ODWAŻYŁAM SIE I CO Z TEGO??

07.02.03, 12:34
Od kilku lat ukrywam przed rodzicami depresje ,ale teraz keidy jestem
świadoma tego ze nie wytrzymam dłużej ze sobą że mam tylk omysli samobójcze
postanowiłam sie wreszcie lecyć i przyznałam sie mamie ze ide po recepte na
leki depresyjne i wiecie jak mnie pocieszyła???"Nie chce zebys została
lekomanką,pij duzo mleka zamiast kawy i tych papierosów bo to one wprowadzają
cie w takei stres"Ładna mi pomoc nie ????Doszłam do jednego wniosku :
najgorsze jest t ow depresji że jesteśmy zawsze sami i nkt nam nie pomoże bo
nie wie sie co to jest za choroba jesli sie jej samemu nei przyżyło
    • Gość: ApokaLipsA Re: ODWAŻYŁAM SIE I CO Z TEGO?? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 07.02.03, 13:50
      GORZEJ, CZASAMI można się jeszcze dowiedzieć że jest się winnym całego zła
      wokoło...
      ale to dobrze że się odważyłaś!!!!!
      jestem z ciebie dumna!
      [ja nie przyznawałam się do brania leków przez parę miesięcy i dostałam opieprz
      za ! odchudzanie się przy pomocy Bioxetinu który oczywiśćie wyłudziłam od
      jakiejś naiwnej lekarki!]
      -----
      pij to mleko...będziesz wielka!
      • mysterious Re: ODWAŻYŁAM SIE I CO Z TEGO?? 07.02.03, 14:04
        Gość portalu: ApokaLipsA napisał(a):

        > GORZEJ, CZASAMI można się jeszcze dowiedzieć że jest się winnym całego zła
        > wokoło...
        > ale to dobrze że się odważyłaś!!!!!
        > jestem z ciebie dumna!
        > [ja nie przyznawałam się do brania leków przez parę miesięcy i dostałam
        opieprz
        >
        > za ! odchudzanie się przy pomocy Bioxetinu który oczywiśćie wyłudziłam od
        > jakiejś naiwnej lekarki!]
        > -----
        > pij to mleko...będziesz wielka!
        MASZ RACJE BO JUZ ZACZYNAM W TO WIERZYC ZE TO JA JESTEM WINNA WSZYSTKIEMU
      • esseana Re: ODWAŻYŁAM SIE I CO Z TEGO?? 02.03.03, 11:23

        > [ja nie przyznawałam się do brania leków przez parę miesięcy i dostałam
        opieprz
        >
        > za ! odchudzanie się przy pomocy Bioxetinu który oczywiśćie wyłudziłam od
        > jakiejś naiwnej lekarki!]
        > -----
        > pij to mleko...będziesz wielka!


        Ja biorę Bioxetin i nie widze abym chudła, po za tym co schudłam w czasie
        głębokiej depresji.
        Możesz cos wiecej na ten temat napisać?
        Ja myślałam,że takie leki raczej wpływaja na organizm odwrotnie ze sie mase
        nabywa.

        Trzymajcie sie i walczcie.
        Bedzie lepiej.
    • mysterious Re: ODWAŻYŁAM SIE I CO Z TEGO?? 07.02.03, 14:03
      ODEZWIJCIE SIE !!!!!POWIEDZCIE ŻE JESTESCIE PROSZE .CZUJE SIE TAKA SAMA,TAK SIE
      BOJE
      • Gość: zamyślona Re: ODWAŻYŁAM SIE I CO Z TEGO?? IP: 213.17.180.* 07.02.03, 14:17
        jesteśmy z Tobą.... duchem, nic sie nie przejmuj na pewno jesteś sama !!!
        • mysterious Re: ODWAŻYŁAM SIE I CO Z TEGO?? 07.02.03, 14:25
          Gość portalu: zamyślona napisał(a):

          > jesteśmy z Tobą.... duchem, nic sie nie przejmuj na pewno jesteś sama !!!

          Dzieki!!!!Mam nadzieje że wszyscy kiedyś z tego wyjdziemy i znó poczujemy
          życie !!!
          • Gość: zamyślona Re: ODWAŻYŁAM SIE I CO Z TEGO?? IP: 213.17.180.* 07.02.03, 14:44
            tez mam taka nadzieje...
            tak bardzo chciałbym znowu sie smiać, cieszyć się kazda chwilą, odstawić leki,
            zyc normalnie.....
            • mysterious Re: ODWAŻYŁAM SIE I CO Z TEGO?? 07.02.03, 14:48
              Gość portalu: zamyślona napisał(a):

              > tez mam taka nadzieje...
              > tak bardzo chciałbym znowu sie smiać, cieszyć się kazda chwilą, odstawić
              leki,
              > zyc normalnie.....

              Pozostało nam tylko wierzyć że kiedys nadejdzie ta chwila ...i walczyć do
              ostatniej chwili
              • Gość: zamyślona Re: ODWAŻYŁAM SIE I CO Z TEGO?? IP: 213.17.180.* 07.02.03, 14:54
                jesteś kobietą czy mężczyzną - jeśli mogę spytać :))))
                • mysterious Re: ODWAŻYŁAM SIE I CO Z TEGO?? 07.02.03, 15:21
                  Gość portalu: zamyślona napisał(a):

                  > jesteś kobietą czy mężczyzną - jeśli mogę spytać :))))
                  Oczywiście ze możesz; kobietą
                  • Gość: zamyślona Re: ODWAŻYŁAM SIE I CO Z TEGO?? IP: 213.17.180.* 07.02.03, 15:32
                    teraz to na pewno nie jesteś sama !!!

                    życze powodzenia, siły, i wiary w lepsze jutro !!!
                    • mysterious Re: ODWAŻYŁAM SIE I CO Z TEGO?? 07.02.03, 15:40
                      dzieki i nawzajem oczywisice.Zobaczysz że na pewno wyjdziemy z tego .Zaraz ide
                      na wizyte do tego psychologa i troche sie boje ale i tak juz nei mam nic do
                      stracenia
                      • widr Re: ODWAŻYŁAM SIE I CO Z TEGO?? 08.02.03, 14:14
                        czego tu sie bac ? idac do lekarza nie masz nic do stracenia. Do psychologa,
                        albo psychoterapeuty tez jak najbardziej warto pojsc. Jesli masz jakies
                        watpliwosci to najwyzej zapytaj ludzi na tym forum i uzyskasz jakas rade.
                        Pozdrawiam i powodzenia - wyjscie z depresji zajmuje troche czasu...
                        • mysterious Re: ODWAŻYŁAM SIE I CO Z TEGO?? 08.02.03, 19:03
                          jakie to straszne uczucie opowiadac o swoich problemach obcej osobie ,było mi
                          ciezko i czułam wstyd a najwoiekszy kiedy zapytała mnie jescze o jedzenie.I
                          wiecie co mi powiedzia la?ze mam depresje i do tego jeszcze bulimie,ze
                          potrzebny jest jeszcze psychiatra i oprocz leków psychterapia.Oczywiscie moja
                          mama nie zrozumiała chociaz wie tylko o depresji i powiedziała ze ta psycholog
                          tez jest walnieta.Ale ja i tak juz wiecej tam nie pojde,powiedzieli mi ze nie
                          jestem sie w stanie sama wyleczyc , ale ja udowodnie to sobie ze potrafie ,bede
                          ponosic porazke ale wtedy podniose sie i bede dalej walczyc dopoki starczy mi
                          siły!!!!!!!!!!
                          • Gość: ApokaLipsA Re: ODWAŻYŁAM SIE I CO Z TEGO?? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 09.02.03, 09:57

                            > jakie to straszne uczucie opowiadac o swoich problemach obcej osobie
                            wiem, najgorzej gdy ta obca osoba patrzy się na ciebie z kpiącym uśmieszkiem i
                            mówi że wszystko rozumie
                            ,Oczywiscie moja
                            > mama nie zrozumiała chociaz wie tylko o depresji i powiedziała ze ta
                            psycholog tez jest walnieta.
                            wszyscy są, ale to nie umniejsza tego ze ona ma rację!
                            Ale ja i tak juz wiecej tam nie pojde,powiedzieli mi ze nie
                            > jestem sie w stanie sama wyleczyc , ale ja udowodnie to sobie ze
                            potrafie ,bede
                            > ponosic porazke ale wtedy podniose sie i bede dalej walczyc dopoki starczy mi
                            > siły!!!!!!!!!!
                            to brzmi świetnie, ale za dwa,trzy dni zjawisz się tu znowu konająca i kwicząca
                            z bólu błagając o pomoc..
                            robiłam tak jak ty...po dwumiesięcznej huśtawce wylądowałam w zakładzie
                            zamkniętym i dopiero tam dałam sobie radę
                            nie musisz iść na psychoterapię..może na razie spróbuj brać tylko leki i
                            zobaczyć jak się z tym czujesz i na ile jesteś silna..
                            TRZYMAJ SIĘ!!!
                          • Gość: verde Re: ODWAŻYŁAM SIE I CO Z TEGO?? IP: 200.52.4.* 09.02.03, 15:32
                            jezeli dobrze ci z ta depresja to sie mecz i nie bierz zadnych tabletek,
                            ale szanse, ze sie sama wyleczysz faktycznie moga byc zadne, zwlaszcza, ze
                            mowia ci to doswiadczeni ludzie
                            bedziesz miala lepsze okresy, ktore podbuduja wiare w swe sily, ale beda to
                            tylko epizody...
                            leki to naprawde duza pomoc, zwlaszcza, gdy masz obowiazki, ktorych nie mozna
                            zaniedbac, gdy musisz normalnie zyc...
                            potraktuj to jak jakiekolwiek inne tabletki, ktore sie bierze z jakiegokolwiek
                            innego powodu
                            • mysterious Re: ODWAŻYŁAM SIE I CO Z TEGO?? 09.02.03, 19:04
                              a znacie jakies tabletki bez recepty które mi pomogą ?????
                              • Gość: ApokaLipsA Re: ODWAŻYŁAM SIE I CO Z TEGO?? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 09.02.03, 19:43
                                NIE MA
                                przykro mi...
                              • widr Re: ODWAŻYŁAM SIE I CO Z TEGO?? 09.02.03, 21:05
                                nie marnuj czasu. jesli jeden lekarz ci nie pasuje to znajdz takiego do ktorego
                                masz zaufanie. psychoterapia tez nie jest zlym pomyslem. ja zmarnowalem duzo
                                czasu zanim zaczalem robic to co i tak bylo nieuniknione i teraz zaluje tych
                                lat, tego czasu i tego niepotrzebnego cierpienia. pozdrawiam i trzymam kciuki :)
    • Gość: garvel Re: ODWAŻYŁAM SIE I CO Z TEGO?? IP: *.to.krakow.pl 10.02.03, 03:30
      Niepotrzebnie się przyznawałaś. Ja nigdy w życiu nie powiem rodzinie o swoich
      problemach. Oni by tego nie zrozumieli, czemu się wcale nie dziwię, bo pamiętam
      czasy gdy ze mną było wszystko w porządku i wiem, że wtedy nie zmieściłby się
      w mojej głowie fakt, że można znaleźć się w tak podłym stanie psychicznym bez
      wyraźnej, widocznej przyczyny. Po drugie nawet gdyby zrozumieli wcale by mi to
      nie pomogło.
      • mysterious Re: ODWAŻYŁAM SIE I CO Z TEGO?? 10.02.03, 06:53
        wiem , ze błedem było przyznanie sie rodzicom , teraz jeszcze bardziej dobijają
        mnie teksty typu : "wez sie w garść", " co dzisiaj robiłaś" albo czy sie
        uczyłam?anwet mi sie juz gadac z nimi nie chce,nic nierozumieją a mama mysli ze
        jak wypije mleko i pójde na aerobik albo tance to wszystko bedzie w porządku.
        Co do tego lekarza to niby chce sie leczyc bo czuje ze nie ciezko ze mna ,ale
        tak mi trudno ,ja po prostu jestem taka że nie potrafie ludziom obcym mówic
        otwarcie co czuje .Słyszałam że są takie tabletki "deprim" ziołowe. Wiecie moze
        o nich?
        • Gość: ApokaLipsA Re: ODWAŻYŁAM SIE I CO Z TEGO?? IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 10.02.03, 11:14
          wiem , ze błedem było przyznanie sie rodzicom
          to względne
          oni po prostu niie wiedza co mają z tym zrobić...
          > Co do tego lekarza to niby chce sie leczyc
          to już coś
          > tak mi trudno ,ja po prostu jestem taka że nie potrafie ludziom obcym mówic
          > otwarcie co czuje .
          mało kto potrafi, rzecz w tym że psychol powinien umieć z tobą rozmawiać i tak
          zadawać pytania żebyś "bezboleśnie" wypluła to z siebie..
          ja przez trzy godziny beczałam jak miałam o sobie powiedzieć..najgorsze dopiero
          nadchodzi gdy trzeba zdefiniować problem i przyczynę..dla mnie nieznośne było
          to że ten cały koszmar to "łagodny epizod depresyjny" a przyczyną jest
          przeciążenie obowiązkami..
          Psychoterapia mi nie pomogła..
          pomogły mi leki..
          >Słyszałam że są takie tabletki "deprim" ziołowe.
          równie dobrze możesz brać witaminę C , podobno też jest skuteczna...
          po podstawowe leki przeciwdepresyjne możesz się zgłosić do lekarza pierwszego
          kontaktu, mówisz mu że nic ci się nie chce i masz kłopoty z normalnym
          funkcjonowaniem, wtedy on albo kieryje cię do psychiatry [który przepisze ci
          prochy] albo od razu sam przepisze ci prochy..
          oczywiście zamiast brac prochy możesz iść na psychoterapię, albo połączyć obie
          metody.
          jeśli skończyłaś 16 lat nie musisz mieszać w sprawę rodziców [możesz iść do
          szpitala psychiatrycznego bez ich zgody 8)
        • Gość: matobe Re: ODWAŻYŁAM SIE I CO Z TEGO?? IP: *.ruczaj.pl 22.02.03, 17:59
          U mnie jest praktycznie to samo. Do ulubionych przyśpiewek rodziców
          dodaj:'poszłabyś gdzieś', 'lecz się', 'bierz leki' itp. Leczę depresję
          farmakologicznie od ok. 2.5 roku z różnym skutkiem ale nie zdecydowałam się na
          terapię; podobnie jak Ty nie potrafię opowiadać o sobie, swoich problemach
          zupełnie obcym ludziom , być może dlatego nadal jestem w tym stanie, ale nie
          mogę się przełamać. Żeby było ciekawiej mam też bulimię( staż ~2.5
          roku),wymiotuję ukradkiem i tak powoli się wykańczam. O bulimii wiedzą tylko
          lekarze i moje dwie znajome. Poza tym mam na głowie studia,które mnie
          interesują ale nie mam na nie siły, nie moge się skoncentrować na żadnej
          książce, nie mogę jasno myśleć a każde nawet błahe zadanie mnie przeraża
          itd,itp.
          Droga Mysterious cóż mogę Ci powiedzieć, chyba tylko staropolskie GÓD LAK
          (przez niektórych błędnie pisane good luck)
          • Gość: midm Re: ODWAŻYŁAM SIE I CO Z TEGO?? IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 22.02.03, 21:11
            ale nie zdecydowałam się na
            > terapię; podobnie jak Ty nie potrafię opowiadać o sobie, swoich problemach
            > zupełnie obcym ludziom , być może dlatego nadal jestem w tym stanie, ale nie
            > mogę się przełamać.
            Sprobuj.
    • Gość: Piotr Re: ODWAŻYŁAM SIE I CO Z TEGO?? IP: *.zamosc.sdi.tpnet.pl 19.02.03, 15:31
      Witaj Mysterious;
      Twoje problemy są mi bliskie. Jeżeli chcesz zajrzyj do moich wypowiedzi na
      forum ( "najgorsze jest osamotnienie w tym koszmarze").
      Niestety na rodziców nie masz co liczyć. Jest właściwie regułą, że w takich
      sytuacjach zwalają winę na Ciebie, bo to pozwala im nic nie zrobić i czuć się w
      porządku. Nie chcą za wszelką cenę ujawnienia przyczyn depresji, bo te często
      tkwią w patologicznych relacjach w rodzinie, sięgają okresu dzieciństwa, są
      wynikiem złych metod wychowania. Napisz o swoim dzieciństwie. Czy czułaś się
      bezpieczna i akceptowana taką jaką jesteś ? Czy masz rodzeństwo ?
      Dlaczego wstydzisz się lekarza ? Dla niego jesteś przypadkiem klinicznym - on
      codziennie przyjmuje osoby takie jak my. Dla lekarza to jest taka sama choroba
      jak zapalenie płuc, czy wrzody żołądka.
      Jeśli raz przełamiesz barierę między Tobą a psychiatrą, to stanie się on Twoim
      najlepszym przyjacielem. Często jedynym oparciem i drogą wyjścia z cierpienia.
      Jeśli masz na to środki radzę pójść prywatnie.
      Ja leczę się od 4 lat. Na początku w przychodni publicznej. Psychiatra, który
      mnie przyjął potraktował mnie raczej zdawkowo i za bardzo się nie przejął.
      Trafiłem tam za to, podczas psychoterapii, na fajnego psychologa, z którym
      przez rok przerobiliśmy moje problemy. Teraz chodzę prywatnie do psychiatry w
      Lublinie.
      Jeżeli chcesz wyrzucić z siebie lęk, żal i poczucie krzywdy napisz na:
      niebora@freenet.de
      Bardzo chcę poznać Twoje imię.
      Pozdrawiam - Piotr
      • Gość: a ja Re: ODWAŻYŁAM SIE I CO Z TEGO?? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 20.02.03, 18:50
        a ja idę do psychologa pierwszy raz w życiu w poniedziałek m am nadzieję że nie
        stchórze
        pozdrawiam
      • Gość: ja Re: ODWAŻYŁAM SIE I CO Z TEGO?? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.02.03, 17:17
        psychiatra= platny przyjaciel? to chyba nie tak powinno byc
        rozumiem jednak, ze niektorym latwiej zaufac przyjacielowi niz obcemu

        podobno terapia rodzinna czasem pomaga
        przy okazji- ktos przez to przeszedl i z jakim skutkiem?

        do "a ja" - trzymam kciuki!
    • roanbu OBCY BLŻSZY, NIŻ RODZINA 23.02.03, 18:31
      Nie ma co owijać w bawełnę. Rodzina raczej rzadko pomaga w takiej sytuacji.
      Rodzinę się ma i już. Jest się na nia skazanym. Matka, ojciec, ktokolwiek - nie
      są w stanie pomóc własnemu dziecku, nie są w stanie zaangażować się. A wiecie
      dlaczego? Dlatego, że sami przyłożyli ciut rączę do tego stanu rzeczy .. Bardzo
      trudno jest zdystansować się do problemu, kiedy samemu jest się w niego
      uwikłanym.
      Na szczęście są obcy. Oni potrafią słuchać i mało tego, my potrafimy ich
      słuchać, gdyż nie jesteśmy obciążeni znajomością z tą osobą. Tak zazwyczaj
      rodzą się przyjaźnie...
      Kiedy mam depresję, nie dzielę się nią z najbliższymi. Bo i po co? Tak i tak
      nie pomogą mi. Tak naprawdę nikt mi nie pomoże, tylko ja mogę to zrobić. Ale
      jak tak człowiek się wygada ... wówczas jest mu lżej ...
      Życzę wielu wdzięcznych słuchaczy i życzę, abyście sami byli takim
      słuchaczamia, niosąc ulgę i pomoc.
      Głowa do góry!!!! :)))
      • Gość: ja Re: OBCY BLŻSZY, NIŻ RODZINA IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.02.03, 18:47
        ....ja mam wtedy nasilona potrzebe sluchania
        nie chce byc sama
        ale tez wole byc sama niz z kims, kto mnie nie zrozumie
    • marta_karolina Re: ODWAŻYŁAM SIE I CO Z TEGO?? 25.02.03, 22:00
      no tak.
      ja mam podobne problemy.
      psychiatra...nie pomógł.
      leki...bajka.
      co teraz? Nie mam zielonego.
      ostatnio myślałam nawet o jakiejs polisie na wypadek powaznego doła.
      może to jest dziedziczne.

      a rodzina...ha, ha.
      "ci co chodza do psychiatry/psychologa, to mają za dobrze, poprzewracało im sie
      w głowach..."

      • roanbu Re: ODWAŻYŁAM SIE I CO Z TEGO?? 26.02.03, 21:42
        jak już myslisz o polisie, to wszystko jest OK. Pozdrawiam:)
        • mika_1 Re: ODWAŻYŁAM SIE I CO Z TEGO?? 27.02.03, 00:07
          Rodzina rodziną. Często chce pomóc, ale tak naprawdę, nie będzie w stanie.... Bo jak wytłumaczyć komuś, co dzieje się u ciebie w środku??? Nawet najlepszy krasomówca nie jest w stanie przekazać tych wszystkich uczuć, emocji, mysli... Zrozumieć może nas ktoś, kto sam to przechodzi lub przechodził, nikt więcej, moim zdaniem...
          • q_m moja rodzina w koncu zrozumiala 10.03.03, 19:46
            mika_1 napisała:

            > Rodzina rodziną. Często chce pomóc, ale tak naprawdę, nie będzie w stanie....
            B
            > o jak wytłumaczyć komuś, co dzieje się u ciebie w środku???

            To bardzo trudne ale mozna - mnie sie w koncu udalo.
            Wyjatkowa rodzina- moze. Rodzina jest strasznie wazna w kryzysie, warto za
            wszelka cene walczyc o zrozumienie. Nikt kto ma depresje nie moze wiedziec czy
            kiedys nie dostanie ciezszej. Zrozumienie rodziny moze byc czynnikiem ratujacym
            zycie- doslownie.

            Podaje sposoby ktorych uzywam, moze komus pomoga:

            1) Majac zaufanie do swojej lekarki zwierzylam sie jej z trudnosci z rodzina.
            Na nastepne 2-3 wizyty wchodzilam do gabinetu z mezem. Lekarka traktowala mnie
            jako osobe chora, zadawala pytania tak, jakby diagnozowala zapalenie oskrzeli
            (bezsennnosc jest? laknienie?...)Wypisala leki, zrobila mezowi krotki wyklad o
            brakach neuroprzekaznikow (serotonina to, dopamina tamto). Maz widzial, ze
            jestem chora, ze lekarka domowa i psychiatra (tez bylismy razem pare razy)
            traktuja sprawe powaznie.
            Lekarz moze wiele pomoc, ale moze tez wiele zepsuc, trzeba wiedziec do kogo sie
            rodzine prowadzi.

            Maz siadl po tych wspolnych wizytach na internet, doksztalcil sie (jest ambitny
            nie chce nie wiedziec o czym przy nim jest mowa) teraz wie o depresji wiecej
            niz ja. I traktuje sprawe powaznie, ale bez paniki, rzeczowo. Mam w nim oparcie.
            W rodzicach tez.

            2) Szczerosc buduje zaufanie. Trwialne no nie? W domu mamy od lat zelazna
            zasade- mowimy wszystko co wazne. Nie ukrywamy niczego (wlaczajac diagnoze
            raka, pieniadze, problemy seksualne). To jest trudne, ale buduje bezpieczenstwo.
            Unikajcie jak ognia malych klamstewek, polprawdy, zatajania, w odniesieniu do
            osob ktore uwazacie za najblizsze(Pokrewienstwo nie zawsze decyduje kto na
            prawde jest najblizszy) Jezeli ktos stosuje techniki mijania sie z pelna
            prawda na codzien, to jak moze oczekiwac, ze gdy powie- "mam depresje" wszyscy
            mu uwirza, skoro depresji golym okiem nie widac, goraczki ani kaszlu nie ma.
            Nie starajcie sie uzywac depresji jako karty przetargowej w rodzinie- to tez
            niszczy zaufanie.

            3) Oparcie w znajomych z depresja- jezeli dobra/y znajoma rodzny czy osoba z
            pracy powie- znam to (sama przechodzilam, nadal sie lecze, ja biore prozac...)
            to przekonuje.

            4) Wierzcie im- cierpliwie wysluchujcie o bolu w krzyzu, straszliwym bolu
            glowy, zmeczeniu, katarze itp. Bagatelizujac to co mowia o sobie nastawia sie
            natychmiast rodzine przeciw (sprawdzone).

            5) Podsunac dobra ksiazke, artykul o depresji. Z nurtu chemicznego (niedobory
            serotoniny i neuroprzekaznikow) raczej niz behewioralnego. Od braku substancji
            chemicznej najlatwiej rodzinie zaczac rozumienie depresji.

            Przez pierwszy rok- dwa moj maz byl slownie poinformowany, ze mam depresje i
            lykam jakies leki, ale nie wiedzial co na prawde sie za tym kryje. Nie rozumial
            moich zachowan, gniewu, obojetnosci.
            Odgradzal sie coraz grubsza sciana ode mnie, zamykal w sobie. Obudzilismy sie z
            tego wzajemnego oddalania na skraju zdrady i rozwodu. Bylo to bardzo bolesne
            dla obojga. Wprowadzilismy zasade szczerosci, o ktorej bylo wyzej. W koncu
            ocalilismy malzenstwo a nawet milosc (duzo trudniejsze). Depresja sie niestety
            z latami pogorszyla. Czasem bylam bezradna jak dziecko- zbyt slaba, zeby wziasc
            cos do jedzenia, zapominajaca o braniu lekow. Bez pomocy najblizszych nie
            dalabym sobie rady.
            Ktos kto ma przelotne zaburzenie nastroju moze sobie powiedziec- rodzina i tak
            nie zrozumie, a ja wezme sie w garsc i samo przejdzie. Przy ciezkiej klinicznej
            postaci depresji takie podejscie jest bardzo niebezpieczne.
            Dopoki osoba bliska kocha to jest w stanie zrozumiec. Jezeli nie intelektualnie
            to emocjonalnie. Moja mama mawiala- nie wiem co ci jest, ale ci wierze. Tak
            samo reagowala kedys matka mojej kolezanki na jej problemy z depresja.

            Mam nadzieje, ze moze ktores z moich doswiadczen komus pomoze porozumiec sie z
            najblizszymi. Moze macie inne skuteczne sposoby komunikowania sie z bliskimi.
            Podpowiedzcie.
            Q_m


            • widr Re: moja rodzina w koncu zrozumiala 16.03.03, 21:00
              Podoba mi sie wypowiedz q_m. Mam podobne zdanie zdanie w tej kwestii i podobne
              odczucia po przejsciu swojej terapii.
              Pozdrawiam
Pełna wersja