gosiam27
08.03.06, 14:00
Witam. moze Ktos z Was poradzi mi jak mam zrozumiec swojego meza. wyjechał za granice do pracy,jest tam juz pare ładnych miesiecy.Niby wszystko było ok. przyjezdzał wysyłał smsy ciagle powtarzał mi ze mnie kocha i dzieci tez bo mamy dwójke maluszków .Od niedawna wszystko sie zmieniło ,gdy dzwonił był jakis obojetny ,gadał tak jakby słuzbowo ...zapytałam go czy wszystko w porzadku...odpowiadał mi na to ze jak przyjedzie do Polski to musimy powaznie porozmawiac ,jak pytałam czy mnie kocha odpowiadał"niewiem" .po dwóch tygodniach od tamtej rozmowy przyjechał --przez pół dnia nie mówił do mnie nic tylko spytał czy mam obiad i troche pobawił sie z dzieckiem .musiałam w koncu sama go poprosic o to zeby ze mna porozmawiał bo ja nie wytrzymywałam niepewnosci a on milczał:( Wtedy usłyszałam ze on nie ma zamiaru wrócic do Polski bynajmniej przez najb. pare lat, ze zalezy mu na pieniadzach jakie tam zarabia i z tego nie zrezygnuje ze nie mozemy tak dalej zyc ja tu a on tam.
poprosiłam go ze moze w takim razie zabierze nas ze soba --jego odpowiedz" zwariowałas mam sam utrzymywac 4 osoby z tych pieniedzy? tam jest wszystko o wiele drozsze niz tu "Ze w naszym zwiazku brakuje czegos ale on nie wie czego.ze załuje slubu. ze on kocha dzieci i bedzie je odwiedzał ,ale nie chce miec zobowiazan wobec mnie jako zony. ze powinnismy wystapic o separacje i ze "moze jeszcze on kiedys wróci ale teraz nie wie" Ze mam nie zadac od niego zeby przyjezdzał bo jak zechce to przyjedzie a jak nie to tez ma byc ok. ostatnio zadzwonił powiedziałam ze jesli chciał to ja składam papiery o separacje ( bo sama tez juz niemam siły zebrac o jego miłosc) a on mi na to "a po co Ci to? " czy nie mozemy zyc tak dalej?-jak przyjaciele? jednak sam mówi ze nie wie co musiałoby sie wydarzyc zeby było miedzy nami tak jak kiedys:( zarzeka sie ze nikogo tam nie ma. w walentynki dzwonił zeby złozyc mi zyczenia a wieczorem przysłął smsa "złoz dokumenty o separacje a dalej zobaczymy jak bedzie" --Ja nic z tego nie rozumiem.powiedzcie mi dlaczego on tak kreci?? ja psychicznie juz wysiadam wiem ze jak on dzwoni powinnam byc spokojna ale nie umiem.Płaczę dusi mnie cos .nie potrafie sie pozbierac na niczym nie umiem sie skupic -poprostu wysiadam. Czy ja mam jeszcze czekac az jemu spowrotem sie poukłada w głowie? on mowi ze nic nie wie .Rozumiecie mnie ze wolałabym zeby (skoro juz mnie nie kocha) znikł z mojego zycia a on tu mi sle w najlepsze zyczenia tak jak dzisiaj z okazji dnia kobiet.jeszcze sie bezczelnie podpisujac: "Twój maz" pomózcie mi prosze :((