Dodaj do ulubionych

co robic?wyję z rozpaczy

22.07.06, 15:25
minęły 4 miesiące od naszego rozstania,ale ja niemogę się z tym pogodzić
(zerwał ze mną bo nie mógł znieść mojej depresji).wczoraj dowiedziałam się że
on ma nową dziewczynę,i to o watpliwej reputacji.wróciłam do domu
szlochajac,a ponieważ niemiałam odwagi pociąć się bardziej niż zwykle,to
połknęłam kilkadziesiąt tabletek amitryptyliny,pisząc jeszcze do kumpla..on
taryfą przyjechał,sprowokował wymioty,a resztę pastylek wyrzucił.nie mogę
wytrzymać,szaleję z bólu,na dodatek niemam pracy,a mój współlokator oznajmił
mi,że zamierza kupić to mieszkanie,więc żebym już szukała nowego lokum,nie
mam już siły,cały czas płacz mnie paraliżuje,zdycham w czarnej otchłani.nawet
zabic się nie umiem..
Obserwuj wątek
    • luba9 Re: co robic?wyję z rozpaczy 22.07.06, 17:38
      to chociaż tyle że nie masz siły się zabić, a mogłabyś podręczyć kumpla w
      bardziej sensownej sprawie, załatwienia ubezpieczenia, (rejestracja jako
      bezrobotny i ubezp. zdrowotne), i poszukać terapii co? Ileś energii jescze masz
      żeby się miotać to gdyby tak wykorzystać ją w dobrym kierunku co?
      Zawód miłosny z takimi konsekwencjami jest dla mnie abstrakcją i oby tak
      pozostało ale "wycie i zdychanie w otchłani" jak najbardziej znajome, można się
      wygrzebać, tylko trzeba zrobić pierwszy krok w dobrym kierunku
    • bambomurzynzafryko Re: co robic?wyję z rozpaczy 22.07.06, 23:26
      chciałbym Ci jakoś pomóc, ale zupełnie nie wiem jak. Miewam podobne stany i
      czuje się wobec nich zupełnie bezradny. Jedyna pociecha w tym,że to przechodzi.
      Nie należy więc decydować się na żadne spektakularne kroki (wiem, łatwo
      powiedzieć), w ogóle nie należy w takim stanie zbyt wiele robić, bo wierzgając
      nic sie nie zdziała. "Lepiej" przyjdzie wkrótce, choć zapewne straciłaś już
      nadzieję.
    • bialeoko Re: co robic?wyję z rozpaczy 23.07.06, 03:38
      wiem, że może to zabrzmieć jak zwykłe pitolenie, ale ... (oprócz owszem,
      przeczekiwania 'złego' bo to święta prawda, co bambo napisał) skoro zaczęłaś
      biologiczne leczenie depy, a prochy spoczęły w ścieku, może jednak warto
      byłoby udać się do jakiegoś kitla z powrotem po jakieś wspomaganie - jesteś w
      kryzysie, nie warto się miotać (>nie
      > mam już siły,cały czas płacz mnie paraliżuje,zdycham w czarnej otchłani.)
      no i otaczaj się osobami, przy których się dobrze czujesz, jak np ten kumpel-
      'ratownik' - wsparcie życzliwych osób to najcenniejszy lek. nie zostawaj sama
      z 'otchłanią' tych strasznych myśli. potem, gdy już się troszkę posklejasz,
      będzie Ci łatwiej samej stawić czoła rzeczywistości, która teraz nieco za
      ciężka na Twoje siły i oczekiwania.
      trzym się.
    • mskaiq Re: co robic?wyję z rozpaczy 23.07.06, 05:25
      Przede wszystkim nie wywoluj zalu. Ten żal zwykle dotyczy przeszłych chwil,
      niespełnionych pragnień, nie doczekania chwil, na które się czekało.
      Czesto jest to rowniez zal nad Soba.
      Jesli przestaniesz to robic zniknie ten bol, daj rowniez czas czasowi,
      przyniesie zapomienie o tym chlopaku i znajdziesz kogos innego.
      Piszesz ze nie masz pracy, zacznij jej szukac, mysle ze znajdziesz, musisz
      probowac. Mieszkanie to rowniez nie problem, znajdziesz inne mieszkanie, mysle
      ze jest wiele ogloszen.
      Przede wszystkim nie placz bo to nie rozwiazuje zadnego Twojego problemu a
      zostawia Ci samobojstwo jako rozwiazanie.
      Lepiej rozwiazac problemy niz niszczyc Siebie, przed Toba zycie, moze byc
      wspaniale jesli zaczniesz radzic sobie z problemami. Ciecie Siebie albo
      samobojstwo to nie jest rozwiazanie, to dzialanie przeciwko sobie a to nie
      pomaga a pogarsza tylko problemy.
      Serdeczne pozdrowienia.

      • rakju Re: co robic?wyję z rozpaczy 23.07.06, 10:52
        wyj ile sil w plucach a potem wez sie za siebie i zostaw te romantyczne
        pierdoly zycie nie sklada sie z romansow.
        • bambomurzynzafryko Re: co robic?wyję z rozpaczy 23.07.06, 11:57
          rakju napisała:

          > wyj ile sil w plucach a potem wez sie za siebie i zostaw te romantyczne
          > pierdoly zycie nie sklada sie z romansow.


          Coś Ci ten romantyzm mocno podpadł(vide wątek justy)
          .
          Ja myśle, że kłapouchej romanse nie w głowie, a jej nastrój trudno uznać za
          romantyczny. Dziewczyna ma problem i to problem rzeczywisty. Znalazła faceta,
          który bardzo jej odpowiadał, w którym, jak się jej zdawało, znalazła
          prawdziwego przyjaciela, ale który zerwał z nią, bo miała depresję.Powiesz - to
          dobrze, bo gość nie był wart jej przyjaźni. Może i masz rację, ale nie zmienia
          to faktu, że kłapoucha ma przeorane serce i ma się za osobę bezwartościową.
          Czy to nie są realne problemy? Czy to romantyzm?
          Nie da się w takim wypadku po prostu zaczerpnąć głęboki oddech i odrzucić
          wszystko precz. Taki sartryzm to utopia.
          Trzeba nie uciekać od problemu tylko go przeżyć. Bo - jak powiedział niejaki
          Leopold Staff - PRAWDZIWYCH PROBLEMÓW SIĘ NIE ROZWIĄZUJE, JE SIĘ PRZEŻYWA. I to
          w dwojakim sensie: przeżywa czyli odczuwa u przeżywa czyli przechodzi, tak jak
          przechodzi się chorobę. Stratę kochanej osoby trzeba PRZEBOLEĆ i rady na to nie
          ma.
    • miriam11 Re: co robic?wyję z rozpaczy 23.07.06, 11:37
      Kłapoucha, Ty się nie zabijaj tylko poddaj się upływowi czasu. Przeżyłaś stratę,
      a radzenie sobie ze stratą ma swoje etapy: rozpacz, bunt, wściekłość, żal itp.
      itd. (kolejność wymieniania przypadkowa), a na końcu dochodzi do pogodzenia ze
      stratą, zostają dobre wspomnienia, które już nie bolą. Musisz po prostu
      przetrwać ten etap, który jest teraz, potem kolejne, aż do pogodzenia. Trzymam
      kciuki, też przeżyłam stratę z powodu mojej choroby i też przechodziłam przez
      etap wycia i zjadania tynku ze ściany.
    • dolor Re: co robic?wyję z rozpaczy 23.07.06, 12:28
      No tak. Właściwie jedyną zaletą te sytuacji jest to, że dużo gorzej wpakować
      się nie możesz, nawet jeśli on znajdzie sobie dziewczynę o reputacji
      niewątpliwej. Co by znaczyło, że dalej najprawdopodobniej będzie lepiej.
      • abasia471 Re: co robic?wyję z rozpaczy 23.07.06, 13:01
        Zgadzam się z przedmówcami, to trzeba po prostu przeżyć, chociaż teraz bardzo
        boli. Jeżeli facet zawiódł to nic na to nie poradzisz, może to i lepiej, że to
        stało się teraz a nie później. Nikogo do miłości nie można zmusić a zawód
        miłosny, to tylko jakaś część naszego życia. Przeczytałam gdzieś i bardzo mi
        się to spodobało, że wszystko jest do przeżycia oprócz własnej śmierci. Dasz
        radę. Zrób to co możesz zrobić, lecz się i bądź dla siebie dobra. Trzymaj się.
        • klapoucha1 Re: co robic?wyję z rozpaczy 24.07.06, 17:56
          jesteście wszyscy niesamowici,spodziewałam się kpin i robienie ze mnie tchórza
          i idiotki(choć też nią jestem).bardzo bardzo dziękuję,kumpel pilnował mnie cały
          weekend,wyszedł dzis rano,ja zaciskam zęby,ale rządzi mna amplituda
          emocji.jeste jeszcze jedna rzecz..ten kumpel to również moja sympatia,a ja jego
          jeszcze większa.jest niesamowitym człowiekiem,zaproponował mi mieszkanie
          wspólne i pomoc w całej rozciągłości.jest smutny,bo dobrze wie,że jeszcze
          niestety kocham tamtego,ale powiedział,że zdaje sobie z tego sprawę i będzie i
          tak walczył.powiedziałam mu,zeby nie ładował się w toksyczny związek,bo go moja
          czerń zje,ale on tego nie przyjmuje do wiadomości i chce być przy mnie..a ja
          tak bardzo nie chciałabym tego zepsuć,ale biję się z myslami..macie wszyscy
          racje,ale ja się wiję cały czas.bardzo dziękuję-jesteście kochani,szacunek za
          to że rozumiecie,może jakoś będzie...
          • miriam11 Re: co robic?wyję z rozpaczy 24.07.06, 18:12
            Zobacz, samo życie podsuwa Ci ratunek. Spróbuj! Skoro kolega jest Twoją
            sympatią, a poza tym wie, w co się pakuje, to masz czyste sumienie.
            Wiesz co,moja siostra była w identycznej sytuacji: wielka miłość, facet okazał
            się [cenzura] i w brzydki sposób ją zostawił, była na skraju załamania
            nerwowego... Był wtedy przy niej sąsiad, od dawna w niej zakochany. No i wyszła
            za niego za mąż, on wiedział, że myśli o tamtym, a teraz są od 10 lat
            szczęśliwym małżeństwem, mają śliczną córeczkę. Może i Tobie się tak ładnie ułoży?
            • sneeper Re: co robic?wyję z rozpaczy 24.07.06, 20:12
              bezsens
              • sneeper Re: co robic?wyję z rozpaczy 24.07.06, 22:12
                he, ale ciszaa a


              • bambomurzynzafryko Re: co robic?wyję z rozpaczy 26.07.06, 00:43
                sneeper napisała:

                > bezsens


                Trzeba przyznac, ze w Twoich ustach zarzut ten brzmi dosyc mocno.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka