Dodaj do ulubionych

:) nastroje :(

04.02.06, 19:21
Nie umiem dać sobie rady z tym:( raz jest dobrze ale za chwile znowu jest
żle.To już nie dni, tylko godziny różnią się strasznie od siebie. Otaczający
świat nie wiele ma wspólnego z tym co dzieje się we mnie.Często mam wraże nie
że te dwa światy są zupełnie różne.Jakbym była w dwuch innych swiatach, moim
często bezpiecznym i cichym i tym rzeczywistym gdzie tyle bólu i łez,
tragedii i cierpienia, podłości i zwątpienia. Czuję się strasznie
zmęczona "huśtawkami" nastroju, czy wy tez tak często macie? a jeśli tak to
jak dajecie sobie rade z tym wszystkim.
pozdrawiam
Martyna
Obserwuj wątek
    • oskar53 Re: :) nastroje :( 04.02.06, 19:29
      Oj, huśtawki nastroju to mam po kilka razy dziennie, już nie wiem od jak
      długiego czasu...A niby stabilizatory nastroju mają temu zapobiegać, tymczasem
      dupsko! Nie znam niestety żadnej sensownej metody na pozbycie się tego
      cholerstwa :(
      A przetrwac te gorsze momenty pomaga mi świadomość, że BĘDZIE LEPIEJ, no i
      zawsze jest potem lepiej ;)
      • urszulai Re: :) nastroje :( 06.02.06, 15:22
        Ja tez mam czesto zmiany nastrojow.Wystarczy czasem czyjes zle slowo skierowane
        do mnie i pogodny nastroj pryska jak banka mydlana.Najgorsze ,ze utrzymje sie u
        mnie potwornie dlugo.
    • krzywe-zwierciadlo Re: :) nastroje :( 06.02.06, 15:27
      Witaj!!
      Moje nastroje tez są niedozniesienia..Niesamowita hustawka..Najgorsze jest to
      ze bardzo szybko popadam w złosc i potem gniewam sie o naprawde głupoty..Juz
      nie wiem co robic aby moc normalnie życ..Mam wogole wrazenie jakby wszyscy byli
      przeciwko mnie..Jakby nikt mnie nie rozumiał..wsciekam sie bo chyba sama nie
      wiem o co mi tak naprawdę chodzi..Trace energie i chec do działania przez
      własnie takie nastroje..a chyba przez to rozstrojenie...;(((
    • obezdomniony Re: :) nastroje :( 06.02.06, 16:07
      Też tak mam, ale powoli to mija. U mnie chyba dwie przyczyny tego są. Jedna to
      problemy związane z psychiką, powoli sobie z tym radze, jest o wiele lepiej niż
      kiedyś. Druga przyczyna wynika chyba z wachań cukru we krwi. Jak jestem na
      diecie Montignaca, nastrój mam o wiele stabilniejszy i lepiej się czuje, a jak
      wracam do niezdrowego pożywienia odrazu nerwy mi siadają( dzisiaj akurat tak
      było). Podobno kobiety są bardziej zmienne bo u nich te wachania cukru są
      większe ;-)

      Jeśli ten post bedzie powtórzony to przepraszam, pierwszy mi sie chyba nie
      zapisał to powtórzyłem.
      • martyna2525 Re: :) nastroje :( 06.02.06, 16:59
        Masz rację dieta wpływa na nastrój, ostatnio to sprawdziłam na sobie. Tylko
        moje huśtawki są nie do zniesienia raz płaczę juz nie przeszkadza mi nawet że
        pulicznie( przynajmniej nie aż tak bardzo jak kiedyś) a innym razem sie śmieję
        nie do opanowania, w ciągu dnia potrafię przejśc różne fazy i nie umiem sobie z
        tym poradzić - jakoś nie potrafie :(
        • urszulai Re: :) nastroje :( 06.02.06, 17:08
          Ja chociaz jestem dorosla kobieta potrafie niestety rozplakac sie na srodku
          ulicy bo nie umiem zapanowac nad negatywnymi emocjami ,ktore mna
          targaja.Zreszta juz tu kiedys pisalam,ze ja nie umiem podchodzic do zycia z
          dystansem.Zawsze mam skrajne emocje,czyli milosc do szalenstwa,radosc do lez i
          cierpienie do utraty tchu.Wiem,ze to meczy,ale taka juz jestem.
            • martyna2525 Re: :) nastroje :( 06.02.06, 20:18
              Leki nie pomoga niestety,nie ma leków na wszystko zło na świecie. Na to, że
              człowiek raz czuje sie super, innym razem, jak tylko słyszy głos najbliższych
              płacze.Teraz może na to wszystko składa sie wiele czynników, nowa praca=stres,
              sesja=stres, życie osobiste=stres......czyli to co wszyscy, a ja albo się wrecz
              histerycznie śmieję albo płaczę.Już sama nie wiem co lepsze? Może jak odpocznę
              troszkę uda mi sie nad tym wszystkim coś troszkę zapanować.
            • oskar53 Re: :) nastroje :( 06.02.06, 20:37
              lucyna_n napisała:

              > nie mów o tym psychii bo powie że powinnas łykać stabilizator:))


              Etam, też biorę stabilizator i niczego nie stabilizuje, poza tym, że mnie
              spacyfikował... ;)
            • kamila305 Re: :) nastroje :( 06.02.06, 21:56
              Lucyna ,wiesz ,ze przeczytalam te posty i pomyslalam ,ze mnie byc moze w
              pewnych momentach zycia potrzebny bylby tez stabilizator.Wczesniej jakos o tym
              nie myslalam tzn.nie myslalam ,ze taka zmiennosc nastrojow tez mozna leczyc.
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka