saskiashe
04.12.06, 20:08
Właściwie nie pomagał lerivon, fevarin, dexepin...Dopiero bioxetin mnie
zaskoczył. Nie byłam senna i nieprzytomna, zaczęłam mieć siłę. To trwało może
dwa miesiące. Potem brałam go, ponieważ obawiałam się, że będzie gorzej.
Minęło kilka miesięcy. Każde wyjście z domu to tytaniczna praca. Ludzie
drażnia mnie, najbezpieczniej czuje sie, gdy jestem sama i nie muszę nikogo
oglądać. Nie mam cierpliwości do dzieci, złości mnie, kiedy hałasują, zamykam
przed nimi drzwi, mam do siebie pretensje w takich momentach, jednak nie mam
sił z tym walczyć. Noce są straszne. Zasypiam nad ranem, jednak nie mogę
wykorzystać tego czasu konstruktywnie. Wieczorem jestem całkowicie
zasklepiona. Nienawidzę siebie, za to, że muszę żyć i za to, że żyć nie chcę.
Nienawidzę słów: weź się w garść, pracuj nad sobą. Wiem, że nie ułożę już
sobie życia. Chcę mieć tylko siłę i cierpliwość do dzieci, zasypiać i mieć
siłę wstać z łóżka. Dlaczego to jest aż tak trudne...