Dodaj do ulubionych

i co zrobić???

20.07.06, 16:49
Nie wiem czy to włąsciwe forum, ale mam takie pytanie. Spotkałam chlopaka.
Krótko sie znamy, ale coś zaiskrzylo. Kilka dni temu powiedział mi, że leczy
sie na depresje. Bierze jakieś proszki, chodzi do psychologa. I rzeczywiście
jest czasami taki smutny, melancholijny, zdarza mu sie mówić, że on krótko
będzie żyl. Dla mnie to dziwne (ja jestem wręcz chorobliwą optymistką), zeby
młody człowiek tak mówił, tym bardziej, że moim zdaniem raczej mu sie w życiu
nieźle powodzi (mieszkanie, praca, lato jest, pięknie na dworzu, fajnie nam
sie spedza razem czas - dla mnie same pozytywy). Czy z depresji można sie
wyleczyc? Czy to jest możliwe? I jak mu pomóc? Bo chyba mówienie, żeby wziął
się w garść chybe nie bardzo jest na miejscu. Czy związek z człowiekim chorym
na depresje ma sens? Nie chce zeby to zabrzmialo, że ja go od razu skreślam,
ale nie wiem... chciałabym mu jakos pomóc, czy to jest możliwe?? Przecież
życie jest takie piękne!!! Jak mu to uświadomić??!!
Obserwuj wątek
    • dolor Uciekaj!!! 20.07.06, 16:54
      • extreme23 nie uciekaj!!!! 20.07.06, 17:46
        Jeśli jesteś optymistką to uda Ci się mu pomóc.Czasami nie trzeba nic mówić,a
        raczej być przy nim,potrzymać za rękę,żeby czuł,że komuś zależy na nim,że jest
        dla kogoś ważny.Powodzenia.
    • tristezza Re: i co zrobić??? 20.07.06, 18:09
      gonia641 napisała:

      > chciałabym mu jakos pomóc, czy to jest możliwe?? Przecież
      > życie jest takie piękne!!! Jak mu to uświadomić??!!

      jesli rzeczywiscie chcesz mu pomoc, to nie uswiadamiaj mu ze zycie jest piekne,
      bo go do reszty pograzysz
      • abasia471 Re: i co zrobić??? 20.07.06, 20:23
        tristezza napisała:

        > gonia641 napisała:
        >
        > > chciałabym mu jakos pomóc, czy to jest możliwe?? Przecież
        > > życie jest takie piękne!!! Jak mu to uświadomić??!!
        >
        > jesli rzeczywiscie chcesz mu pomoc, to nie uswiadamiaj mu ze zycie jest
        piekne,
        >
        > bo go do reszty pograzysz

        To co ma mu powiedzieć, że życie jest paskudne i trzeba szybko umrzeć?
        Moim zdaniem życie bez choroby naprawdę może być piękne i nie ma sensu tego
        negować. Taplanie się w nieszczęściach nie jest powodem do chwały a zdrowi
        ludzie mają prawo cieszyć się życiem. Żeby pomóc chłopakowi trzeba wspierać go
        w leczeniu a nie udawać, że jego widzenie świata jest prawdziwe.

        • tristezza Re: i co zrobić??? 20.07.06, 21:23
          czy znalazlas w moim poscie sugestie, ze zycie bez choroby nie moze byc piekne?
          albo ze zdrowi nie maja prawa cieszyc sie zyciem? albo ze taplanie sie ...jest
          powodem....?
          zanim zaczniesz pouczac tudziez udzielac dobrych rad sprobuj opanowac czytanie
          ze zrozumieniem. na takie proby nigdy nie jest za pozno.
          poza tym jesli wspieranie w leczeniu kojarzy Ci sie z zapewnianiem depresyjnego
          o pieknie tego swiata, to lepiej ze mna nie polemizuj, bo to czysta strata
          czasu dla nas obu.
          primum non nocere - w wypadku kontaktow z osoba w depresji to juz naprawde
          bardzo wiele
        • bambomurzynzafryko Re: i co zrobić??? 20.07.06, 21:46
          Mam 30 latek i od 5 roku życia mam podobne spostrzeżenia co twój kawalir. I
          obserwuje naokoło mnie rożnych optymistów: optymistyczne ciotki, wujków,
          optymistyczną mamę i sąsiadów, bo nie mogę wyjść z podziwu dla tego zjawiska,
          jakim jest optymizm. Ale to nieważne. Ważne jest to, że po jakimś czasie (a
          piszę o tym bez satysfakcji) to dziwne, rahityczne plemie dostaje ostrej korby.
          Wioza je w miejsce odosobnienia, a jak nie wiozą, to z przeoczenia. Są też
          apostaci,którzy nawracają się na depresję (casus mojej matki) po odkryciu, że
          np. mężowie są śmiertelni. Więc na wszelki wypadek wyjdź za niego: ktoś z was
          ma rację, a jak w przyrodzie ma się rację, to łatwiej przeżyć. A nie założyłbym
          się o dychacza, ze to będziesz ty.
          • rain.dog Re: i co zrobić??? 20.07.06, 22:02
            bo pesymista to podobno optymista z życiową praktyką
        • euforyk Re: i co zrobić??? 20.07.06, 21:55
          klasyk gatunku norbertszczecin napisał :

          "i nie mowcie mi ze zycie moze byc piekne, bo ja to wiem, ale nie dla mnie"
          • tristezza Re: i co zrobić??? 20.07.06, 22:45
            ten klasyk to jak pamietam zbyt madry nie byl, ale tutaj akurat mial racje.
            roztaczanie przed czlowiekiem w depresji urokow tego swiata, to jak namawianie
            sparalizowanego, aby podzielal nasza pasje do wysokogorskiej wspinaczki.
    • bambomurzynzafryko Re: i co zrobić??? 20.07.06, 21:59
      gonia641 napisała:
      . Czy związek z człowiekim chorym
      > na depresje ma sens?

      Nie chciałbym przesądzać (czy tez posądzać), ale jeśli przez sens uważasz ubaw
      po pachy, to życie z depresyjnym nie ma sensu, a i dla samego depresyjnego
      życie z takim optymistą jest istną męczarnią. Ale mam nadzieję, że to nie wasz
      przypadek. Mam nadzieję, bo związek jest wartością samą w sobie i można się
      świetnie dogadać poza optymizmem i pesymizmem.
      jeśli jednak pytasz się, czy to dobra partia na parties, lub czy kiedyś taką
      będzie, to odpowiadam - c h u j o w a jest i będzie, bo to choroba, którą
      trudno się leczy, choroba na prawdę i na widzenie, na slyszenie i na czucie.
    • bambomurzynzafryko Re: i co zrobić??? 20.07.06, 22:03
      Ale jeśli gorszy cię twoje oko, to je wykol- mowi Pan. Wiec w sumie uwazam, że
      pewnie - na planie Zbawienia - masz rację.
    • mskaiq Re: i co zrobić??? 21.07.06, 01:49
      Decyzja nalezy tylko do Ciebie i tutaj nikt nie moze Ci pomoc.
      Jesli sie zakocha, Twoj optymizm, moze spowodowac ze depresja zniknie, zacznie
      wybierac podobnie jak Ty.
      Twoj optymizm wynika z tego ze kazda rzecz ma dla Ciebie sens, nawet
      najmniejsza, ignorujesz Twojego wewnetrznego krytyka.
      U Niego ten wewnetrzny krytyk jest bardzo silny, dostrzeze w kazdej rzeczy cos
      co zepsuje mu radosc i akceptacje tego.
      On musi rozumiec na czym polega Jego problem, inaczej Jego myslenie bedzie
      ciagle wracalo do krytycyzmu, ciagle bedzie psul sobie radosc.
      Mysle ze jest w nim rowniez bardzo wiele strachu, latwo znajdziesz ten strach.
      On musi go pokonac, bez tego ten strach wroci jednego dnia i zniknie milosc bo
      strach i milosc sie wykluczaja.
      Depresji mozna sie pozbyc ale jest to mozliwe tylko przez zmiane patrzenia na
      swiat, siebie i ludzi.
      Osoba radosna, akceptujaca wszystko co jest wokol moze wpasc w depresje kiedy
      zaakceptuje krytycyzm, brak sensu, obwinianie siebie, itp. Dlatego musisz
      bronic sie przed Jego sadami i ocenami. Akceptujac je pojawia sie problemy u
      Ciebie.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • lucyna_n Re: i co zrobić??? 21.07.06, 06:38
        depresji nie można się pozbyć przez zmianę patrzenia
    • marenta Re: i co zrobić??? 21.07.06, 06:44
      jedno mu trzeba przyznać, chłopak jest wobec ciebie uczciwy, tylko czemu ci
      opowiada, że będzie krótko żył, pewnie chce Cię sprawdzić albo wystraszyć
      • tristezza Re: i co zrobić??? 21.07.06, 10:10
        marenta napisała:

        > tylko czemu ci
        > opowiada, że będzie krótko żył, pewnie chce Cię sprawdzić albo wystraszyć


        moim zdaniem mowi tak dlatego, ze mysli o samobojstwie i nie chce albo nie
        potrafi o tym rozmawiac. zwlaszcza z tak promienna, zywiolowa osoba jak Gonia.

        Gonia, nie daj sie czasem nabrac na balamutne teorie pana Maska o uleczeniu
        depresji chlopaka Twoim optymizmem. depresja to powazna choroba, a pan Mask
        (mscaiq czy jakos podobnie) to ciekawostka przyrodnicza.
        • gonia641 Re: i co zrobić??? 21.07.06, 10:55
          o rany, nie wiedziałam, że to jest tak powazna choroba. On nie ma raczej mysli
          samobójczych, tak mi sie wydaje, ma raczej takie spadki nastroju, napady
          smutku, bierze jakieś tabletki, generalnie zdaje sobie sprawe ze swojej chorby
          i sie leczy. A ja nie moge sie dowiedziec czy z tego mozna sie wyleczyć? Chyba
          nie...
          Wiem, że nikt mi nie powie czy mam sie angażowac w taki związek. No własnie...
          • mskaiq Re: i co zrobić??? 21.07.06, 11:20
            Decyzja nalezy do Ciebie, bo to Twoje zycie i Twoja przyszlosc. Bardzo wiele
            osob pozbylo sie depresji i potrafi zyc rdosne zycie. Bardzo czesto jest to
            duzo bardziej dojrzale zycie bo rozumieja czego nalezy unikac i jak zyc aby nie
            bylo depresji.
            Serdeczne pozdrowienia.
          • lucyna_n Re: i co zrobić??? 21.07.06, 11:22
            są osoby ktore mają jeden epizod depresyjny, łykają kilka miesięcy antydepresanty i jest dobrze,
            wracają do normalnego życia, uczą, się pracują, mają szczęśliwe rodziny, ale niestety są takie rodzaje
            depresji ktore trwają praktycznie całe życie, epizody nawracają, życie jest zdezorganizowane, leki nie
            zawsze pomagają.
            Tak więc może być Wam razem cudnie, a może być bardzo źle. Niestety nikt nie zagwarantuje Ci że
            będzie dobrze, nawet jakbyś bardzo się starała. Życie z depresyjnym jest chyba bardzo cieżkie, ja
            akurat jestem chora więc trudno mi się wypowiadać jak czuje się osoba zdrowa w takim związku, ale
            moje malżeństwo przetrwać musiało naprawdę ciężkie chwile a trwa , w przeciwieństwie do wielu
            związków ktore nie były wystawione praktycznie na żadną probę, a jednak się rozpadły. Tutaj nie da się
            nic przewidzieć na pewno, ale mam nadzieję że Twój chłopak nie będzie musiał żałować swojej wobec
            Ciebie szczerości.
            • gonia641 Re: i co zrobić??? 21.07.06, 12:09
              Dziękuje wszystkim za odpowiedzi. No cóż, tak jak myślalam, życie jest
              nieprzewidywalne i nigdy do konca nie wiemy co nam przyniesie. Ale ja jestem
              dobrej mysli :)
          • bambomurzynzafryko Re: i co zrobić??? 21.07.06, 14:36
            gonia641 napisała:

            > Wiem, że nikt mi nie powie czy mam sie angażowac w taki związek. No własnie...


            Jak masz tak kalkulowac, to lepiej nie zawracaj mu gitary. Bo jak sie kogos,
            k u r w a, kocha, to warto nawet w III fazie choroby nowotworowej.
            • lucyna_n Re: i co zrobić??? 21.07.06, 15:12
              ale zanim się człowiek porządnie zakocha to sobie trochę glówkuje czy to ta osoba, czy aby to wlaściwy
              wybor, zważ iż kobiety nie mają na to zbyt wiele czasu, a każde kilka lat zaangażowania się w
              nietrafionym związku to w pewnym sensie strata nie do odrobienia.
              Może lepiej rozstać się zanim się człowiek zakręci bo potem jeszcze bardziej boli.
              Chociaż ja osobiście jestem zwolenniczką miłości takiej gdzie jeden za drugiego w ogien by skoczył,
              dawania z siebie na maksa bez kalkulowania co w zamian,
              a tak wogóle to jakby sobie nade mną ktoś tak kalkulował to chyba już bym go nie chciala.
              Tak więc podsumowując sama siebnie nie jestem w stanie zająć jednolitego stanowiska w tej sprawie:)
              • bambomurzynzafryko Re: i co zrobić??? 21.07.06, 15:26
                "zanim się człowiek porządnie zakocha to sobie trochę glówkuje czy to ta oso
                > ba, czy aby to wlaściwy
                > wybor"

                No fakt, ze istnieje taki moment, by tak rzec, przedinwestycyjny - medytacji
                nad przepascia. Ale mam wrazenie, ze w zwiazku dwoch osob liczy sie przede
                wszystkim milosc rozumiana jako dobra wola i decyzja by chocby nie wiem co,
                przetrwac razem. Bo ludzie - tacy czy owacy - z natury sa koszmarni, a jedyne
                co w nich dobrego, to wola milosci ponad owym koszmarem rozciagniona i koszmar
                ow unicestwiajaca. Depresja, nie-depresja - jeden diabel. Z innym czlowiekiem
                nieprosto wytrzymac, a z depresyjnym moze i prosciej, bo w ostatecznym rachunku
                to jednak dosyc schematyczna choroba i w swej nieracjonalnoscu racjonalna i
                przewidywalna.
                • rain.dog Lucyna , Bambo 21.07.06, 15:32
                  podoba mi się to,co piszecie
                  jestem za
    • marudna.pl Re: i co zrobić??? 21.07.06, 13:26
      Nie wiem, czy to dobre miejsce, zeby zadawac takie pytanie, bo tu w 99% siedza
      depresyjni, a nie ich partnerzy...
      W moim zwiazku depresja sporo przez jakis czas namieszala, moj maz blednie
      interpretowal moj spadek nastroju, agresje, odsuwanie sie od niego... Juz sama
      diagnoza byla dla nas zbawieniem - przynajmniej wiedzielismy, o co chodzi.
      Potraktuj szczerosc swojego chlopaka jako wyroznienie, wiekszosc z depresyjnych
      raczej nie chwali sie na prawo i lewo swoja choroba. Tak, jak juz Ci inni
      pisali, nie staraj sie go na sile "rozruszac", sprobuj zrozumiec jego swiat
      (pomoga Ci w tym ksiazki, strony www - przynajmniej moj maz twierdzi, ze dzieki
      temu problem depresji sie mu przyblizyl), ale tez nie daj sie wciagnac
      (statystyki pokazuja, ze ponad polowa partnerow depresyjnych tez po pewnym
      czasie ukazuje symptomy depresji).
      Jesli uwazasz, ze problem Cie przerasta, lepiej nie angazuj sie w ten zwiazek -
      porazka jest teraz najmniej Twojemu przyjacielowi potrzebna i tylko utwierdzi go
      w przekonaniu, jaki jest beznadziejny.
      Nikt nie da Ci gwarancji, czy to bedzie udany zwiazek czy nie... ale uczciwie
      mowiac, kiepsko widze "chorobliwa optymistke" jako partnerke depresyjnego.
      Choremu na depresje potrzebny jest przede wszystkim spokoj i stabilizacja, a nie
      "ubaw po pachy" (jak ktos tu napisal).
      • mskaiq Re: i co zrobić??? 21.07.06, 13:54
        Mysle ze optymizm nie polega na ubawie po pachy. Optymizm jest to wybor
        pomiedzy negatywnoscia a pozytywnoscia. Pozytwnosc wybieram zawsze wiare ze sie
        uda, wierzy ze jutro bedzie lepszy dzien. Widzi sens w kazdej rzeczy, ptrafi
        cieszyc sie pogoda, spotkaniem innego czlowieka.
        Optymizm znajduje radosc na kazdym kroku, nie chyce akceptowac strachu.
        Serdeczne pozdrowienia.
        • gonia641 Re: i co zrobić??? 21.07.06, 14:26
          Słuszna uwaga, dla mnie optymizm to nie "ubaw po pachy" ja nie biegam całymi
          dniami po klubach i nie wymyślam nie wiem czego. Optymizm to widzenie
          pozytywnych rzeczy we wszytkim co mnie otacza. Ja uważam, że wszytko ma swoje
          dobre strony (bez przesady oczywiście, ja tez mam swoje smutki i problemy).
          To chyba rzeczywiscie nie najlepsze forum na moje wątpliwosci.
          • bambomurzynzafryko Re: i co zrobić??? 21.07.06, 14:43
            Wszystko ma swoje dobre strony, to jasne. Depresja takze i facet z depresja, i
            zycie z nim, i dziecko z nim, depresyjne po tatusiu, a jakze - wszystko. Tu,
            Goniu, sie z toba zgadzam. Ale w takim razie gdzie lezy twoj problem?
          • virusti Re: i co zrobić??? 21.07.06, 15:19
            Rzeczywiście optymista średnio pasuje do kogos w depresji. U mnie to się nie
            sprawdziło i związek z depresyjną partnerką się rozpadł. Słuszna uwaga, że w
            miłości jest się z kims na dobre i złe i się nie kalkuluje, ale myslę, że Tobie
            chodziło o coś innego - porade co to jest i jak się w tym odnaleźć.
            Gotów byłem być na dobre i na złe do samego końca, ale to nie pomogło. Jeżeli
            chcesz dowiedzieć sie czegos wiecej to pisz na skrzynke gazetowa albo zostaw
            wiadomośc na gg 221428 (przeważnie status niewidoczny).
            • rain.dog Re: i co zrobić??? 21.07.06, 15:35
              virusti napisał:

              > Rzeczywiście optymista średnio pasuje do kogos w depresji

              z drugiej strony - najgorszy partner dla depresyjnego to chyba drugi depresyjny
              te światy wbrew pozorom nie zazębiają się
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka