Dodaj do ulubionych

Moje zycie

26.02.06, 07:04
Musze sie wygadac. Jestem rozwodka. Mam 21 letnia juz prawie samodzielna
corke.Moje malzenstwo to wielka i tragiczna dla mnie w skutkach pomylka.
Rozstalismy sie 14 lat temu. Po rozwodzie byl jescze dlugi i wyczerpujacy
podzial majatku i inne rozne nieprzyjemne wydarzenia. Po rozwodzie dlugo
bylam sama i nie musze mowic, ze wszystko co zwiazane z utrzymaniem domu i
wychowaniem dziecka spadlo na moja glowe. Jakos sobie z tym wszystkim
poradzilam chociaz zaplacilam za to depresja. Leczylam sie mieszkajac jeszcze
w Polsce. Potem wyjechalysmy za granice i tutaj jeszcze bralam lekarstwa
jakie zapisal mi lekarz w POlsce. Po pewnym czasie poniewaz poczulam sie
lepiej zaczelam brac leki ziolowe i jakos tak na nich jechalam przez ostatnie
5 lat. Pare lat temu poznalam faceta. Facet jest niepijacym od parunastu lat
alkoholikiem. Wszystko wygladalo OK. Dobry, czuly, cieply. Ma stala prace.
Oczywiscie ja tez pracuje. Po jakims czasie okazalo sie, ze ma dlugi. Po
prostu nie placil podatkow (ma cos w typie swojej firmy). W tym tez czasie
stwierdzil, ze nie umie dysponowac swoimi pieniedzmi i poprosil, zebym wziela
to na siebie i pomogla mu wyjsc z tych dlugow. Poniewaz niezle zarabia jest
szansa, zeby go z tego wyciagnac. Wzielam wiec na siebie wszystkie sprawy
finansowe zwiazane z prowadzeniem domu oraz jego spraw. Udalo mi sie splacic
dlugi i nawet zaoszczedzic co nieco na nowy podatek. W miedzyczasie mialam
wypadek samochodowy. Do codziennych obowiazkow i pracy doszlo mi chodzenie 3
razy w tygodniu na fizjoterapie, 1 w tyg. na masaz i chodzenie po lekarzach,
czego nie znosze i kazda taka wizyta to duzy stres dla mnie. Nie wspomne juz
o tym, ze w wypadku doznalam obrazen po ktorych czuje sie fatalnie. Musze sie
tez uzerac z firma ubezpieczeniowa i z wlasnym facetem bo czasami w jego
sprawach firmowych musi gdzies zadzwonic on osobiscie a zawsze slysze
zadzwonie pozniej (to pozniej pare razy drogo kosztowalo). Oprocz tego
normalnie jak kazda kobieta robie zakupy, gotuje sprzatam itp. Zdarzylo mi
sie rowniez przez ostatnie dwa ostatnie tygodnie podupasc na zdrowiu w wyniku
czego dosyc dlugo bralam antybiotyk. A ostatnio doszly do tego bardzo
stresujace problemy w pracy. No i trach!! Po tych wydarzeniach w pracy
(mysle, ze wszystko razem bylo juz za duzo) dostalam takiej depresji, ze rano
zmuszalam sie, zeby wstac i pojsc do pracy. W pracy robilam wszystko jak
automat mialam wrazenie, ze mnie tam nie ma a po pracy przychodzilam do domu
i kladlam sie do lozka. Nie mialam nawet ochoty z nim rozmawiac a juz
najbardziej denerwowaly mnie te jego teksty; jak mi ciebie szkoda, albo
zobaczysz bedzie lepiej i wez sie w garsc. Pare razy nie wytrzymalam i ostro
na niego nawrzeszczalam. A i nawet w takim stanie musialam jechac z nim do
banku zalatwiac jego (nasze) sprawy. Udawal, ze nie widzi, ze patrze caly
czas przed siebie i nie reaguje na to co mowi. Nawet nie slyszlam co tam
gadal. W mojej glowie burza dziwnych urywanych mysli nawet do takich: ze to
cale zycie g.... warte i moze lepiej byloby zasnac i wiecej sie nie obudzic
bo nie mam juz sily. Ani fizycznie ani psychicznie. Na i teraz jak mi zaczyna
ten dol troche przechodzic - zaczelam troche rozmawiac to on sie obrazil
chociaz mowilam mu, ze tak sie zachowuje bo mam depresje. Mysle, ze za duzo
wzielam na siebie i stad taka reakcja organizmu. A on nic nie rozumie albo
nie chce zrozumiec. Zadzwonilam dzisiaj do niego do pracy to mi powiedzial,
ze nie ma ochoty ze mna rozmawiac. Przykro mi bo dopoki bylam zdrowa i silna
i caly dom byl na mojej glowie wszystko bylo OK. Teraz mysle, ze moze jednak
powinnam byc sama i z nikim sie nie wiazac.
Obserwuj wątek
    • anatemka Re: Moje zycie 26.02.06, 10:10
      smutne...
      • sylwek07 Re: Moje zycie 26.02.06, 10:45
        magdacan z tego wynika ze za duzo dalasz a teraz malo otrzymalasz(otrzymujesz i
        w tym jest problem).Podobnie bylo z moimy sprawami tez kiedys komus bardzo duzo
        pomagalem,robilem a teraz pozostal zal i dol i dlaczego ?
        przeciez bylem ok a moze nie asz tak?no ale to sa pytania na ktore pewnie dlugo
        nie bedzie odpowiedzi...
        a czy powinnas byc sama to teraz to tak odbierasz ale wczesniej inaczej
        odbieralas zycie i sprawy.
        Pamietaj ze sa na swiecie ludzie i osoby inne od tych co spotykalas,spotykasz .
      • euforyk Re: Moje zycie 26.02.06, 11:00
        anatemka napisała:

        > smutne...

        krzepiące jest to ze anatemka lepiej sie czuje i ma siłe przeczytać długi post.
        • anatemka Re: Moje zycie 26.02.06, 12:02
          też się z tego cieszę
    • euforyk Re: Moje zycie 26.02.06, 10:59
      dzieci nie dziekuja rodzicą za jedzenie, mieszkanie i ubranie, bo uznają to za
      naturalne ze dostają to od rodziców.

      panowie nie szanują niewolników, ktorzy na nich pracują, ale szanują innych
      panów, mimo że nic od nic nie dostają.
    • sylwek07 Re: Moje zycie 26.02.06, 11:08
      euforyk to mozesz wiesz jak sie przed takimi osobami bronic ktore nas
      wykorzystuja lub tez uwazaja ze One nam nic nie sa winne.
      • euforyk Re: Moje zycie 26.02.06, 11:25
        chyba siebie bronic przed soba, a nie przed tymi osobami. na moja głowe
        nierozsadnym jest wstawac o swicie i odsniezac sasiadowi podjazd, a pozniej miec
        pretensje ze nam nie zaplacił jak sie obudzil i zobaczyl ze sniegu nie ma.
    • magdacan Re: Moje zycie 26.02.06, 17:22
      Ja nia mam do niego pretensji o to, ze mnie wykorzystal. Robilam to bo
      chcialam, myslalam, ze dam rade. A mysle, ze powinnam byc sama dlatego, ze nie
      mam sily ani ochoty z nikim rozmawiac, ogladac filmow (glos nastawiony tak
      glosno, ze bebenki w uszach pekaja), mam w sobie duzo zlosci i agresji i boje
      sie, ze jak wybuchne.....Jak pomysle, ze na nastepny dzien mam isc do pracy i
      spotkac mojego bosa to robi mi sie niedobrze ze strachu (?). Mysle, ze jakbym
      byla sama moglabym siedziec sobie spokojnie caly dzien i patrzec w sciane.
      Wiem, ze musze to przeczekac. Za pare dni tygodni poczuje sie lepiej. A on cale
      moje zachowanie bierze jako skierowane przeciwko sobie ("nie jestes mila"). Nic
      nie chce zrozumiec.
      • nocny.lot Re: Moje zycie 27.02.06, 08:56
        magdacan napisała:

        > Wiem, ze musze to przeczekac. Za pare dni tygodni poczuje sie lepiej.

        Idz lepiej do lekarza. Przeczekiwanie mozesz zakonczyc z glowa w kuchence lub w jakims
        innym niemilym miejscu. A jak juz sie podleczysz - do rozwazenie jest psychoterapia. Razem z
        chlopem, ma sie rozumiec. Albo bez, jesli postanowisz go odeslac.
    • sylwek07 Re: Moje zycie 26.02.06, 17:59
      magdacan to pozostaje rozmowa bo na sile nic nie zrobisz.
    • carlabruni Re: Moje zycie 26.02.06, 20:41
      ten facet to chyba jakaś ciota. nie obraź się, ale takie mam wrażenie. nie
      możecie tego jakoś razem pociągnąc?
      • magdacan Re: Moje zycie 27.02.06, 06:06
        nie wiem czy zwrociliscie uwage ale w pierwszym poscie napisalam, ze on jest
        niepijacym alkoholikiem. Mysle, ze to jego zwalanie wszystkich problemow na
        mnie jest spowodowane tym, ze on sie boi, ze zacznie znowu pic. Wiec ma takie
        dwa sposoby odpychania problemow od siebie jeden to ja - na wszystko do tej
        pory znajdowalam sposob, a drugi (jego praca to transport) wsiada do truck'a i
        wszystkie problemy zostawia za soba. I wlasnie dzisiaj tak zrobil. Po trasie
        nie wrocil do domu tylko pojechal znowu. Tak wiec nawet nie mam z kim
        porozmawiac, zeby wyjasnic pewne sprawy. Nawet nie zadzwonil do mnie zeby mi
        powiedziec, ze nie wraca do domu, ze juz nie wspomne, ze moglby sie spytac jak
        sie czuje. Moze to i lepiej? I tak sobie mysle, ze zwiazek osoby z depresja i
        osoby z choroba alkoholowa nie ma szans na przetrwanie.
        • sylwek07 Re: Moje zycie 27.02.06, 08:51
          magdacan co do alkoholika to masz racje ze moze wpasc w to samo a tego sie boi
          tzn ze ma nerwice lekowa a tego nie leczy sie alkoholem a psychoterpia plus
          leki..kiedys czytalem ze ponad 2/3 alkoholikow ma problemy z nerwica..tak
          mialem w swoim domu wiec Cie rozumiem doskonale.
          a do tego jego zachowanie pokazuje ze ma w sobie "dziecko".
    • mskaiq Re: Moje zycie 27.02.06, 09:14
      Mysle ze masz racje, pojawil sie u Niego strach zwiazany z Toba. Ucieka od tego
      strachu, tam gdzies na drodze mysli tylko o tym co jest przed nim, znika stres.
      Wraca do Ciebie i pojawia sie strach, nie rozumie co sie z Toba dzieje.
      Zwykle osoba ktora nie zna depresji nie rozumie tego co sie dzieje z osoba
      majaca depresje.
      Mysle ze nie warto spisywac Go na straty, kiedy ten strach u Niego minie
      mozecie byc razem.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • magdacan Re: Moje zycie 28.02.06, 04:33
        mam juz dosyc.placz,placz i placz.nie moge przestac
    • sylwek07 Re: Moje zycie 28.02.06, 10:53
      magdacan a jak znajomi,przyjaciele?daja Ci jakies wsparcie ?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka