem to najtrudniejsza sprawa. Bo tutaj dobre chęci nie wystarczą.
          Ale dobrze,ze był u seksuologa i to znak, że się stara.
          Mogę sobie wyobrazić jak to doskwiera. Może jednak traktujesz tę pożądaną przez
          ciebie bliskość zbyt erotycznie. To oczywiście normalne, a oziębłość małżonka
          to dużyproblem. Ale może tym go po prostu płoszysz?
          A czy przeprowadzaliście tzw. szczere rozmowy? Np.usłyszał od ciebie to, o czym
          tu mówisz. Tak bez ogródek.
          Może należałoby mu to powiedzieć.Ale zawsze z pozytywną konkluzją, np. pójdźmy
          wspólnie na psychoterapię. Ty i ja. Bo cośmędzy nami nie gra. Ja za dużo od
          ciebie wymagam, a ty sie na mnie boczysz itd. Moze da sie to ułożyć. Wtedy i ty
          i on zdacie sie na osąd kogoś obiektywnego, uznacie jakiś autorytet. Wtedy
          będzie wam prościej.
    • slavian1 Re: Żona faceta z depresją 04.01.06, 15:53
      Myślę, że jedyne rozwiązanie do psychoterapia. Po pozwoli dotrzeć do sedna jego
      problemów. Tobie też może się przydać, żeby pomóc podjąć Ci decyzję, czy
      trwanie w tym związku ma sens.
      Tak mi przyszło jeszcze do głowy, że może on jest po prostu krypto gejem. To by
      tłumaczyło jego niechęć do seksu i stany depresyjne. Oczywiście powodów może
      być wiele - bez pomocy psychologa nic z tego nie będzie.
    • carlabruni Re: Żona faceta z depresją 04.01.06, 16:06
      nie znam powodów depresji Twojego męża. wiem tez, że osoba z depresją nie może
      wzuiąć się w garść, bo tej garści poprostu nie ma.on powinien zrozumieć
      jedno!!! jeśli ciągle będzie siedział nie starająć się nić robić(nawet
      wykonywać obowiązków domowych) to jego stan będzie się tylko pogarszał. będzie
      czół się bezurzyteczny. to nie jest zbyt optymistyczne. jeszcze jedno. niech
      tyle nie czyta o depresji. zakładam, że i tak wie o niej wszystko. pozdrawiam.
    • nemefitid a jak u was z seksem ? 04.01.06, 17:39
      nat1976 napisała:

      > Jeszcze przed ślubem wiedziałam o tym jego problemie. Na tyle był
      > uczciwy. Potem decyzja o ślubie, ślub, nawrót depresji. I trwa to tak prawie
      > trzy lata. Ciągle źle się czuje, na nic nie ma ochoty itd. Ciągle zmienia
      > leki, szukając tych właściwych.

      ?
    • carlabruni Re: Żona faceta z depresją 04.01.06, 17:42
      chyba nie zbyt ciekawie.
      • urszulai Re: Żona faceta z depresją 04.01.06, 19:55
        Wiesz Nat,czytajac twoj post nasunela mi sie refleksja jak wiele musial
        wycierpiec moj maz przez moja chorobe,jak wiele przeszedl.Co prawda w mojej
        depresji nie bylo takich objawow jak u twojego meza,ale jednak wegetowalam ,a
        nie zylam w tym czasie.Jestem mu wdzieczna za wsparcie,milosc i zero skargi w
        jego glosie.On wierzyl,ze musze kiedys wyzdrowiec i wmawial mi to.Ale to zalezy
        tez od naszej psyche,od tego jak jestesmy silni i odporni psychicznie.Wierze
        ci ,ze juz nie dajesz rady,masz do tego prawo.Gdyby ten problem ,dotyczyl
        mojego meza to nie wiem czy dalabym rade .Naprawde nie wiem,ale zrobilabym
        wszystko co w mojej mocy .Tego jestem pewna.Moze ta choroba to sprawdzian uczuc
        w waszym zwiazku?Jedno jest pewne ,jesli podolacie i stawicie jej razem czolo
        zadne zakrety zyciowe was juz nie powinny podlamac bo bedziecie silni i pewni
        drugiej osoby.Chociaz zycie potrafi nieraz zaskoczyc.
    • cybulon bydlaka na bruk, kopa i ...zamknąć drzwi ! 04.01.06, 20:19
      Tu po dobroci nic sie nie da zrobic...

      Nic ! Nigdy i nigdzie absolutnie NIC !
      • urszulai Re: bydlaka na bruk, kopa i ...zamknąć drzwi ! 04.01.06, 20:20
        Cybulon piszesz teraz serio czy zartujesz?
    • tonicnieda Re: Żona faceta z depresją 05.01.06, 09:46
      Bardzo Ci współczuję. Ale współczucie nic Ci nie da. MOja rada, a nawet kilka,
      jeżeli mąż nie pracuje, to postarajcie się o rentę - za te środki załatw
      dochodzącą opiekunkę z MOPS-u do pomocy w domu (koszty są niewielkie, jeżeli
      macie niewielkie dochody) - a wygospodarowany czas wykorzystaj dla siebie i
      dziecka. Przeczytaj książkę KONIEC WSPÓŁUZALEŻNIENIA Jak przestać kontrolować
      życie innych i zacząć troszczyć się o siebie.
      Beattie Melody - można kupić w internetowych księgarniach.
      I nie licz na to, że zmienisz męża. Zmienić możesz tylko siebie. A leczeniem
      depresji niech się zajmą specjaliści. Niestety, jeżeli jest to depresja
      endogenna - to tylko leki i terapia. Twoje "gadanie" to tylko strata Twoich
      nerwów. Jeżeli kochasz męża, to życzę wytrwałości, ale nie rezygnuj z własnego
      życia. Masz je tylko jedno!
      • nat1976 Re: Żona faceta z depresją 05.01.06, 10:37
        Faktycznie, jego depresja jest depresją endogenną. I może w tym problem.

        Tyle, że ja już nie wiem jak z nim postępować. Już nawet nie wiem czy chcę
        wiedzieć. Znalazłam się w punkcie gdzie moje siły by walczyć z jego depresją
        się wyczerpały. Już nie wiem czy chcę go kochać. W tej chwili stoję na
        rozstajach.
        Mam już dosyć bycia cały czas sama. A tak zazwyczaj u nas jest. Śpi całymi
        dniami (np do 18-19) i potem siedzi po nocach. Nigdy nie wiem czy będe mogła na
        niego liczyć. Czy zajmie się dzieckiem, czy zawiezie nas na badania czy
        rehabilitację (mamy synka specjalnej troski). Powoli się wypalam.

        Mnie w życiu też nie było łatwo. Chroba mojej mamy, opieka nad nią i czekanie
        na chwilę kiedy przegra z rakiem. Jej śmierć. Choroba mojego dziecka, jego
        długi pobyt na OIOM-ie, ciągła walka o jego jak najlepszy rozwój psychoruchowy
        itd. Depresja męża. Ja już naprawdę nie mam siły.

        Rozmawiam z mężem na ten temat. Mówię mu, że nie daję sobie sama rady. Że
        potrzebuję pomocy z jego strony. I nic.
        • bambomurzynzafryko Re: Żona faceta z depresją 05.01.06, 12:34
          cały czas mam wrażenie, ze potrzeba jest wam osoby trzeciej,która miałaby wpływ
          na ciebie i twojego męża.
          która pomogłaby wam zreorganizować życie

          terapeuta byłby tu najlepszy
          terapeuta, do którego chodzilibyście razem

          jak myślisz, czy twój mąż wyraziłby na taką terapię zgodę?
          • nat1976 Re: Żona faceta z depresją 05.01.06, 13:18
            "cały czas mam wrażenie, ze potrzeba jest wam osoby trzeciej,która miałaby
            wpływ na ciebie i twojego męża. która pomogłaby wam zreorganizować życie
            terapeuta byłby tu najlepszy terapeuta, do którego chodzilibyście razem"

            Myslisz, że terapeuta może mieć wpływ na osobę, która nie poddaje się wpływowi
            ukochanych osób?

            Co do wyrażenia zgody na udział w takiej terapii z jego strony nie byłoby chyba
            jakiegoś wiekszego problemu. Problemem będzie namówienie mnie na coś takiego.
            Nie mam po prostu zaufania do takich osób. Bo co on może mi powiedzieć? Że
            powinnam zrozumieć osobę cierpiącą na depresję? Że mam czekać aż wygrzebie się
            z dołka, że mam czekać aż najdzie go ochota na okazywanie uczuć? Że mam go do
            niczego nie zmuszać? A jemu co powie? Żeby bardziej się starał? To tylko takie
            mówienie.

            No i najważniejszy problem: kto za to zapłaci. Jeśli mam do wyboru płacanie za
            taką terapię czy za rehabilitację synka to niestety ale wybiorę rehabilitację.
            Gdyż od tego zależy całe jego życie.
            • lucyna_n Re: Żona faceta z depresją 05.01.06, 13:32
              albo rybka, albo akwarium, albo terapia i diametralne zmiany albo trwanie w bagnie
              uwierz, że zwlaszcza Ty musisz mieć kogoś kto patrząc z boku pomoże rozeznać Ci gdzie litość, gdzie
              milość, i co tak naprawdę chcesz z tym życiem i (jeszcze) zdrowiem zrobić.
              Nie sądzę żeby terapeuta chcial Cię wepchnąć w rolę tej co wszystko musi poświęcić i podporządkować
              osobie chorej, bo rzecz w Tym, że Ty też musisz w związku się "spelniać" i być szczęśliwa.
              Jak ta opcja z terapią jest dla Ciebie nie do zaakceptowania to daj sobie spokoj i wystąp o rozwód lub
              unieważnienie malżeństwa, nie każdy jest materialem na męczennika i nie ma się co oszukiwać, nie stanie
              się cud, w każdym razie sam się nie stanie.
            • bambomurzynzafryko Re: Żona faceta z depresją 05.01.06, 13:32
              Moim zdaniem się mylisz.
              Mylisz sie sądząc, że skoro Twoja miłość nie pomogła zasypać przepaści między
              wami,to tym bardziej nie da rady psychoterapeuta.
              Ja np. bardzo kocham i cenię swoją żonę.
              Ale kiedy ona mi mówi - zmień się itd., wtedy traktuję ją poniekąd jako stronę
              w całej sprawie. Ona ma w tym po prostu interes!
              Tak samo twój mąż. Myśli sobie: "Chce jej sie seksu i dlatego mnie dręczy. Nie
              chce jej sie sprzątać i dlatego mnie dręczy. Jest egoistką i nie chce zrozumieć
              mojej choroby itd, itd"
              Niegdy nie będziesz dla niego obiektywnym doradcą, choćby nie wiem jak bardzo
              cie kochał.
              Dlatego słowa każdego z nas szybciej by dotarły do niego niż twoje prośby czy
              napomnienia. A co dopiero psychoterapeuty.
              Miłość może wiele. Ale człowiek potrzebuje kogoś drugiego, aby się właściwie
              ocenić.A żona nie jest nikim drugim. Jest moim ciałem, moją cząstką, choć
              często tak wzgardzoną...
              • lucyna_n Re: Żona faceta z depresją 05.01.06, 14:04
                mhm, zgadzam się z tym
    • mskaiq Re: Żona faceta z depresją 05.01.06, 13:11
      Mysle ze decyzja co dalej nalezy do Ciebie, w tym nie moze Ci nikt pomoc. Ja
      przeszedlem przez depresje, pozbylem sie jej i wiem ze do mnie nie wroci.
      Z kazdego rodzaju depresji mozna wyjsc, nie wylecza tego leki, zreszta widzisz
      Sama ze z Twoim Mezem jest coraz gorzej a z tego co piszesz wynika ze bierze
      leki od dluzszego czasu.
      Jesli chodzi o brak seksu, brak przytulenia sie, okazywania milosci to On sie
      tego zaczyna bac i unika tego.
      Mysle ze nie raz dalas Mu do zrozumienia jak bardzo z tego powodu cierpisz,
      probowalas wymuszac. Nie mozna wymuszac, to rodzi strach i wtedy Twoje
      pozytywne dzialanie wywoluje odwrotne skutki. Sprobuj inaczej, chcesz zeby Cie
      przytulil, okazywal milosc to Sama okazuj Mu jak najwiecej milosci ale nie
      wymagaj aby Ci to zwrocil. On bedzie reagowal bardzo roznie, czasem cos zwroci
      czasem nic. Kiedy nic nie zwroci to oznacza ze dominuje w Nim strach, wtedy nie
      probuj, wroc za pol godziny, Jego reakcje moga byc zupelnie inne. Krok za
      krokiem mozesz odebrac ten strach, zacznie Cie wtedy przytulac, wroci seks. To
      nie nastapi szybko ale jesli bedziesz konsekwentnie dzialala to powroci milosc,
      dla Niego to sprawa najwyzszej wagi.
      Jest bardzo wiele rzeczy ktore robi zle, potrzebna jest aktywnosc ale On nie
      chce byc aktywny, potrzebny jest jak najblizszy kontakt z Toba ale On tego
      kontaktu unika, Jego sen powinien odbywac sie w nocy i nie powinien trwac
      dluzej jak 7-8 godzin.
      Kazdy czlowiek z gleboka depresja uwaza ze to on ma racje, ze wszystko co robi
      jest dobre dla niego a wszystko co nie zgadza sie z tym co on mysli jest
      przeciwko niemu.
      Tutaj lezy caly problem, probujesz a On to odrzuca, nie przyjmuje, boi sie
      tego, trzyma sie kurczowo tego co Jemu sie wydaje najlepsze a co prowadzi do
      coraz silniejszej depresji.
      Co mozesz zrobic, mysle ze na poczatku sprobuj wyciagac Go na spacery. Bedzie
      opieral sie bedzie argumentowal ze to przeciwko Jego zdrowiu, itp. Nie zrazaj
      sie tym ale nigdy nie probuj tego wymuszac bo obudzisz strach a wtedy nie
      bedzie chcial wychodzic. Kiedy bedziesz okazywala wiele milosci i bedzie na to
      reagowal pozytywnie wtedy masz duza szanse ze pojdzie z Toba na spacer.
      Podobnie staraj sie aby robil jak najwiecej rzeczy w domu. Nie mozesz niczego
      wymuszac bo strach zniszczy Twoje usilowania. Mozesz to wygrac Swoja miloscia i
      cierpliwoscia.
      Mozesz Go wyciagnac z depresji, kazda depresje mozna pokonac.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • feather Re: Żona faceta z depresją 05.01.06, 13:30
        Uwazam podobnie jak bambo ze nie powinnas mu pozwalac na bezczynnosc,
        niepomaganie przy dziecku / tez jest jego!/ bo to ne tylko utwierdza go w
        wierzeniu ze jest delikatny i wrazliwy i powinien miec wieksze przywileje od
        innych osob z powodu swojej choroby (swiat tak go niebedzie traktowal, ani w
        sklepie ani w pracy nie ma taryfy ulgowej dla depresyjnych, wiec nie mozna go
        przyzwyczaic do czegos czego nie dostanie) ale i ma WIECEJ CZASU NA MYSLENIE a
        w depresji czasem lepiej miec tego czasu mniej.
        Poza tym, wykonczysz sie pracujac za niego i za siebie , samotnie /tak!/
        wychowujac dziecko i na dodatek wspierajac go psychicznie.
        Depresja nie usprawiedliwia samolubstwa i braku odpowiedzialnosci /dziecko!/
        • bambomurzynzafryko Re: Żona faceta z depresją 05.01.06, 13:36
          c.d.
          Pomyśl tylko, dlaczego psychoterapeutą nie może być twój znajomy.
          Bo twój znajomy nigdy nie będzie dla Ciebie obiektywny.
          A co dopiero żona
      • nat1976 Re: Żona faceta z depresją 05.01.06, 13:38
        Tylko, że ja to właśnie robiłam przez 2 lata. Starałam się go zrozumieć,
        okazywać miłość, nie wypominać, nie narzucać się itd. Ale to nie pomogło.

        Zresztą on cały czas mówi, że nie czuje potrzeby okazywania uczuć. I już.
      • nat1976 Wyjaśnienia 05.01.06, 14:25

        > Jesli chodzi o brak seksu, brak przytulenia sie, okazywania milosci to On sie
        > tego zaczyna bac i unika tego.
        > Mysle ze nie raz dalas Mu do zrozumienia jak bardzo z tego powodu cierpisz,
        > probowalas wymuszac.

        Faktycznie. Wiele razy mu mówiłam co od niego chcę. W myśl zasady, że jak mu
        nie powiem, to nie będzie wiedział, że coś chcę. Tak mi zresztą sam kazał
        robić, bo jako facet nie potarfi czytać w myślach kobiety. Widać w tym
        przypadku ukręcił bat na samego siebie.

        A co do jego aktywności to muszę szczerze przyznać, że może w moich
        wypowiedziach wyszło na to, że on nic nie robi. Tak zupelnie to nie jest.
        Potrafi jak chce. Z racji tego, że jego praca jest zmianowa 2 albo 3 razy w
        tygodniu zajmuje się dzieckiem (2 lata). Karmi, ubiera, przebiera. Czy się
        bawią razem - to nie wiem. Potrafi odkurzyć, zmyć naczynia. Dopóki było widno
        wieczorami to po mojej pracy wychodziliśmy we trójkę na spacer. Czasem
        wychodził sam z dzieckiem. Tak przynajmniej mowił, a ja nie mam powodów by mu
        nie wierzyć.
        Co mnie denerwuje to to, że nigdy nie chodzimy razem spać, nie zasypiamy ani
        nie budzimy się razem (równie dobrze mogłabym spać sama). Potrafi spać całymi
        dniami i siedzieć przy komputerze nocami. Bo wtedy lepiej się czuje. Nigdy nie
        wiem czy jak coś zaplanujemy (wyjście, wizytę lekarską itp.) czy będę mogła na
        niego liczyć. Denerwuje mnie, gdy podczas prawie każdej sprzeczki mówi mi, że
        powinnam się z nim rozwieść, że nasze małżeństwo to porażka. Gdy jak mnie zrani
        to nie potarfi powiedzieć przepraszam.
        A im bardziej odmawia mi czułości ze swojej strony to ja tym bardziej jej
        potrzebuję. I to chyba jest najwększy problem.
      • klepsydr Re: Żona faceta z depresją 05.01.06, 15:01
        > Kazdy czlowiek z gleboka depresja uwaza ze to on ma racje, ze wszystko co robi
        > jest dobre dla niego a wszystko co nie zgadza sie z tym co on mysli jest
        > przeciwko niemu.

        Nie każdym, nie każdy tylko tylko pan, panie mskaiq.

        ---

        Depresyjni to nie zwierzątkaa do obsługi, panie mskaiq
        • virusti Żona faceta z depresją 06.01.06, 12:11
          "Nie każdym, nie każdy tylko tylko pan, panie mskaiq."

          Moja dziewczyna również. Pańskia opinia ląduje w koszu, Panie Klepsydr.
          • kalensat Re: Żona faceta z depresją 06.01.06, 12:22
            Nieposłuszna i uparta, nie daje?

    • bambomurzynzafryko Re: Żona faceta z depresją 05.01.06, 13:49
      Ten ostatni post to do mskaiq?
    • bambomurzynzafryko Re: Żona faceta z depresją 05.01.06, 13:54
      Istnieją darmowe ośrodki psychoterapeutyczne – a rekonwalescencja męża może być
      inwestycją finansową
      • hasanet Re: Żona faceta z depresją 05.01.06, 23:15
        Co tam kasa, gdy chodzi o zdrowie.
    • mskaiq Re: Żona faceta z depresją 05.01.06, 14:54
      Ja probuje pomagac mojej Siostrze, od ponad dwoch lat. Ona tez nie chce
      okazywac uczuc, przez dwa i pol roku, powiedziala mi raz a moze dwa razy ze
      mnie kocha. Ona nie lubi jak sie Jej okazuje uczucia, dlatego nie okazuje Jej
      uczuc poza tym ze na koncu kazdej rozmowy na pozegnanie mowie ze Ja kocham. Nie
      ma na to zadnej odpowiedzi.
      Caly czas probuje zmieniac to co robi zle, Jej dzialanie przeciwko Sobie. Kiedy
      mam duzo milosci dla Niej rezultaty sa znacznie lepsze, kazde dzialanie na sile
      powoduje ze zamyka sie, nie osiagam zamierzonego celu.
      Jest bardzo trudno kochac kiedy druga osoba unika uczucia, ale ono tam w glebi
      jest, trzeba je obudzic, wymaga to wiele milosci i cierpliwosci.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • klepsydr Re: Żona faceta z depresją 05.01.06, 15:11
        trujesz jej pan (za przeproszeniem) : dupe, przez pare lat i niczego sie nie
        uczysz. jesli jakies dzialanie nie przynosi rezultatu to trzeba je zmienic. a
        pana maksyma : jesli dzialanie nie przynosi skutku, to trzeba je zintensyfikowac.
      • tristezza Re: Żona faceta z depresją 05.01.06, 15:24
        Nat, musisz swietnie wiedziec, ze depresja endogenna (w dodatku jak sie wydaje
        lekooporna)to nie jest taka sobie depresyjka, tylko choroba afektywna
        jednobiegunowa, czyli mowiac wprost choroba psychiczna. wiedzialas o niej
        wychodzac za maz, nikt Cie nie oszukal. tyle ze rzeczywistosc Cie niestety
        przerasta, masz w dodatku chore dziecko, trudno Cie nie rozumiec i Ci nie
        wspolczuc. ale i Ty musisz rozumiec,ze zdecydowalas sie na zycie z powaznie
        chorym czlowiekiem. jesli sytuacja jest dla Ciebie nie do zniesienia, to
        prawdopodobnie bedziesz sie musiala z mezem rozstac. ale wczesniej sprobuj
        jakiejs chocby krotkoterminowej terapii rodzinnej. terapeuta nie jest
        instruktorem, ktory bedzie Ciebie czy meza nauczal i pouczal jak zyc. powiesz
        mu w obecnosci meza to wszystko o czym tu piszesz, maz przedstawi sytuacje ze
        swojego punktu widzenia. potem prawdopodobnie bedzie probowal abyscie oboje
        zadeklarowali co jestescie sklonni zrobic w kierunku jakiegos kompromisu na
        miare mozliwosci kazdego z Was. jesli sie okaze ze niewiele, lub ze ktores z
        Was nie ma wystarczajacj motywacji do jakiejkolwiek pracy nad poprawa relacji
        terapeuta pomoze Wam sie rozstac. mysle ze w Twojej sytuacji zyciowej (chore
        dziecko i maz) dobrze byloby sprobowac jednak takiej terapii.
        pozdrawiam
        t.
        • tristezza Re: Żona faceta z depresją 05.01.06, 18:17
          zapmnialam Ci napisac, ze w przyzwoitych osrodkach terapia malzenska prowadzona
          jest przez dwoch terapeutow: kobiete i mezczyzne
      • hasanet Re: Żona faceta z depresją 05.01.06, 23:19
        mskaiq napisał:

        > Jest bardzo trudno kochac kiedy druga osoba unika uczucia, ale ono tam w
        glebi
        > jest, trzeba je obudzic, wymaga to wiele milosci i cierpliwosci.
        Rybka
    • tonicnieda Parę zdziwień i zapytań 05.01.06, 19:57
      Witaj ponownie. Przeczytałam wszystkie wypowiedzi i nie będę pytać czy Twój mąż
      pracował przed ślubem - bo piszesz, że obecnie pracuje na zmiany. To dziwna
      depresja, taka domowa tylko...
      Zaniepokoiła mnie informacja, że zmienia leki, szukając tego właściwego. To
      jakiś absurd! Skutki działania leków pojawiają się niekiedy dopiero po kilku
      tygodniach! I bierze sie nadal, nawet gdy samopoczucie sie poprawia.
      Nie znalazłam żadnej wzmianki czy leczył się w warunkach szpitalnych.
      Może najwyższy czas dla Ciebie postawić sprawę jasno : jesteś chory, to idź do
      szpitala i daj sobie pomóc skutecznie! bo ja nie jestem lekarzem ani
      pielęgniarką psychiatryczną. W warunkach szpitalnych wyprowadzą człowieka z
      depresji po 6 tygodniach (max do 3 miesięcy). Ustawią leki. To jest wasza
      szansa!. W postawie Twojego męża widzę niestety niedojrzałość i brak poczucia
      odpowiedzialności za rodzinę, którą założył.(Możesz mu to ode mnie powiedzieć )
      A informacja przed ślubem, że cierpi na depresję, (co uznałaś za uczciwą
      postawę) troche mnie śmieszy, bo co Ty wiedziałaś o depresji??? tej prawdziwej,
      będącej chorobą psychiczną? To On wiedział, że nie będzie w pełni wypełniać roli
      męża, ojca i gospodarza. Sądzę, że decyzja o ślubie była w jego interesie!. On
      potrzebował kobiety, która będzie sie nim zajmowała, przy minimalnym udziale
      jego osoby. Mężczyzna dojrzały, w skrajnych stanach chorobowych ratuje się
      szpitalem!! Nie niszczy kobiety! Nie gniewaj się za te słowa, ale wiem , co
      przeżywasz. Niestety nie wierzę, że zmienisz męża, bo wyraźnie podoba mu się
      bycie chorym. Inaczej zgłosiłby się już dawno do szpitala. Bądź w tej kwestii
      bardziej zasadnicza. Nie daj się dłużej wykorzystywać. Bardzo dziwi mnie, że
      pracuje zawodowo. Jak on to robi? Nie śpi w pracy? Skąd bierze energię? Akurat w
      porze zmian? Dziwne..
      Pozdrawiam.
      • imagiro Re: Parę zdziwień i zapytań 05.01.06, 23:17
        pierwsza madra wypowiedz. ten facet to rozpieszczony leniuch i cwaniak ...
        wez ty go wygon z domu.
      • nat1976 Re: Parę zdziwień i zapytań 06.01.06, 09:48
        tonicnieda napisała:

        > Zaniepokoiła mnie informacja, że zmienia leki, szukając tego właściwego. To
        > jakiś absurd! Skutki działania leków pojawiają się niekiedy dopiero po kilku
        > tygodniach! I bierze sie nadal, nawet gdy samopoczucie sie poprawia.

        To nie jest tak, że leki zmienia co dwa tygodnie, bo nie ma poprawy. Czasem
        jest to co 6-7 m-cy. Owszem, zdarzają się takie też leki, które musi odstawić
        po 2-3 dniach bo robią więcej złego niż dobrego. Każda decyzja o zmianie leku
        jest podjęta przez lekarza. Nie przez niego. Jeżeli lekarz powie, że na
        działanie leku czekamy pół roku, to czeka.

        Teraz też przechodzi zmianę leków. I ma wielką nadzieję, że lek się przyjmnie.

        A wiecie, co jest najgorsze? Przed trzema laty miał ustawione leki, czuł się w
        miarę dobrze. Raz na jakiś czas zdarzały się jakieś doły. Ale żyliśmy
        normalnie. Potem stało się coś, co pogłębiło ten stan. Poczuł się tragicznie. I
        lekarka zmieniła mu lek. I od tamtej pory buja się z tym wszystkim. Czasem
        zastanawiamy się, czy gdyby jakoś przeczekał ten ciężki okres to może nie
        doszło by do tego wszystkiego.
        • normaalka Re: Parę zdziwień i zapytań 06.01.06, 11:15
          nat1976 napisała:

          > Przed trzema laty miał ustawione leki, czuł się w
          > miarę dobrze. Raz na jakiś czas zdarzały się jakieś doły. Ale żyliśmy
          > normalnie. Potem stało się coś, co pogłębiło ten stan. Poczuł się tragicznie.
          I
          >
          > lekarka zmieniła mu lek. I od tamtej pory buja się z tym wszystkim. Czasem
          > zastanawiamy się, czy gdyby jakoś przeczekał ten ciężki okres to może nie
          > doszło by do tego wszystkiego.
          Często jedynym wyjściem są elektrowstrząsy. Dotyczy to pacjentów lekoopornych.
          Gdy jest trafiona diagnoza, nie ma sensu zwlekać. Nie bałabym się też zaburzeń
          pamięci, bo najważniejszy jest efekt globalny, czyt. zdrowie.
          • 10_sekund Re: Może nie chodził do wojska ? 07.01.06, 02:00
            W Polsce dostępnych jest kilkadziesiąt leków psychotropowych
            _________________________
            każdy spotka taką tabletkę,
            która MU POMOżE

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka