vargquorthon
03.03.06, 10:40
Cieszylem sie ze sie wydostalem z toksycznego zwiazku i odzyskalem jakies tam
to jakies ale wlasne zycie, myslalem ze moze bedzie lepiej a wczoraj sms moj
jedyny przyjaciel wyprowadza sie daleko daleko i zmienia robote. Jedyna osoba
z ktora moglem jeszcze wyjsc, ktory latami wyciagal mnie z jakiegos gnoju w
ktory wpadlem i go obchodzilem co sie ze mna dzieje naprawde. Jeszcze mialem
co ze soba zrobic.
Teraz piwko w tygodniu zeby pogadac bo sie umowilem i wielki chuj, teraz to
juz zupelnie sam zostalem.
Ja nie wiem dlaczego niektorzy maja normalne zycie a tacy jak ja musza zaraz
stracic nawet ten znikomy procent zycia jaki maja inni, gowno warte takie
zycie jak sie wszystko pierdoli na calej rozciaglosci. Dla kogos to epizod
ale niektorzy traca ta resztke normalnosci.