Dodaj do ulubionych

jak żyć z potwornymi lękami?

22.03.07, 20:16
i znów dopadł mnie w najmniej oczekiwanym momencie. Jestem sama w domu, nagły
skurcz żołądka, serce łomocze, nie mogę oddychać, drętwieje lewa ręka...już
nie mam sił. Boję się wszystkiego- jazdy autobusem, stania w kolejce, ludzi.
Wszystko mnie przeraża.Kiedyś brałam seroxat, po 2 mies. było cudownie, byłam
innym człowiekiem, jakbym się na nowo narodziła, ale przypadkiem jeden lekarz
w przychodni powiedział mi że to już za długo i radził odstawić. I wszystko
wraca na nowo. Ratuję się sporadycznie lorafenem,gdy nagle dopadnie mnie
panika.Dobija mnie fakt, że z tego nigdy do końca się nie wyleczy. Dopadnie
człowieka niespodziewanie nawet po wielu latach...
Obserwuj wątek
    • towarzyszkapkp Re: jak żyć z potwornymi lękami? 22.03.07, 20:21
      Wrociłabym do tego leku, ale to wymaga konsultacji lekarskiej. Ostatecznie mozna
      zmienic lek, albo lekarza.
    • dorcia1974 Re: jak żyć z potwornymi lękami? 22.03.07, 20:29
      kiciowata napisała:

      > i znów dopadł mnie w najmniej oczekiwanym momencie. Jestem sama w domu, nagły
      > skurcz żołądka, serce łomocze, nie mogę oddychać, drętwieje lewa ręka...już
      > nie mam sił. Boję się wszystkiego- jazdy autobusem, stania w kolejce, ludzi.
      > Wszystko mnie przeraża.Kiedyś brałam seroxat, po 2 mies. było cudownie, byłam
      > innym człowiekiem, jakbym się na nowo narodziła, ale przypadkiem jeden lekarz
      > w przychodni powiedział mi że to już za długo i radził odstawić. I wszystko
      > wraca na nowo. Ratuję się sporadycznie lorafenem,gdy nagle dopadnie mnie
      > panika.Dobija mnie fakt, że z tego nigdy do końca się nie wyleczy. Dopadnie
      > człowieka niespodziewanie nawet po wielu latach...

      jakbym czytała samą siebie :(
      • kiciowata dorcia1974 22.03.07, 21:05
        przykre to co teraz napiszę, ale w tej chwili cieszę się, że czujesz to samo.
        Kiedy dopadnie mnie panika, zaczynają mi się trząść nogi i nie mogę utrzymać
        równowagi. Nie mogę też zrobić kroku, jestem jakby sparaliżowana. A do tego
        poty, gorąco, brak tchu. Przed oczami wszystko mi wiruje, mam wrażenie że to
        już koniec ze mną.Serce wali jak szalone, wydaje mi się, że już szybciej nie
        może. Ludzie się patrzą a to jeszcze bardziej pogarsza mój stan.Łykam powietrze
        jak ryba bez wody. Czasem zrywam się w nocy, bo budzi mnie uczucie, że serce
        przestaje mi bić. Ciśnienie mam bardzo wysokie, dostaję drgawek, łykam lorafen,
        validol,parzę herbatkę uspokajającą i chodzę po mieszkaniu aż minie.Bywało, że
        chciałam dzwonić po pogotowie, ale boję się, że uznają mnie za histeryczkę. Bo
        przecież w końcu wszystko mija, ale w chwili ataku wydaje mi się, że zaraz
        będzie po mnie. Pozdrawiam w niedoli
        • dorcia1974 Re: dorcia1974 22.03.07, 21:12
          mam prawie to samo! tez łykam lorafen lub nawet dwa naraz (pewnie zaraz nas za
          to zlińczują) i jaknajszybciej kładę się do łóżka,jestem niezdolna do
          jakiegokolwiek czynu,nawet wyjscie do łazienki graniczy z cudem.Całe szczęście
          ze rodzinka mnie rozumie i pokornie zgadza sie na moje "nicnierobienie" w
          czasie ataku ;)
          • dorcia1974 Re: dorcia1974 22.03.07, 21:16
            acha! jesli mozesz napisz jak długo trwa u ciebie taki atak? u mnie kilka
            godzin! :(
    • mogra1 Re: jak żyć z potwornymi lękami? 22.03.07, 21:21
      Radziłabym pójść do lekarza i wrócić do seoxatu. Po co się męczyć i dalej
      nakręcać ? Ludzie biorą ten lek po parę ładnych lat. Był taki wątek.
      • kiciowata Re: jak żyć z potwornymi lękami? 22.03.07, 21:35
        u mnie to trwa róznie. Czasem pół godziny a czasem kilka. Ciśnienie mi wtedy
        tak szaleje, że nawet nie można zmierzyć. Mam bliską osobę która mnie wspiera,
        ale mama uważa mnie za histeryczkę.
        • mmpr Re: jak żyć z potwornymi lękami? 22.03.07, 21:44
          Seroxat bierze się podobno minimum 6 m-cy , tzn kilka m-cy jeszcze po przejściu
          objawów i odstawia się stopniowo przez około 1 m-c.Ja biorę dopiero miesiąc.
          • kiciowata Re: jak żyć z potwornymi lękami? 22.03.07, 21:55
            ja brałam ponad 2 lata. Po 2 mies. było super, mogłam góry przenosić. Wsiadałam
            do tramwaju i specjalnie wmawiałam sobie, że drzwi zamknięte, że się duszę, że
            zaraz coś mi się stanie. I nic! Zadnych lęków, chodziłam jak nakręcona. Gdzieś
            po ok.1,5 roku powoli działanie słabło. Było o.k. ale już nie tak ekstra. Potem
            zupełnie inny lekarz dowiedziawszy się, że tak długo biorę seroxat poradził mi
            odstawić. To było ok.2.5 roku temu. Od ponad roku jest fatalnie. Budzę się,
            ledwie wstaję z łóżka, ubieram się i do południa leżę na kanapie, bo na nic nie
            mam siły.
            • lucyna_n Re: jak żyć z potwornymi lękami? 23.03.07, 09:52
              Badałaś może kiedyś poziom hormonów tarczycy?
              jeżeli wyniki masz w normie to się wogole nie zastanawiaj tylko idz do lekarza niech Ci przepisze ten
              seroxat, a unikaj lorafenu, z tym lekiem trzeba bardzo ostrożnie, lepiej brać seroxat niż ryzykować
              uzalażnienie od lorafenu. Zresztą lorafen nie leczy, tylko doraźnie można się nim poratować jak już
              rozwinął się atak paniki, bo wtedy już nic nie można zrobić tylko czekać aż minie.
              • tlenoterapia Re: jak żyć z potwornymi lękami? 23.03.07, 19:38
                Wiem z doswiadczenia ze lorafen jest zdradliwa metodą pomagania sobie -mialanm
                reakcje uboczne po odstawieniu... Jeszcze zalezy jak czesto go
                stosujesz...Wlasciwie czemu przerwalas branie seroxatu?Mozna go brac dłuzej...
        • dorcia1974 Re: jak żyć z potwornymi lękami? 22.03.07, 21:47
          współczuję ci ze mama tak o tobie myśli :(
          moim zdaniem nikt kto tego nie przezył nie zrozumie do końca
          jak to jest. Lęki są różne i tak ci szczerze powiem,ze jestes jedyną która
          ma prawie (jak nie całkiem) podobne do moich.
    • mskaiq Re: jak żyć z potwornymi lękami? 23.03.07, 12:22
      Mysle ze lek to kwestia psychologiczna. Pozbylem sie wszystkich moich lekow a
      bylo ich wiele. najwazniejsze jest aby w czasie ataku leku nie siedziec albo
      lezec. tedy trzeba zajac sie czymkolwiek, pozmywac naczynia, posprzatac, itp.
      Wtedy lek nie zmieni sie w panike.
      Jesli uda Ci sie pierwszy raz to mozesz nauczyc sie zyc z lekiem bez ulegania
      mu a pozniej pozbyc sie go calkowicie.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • lucyna_n Re: jak żyć z potwornymi lękami? 23.03.07, 12:47
        a ja myślę że Ty nie myślisz.
    • djamika Re: jak żyć z potwornymi lękami? 23.03.07, 13:26
      witam
      Ja też walcze już dośc długo bo kilka lat z lękami i przyznam się,że teraz dostałam loxapren biorę go 3 tygodnie i jest gorzej niż było przed.
      Mam wszystkie objawy jakie ty opisujesz w tej chwili jestem 3 tydzien na l4 bo już nie potrafiłam pracowac.Ostatnio nawet dobiło mnie to ,że jak poszłam do apteki po wit c dostałam napadu lęku (cały czas tłumaczyłam sobie ,że wytrzymam)
      i zemdlałam a obudziłam sie w karetce.
      Ale najgorzse jest to (ktoś poruszył to tu na forum )jak nie ma sparcia w rodzinie.Szczerze współczuje tym osobom ja mieszkam z mężem i tatą i od czterech lat borykam się z tym ,że ciągle jestem za moje lęki krytykowana,wysmiewana i w tym taka samotna.Moja koleżanka wyszła z leków przy pomocy psychoterapeuty i leków i wsparcia w rodzinie ( z strony męża)i to dosc szybko.
      Ja walcze z tym sama i jest mi coraz ciężej.Ale pocieszam się tym,że ludzie z tego wychodzą a takie lęki jak miała moja koleżanka to moze lepiej nie opisywać i nie dołować innych ALE Z TEGO WYSZŁA I TĄ NDZIEJĄ ŻYJE.
      pozdrawiam
      • kiciowata Re: jak żyć z potwornymi lękami? 23.03.07, 20:10
        witam.Miałam robione badania poziomu hormonów tarczycy, wszystko było o.k. ale
        mam bardzo duży guz tarczycy. Dlatego początkowo myślałam, że te objawy są od
        tego. Zresztą przez wiele lat tak to tłumaczyli mi lekarze. Dopiero bardzo
        dobra pani endokrynolog, po innych badaniach, wytłumaczyła mi że sam guz ( bez
        nadczynności lub niedoczynności) nie ma prawa powodować takich objawów. Ja już
        w młodości miałam podobne objawy, zamiast do szkoły często trafiałam na
        pogotowie. Dostawałam propranolol na ciśnienie i kołatanie serca no i
        oczywiście leki typu signopam, tranxene. Wszyscy lekarze na tym kończyli i
        sprawa była załatwiona.Byłam u wielu specjalistów. Kiedyś nie mówiono o
        depresji a ja nie miałam pojęcia co może się ze mną dziać.To przychodziło
        takimi falami.po jakimś czasie było dobrze a ja zapominałam o tym. Bywało, że
        niespodziewanie po np. 3 latach znów zaczynały się te same objawy a ja znów
        szukałam pomocy... ostatni epizod jest najsilniejszy i trwa najdłużej. W 2000
        r. nagle (w ciągu 2 mies.) zmarły mi dwie bardzo bliskie osoby. Nic się ze mną
        nie działo złego ale dopadło po ok.1,5 roku później.Wyłam z bólu, krzyczało
        całe ciało, błagałam o pomoc...teraz mam przy sobie najbliższego mi człowieka.
        Nie mówi weź się w garść. zrywa się ze mną w nocy gdy mam napad paniki,zawozi
        wszędzie, bo przecież nie wsiądę do autobusu, gdy trzeba trzyma za rękę, po
        prostu jest. Aż JEST.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka