Juz nie mam siły

08.03.06, 14:00
Witam. moze Ktos z Was poradzi mi jak mam zrozumiec swojego meza. wyjechał za granice do pracy,jest tam juz pare ładnych miesiecy.Niby wszystko było ok. przyjezdzał wysyłał smsy ciagle powtarzał mi ze mnie kocha i dzieci tez bo mamy dwójke maluszków .Od niedawna wszystko sie zmieniło ,gdy dzwonił był jakis obojetny ,gadał tak jakby słuzbowo ...zapytałam go czy wszystko w porzadku...odpowiadał mi na to ze jak przyjedzie do Polski to musimy powaznie porozmawiac ,jak pytałam czy mnie kocha odpowiadał"niewiem" .po dwóch tygodniach od tamtej rozmowy przyjechał --przez pół dnia nie mówił do mnie nic tylko spytał czy mam obiad i troche pobawił sie z dzieckiem .musiałam w koncu sama go poprosic o to zeby ze mna porozmawiał bo ja nie wytrzymywałam niepewnosci a on milczał:( Wtedy usłyszałam ze on nie ma zamiaru wrócic do Polski bynajmniej przez najb. pare lat, ze zalezy mu na pieniadzach jakie tam zarabia i z tego nie zrezygnuje ze nie mozemy tak dalej zyc ja tu a on tam.
poprosiłam go ze moze w takim razie zabierze nas ze soba --jego odpowiedz" zwariowałas mam sam utrzymywac 4 osoby z tych pieniedzy? tam jest wszystko o wiele drozsze niz tu "Ze w naszym zwiazku brakuje czegos ale on nie wie czego.ze załuje slubu. ze on kocha dzieci i bedzie je odwiedzał ,ale nie chce miec zobowiazan wobec mnie jako zony. ze powinnismy wystapic o separacje i ze "moze jeszcze on kiedys wróci ale teraz nie wie" Ze mam nie zadac od niego zeby przyjezdzał bo jak zechce to przyjedzie a jak nie to tez ma byc ok. ostatnio zadzwonił powiedziałam ze jesli chciał to ja składam papiery o separacje ( bo sama tez juz niemam siły zebrac o jego miłosc) a on mi na to "a po co Ci to? " czy nie mozemy zyc tak dalej?-jak przyjaciele? jednak sam mówi ze nie wie co musiałoby sie wydarzyc zeby było miedzy nami tak jak kiedys:( zarzeka sie ze nikogo tam nie ma. w walentynki dzwonił zeby złozyc mi zyczenia a wieczorem przysłął smsa "złoz dokumenty o separacje a dalej zobaczymy jak bedzie" --Ja nic z tego nie rozumiem.powiedzcie mi dlaczego on tak kreci?? ja psychicznie juz wysiadam wiem ze jak on dzwoni powinnam byc spokojna ale nie umiem.Płaczę dusi mnie cos .nie potrafie sie pozbierac na niczym nie umiem sie skupic -poprostu wysiadam. Czy ja mam jeszcze czekac az jemu spowrotem sie poukłada w głowie? on mowi ze nic nie wie .Rozumiecie mnie ze wolałabym zeby (skoro juz mnie nie kocha) znikł z mojego zycia a on tu mi sle w najlepsze zyczenia tak jak dzisiaj z okazji dnia kobiet.jeszcze sie bezczelnie podpisujac: "Twój maz" pomózcie mi prosze :((
    • gosiam27 Re: Juz nie mam siły 08.03.06, 14:14
      Bardzo przepraszam za tak długa wypowiedz ale musiałam to z siebie wyrzucic. Mam malutkie dzieci i nawet do nich nie mam juz siły najchetniej zostawiłabym to wszystko i poszła gdzies gdzie niema ludzi.wszystko mnie denerwuje całe dnie rycze.
      • karolinak12 Re: Juz nie mam siły 08.03.06, 14:20
        Zwykly burak.Jak na moja intuicje poznal tam jakas babe i tyle.Nie ma(moim
        zdaniem) sensu to ciagnac.Masz dzieci-to na razie zajmuj sie nimi,a w
        odpowiedniej chwili zedrzyj od niego alimenty i znajdz sobie kogos fajnego.
        • euforyk Re: Juz nie mam siły 08.03.06, 14:24
          karolinak12 napisała:

          > Zwykly burak

          e tam, zyciowy, asertywny chłopak. i jeszcze jak zarabia, fiu fiu
        • euforyk Re: Juz nie mam siły 08.03.06, 14:28
          jej facet nie chce wrocic za granicy do rodziny i ja sama zostawia z dziecmi, a
          ty jej mowisz zeby kogos fajnego sobie znalazla.

          a jak twoj nie chce wrocic zza granicy, to piguly lykasz. moze sobie kogos
          fajnego znajdziesz karoliniak?
          • karolinak12 Re: Juz nie mam siły 09.03.06, 10:22
            Nie moge:( Brzydka jestem:(
    • rzeznia_nr_5 Re: Juz nie mam siły 08.03.06, 14:44
      posmakował chłop kasy,wolności i lepszego życia

      chyba wcale nie takie dziwne
      • euforyk Re: Juz nie mam siły 08.03.06, 14:47
        Unia Europejska rozbija polską rodzine - to sie nadaje do prasy.
    • gosiam27 Re: Juz nie mam siły 08.03.06, 14:54

      jesli macie sobie z tego zartowac to dziekuje bardzo za wypowiedzi
      • bialeoko Re: Juz nie mam siły, nikt by nie miał 08.03.06, 15:19
        no ja Cię przepraszam, też mi się cisną cyniczne komentarze, bo mnie wkurw
        ściska w gardle, niektórzy powiedzieli 'żal d..pę ściska', ale ja jakoś
        bardziej do tego pierwszego się skłaniam.
        Bardzo mi przykro (mówiąc ładnie), gdyż z wyżej nakreślonego obrazka
        wnioskuję, iż Twoj Towarzysz Życia został zatrzymany w obcym kraju siłą
        wyższą od jego poczucia obowiązku względem rodziny, którą to mogłaby być (co
        insynuuję opierając się na swoim nie/skromnym doświadczeniu życiowym) mówiąc
        wprost inna kobieta (lub ewentualność posiadania takowej) do której TŻ ma
        łatwy i szybki dostęp oraz która to wzbudza w nim niepohamowaną chuć. Zapewne
        nie ma on ochoty na postępowanie sądowe, ponieważ liczy, że jeśli owa
        towarzyszka mu się znudzi, będzie mógł spokojnie i bezpiecznie przy pomocy
        goździka i paczki czekoladek powrócić do poprzedniego stanu sprzed wyjazdu.
        Poza tym w razie rozwodu musiałby liczyć się z ewentualnością konieczności
        płacenia regularnych datków na swoje dzieci w postaci alimentów, co nie jest
        mu na rękę z uwagi na oszczędny tryb życia, który jak twierdzi ma zamiar
        prowadzić. Patrząc oględniej nieco, ...teraz niestety Gosiu tylko od zasobów
        Twojej odporności oraz siły zależy, jak poradzisz sobie w tej niegodnej ani
        pozazdroszczenia, ani Ciebie sytuacji oraz czy rzeczywiście będzie to dla
        Ciebie odpowiednie forum; w każdym razie nie życzę Ci zaliczenia się w
        przyszłości ani bliższej ani dalszej powodu do zaliczenia się do osób
        depresyjnych. W każdym razie jeszcze bardziej wk..w mnie łapie, gdy pomyślę,
        że z powodu głupoty Twojego mężulka miałoby załamać się Twoje oraz Twych
        dzieci normalne życie. Niestety w pale mi sięto nie mieści, i bardzo żałuję,
        że nie umiem niczego wymyślić, żadnego wspaniałego rozwiązania dla takiej
        sytuacji, i jak sązdę żadna doza wyrażonego współczucia nie odegra w tym
        znaczącej roli.
        Pozdrawiam Cię bardzo i liczę jednak po cichu na opamiętanie płynące ze
        szczątkowych ilości empatii małżonka.
    • tarja30 Re: Juz nie mam siły 08.03.06, 15:47

      po takim czyms bez zastanowienia rozwod,alimenty i ulozenie sobie zycia na
      nowo.Facet jest egoista szkoda zycia na takiego
      • iso1 Re: Juz nie mam siły 08.03.06, 20:45
        Zgadzam się z rzeźnia_nr5

        "posmakował chłop kasy,wolności i lepszego życia" - mam takie samo zdanie

        Tak to już jest w życiu z facetami. Szybko się chłop zaaklimatyzował, zarobił
        trochę kasy, poczuł wolność, napatoczyła się panienka i jak to u chłopa miejsce
        mgłowy zajął fiut.
        Nie ma dobrej rady. Jest jednak możliwość że jest w tej chwili w trakcie
        burzliwego romansu. A w takich romansach zwykle jest tak że na poczatku jest się
        w amoku a potem jest już po romansie. Nie zdziwię się jak któregoś dnia wróci
        cały skruszony i będzie udawał że nic się nie stało. Pytanie tylko czy jest tego
        wart abyś mu wybaczyła. Musisz pomyśleć o sobie. Jeśli masz trochę kasy to udaj
        się do psychoterapeuty. Jak najszybciej. Bo jak przerodzi się to w poważną
        deprechę to będzie nieciekawie.


    • virusti Re: Juz nie mam siły 09.03.06, 09:00
      Wydaje mi się że on się kims zauroczył. Nie mówie że zdradził. On nie jest
      pewien czy ułozy sobie z tą osobą nowe życie, widać to po sinusoidzie jego
      decyzji odnośnie Was. Możliwe, że wpływ na to ma zachowanie tej osoby lub
      targajace nim wątpliwości. Może to jakaś poznana tam przyjaciółka która na
      początku znajomości dowiedziała się o Tobie, a teraz gdy on chce czegos więcej
      od niej musi spełnić jej oczekiwania - podjąć jakieś kroki na drodze do
      definitywnego rozstania z Tobą. Nikt przecież nie sklada życzeń w walentynki by
      wieczorem wysłać smsa o separacji. Takich rzeczy nie załatwia sie w ten sposób,
      zresztą on nie unika mówienia raniących rzeczy żeby uciekać się do smsa. Myślę,
      że wybór czasu i formy sugeruję, iż on walentynki spędził z nią i może dostał
      jakies ultimatum, a sms był dowodem dla niej, że je realizuje.
      Uważam, że sytuacja nie jest beznadziejna, przez cały czas trwania kryzysu
      powrót do Ciebie jest dla niego jednym z alternatywnych rozwiazań co potwierdza
      pytaniem po co separacja. Ewidentnie jest między młotem a kowadłem, nie jest
      pewien które rozwiązanie jest lepsze, a to nie najlepiej świadczy o tamtej
      znajomości. Zauroczenia często wybuchają gwałtownym ogniem, ale najczęściej
      słomianym. Może zachłysnął się wolnością i nowym otoczeniem, ale otrzeźwienie,
      parę kopniaków od zycia + tęsknota za dziecmi i miłośc do Ciebie która jest
      teraz stłumiona zrobią swoje.
      Wydaje mi sie, że nie powinnaś robic gwłtownych ruchów które potem będą nie do
      odkręcenia. Potrzeba czasu i spokoju. Każdy Twój nacisk i histeria będa go
      odpychać, staraj się być opanowana.

      Wróżył z fusów: VirusTi
      • euforyk Re: Juz nie mam siły 09.03.06, 09:24
        > Wydaje mi się że on się kims zauroczył. Nie mówie że zdradził. On nie jest
        > pewien czy ułozy sobie z tą osobą nowe życie, widać to po sinusoidzie jego
        > decyzji odnośnie Was. Możliwe, że wpływ na to ma zachowanie tej osoby lub
        > targajace nim wątpliwości. Może to jakaś poznana tam przyjaciółka która na
        > początku znajomości dowiedziała się o Tobie, a teraz gdy on chce czegos więcej
        > od niej musi spełnić jej oczekiwania - podjąć jakieś kroki na drodze do
        > definitywnego rozstania z Tobą. Nikt przecież nie sklada życzeń w walentynki by
        >
        > wieczorem wysłać smsa o separacji. Takich rzeczy nie załatwia sie w ten sposób,
        >
        > zresztą on nie unika mówienia raniących rzeczy żeby uciekać się do smsa. Myślę,
        >
        > że wybór czasu i formy sugeruję, iż on walentynki spędził z nią i może dostał
        > jakies ultimatum, a sms był dowodem dla niej, że je realizuje.


        a ja uwazam ze mu jakis czarnuch w londynie zrobil z dupy jesien sredniowiecza i
        teraz ma opory isc z zona do łóżka. a teraz zatrudnil sie w jakims delfinarium,
        do czyszczenia basenów i po prostu wybrał delfiny i spokoj natury. zamiast rodziny.

        > Wydaje mi sie, że nie powinnaś robic gwłtownych ruchów które potem będą nie do
        > odkręcenia. Potrzeba czasu i spokoju. Każdy Twój nacisk i histeria będa go
        > odpychać, staraj się być opanowana.

        taa, zbładził mąż, ale polska kobieta wybaczy i wszystko przetrzyma.
        • lucyna_n Re: Juz nie mam siły 09.03.06, 10:46
          mocne
        • virusti Re: Juz nie mam siły 09.03.06, 11:20
          >taa, zbładził mąż, ale polska kobieta wybaczy i wszystko przetrzyma.

          Lepiej wszystko widzieć albo czarne albo biale? Matka z dwójką małych dzieci w
          pierwszej kolejności będzie chciała uratować małżeństwo, a nie z dumnie
          uniesioną głową wziąć dzieci za rękę i ruszyć samotnie w świat. Ale rozumiem,
          że możesz mieć takie podejscie skoro świat w Twojej głowie jest pełen
          napalonych murzynów.
          • euforyk Re: Juz nie mam siły 09.03.06, 11:30
            > Lepiej wszystko widzieć albo czarne albo biale?

            no pewnie ze nie, najlepiej wziasc optyke mskaiq, i zdejmowac odpowiedzialność z
            ze strony ktora krzywdzi.



            hmm jaki jest związek między dumną postawą a napalonymi murzynami w głowie?
            chodzi o gay pride?
            może jeszcze powrózysz mi z fusów virustii?
            • virusti Re: Juz nie mam siły 09.03.06, 15:19
              Teraz rozumiem Twoja natarczywość. Przez przypadek w dwóch tematach nadepnąłem
              Ci na odcisk. Nie kojarze zbytnio Twojego nicka i nie powiaząłem tych
              wypowiedzi. Cóż, w jednym uznałem, że Miriam jest zbyt inteligentna by nabrać
              sie na takią naiwną próbę naciągnięcia na zwierzenia. I się nie pomyliłem. W
              drugim wyjechałeś z delfinami i murzynami gejami. No skoro uważasz, że faceci
              tak spędzją czas wolny... uznałem to za infantylne. Gdy pisałem o wróżeniu
              chciałem dać mrugniecie okiem, ale temat smutny dla autorki wiec olałem myśląc,
              że każdy się domyśli o co chodzi, widocznie nie każdy. Piszesz o zdejmowaniu
              odpowiedzialności ze strony ktora krzywdzi - czy wiesz jak kocha osoba ktorej
              wybaczyło się krzywdę? To coś niesamowitego, po kryzysach często miłośc jest
              jeszcze wieksza, często ludzie się bardziej doceniają.
              Widzę, że bardzo Cie moje wypowiedzi zabolały skoro zadałeś sobie trud by
              czytać moje posty do pół roku wstecz skoro pytasz "jak tam ta swoja
              przekonywales do powrotu?". Udam, że nie widzę złośliwości i odpowiem. We
              wtorek miałem sprawy muzyczne do załatwienia i poszedł do niej mój kumpel
              oferując pomoc. Odrzuciła ją i powiedziała że chce kontaktować się bezpośrednio
              ze mną. W zeszłym tygodniu dostałem od niej życzenia urodzinowe i to jakie...
              To napewno duży postęp, mam nadzieję, że czuje się coraz lepiej. Życze Jej i
              Tobie sukcesu w walce z chorobą.
              Pozdrawiam i przepraszam jezeli Cię uraziłem moimi wypowiedziami.

              • euforyk Re: Juz nie mam siły 09.03.06, 15:43
                virusti napisał:

                > Teraz rozumiem Twoja natarczywość. Przez przypadek w dwóch tematach nadepnąłem
                > Ci na odcisk. Nie kojarze zbytnio Twojego nicka i nie powiaząłem tych
                > wypowiedzi. Cóż, w jednym uznałem, że Miriam jest zbyt inteligentna by nabrać
                > sie na takią naiwną próbę naciągnięcia na zwierzenia

                A skąd wiesz, że chciałem jej zwierzen, myślisz ze sa mi potrzebne do szczescia?
                a moze chcialem czegos przeciwnego? a moze chciałem czegos z innej parafii? a
                moze w koncu niczego nie chciałem?

                W
                > drugim wyjechałeś z delfinami i murzynami gejami. No skoro uważasz, że faceci
                > tak spędzją czas wolny... uznałem to za infantylne.

                i słusznie uznałes! bo to byla parodia twojego infantylnego wpisu.

                > Widzę, że bardzo Cie moje wypowiedzi zabolały skoro zadałeś sobie trud by
                > czytać moje posty do pół roku wstecz skoro pytasz "jak tam ta swoja
                > przekonywales do powrotu?

                myslisz ze nie mam co robic, tylko czytac twoje wypowiedzi z przed pol roku?
                forumuje tu juz jakis czas i pamietam twoje pierwszych kilka wpisow. dalszych
                juz nie czytalem.

                Piszesz o zdejmowaniu
                > odpowiedzialności ze strony ktora krzywdzi - czy wiesz jak kocha osoba ktorej
                > wybaczyło się krzywdę? To coś niesamowitego, po kryzysach często miłośc jest
                > jeszcze wieksza, często ludzie się bardziej doceniają.

                na razie nie mamy sytuacji, w ktorej on ja prosi o przebaczenie.

              • euforyk Re: Juz nie mam siły 09.03.06, 15:48
                > Pozdrawiam i przepraszam jezeli Cię uraziłem moimi wypowiedziami.

                nie uraziles, a co do powodu odpowiadania tobie :

                virusti napisał:

                > Teraz rozumiem Twoja natarczywość

                pewnie dlatego jestem natarczywy, bo ty lubisz rozumieć. nie zebym miał cos
                przeciw, jesli sie to robi dla siebie, ale jak takie rozumienie naklada sie na
                innych, radzac innym, czasami to jest niefajne.
                • virusti Re: Juz nie mam siły 09.03.06, 17:27
                  > pewnie dlatego jestem natarczywy, bo ty lubisz rozumieć. nie zebym miał cos
                  > przeciw, jesli sie to robi dla siebie, ale jak takie rozumienie naklada sie na
                  > innych, radzac innym, czasami to jest niefajne.

                  Sam Wałęsa by lepiej tego nie wyjaśnił :))))))))))))) Żeby Ciebie ponownie nie
                  rozdrażnić na drugi raz postaram się "lubić rozumieć dla siebie" ;). Pozdrawiam
                  • euforyk Re: Juz nie mam siły 09.03.06, 17:38
                    > Wydaje mi sie, że nie powinnaś robic gwłtownych ruchów które potem będą nie do
                    > odkręcenia. Potrzeba czasu i spokoju. Każdy Twój nacisk i histeria będa go
                    > odpychać, staraj się być opanowana.

                    o ten cytat mi chodziło, już pisałem o zdejmowaniu odpowiedzialności. piszesz
                    jej ze to ONA ODPOWIADAC MOZE za ewentualna sytuacje ktora bedzie do
                    nieodkrecenia, piszesz ze to ona moze go odpychac i tym samym ODPOWIADAC za jego
                    odejscie. i dodatkowo ustawiasz ja w roli histeryczki, tak jakby nie wiadomo o
                    co miala pretencsje( na marginesie to on tu sie bardziej zachowuje histerycznie,
                    nie wie czego chce, raz jej mowi to raz cos przeciwnego)

                    i uznalem to za niefajne, wmawianie takich rzeczy.
                    • euforyk Re: Juz nie mam siły 09.03.06, 17:43
                      nie lubie manipulacji virustii, a robia je tez ludzie co lubia rozumiec innych.
                      • virusti Re: Juz nie mam siły 09.03.06, 19:40
                        >> Wydaje mi sie, że nie powinnaś robic gwłtownych ruchów które potem będą nie
                        do
                        >> odkręcenia. Potrzeba czasu i spokoju. Każdy Twój nacisk i histeria będa go
                        >> odpychać, staraj się być opanowana.
                        >o ten cytat mi chodziło, już pisałem o zdejmowaniu odpowiedzialności.
                        Gwałtowny ruch to złożenie wniosku o separacje pod wpływem emocji. Wyobraź
                        sobie, że kiedyś będąc w związku miałem kryzys. I prosiłem o czas potrzebny do
                        przemyśleń i zebrania sił do walki o związek. Dostawałem go, a po chwili druga
                        strona zaczynała robić naciski i wpadać w histerię która przynosiła odwroty
                        skutek. Dlatego autorce odradzam takich działań w przyszłości. Nic wiecej.
                        Musisz odróżniać zadania w czasie przyszłym - nikogo nie mogę oceniać po tym
                        czego jeszcze nie zrobił.

                        >piszesz
                        >jej ze to ONA ODPOWIADAC MOZE za ewentualna sytuacje ktora bedzie do
                        >nieodkrecenia, piszesz ze to ona moze go odpychac i tym samym ODPOWIADAC za
                        >jego odejscie.
                        W którym miejscu tak napisałem? Albo masz omamy wzrokowe albo pracujesz na
                        innym tekście.

                        >nie lubie manipulacji virustii, a robia je tez ludzie co lubia rozumiec innych.
                        To zwykła opinia do której mam prawo. Manipulacje przeprowadza się w jakimś
                        celu. Jaki cel mogę mieć? Może uważasz, że przysłał mnie Jej mąż? ;) A może
                        masz paranoję?

                        Nie wiem co Ci odpowiedziec żebyś był usatysfakcjonowany. Przeprosiłem Cię,
                        obiecałem, że zastosuję się do brawurowo i absurdalnie sformułowanej zasady, a
                        Tobie ciągle mało i dalej rozbijasz g*wno na atomy. Chaos i brak logiki,
                        którymi ociekają Twoje ostatnie posty, mnie męczą. Nie odpowiadam na kolejne
                        zaczepki. Do zobaczenia w innych wątkach. Pozdrawiam
                        • euforyk Re: Juz nie mam siły 09.03.06, 21:55
                          > >piszesz
                          > >jej ze to ONA ODPOWIADAC MOZE za ewentualna sytuacje ktora bedzie do
                          > >nieodkrecenia, piszesz ze to ona moze go odpychac i tym samym ODPOWIADAC z
                          > a
                          > >jego odejscie.
                          > W którym miejscu tak napisałem? Albo masz omamy wzrokowe albo pracujesz na
                          > innym tekście.

                          w tym który ci zacytowałem, ale jeśli tego nie dostrzegasz, to trudno. to co ty
                          napisałeś jest równoznaczne z tym co ja. nic nie napisałeś o odpowiedzialności
                          mężą, za to napisałeś o jej o co ma zrobić, lub nie robić, zeby nie nie odsunąć
                          mężą. czyli jeśli zrobi coś odwrotnego rownoznaczne jest z odpowiedzialnością za
                          ewentualne odejscie mężą. człowiek ODPOWIADA za czyny które zrobi badz nie, no
                          chyba ze sie z tym nie zgadzasz. to czy będą razem zależy od niego, nie ona od
                          niego odeszła.

                          > To zwykła opinia do której mam prawo. Manipulacje przeprowadza się w jakimś
                          > celu. Jaki cel mogę mieć? Może uważasz, że przysłał mnie Jej mąż? ;) A może
                          > masz paranoję?

                          nie twierdze ze manipulujesz ją w jakims celu świadomie. chodzi mi o to ze ze
                          sposób w jaki wygłasza sie takie opinie na forum. ciągle tu ktoś komuś pisze co
                          ma zrobić lub nie, serwująć swoją mądrość życiową, która nigdy nie jest suchą
                          wiedza obiektywna o faktach, ale przedewszystkim oceną tychze faktów. a każdy ma
                          swą ocene, związaną ze swoją osobowością.
                          np.

                          Każdy Twój nacisk i histeria b
                          > ęda go
                          > >> odpychać,

                          może będa a może nie będą, ona też ma prawo do tego żeby wiedzieć na czym stoi,
                          a nie czekać cierpliwie, z wyrozumiałościa aż małżonka olśni. ma prawo do swoich
                          roszczeń. a ty już zatwierdziłeś, ze jej ewentualne działanie podpadać bedzie
                          pod odpychanie mężą.

                          a czemu użyłem słowa manipulacja? bo tak właśnie przekazywana mądrość życiowa
                          przez ludzi ludziom, która rzekomo jest wiedzą o faktach( a w rzeczywistosci
                          narzucaniu komuś swojej oceny), niejednej osobie zaciśnia horyzonty działania.
                          stosunki między ludzmi powinny kształtować sie przez wolność( uzgodnienie
                          stanowisk miedzy nia a mezem), nie sa zdetermiowane jakąś wiedzą która od kogoś
                          możemy nabyć. depresyjne myslenie polega własnie na tym ze tej roznicy miedzy
                          faktem a ich ocena sie nie dostrzega. rodzice wmanewrowuja dzieci w jakies chore
                          wizje swiata, ludzie na tym forum radzac, narzucaja sobie swoje fobie itd.

                          > Nie wiem co Ci odpowiedziec żebyś był usatysfakcjonowany. Przeprosiłem Cię,
                          > obiecałem, że zastosuję się do brawurowo i absurdalnie sformułowanej zasady, a
                          > Tobie ciągle mało i dalej rozbijasz g*wno na atom

                          ale ty mnie nie musisz usatysfakcjonowywać :-)
                          • virusti Re: Juz nie mam siły 10.03.06, 09:02
                            Miałem już nie pisać, ale porcja absurdów jakie znowu zaserwowałeś spowodowała,
                            że nie mogłem się powstrzymać.


                            >> W którym miejscu tak napisałem? Albo masz omamy wzrokowe albo pracujesz
                            >> na innym tekście.

                            > w tym który ci zacytowałem, ale jeśli tego nie dostrzegasz, to trudno. to co
                            ty
                            > napisałeś jest równoznaczne z tym co ja.

                            Cytat (łac. citatio, niem. Zitat) - dosłowne przytoczenie czyichś słów.
                            Podałem Ci słownikową definicję, może zajarzysz wreszcie, że wpisując swoją
                            interpretację moich słów, na dodatek błędną, nie cytujesz mnie. Czy to takie
                            trudne do zrozumienia? Absurdem jest twierdzenie, że za zacytowany uważasz
                            tekst kompletnie zmieniony przez Ciebie na równoznaczny w Twojej subiektywnej
                            opinii. Jedna z podstawowych zasad negocjacji- nie używać opinii, jedynie
                            faktów. Opinię można podważyć, faktu nie. Cytat to fakt. Dlatego został przez
                            Ciebie kompletnie zmienioniony na potrzeby Twojej argumentacji żebyś miał
                            sznase na ripostę. W oryginalnej fornie nie miałeś.



                            > chodzi mi o to ze ze sposób w jaki wygłasza sie takie opinie na forum. ciągle
                            > tu ktoś komuś pisze co ma zrobić lub nie, serwująć swoją mądrość życiową,
                            > która nigdy nie jest suchą wiedza obiektywna o faktach, ale przedewszystkim
                            > oceną tychze faktów a swą ocene, związaną ze swoją osobowością.

                            Każdy piszący na forum ma tego świadomość, na tym polegają zasady forum.
                            Rozumiem, że uznałeś, iż czas kogoś napiętnować publicznie za to i wybrales
                            wlasnie mnie? Cała reszta też ma sie bać?



                            > depresyjne myslenie polega własnie na tym ze tej roznicy miedzy
                            > faktem a ich ocena sie nie dostrzega. rodzice wmanewrowuja dzieci w jakies
                            > chore wizje swiata, ludzie na tym forum radzac, narzucaja sobie swoje fobie
                            itd.

                            Myślę, że niektóre osoby z forum po tych słowach mogą czuć się urażone. Z
                            Twoich słów wynika, że osoba z depresją nie powinna radzić bo "depresyjne
                            myslenie polega własnie na tym ze tej roznicy miedzy faktem a ich ocena sie nie
                            dostrzega" (cyt. euforyk). Mam odmienne zdanie - w moich problemaach z osobą z
                            depresją korzystam wyłącznie z rad osób cierpiących na depresję. Rady zdrowych
                            porzuciłem - były kompletnie nietrafione. Dlatego jestem tutaj kilka razy
                            dziennie. Mam wielu przyjaciół w depresji i z ich zdaniem liczę się często
                            bardziej niż innych. A jeżeli przypisujesz mi "depresyjne myślenie" (cyt.
                            euforyk) to musisz wiedzieć, że nie mam i nigdy nie miałem depresji ani innych
                            chrób tego typu.
                            Pozdrawiam
                            • euforyk Re: Juz nie mam siły 10.03.06, 10:56
                              > Cytat (łac. citatio, niem. Zitat) - dosłowne przytoczenie czyichś słów.
                              > Podałem Ci słownikową definicję, może zajarzysz wreszcie, że wpisując swoją
                              > interpretację moich słów, na dodatek błędną, nie cytujesz mnie. Czy to takie
                              > trudne do zrozumienia? Absurdem jest twierdzenie, że za zacytowany uważasz
                              > tekst kompletnie zmieniony przez Ciebie na równoznaczny w Twojej subiektywnej
                              > opinii. Jedna z podstawowych zasad negocjacji- nie używać opinii, jedynie
                              > faktów. Opinię można podważyć, faktu nie. Cytat to fakt. Dlatego został przez
                              > Ciebie kompletnie zmienioniony na potrzeby Twojej argumentacji żebyś miał
                              > sznase na ripostę. W oryginalnej fornie nie miałeś.

                              Juz ci napisałem do czego sie moja opinia odnosiła. Dalem cytat i pod nim
                              pisalem. Nie zmienilem twojego cytatu, tylko pod nim napisalem swoja opinie na
                              jego temat co on oznacza. Drugi raz umiesz tylko napisac ze oznacza cos innego,
                              tylko nie napiszesz czemu nie to. dwa pytania :
                              1) Czy pisanie jej, zeby czegos tam nie robiła, nie jest pisaniem jej zeby
                              czegos tam nie robiła?
                              2)Czy człowiek ponosi odpowiedzialność za to co robi?

                              Moja interetacja cytatu uwzgledniala tylko fakt, ze jesli komus sie uswiadamia
                              konsekwencje jego czynu, tym samym osoba ta staje sie za nie odpowiedzialna.


                              > Każdy piszący na forum ma tego świadomość, na tym polegają zasady forum.
                              > Rozumiem, że uznałeś, iż czas kogoś napiętnować publicznie za to i wybrales
                              > wlasnie mnie? Cała reszta też ma sie bać?

                              Zadam pytanie ktore mi zadales : Masz paranoje? zaczelem od lakonicznej
                              odpowiedzi na twoj post, a ty uznales to za atak na siebie za jakas moja
                              niewazna odpowiedz w poscie miriam. Pozniej powiedziales ze wyrazam sie niejasno
                              (Walesa) wiec chcac jasniej podalem cytat i to o co mi chodzilo. Ty uznales ze
                              dalej cie drecze.

                              Nie moge sie niezgodzić z szanownym panem virusti, bo uzna sie przesladowany? Ty
                              strasznie duzo rozumiesz na moj temat, tylko jakos mi chodzi o co innego niz ty
                              rozumiesz.

                              > Myślę, że niektóre osoby z forum po tych słowach mogą czuć się urażone

                              nie wszyscy sa tacy wrazliwi jak ty.



          • euforyk Re: Juz nie mam siły 09.03.06, 11:32
            Matka z dwójką małych dzieci w
            > pierwszej kolejności będzie chciała uratować małżeństwo, a nie z dumnie
            > uniesioną głową wziąć dzieci za rękę i ruszyć samotnie w świat

            na razie jest samotnie w swiecie, jakbys nie doczytał
    • gosiam27 Re: Juz nie mam siły 09.03.06, 11:56
      Wiecie co...przy zyciu utrzymuja mnie jedynie dzieci. boje sie ze gdyby mnie zabrakło to niewiadomo co on by dla nich wymyslił:(( gdyby nie one to chyba juz podziekowałabym za to całe zycie:( Kocham go...bardzo...i boje sie poprostu ze jak teraz zdecyduje o separacji to bede załowac..(czy ja wogóle normalnie mysle?) ale z drugiej strony...bedzie sobie ze mna tak robił co chce? ...Zyc mi sie nie chce.
      • euforyk Re: Juz nie mam siły 09.03.06, 12:02
        nie musisz robić czegos czego nie chcesz. jeśli chce separacji to niech on
        wniosek składa, a nie ciebie zmusza. a kase ci daje na dzieci?

        .i boje sie poprostu ze
        > jak teraz zdecyduje o separacji to bede załowac.

        to on podjął decyzje nie ty. i nie musisz czuć sie winna.

        ale z drugiej strony...bedzie sobie ze mna tak robił co chce?

        to mu nie dawaj sie wodzic za nos, zmus go do wziecia odpowiedzialnosci i zeby
        sie okreslil

        ...Zyc mi sie
        > nie chce.
        • mio.mio Re: Juz nie mam siły 09.03.06, 12:14
          Przede wszystkim - czysto hipotetycznie - wyobraz sobie swoje zycie bez niego .
          Bardzo dokladnie - zwlaszcza swoja sytuacje finansowa . Nie moge oczywiscie
          spekulowac na ten temat - ale z kims, kto zna twoja syzuacje i jest pragmatykiem
          , na pewno mozesz cos takiego przeprowadzic. Kiedy juz z wszystkimi szczegolami
          zobaczysz swoje zycie czarno na bialym ( w zadnym wypadku w stylu - co utracilam
          ), zrzucisz sobie z ramion przynajmniej 2/3 ciezaru. Pod warunkiem, ze zrobisz
          to zeczywiscie szczegolami - np. rozklad dnia, ew. nowa praca, ew. wizyty u
          przyjaciol , u rodziny, nowe zajecia ( polecam nordic walking , najlepiej z
          przyjaciolka , 3 razy w tygodniu po 1,5 godz. ), nauka czegos naprawde nowego, i
          dopiero potem przeprowadz ewidencje, co jeszcze moglabys DLA SIEBIE do tego
          wszystkiego dolozyc. A teraz wyobraz sobie swoje zycie dalej , z nim , z
          czekaniem, z ...
Pełna wersja