23.03.06, 22:32
Pare miesiecy temu odeszla ode mnie tzw. milosc zycia, ot koniec romantycznej
wizji swiata. Zanim to sie stalo przez pare lat zdazylam cale moje zycie
ulozyc wokol niego. Byl bardzo zaborczy, wymagal 100% zaangazowania. Tak wiec
z wlasnej i nieprzymuszonej woli pozbawialam sie mozliwosci poznania
przyjaciol, czy chocby znajomych, rozwijania "moich" nie "naszych"
zainteresowan, w ostatniej fazie zawalilam studia, ktore teraz probuje jakos
jednak skonczyc, ale z koncentracja u mnie slabo oj slabo. Podsumowujac rzecz
cala - wzorowa ze mnie frajerka zyciowa.

Tak wiec z pelna swiadomoscia, ze z kilku szans w zyciu nie skorzystalam
probuje je jakos odbudowac, od podstaw. Jest jednak problem i to spory.
Kompletny brak poczucia bezpieczenstwa. Strach, ktory towarzyszy mi caly
czas, ze wlasnie dzis znowu czeka na mnie jakas strata i zabierze mi ostatnie
elementy na ktorych opiera sie w tej chwili moj swiat. Wypisz wymaluj zbity
psiak, ktory teraz trzesie sie i czeka tylko na kolejne kopy.

Tak dlugo nie mozna, nie mozna zyc w ciaglym strachu, Mam wrazenie, ze
codziennie ubywa jakas czastka mnie, kompletnie sie rozpadam. Nie sadze, zeby
udalo mi sie poczucie bezpieczenstwa odbudowac, za bardzo oberwalam, ale mam
pytanie - czy macie jakies sposoby na radzenie sobie z takim strachem i
rozluzninie sie chociaz na chwile?
Jestem po probie ucieczki w prace. To byl glupi pomysl.
Obserwuj wątek
    • mskaiq Re: strata 24.03.06, 09:17
      Mysle ze najlepszym sposobem radzenia sobie ze strachem jest wiara ze nic nie
      stracisz ze wszystko odbudujesz.
      Strach nieustannie bedzie podwazal ta wiare, beda ciagle wracaly watpliwosci.
      Musisz jednak trzymac sie wiary. To bardzo trudne, cos nie wyjdzie po drodze i
      natychmiast pojawia sie utrata wiary i wtedy poddajemy sie, zniechecamy,
      rezygnujemy.
      Na poczatku bedziesz przegrywala ze strachem, nie przejmuj sie tym. Kiedy
      przejdzie Ci zal i watpliwosci, wracaj i probuj dalej realizowac to co
      zaczelas. Z czasem bedzie coraz lepiej, coraz latwiej bedziesz Sobie radzila ze
      strachem.
      Zrob Sobie plan co musisz zrobic aby odbudowac Swoje zycie i probuj to
      realizowac.
      Z tego co piszesz wynika ze wrocilas na studia, ale masz problemy z
      koncentracja.
      Brak koncentracji wiaze sie czesto ze strachem, pojawiaja sie mysli,
      watpliwosci, one Cie rozpraszaja, podarzasz Swoimi myslami za strachem i wtedy
      znika koncentracja bo nie myslisz o nauce a o innych sprawach, glownie
      podwazajacych sens Twojego wysilku.
      Kiedy stracisz koncentracje, sprawdz co spowodowalo ze ja stracilas, to Ci
      pomoze kontrolowac Siebie.
      Napisalas ze jestes po probie ucieczki w prace, wroc do tego, kiedy jestes
      zajeta bronisz sie przed zlymi, dolujacymi myslami. Warto rowniez robic
      codzienne spacery, jeszcze lepiej bieg, rower, itp, to pozwala kontrolowac
      emocje i stres a to bardzo Ci pomoze szczegolnie w odzyskaniu koncentracji.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • kouklara30 Re: strata 08.04.06, 14:30
        dziekuje za rady :) ja juz naprawde paru rzeczy probowalam...spacery juz byly,
        prysznice takze, podstawowy kurs tanca i tai chi za mna (to jeszcze za czasow
        kiedy moglam wychodzic bez wiekszych sensancji) no i nic...budze sie rano ze
        strachem do poludnia nie moge sie pozbierac...
        Lekarka zasugerowala urlop od pracy i studiow, ale ja musze cos jesc i miec za
        co kupic leki, a na studiach ostatni termin zlozenia pracy. Cos czuje ze tak
        czy siak sie sypne, ale wolalabym po obronie...Xanax troche pomaga, ale jak
        bede z tym dobrem za bardzo szalec to sie przyzwyczaje do dawki (o uzaleznieniu
        nie wspomne). Moze ktos sie orientuje jak dlugo mozna brac to cudo bez
        pozniejszych "zgonow" przy odstawieniu?
        • kouklara30 Re: strata 08.04.06, 18:42
          hmm...nikt sie nie orientuje.

          Kolejny sposob na relaks - tym razem skuteczny: zabralam sie z 5kg marchewki do
          stadniny koni i dalam sie siersciuchom dokumentnie oblizac, jeden nawet capnal
          mnie zaczepnie za wlosy :)))
          Konie naprawde uspokajaja.
          • damen_dramen Re: strata 09.04.06, 01:13
            och, znam to dobrze, mialam, jeszcze mam to samo. Latwo nie będzie....
            Zostaje pustka i cięzko, naprawdę cięzko ją zapełnić. Ja sypnęłam się po
            kolejnej nieudanej probie rekatywacji zwiazku (wystapily tez rozne inne
            okolicznosci "sprzyjające"), bo poki mialam nadzieje, jechalam na tym
            dopalaczu. Potem zostalam sama, z tym tylko juz moim swiatem, ktorego sobie nie
            oswoilam. i napadami lęku.
            Leki pomogą (bierz hydroxyzine na poczatek 25mg, dobrze hamuje lęk i nie
            uzależnia), ale jak odstawisz i tak bedziesz sie musiala zmierzyc z
            rzeczywistoscia,dokladnie w tym samym miejscu od ktorego zaczelas. . Nie
            bedziesz mogla sie uczyc- idz do psychiatry, bedzie wiedzial co ci pomoze i co
            pozwoli optymalnie przebrnąc przez obronę. Konie- ok, korzystaj. Ja od kilku
            dni znowu czuje sie trochę gorzej, wkurzylam sie ze cos nie gra i wymylam dzis
            z pasją okna. Przeszlo:)
    • mskaiq Re: strata 09.04.06, 07:50
      Tak zwykle bywa. Probujemy rozmaite cwiczen, nie widac efektu i zarzucamy je.
      Cwiczenia fizyczne nie sa w stanie zmienic tego co robimy zle, rozwiazac
      naszych problemow, ale pomagaja kontrolowac siebie, moga pomoc pokonac strach.
      Zeby pokonac strach trzeba rozumiec czym jest, zrozumiec jak sie objawia. Kiedy
      zrozumialem ze strach to moje odczucia somatyczne, zaczalem sobie z tym radzic.
      Cwiczenia fizyczne zmiejszaja sile tych odczuc somatycznych, mozna je wtedy
      kontrolowac i ignorowac. Z czasem te odczucia znikaja a z nimi strach.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • mona761 Re: strata 09.04.06, 12:09
        Dobrze wiem jak się czujesz. Kilka lat temu przechodziłam przez to samo.
        Zostawił mnie facet który był dla mnie całym światem. Jedyne na co było mnie
        stać to wyjście do najbliższego sklepu po następny zapas alkoholu. Nie
        trzeżwiałam przez trzy tygodnie a póżniej z przerwami trwało to jeszcze kilka
        miesięcy, Nigdy tego nie rób!!!!! Ale w końcu się pozbierałam. Najważniejsze to
        po obudzeniu jak najszybciej czymś się zająć i mimo lęku wychodzić z domu. Jeśli
        się zamkniesz sama w domu będzie coraz gorzej.
        • kouklara30 Re: strata 10.04.06, 16:31
          Akurat z tym nie mam problemu - kompletna blokada na alkohol. Na pare innych
          rzeczy zreszta tez.
          Odzalowalam juz, przemyslalam chce zrobic krok do przodu. No i za nic nie
          wychodzi. Zycie stracilo swoj smak. W sumie mozna zyc smakujaca jak papier
          papka, tylko jak dlugo? I to nie kwestia oczekiwania jakichs cudow - niewidow.
          Chcialabym moc cieszyc sie z malych rzeczy, a czuje, ze odczuwanie zadowolenia
          zupelnie mi odcielo.
          No i teraz kolejne pytanie do osob bardziej zaawansowanych - bo to moj
          depresyjny pierwszy raz - czy jest jakies potem, w ktorym chociaz na chwile
          czlowiek lapie oddech. Przyjdzie samo, wywolaja to leki czy moze radosci z
          zycia (no dobra, jako takiego zadowolenia z zycia) trzeba sie ponownie uczyc?
          Da sie?
          • pestka76 Re: strata 11.04.06, 12:53
            Nie wiem czy to możliwe. Nigdy się nie leczyłam u psychiatry chociaż zdaję sobie
            sprawę że powinnam. Mam nadzieję, że dam sobie radę sama. Przez ostatni rok
            czułam się w miarę dobrze i myślałam, że to wszystko po prostu minęło. Ale
            niestety od kilku miesięcy nie jest dobrze. Nie mogę spać, ciągle chce mi się
            płakać i nawet jakieś pierdoły potrafią mnie wytrącić z równowagi.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka