krysia-89
03.05.06, 11:47
Witam,
cos jest ze mna NIE TAK i to coraz bardziej.
Widze tylko 2 rozwiązania : 1-zasnac i sie nie obudzic; 2-umiec NORMALNIE zyc-
czuc,cieszyc sie i widziec swiat pozytywnie.
Mam 16 lat.Trudno mi okreslic kiedy dokladnie zaczal sie ten problem-
wrzesien,a moze juz rok temu..na prawde nie wiem...
Mam jakby okresy,ktore trwaja okolo tygodnia kiedy nie chcem zyc,placze,leze
w lozku i nic nie chcem robic.Po tym mam jakies 3 dni kiedy jest w miare
dobrze :) ale caly czas czuje zmeczenie [nie wiem po czym skoro caly czas
siedze i nic nie robie],moja pamiec i koncetracja jest do du** ! Siedze na
lekcjach i patrze tepo na nauczycielke :"o CZYM Ona do cholery mowi?"
Wczoraj bylo najgorzej...nie chcialo mi sie wstawac,jednak zascieliłam łozko
i tak jak matka kazala odkurzylam dom.Wtedy zaczela sie na mnie drzec: nic
nie robisz w tym domu,lezysz cale dnie,strasznie zmeczona panienka,jakies
fochy strzelasz,siedzisz w tym domu jak dzikus! ..BOshe..a ja wlasnie takich
zachowan nie chcem..czy ona nie moze mi pomoc?czy nie widzi ze jest cos nie
tak skoro wczesniej wesola i usmiechnieta ciagle gdzies latałam po miescie,a
teraz z nikim sie nie spotykam,uciekam od ludzi...Zaczelam strasznie
plakać,nie wytrzymałam i pobieglam po tabletki usypiajace-wzielam
garstke,bylo ich tam okolo 10...i...NIC..a tak chcialam juz umrzec.Codziennie
mowie do BOga-Zabierz mnie stad,ja juz nie potrafie normalnie zyc! Nie umiem
i nie mam sily.
Rodzice sie na mnie drą,wysmiewaja [najgorzej tata z mlodszym bratem].
Nazywaja mnie dzikusem a mnie to jeszcze bardziej dobija.Zamykam sie w
sobie.Straciłam juz kolezanki,nie chcem NIC,nie chcem sie
spotykac,wyjezdzac,nie chcem zadnych rzeczy-niech mi nic nie kupuja!
Mam lek co bedzie jak dorosne i bede musiala sama mieszkac.Staje sie
cicha,smutna,zamknieta w sobie,ciagle placzaca,uciekajaca od
innych,dzika,malo pewna siebie-wogolnie NIE NAWIDZE SIEBIE!NIE NAWIDZE!
Wczoraj mialam sen..nigdy wczesiej nie krzyczalam w nocy a tym razem
jednak...Mama drze sie: sprzatac! Miałas wstac o 7:00a nie o 7:40 i chce mnie
bic-wtedy krzyknelam na caly dom-ZOSTAW MNIE, NIE BIJ! i zaczelam
plakac..oczywiscie nikt sie mna nie zainteresowal,zawsze tak jest.Czy jestem
chora czy zle sie czuje-ogolnie chyba im zwisam.
Tu nie chodzi tez tylko o rodzicow-psuja mi sie kontakty z ludzmi.Ja sie
psuje.Prosze o pomoc bo nie wiem co mam dalej robic.Rodzice juz sie
wysmiewali ze mnie ze wysla mnie do pysychiatry bo jakas nienormalna jestem:(
Co mam robic? Musze sie chyba leczyc bo dalej nie chcem tkwic w takim
stanie..jednak strasznie sie wstydze wybrac do psychiatry..jakbym ich
zawiodła ze maja taka nienormalna córkę...Co robic? ja juz nie wiem...prosze
pomozcie mi...ja juz dluzej tak nie moge ...albo skoncze z soba albo zaczne
szybkie leczenie..prosze i pomoc...Wiem ze jestem beznadziejna..ide teraz
spac i sie wyplakac...prosze o pomoc..