Dodaj do ulubionych

Życie po (?) depresji

IP: 212.106.168.36, 157.158.4.* 17.03.01, 23:35
Miałam depresję 4 lata temu.Trwało to
pół roku. Od tego czasu panicznie boję się żeby to
nie powróciło. Depresja była stwierdzona przez lekarza specjalistę, choć chyba
niezbyt typowym objawem był u mnie ciągły lęk o to, że nie będę miała co robić,
czym zająć myśli. Ratowałam się rozwiązywaniem krzyżówek, jolek.Nie poprawiało
to jednak mojego nastroju.Obecnie mam wstręt do tego typu rozrywek, ponieważ
kojarzą mi się z tym przykrym okresem.Czy lęk, że depresja powróci nie opuści
mnie już nigdy? Myślę o tym każdego dnia.Może to jeszcze trwa chociaż w
łagodnej, przewlekłej formie?
Obserwuj wątek
    • Gość: caramia Re: Życie po (?) depresji IP: *.sn.umu.se 18.03.01, 10:54
      Wiele osob ma do czynienia z depresja pozimowa. Wcale nie jest ona mniej powazna niz jakas inna.
      Dobrze jest sie nauczyc jak najwiecej o swojej dolegliwosci, czytac co sie da. Swietnym sposobem
      jest uswiadomienie sobie, ze to po prostu zmiany chemiczne w organizmie, a nie choroba
      psychiczna. Nalezy skonczyc z mitem wariatow u psychiatry - psychiatra, psycholog czy terapeuta
      moze bardzo pomoc, wiele wyjasniajac, i wykluczyc mozliwosc innej, somatycznej choroby, kryjacej
      sie za zmianami w samopoczuciu.

    • Gość: Jola Re: Życie po (?) depresji IP: *.tele2.pl 20.03.01, 17:08
      Nie bój się obsesyjnie powrotu, bo - na przekór - sama możesz go przyspieszyć.
      Wiem, co piszę, bo przechodziłam juz depresję kilkanaście (niestety) razy i
      wiem na pewno, że ciągłe obawy w niczym nie pomogą, wręcz przeciwnie, tworzą
      błędne koło. W moim przypadku depresja powraca i chyba pogodziłam się już z tą
      prawdą, że nie ma dla mnie dobrego leku zapopbiegawczego. Jednak za każdym
      razem, kiedy jeszcze raz uda mi się wyjść z tego piekła, odpycham te myśli.
      Żyję, jakby nic się nie stało, planuję rzeczy, które - wiem o tym - mogą byc
      niemożliwe do realizacji, jesli choroba powróci. Świadomość możliwości powrotu
      jest potwornie przybijająca, ale chyba łatwiej żyć, dopuszczając myśl o tej
      strasznej ewentualności, niż codziennie drętwieć ze strachu: co będzie, jeżeli
      TO powróci ? Będzie potwornie, będzie niewyobrażalnie ciężko, ale być może
      trzeba będzie jeszcze raz to przecierpieć. Póki co nie mozna się ograniczać
      myśląc tylko o jednym. Ja w kazdym razie żyję "normalnie" i mam tylko nadzieję,
      że jeśli znów nastąpi nawrót choroby, to jak najpóźniej; że jeszcze mam przed
      sobą czas na realizację planów, na radość. Życzę Ci zdrowia!
      • Gość: as Re: Życie po (?) depresji -dziękuję Jolu IP: *.nest.gliwice.pl 22.03.01, 01:07
        Bardzo dzisiaj mi było potrzebne przeczytanie życzliwych słów.Spróbuję Ci
        wyjaśnić dlaczego nie mogę pozbyć się tego lęku.W 1994 r zmarła moja matka.
        Bardzo to przeżyłam, ale w pewnym sensie zagłuszyłam ból pracą.Od tego czasu
        stałam się pracocholikiem i to pozwalało mi nie myśleć o stracie. W 1996 roku
        zachorowałam na chorobę wrzodową żołądka. Po leczeniu już po tygodniu czułam
        się fizycznie dobrze. Mimo to lekarka "trzymała mnie" na zwolnieniu 5 miesięcy
        mimo moich protestów. Po trzech miesiącach przymusowego siedzenia w domu
        dopadła mnie depresja.Nic nie sprawiało mi radości, wszystko stawało się
        obojętne, chciałam płakać, anie potrafiłam. Po lekach dołączyła się
        bezssenność. Wtedy budziłam się o 3-ciej rano i przeżywałam raz jeszcze
        wszystkie przykre chwile związane ze śmiercią mojej matki.Kiedy miałam powrócić
        wreszcie do pracy bardzo się na to cieszyłam. Niestety pracowałam tylko
        tydzień.W tym czasie już zupełnie nie mogłam spać i poprostu z tego powodu nie
        byłam w stanie pracować.Zemdlałam nawet w pracy i zabrało mnie pogotowie, ale
        odesłali mnie po badaniach do domu "żebym się wyspała". W tym czasie już
        leczyłam się u lekarza psychiatry i on dał mi kolejne 3 tygodnie zwolnienia. W
        tym czasie znalazłam wreszcie tabletkę nasenną, która podziałała i zaczęłam
        powracać do życia. Potem cóż znowu "radość pracy" i było coraz lepiej.Teraz nie
        mam pracy od pierwszego marca, a jestem w domu już od połowy stycznia. W
        dodatku czuję się bardzo pokrzywdzona utratą pracy (nie ma sensu pisać o
        tym).Znalazłam ogłoszenie firmy poszukującej pracowników jak dla
        mnie.Wymieniali 3 warunki, wszystkie spełniałam, w dodatku mam wrażenie, że nie
        ma tak wielu osób które te warunki mogą spełnić. Natychmiast sporządziłam
        ofertę i posłałam do tej firmy. Telefon od nich był nazajutrz i po dwóch dniach
        rozmowa kwalifikacyjna.W czasie tej rozmowy przedstawiono mi tylko to co
        oczekują, że będę robić. Wszystko mi odpowiadało. Dwa tygodnie które miałam
        czekać na wezwanie mnie w celu podpisania konkretnej umowy i zapoznania z
        innymi pracownikami minęły dzisiaj i nic. Okazuje się, że jednak nie ma
        cudów.Cały dzień płaczę. Nie chcę widzieć nikogo, z nikim rozmawiać, do nikogo
        znajomego pisać.Pocieszam się, że jak łzy tak łatwo płyną, to dobrze. Trudno mi
        jednak pogodzić się z tym, że moje liczne umiejętności nie są nikomu potrzebne.
        Nie potrafię już zmuszać się aby robić coś tylko w celu ćwiczenia czy dla
        zabawy.List napisany do Ciebie jest jak się chyba domyślasz autoterapią.Boję
        się mówić czy pisać tak szczerze do osób znajomych, do tych którzy nie
        rozumieją "bólu duszy".Tobie życzę samych jasnych dni.
        • Gość: Jola Re: Życie po (?) depresji -dziękuję Jolu IP: *.tele2.pl 22.03.01, 15:15
          Szczerze ci współczuję naprawdę trudnej sytuacji. Rozumiem, że w Twoim
          przypadku do jakiś predyspozycji "wewnętrznych" do depresji, dołaczyły trudne
          zdarzenia. Na pewno bardzo trudno pogodzić się ze śmiercią bliskiej osoby,
          zwłaszcza, jeśli było się z nią blisko związanym. Siedzenie w domu tez nie
          nastraja optymistycznie. Nie masz natomist najmniejszych powodów do
          zamartwiania się odrzuceniem Twojej oferty pracy. W firmie, w której pracuję
          poszukujemy obecnie pracownika. Na ogłoszenie w prasie odpowiedziało ponad 100
          kandydatów (!) W większości były to osoby spełniające nasze oczekiwania!
          Wyobraź sobie wobec tego, ilu świetnie przygotowanych kandydatów musieliśmy
          odrzucić. Tak więc nie świadczy to w żaden sposób o tobie samej, o jakiejś
          mniejszej wartości, braku szans w innej firmie itp. Potraktuj to racjonalnie i
          nie dokładaj sobie dodatkowego bagażu zmartwień. Gdybyś chciała cos jeszcze
          napisać, podaję adres: jolxx@poczta.onet.pl
    • Gość: as Re: Życie po (?) depresji - panie doktorze ! IP: 212.106.168.* 02.04.01, 17:04
      Bardzo potrzebuję rady jak pozbyć się tego ustawicznego lęku przed powrotem
      depresji.Depresja którą przeżyłam wystąpiła w czasie kiedy przebywałam na
      długim zwolnieniu lekarskim z powodu choroby wrzodowej żołądka. Obecnie
      zostałam zmuszona do bezczynności zawodowej obawiam się, że już na dobre.
      Trudno mi przeboleć, że posiadam wiele umiejętności, których nie mają ludzie
      cieszący się pracą, a nie mogę ich wykorzystać. Już nie potrafię zmuszać się
      aby robić cokolwiek tylko w celu ćwiczenia umysłu.Nie pracuję już od połowy
      stycznia. Obecnie nie potrafię zasnąć wcześniej niż o godzinie 2-giej w nocy. W
      poprzednie poniedziałki przegapiłam godzinę siedemnastą. Może dzisiaj może
      będzie Pan mógł mnie też coś odpowiedzieć? Czy mogę pozbyć się tego lęku przed
      powrotem depresji, czy mogę jakoś jej zapobiec, przy założeniu, że obiektywnie
      nic na korzyść nie zmieni się w moim życiu ?
      • Gość: Magg Depresja IP: 62.21.18.210, 62.21.99.* 03.04.01, 19:08
        Czy lek przed ludzmi mozna nazwac fobia? Czym ona sie charakteryzuje?
      • Gość: zofia Re: Życie po (?) depresji - panie doktorze ! IP: *.clmba1.mo.home.com 03.04.01, 21:07
        w jednej z odpowiedzi tutaj lekarz poinformowal ze to moze byc nie wyleczona do
        konca depresja i kierowal na terapie. sprobuj znalesz ta wypowiedz .jesli o
        mnie chodzi to probuje byc stale w kontakcie z teapeuta i grupami
        wspaierajacymi gdzie jestem pewna ze uslysze to co potrzebuje
        • Gość: as Re: Życie po (?) depresji - panie doktorze !- Zofio IP: *.nest.gliwice.pl 04.04.01, 01:04
          Czytałam odpowiedź doktora. Dziękuję Tobie za zainteresowanie. Ja niestety nie
          mam zbyt dobrych doświadczeń z tego okresu, gdy bywałam u lekarza.Skrótowo
          powiem, że czułam się traktowana stereotypowo, a to nie zawsze jest słuszne.
          Czułam się nie zrozumiana. Nie spotkałam się tutaj z żadnymi formami "grup
          wsparcia", ani wówczas nikt mi nic takiego nie polecał. Prawdę mówiąc to
          pisanie tutaj traktuję trochę jako terapię.Miałabym ochotę gdzieś napisać tak
          całkiem szczerze o wszystkim co mnie gnębi. Tutaj zwracała się do mnie Jola z
          propozycją, abym do niej napisała. Z jej listu jednak wywnioskowałam, że moje
          problemy nie byłyby dla niej ciekawe. Mogę się oczywiście mylić, ale właściwie
          dlaczego ktoś miałby być zanudzany czymś co jemu osobiście nic nie da? Kiedyś
          jak byłam dzieckiem pamiętam, że ludzie pisywali do gazet do jakiś kącików
          porad sercowych i innych. Nigdy nie pisałam. Zdarzało się, że przed snem
          układałam jakiś list, ale nigdy nawet tego później nie napisałam, nie mówiąc o
          wysłaniu. List elektroniczny o wiele prościej napisać i wysłać. Pisałam już
          dwukrotnie takie listy do Gazety, ale nikogo nie interesują moje problemy.W
          gazecie umieszczają te listy które im "pasują", podobają się. Nie wiem jak
          rzeczywiście było dawniej, ale zazwyczaj Ci co udzielali porad pisali, że na
          resztę listów nie wydrukowanych w gazecie odpowiedzą listownie. Teraz tego
          zwyczaju nie ma. Może więc już lepiej nie pisać nigdzie, bo jak nikt nie
          odpowiada, to jest jeszcze bardziej smutno... Pozdrawiam
          • Gość: zofia Re: Życie po (?) depresji -do AS IP: *.clmba1.mo.home.com 04.04.01, 03:05
            jezeli masz ochote sprobowac mozemy zaczac pisac bez zadnych deklaracji. jezeli
            bedziesz miala ochote zawsze mozesz przestac. nie ma zadnych zobowiazan. jezeli
            podasz mi swoj e-mail, ja odpisze. pisanie jest terapeutyczne i jezeli masz z
            kim pisac to wspaniale . napewno proba z gazeta jest dobra z tym ze to jest
            biznes wiec jezeli sie nie kwalifikujesz jako list przynoszacy dochod w
            sprzedazy ( odpowiedzi , zainteresowanie czytelnikow..) nie wykaza
            zainteresowania.
            mysle ze jak znajdziesz kogos i zaczniesz korespondencje tete a tete, to
            bedziesz mogla poruszyc bardziej bolace sprawy . jak sie je wyciagnie na
            swiatlo dzienne to czasem pomaga zobaczyc te sprawy w innej perspektywie. i to
            wlasnie jest kojace- zobaczyc sprawy w odpowiednim wymiarze. a wiec zycze
            powodzenia z kimkolwiek zaczniesz pisac.
            a jezeli sie zdecydujesz nie napisac to jest ok tez. moze znajdziesz jakies
            zainteresowanie na ktorym mozesz sie skupic bardziej niz na swoim leku przed
            depresja? to jest niedobre dla ciebie . moze kosciol ma jakies ochotnicze akcje
            pomocy ludziom starym lub matkom samotnym z dziecmi? jest to bardzo
            wynagradzajace dzialanie . gdy dajemy to otrzymujemy duzo wiecej w zamian .
            doswiadczam tego na wlasnej skorze. jest to najlepszy lek- wyjsc z wlasnego ego
            i robic cos dla ludzi. przestac myslec ja. ja. ja....
            • Gość: as Re: Życie po (?) depresji -do AS - Zofio IP: *.nest.gliwice.pl 05.04.01, 00:15
              Piszesz o kościele, a ja jestem niewierząca. Koresponduję z kilkoma osobami,
              ale są to osoby znajome. Nie mają pojęcia o moich lękach.Nie potrafię, nie chcę
              wzbudzać u znajomych litości, szczególnie u tych którzy zazdrościli mi, "że
              lepiej sobię radzę".Nie rozumieli mojej "narkotycznej" potrzeby pracy.
              Spotykały mnie przykrości, bo było to niewłaściwie rozumiane. Chyba to jest
              zrozumiałe? Jeżeli nie razi Cię to co napisalam na początku mogę podać adres.
              Nie sądzę abym zaraz została zarzucona lawiną listów, więc co mi szkodzi?
              ansus@nest.gliwice.pl.
            • Gość: zofia Re: Życie po (?) depresji -do AS IP: *.clmba1.mo.home.com 05.04.01, 05:32
              pisze o kosciele, bo nie wiem kto organizuje takie akcje w Polsce - po prostu
              podalam przyklad jak mozna znalesc zajecia ktore daja satysfakcje i wyjsc z
              wlasnego ego. nie chodze do kosciola bo kosciol dla mnie jest struktura
              stworzona dla ludzi ale jesli chodzi o Sile Wyzsza to zaczelam wierzyc i szukac
              patrzac na to co dzieje sie w moim zyciu. takie powolne obserwowanie bez
              forsowania nieczego nad czym nie mam kontroli daje niesamowite resultaty
              zaczynam wierzyc ze jest kierowany porzadek w tym wszechswiecie. niesamowite
              zdjecia z teleskopu Hubbla..moje zycie nie ulozylo sie tak jak planowalam czy
              marzylam a jednak ulozylo sie tak jak powinno . rozwiazania czekaja na mnie gdy
              je nie szukam w chorym pospiechu tylko gdy z pokojem w duszy wierze ze znajde .
              to wszystko moze brzmi jak bzdura i ja tak bym myslala 3 lata temu ale teraz
              mysle inaczej . np modlitwa Matki Teresy nie jest modlitwa, jest poprostu
              wskazowka wg jakich principles sie kierowac w zyciu i ze to jest OK jezeli inni
              tego nie robia . czy moze byc lepsza wskazowka aby znalesc pokoj duszy? mam
              teraz niesamowicie trudna sytuacje w pracy i zdecydowalam sie odejsc. moja
              bossowa jest osoba manipulacyjna , klamliwa i bardzo egoistyczna. musialam byc
              bardzo chora ze wytrzymalam tak dlugo w tej atmosferze. prawie 6 lat. dzisiaj
              stwierdzilam ze robie sie z powrotem chora jak patrze na to i musze odejsc.
              kiedy przeczytalam to modlitwe matki Teresy znalazlam spokoj ducha ze to jest
              OK ze moge stracic finansowo, moja nagroda bedzie spokoj duszy a tego nie kupi
              sie nigdzie . na to trzeba pracowac.
              przesylam ta modlitwe moze komus sie rowniez bedzie podobac. postanowilam ja
              przeczytac rano i wieczorem aby uspokoic moje niepokoje.
              jesli chodzi o religie to raczej traktuje ja jako mitologie . jak sie przejdzie
              wszytkie religie swiata to znajdzie sie te same motywy i te same wskazowki
              stworzone przez ludzi dla ludzi aby umieli rozrozniac dobro od zla i ja tak
              traktuje religie. Joseph Campell ma wspaniale opracowania na temat religii
              swiata . byl wykladowca na jednym z renomowanych amerykanskich uniwerstetow i
              wlasnie wykladach mitologie. jak spojrzysz na ludzi wokol to ci ktorzy nie
              naleza do grupy ( religijnej albo innej ktora posiada strukture) i nie kieruja
              sie jej wskazowkami maja problem z adaptacja do rzeczywistosci . w usa oni
              zazwyczaj goszcza na pierwszych stronach gazet jako wyrzutki spoleczenstwa. w
              prymitywnych spoleczenstwach prawa grupy utrzymywaly porzadek prawny i
              pozwalaly przetrwac / przezyc- kto sie nie stosowal zostawal wypraszany i to
              znaczylo smierc z glodu np w jungli. kazda jednostka byla silniejsza w grupie.
              my tutaj stworzylismy tez w pewnym rodzaju grupe ktora dzieli te same
              zainteresowania , cierpienia , doswiadczenia i pomagamy sobie przetrwac . nasza
              grupa ma silna potrzebe zrozumienia blizniego , wspolczucia i niesienia
              milosci cierpiacemu. i to dla mnie juz jest religia. ten kto nie mierzy w sile
              Wyzsza wierzy w co innego i to tez wiara prawda?
              ~*~ Mother Teresa's Prayer ~*~

              People are often unreasonable, illogical, and self-centered;
              ...Forgive them anyway.
              If you are kind, people may accuse you of selfish, ulterior motives;
              ...Be kind anyway.
              If you are successful, you will win some false friends and some true enemies;
              ...Succeed anyway.
              If you are honest and frank, people may cheat you;
              ...Be honest and frank anyway.
              What you spend years building, someone could destroy overnight;
              ...Build anyway.
              If you find serenity and happiness, they may be jealous;
              ...Be happy anyway.
              The good you do today, people will often forget tomorrow;
              ...Do good anyway.
              Give the world the best you have, and it may never be enough;
              ...Give the world the best you've got anyway.
              You see, in the final analysis, it is between you and God;
              It was never between you and them anyway.

              Powerful message of Mother Teresa inscribed on the wall of her Childrens home
              in Calcutta.
    • Gość: zofia do As IP: *.clmba1.mo.home.com 05.04.01, 05:43
      twoj adres wraca jako nierozpoznany
      sorry .ansus@nest.gliwice.pl.
      • Gość: as Re: do As IP: *.nest.gliwice.pl 05.04.01, 16:02
        Gość portalu: zofia napisał(a):

        > twoj adres wraca jako nierozpoznany
        > sorry .ansus@nest.gliwice.pl.
        To jest prawidłowy adres, dostałam dzisiaj kilka listów. Chyba..., że dodałaś tę
        kropkę przed ansus ?, lub jakaś inna nieświadoma drobna pomyłka,n.p jakaś
        dodatkowa spacja ? Ma być ansus@nest.gliwice.pl

    • Gość: Maja Re: Życie po (?) depresji IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 05.04.01, 20:02
      Wiem jak to jest, kiedy stajesz twarzą w twarz ze sobą, gdy po miesiącach walki
      psychotropami nie wiesz już kim jestes
    • Gość: Krzysiek Re: Życie po (?) depresji IP: *.gdansk.cvx.ppp.tpnet.pl 05.04.01, 21:33
      Mysle, ze nie wyleczylas sie do konca po prostu
      • Gość: ewa Re: Życie po (?) depresji IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 10.04.01, 17:26
        Podzielam zdanie Krzy�ka. Bardzo łatwo ulec złudzeniu, że wszystko w porzšdku.
        Sama się tak pomyliłam. Bałam się dalszej terapii, bo nie wiedziałam, co z tego
        może wyj�ć, a raczej czego dokopię się sama w sobie. Powtarzam po raz kolejny,
        trafiłam na dobrych psychiatrów, którzy dawali mi leki tylko pod warunkiem
        psychoterapii.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka