Dodaj do ulubionych

mój dolek

06.04.07, 20:15
Mimo brania 2 roznych antydepresantow nadal mi smutno . I tak cala
zaproszkowana jestem.Chorowalam na raka i go zwyciezylam.Ale dolka nie
potrafie pokonac .Psycholog byla madra bestia i powiedziala mi wszystko i na
rozne sposoby ,co mozna w mojej sytuacji powiedziec.Czuje ze krece sie w
kólko i nie ruszam do przodu.Co zrobic z takim regresem?Zycie zdaje mi sie
puste i zatracilam pasje i nie widze celu.Pije sobie piwko i objadam sie
pzzą na zamowienie.Samotnie z kotami i zagrzybialym psem.Moze terapia grupowa
by mnie z tego stanu wyrwala?Tylko jak ja wstane rano!
Obserwuj wątek
    • tristezza Re: mój dolek 06.04.07, 21:06
      antydepresanty nie maja niestety wlasciwosci rozweselajacych. skoro zwyciezylas
      raka (gratuluje!), to jestes po ciezkich przejsciach i pewnie nie od razu
      odzyskuje sie w takich sytuacjach radosc zycia. walka z choroba to bylo ogromne
      wyzwanie, z chwila osiagniecia celu masz chyba prawo odczuwac pewna pustke.
      mysle, ze zycie wydaje sie znacznie wieksza wartoscia, gdy jest zagrozone i
      czlowiek musi o nie walczyc. paradoksalnie wygrana moze rozczarowac. daj sobie
      troche czasu, pizza z piwkiem w otoczeniu zwierzakow to calkiem sympatyczny
      sposob spedzania czasu po takim horrorze jak choroba nowotworowa.
      a na terapie grupowa mozna tez pewnie chodzic po poludniu :-)
      najwazniejsze, ze najgorsze za Toba!
      pozdrawiam
      • tlenoterapia Re: mój dolek 07.04.07, 12:47
        Dzieki za duzo zrozumienia.Tak faktycznie bylo ze walka o zycie nadala sens i
        cel ,a po osiagnieciu zdrowia zycie stracilo kierunek i odczulam
        pustke.Zmienilam sie i to mi przeszkadza zyc tak jak kiedys.Spokojnych Swią.t
    • mskaiq Re: mój dolek 07.04.07, 08:35
      Nie pij piwa, ma chwile rozwesela a potem jest jeszcze gorzej. Moze lepiej wez
      zgrzybialego psa i idz z nim na spacer.
      Zycie jest puste kiedy nic sie w nim nie dzieje. Zapelnij je, spotykaj ludzi,
      moze warto odwiedzic hospicjum. Sa rozne, jest rowniez dla ludzi chorych na
      raka. Udalo Ci sie pokonac raka, Twoja pomoc tam bylaby bezcenna.
      Kiedy zaczniesz dzialac Twoj diolek zniknie bardzo szybko, odnajdziesz wiele
      radosci i satysfakcji pomagajac ludziom.
      Serdeczne pozdrowienia.

      • koalaa8 zdrowa piękna wiecznie młoda 07.04.07, 10:48
        Zmień nastawienie do samej siebie, Ty jesteś najważniejsza, choroba jest na
        drugim planie.
        Dzisiaj rano jak biegłam 3km, chwilami pędziłam jak szalona, pełna miłości w
        sobie i radości, biegłam na przód, chwilami mijałam ludzi ze swoimi zwierzątkami.
        Na końcu zrobiłam mały przystanek na ćwiczenia, podszedł do mnie mężczyzna i
        zapytał mnie skąd ja biorę tyle siły żeby codzinnie biegać ??? Odpowiedziałam
        swoim uśmiechem.
        Ci ludzie co mijam po drodze nie wiedzą ze mam schizofrenie, nerwice, miałam
        depresję, bo nie choroba jest najważniejsza, ja jestem ważna.
        Z okazji Świąt życze wszystkiego najlepszego.
        • tlenoterapia Re: zdrowa piękna wiecznie młoda 07.04.07, 13:24
          Dzieki .Tez mam gdzies w papierach etykietke schizo z dawnych niemal
          prenatalnych czasow ... i sie tym juz nie przejmuje najwazniejsze ze sie to
          przydalo ze tak cynicznie powiem...Masz racje, ze nie mozna sie utozsamiac z
          chorobami bo to nie my .To nie jest pełen portret naszej osoby.Wiem tez a to
          wazne odkrycie jak dobry jest wysilek fizyczny ,chodze 4 razy w tygodniu na
          tai-chi.Niemniej mam poczucie ,ze moj smutek poraza otoczenie.Za usmiechem
          kryje sie pustka i przygnebienie, o ktorej moze nikt sie nie domysla ,ale ona
          jest. Spokojnych Swiąt. Trzym sie.
      • tlenoterapia Re: mój dolek 07.04.07, 13:03
        Dzieki za rady.Masz wiele racji.Aktywnosc pomaga zwalczac doły.Ale zagrzybialy
        pies ma uraz łapy wiec spacery odpadaja.Prawie wszystkie znaczące dla mnie
        osoby są albo w innych miastach albo w Angli ,wiec trudno o spotkania.Zreszta
        mam faze milczenia co utrudnia komunikacje.Myslałam o hospicjum ale brakuje mi
        tej radosnej energii zeby byc szczerze wspierajaca osobą.Pomysle jednak o tym.
        Spoko Swiąt.
        • mskaiq Re: mój dolek 07.04.07, 13:58
          Kiedy pojdziesz do hospicjum odnajdziesz ta radosna energie, zwykle pojawia sie
          kiedy spotykasz chora osobe. Kiedys sam bylem w hospicjum dla ludzi chorych na
          raka. Spotkalem tam wiele wspanialych ludzi.
          Serdeczne pozdrowienia.
          • tristezza Re: mój dolek 07.04.07, 14:43
            mskaiq napisał:

            > Kiedy pojdziesz do hospicjum odnajdziesz ta radosna energie, zwykle pojawia
            sie
            >
            > kiedy spotykasz chora osobe.


            Mask, czy Ty sie dobrze dzisiaj czujesz?
            • tristezza Re: mój dolek 07.04.07, 15:08
              przepraszam, zmieniam pytanie: uwazasz, ze kontakt z osobami umierajacymi
              wyzwala w czlowieku radosna energie?
              • tlenoterapia Re: mój dolek 07.04.07, 16:43
                To trudna decyzja zeby zdecydowac sie na kontakt z umierajacymi ,jak
                odwiedzalam swoja babcie w szpitalu i obok lezały umierajace kobiety -jedna
                przywiazana do łozka patrzyla na mnie blagalnym wzrokiem wypowiadajac w kólko
                imię swego syna ,druga jak szkielet z cewnikiem i masa rurek wbitych z
                zasiniaczone rece domagala sie czegos tylko tak mówiła niewyraznie ze nie
                mogłam sie domyslec czego chce,jęczala z zimna jak podałam jej wode do
                popicia.Moja babcia dostała splatania i ataku prawdomównosci...Zaczęła
                zazdroscic mojego kontaktu z innymi chorymi .Ochrzaniala mnie ,ze to do niej
                przyjeżdzam.Jezdziłam tam codziennie z ledwoscia opanowujac lęk przed
                bakteriami jak i śmiercia w takim ponizeniu i takiej bezsilnosci.Podziwiam ze
                niektorzy potrafia zmieniac pampersy innym dorosłym,myc,czesac, dodawac
                otuchy.Ja jak pamietam to po powrocie do domu siedziałam w bezruchu pare
                godzin zeby dojsc do siebie.Znam dwie osoby , które zeby dac sobie kopa na
                smutki pracowaly z umierajacymi.Moze w obliczu prawdziwego dramatu nasze sie
                zmniejszaja,ale nie jest to reguła dla wszystkich.
              • aidka Re: mój dolek 07.04.07, 16:45
                Tristezzo.
                też się złościłam,
                gdy Mskaiq mówił mi o hospicjum - pyskowałam, że jeszcze nie zdycham
                ale, po prostu, nie wiedziałam co to jest, np. takie Zoliborskie Hospicjum
                to nie jest miejsce, gdzie leżą umierający

                na Zoliborzu mają tylko siedzibę wolontariusze - tam się spotykają, by ustalać
                plan działania
                tam nie pracuje byle kto
                to są ludzie z sercem na dłoni
                po różnych szkoleniach i kursach
                tacy, którzy naprawdę kochają ludzi

                a działają i pomagają także takim, jak Ty, ja czy Tlenoterapia -
                nie tylko umierającym
                ale też tym
                którzy znaleźli się w trudnej sytuacji
                i sami nie dają rady się z niej wyczołgać

                mną się zajęli najpierw, m.in., przynosząc mi jedzenie do domu /gotowane prze
                siebie i za swoją kasę/,
                potem, gdy już widać było,
                że bez lekarzy ani rusz,
                jedna z wolontariuszek , umówiła mnie z lekarzem,
                nieco na siłę
                zawiozła do szpitala,
                potem naprzywoziła mi potrzebnych rzeczy z mieszkania /bo nie wiedziałam, że
                zatrzymają mnie na oddziale/
                mało tego - załatwiła mi opiekę innej wolontariuszki nad mieszkaniem
                i kotem na dodatek jeszcze

                w czasie, gdy byłam w szpitalu
                wolontariuszki znalazły znajomą weterynarz,
                /bo oni w Hospicjum, wielu ludzi mogących pomóc, znają/
                zawiozły kocicę na operację,
                postarały się, by mogła po operacji zostac u dr wet.póki nie wydobrzeje

                a gdy wróciłam do domu,
                to aż 3 panie wolontariuszki pilnowały mnie i kontrolowały czy jem,
                borę leki,
                łażę do lekarza -
                a to wszystko robiły z takim sercem,
                że aż mi głupio było klamać, że jadłam -
                wolałam naprawdę zjeść i się pochwalić, że, np.,
                coś tam zrobiłam, co świadczy o tym, że lepiej się czuję...

                uważam te bezinteresowne kobiety /w dojrzalym wieku,/
                mające pelno innych obowiązków i pasji, za swoje przyjaciólki

                pewne jest,
                że sama w domu,
                nie jedząc nic,
                nie robiąc,
                nie myjąc się nawet,
                leżąc tylko w łóżku
                i myśląc, jak się zabić - zdechłabym i biedny kot pożarłby mego trupa

                polecam pomoc wolontariuszy z Hospicjum - to serdeczni, życzliwi, cudowni ludzie
                Mskaiq , w tym wypadku, ma rację
                i chyba się nie pogniewa,
                gdy zdradzę,
                że pomoc z wyżej wspomnianego Hospicjum
                załatwił mi on sam - na odległość,
                aż z Australii -
                on wiedział,
                że, skoro nie odbieram żadnych telefonów,
                to jest bardzo źle

                Mskaiq sam był wolontariuszem w tymże Hospicjum,
                a ludzie tam pracujący, wciąż pamiętają go i jego oddanie ludziom
                Mskaiq ma też jedną, wspaniałą cechę :
                on nie tylko gada
                on działa
                i o to działanie nie trzeba go prosić
                on sam wyczuwa pismo nosem i pomaga
                tak, jak mnie po zakupie laptopa
                czy ostatnio

                Tlenoterapio Kochana,
                jesteś bardzo dzielną osobą
                pewnie, w tym stanie,
                w jakim się znajdujesz,
                trudno Ci uwierzyć -
                ale, wg mnie, jesteś SILNA
                pokonałaś raczysko, a z głupią deprą sobie nie poradzisz ?!
                poradzisz sobie

                proszę i doradzam
                - nie przesadzaj z piwkiem
                to naprawdę złudne,
                że alkohol pomaga
                trzeba bardzo uważać,
                by nie wpaść w alkoholowe bagno, bo alkohol, jest depresjogenny
                pracowałam onegdaj jako współterapeutka z ludźmi przechodzącymi terapię
                odwykową,
                więc wiem, co mówię

                Twoje zwierzaki Cię potrzebują i kochają
                świat Cię potrzebuje
                wydajesz mi się być bardzo wartościową dziewczyną-
                wiele osób może chcieć korzystać z Twych doświadczeń
                to może banał - już o tym na Forum wspominałam - pomaganie ludziom daje wiele
                samym pomagającym
                spróbuj
                ja, jeśli stanę na nogi porządnie
                będę chciała przejść te całe szkolenia
                i pomagać w Hospicjum

                Miłych dni świątecznych i pozaświątecznych - uściski
                a.
                • tristezza Re: mój dolek 07.04.07, 18:11
                  aidka napisała:

                  Tristezzo.
                  > też się złościłam,
                  > gdy Mskaiq mówił mi o hospicjum

                  jesli o mnie chodzi, to o czymkolwiek Mask by nie mowil, noz mi sie otwiera w
                  kieszeni. bardzo cenie osoby pracujace w hospicjach, ale wg. mnie czerpanie
                  radosci z kontaktu z osoba chora jest wysoce patologiczne. nawet jesli nie
                  wszyscy podopieczni hospicjum sa chorzy terminalnie Mask pisal o ludziach
                  chorych na raka.


                  a działają i pomagają także takim, jak Ty, ja czy Tlenoterapia -
                  nie tylko umierającym
                  ale też tym
                  którzy znaleźli się w trudnej sytuacji
                  i sami nie dają rady się z niej wyczołgać

                  niewiele wiem o Tlenoterapii, ale ja osobiscie jestem w sytuacji calkiem
                  zwyczajnej. bogu dziekowac nie potrzebuje zadnej pomocy z zewnatrz, z moja
                  choroba lepiej lub gorzej radze sobie sama. na tym forum tez nie mam zwyczaju
                  uzalac sie nad soba i troche mnie dziwi, ze tego nie zauwazylas.
                  • aidka Tristezzo... 07.04.07, 19:09
                    jesli o mnie chodzi, to o czymkolwiek Mask by nie mowil, noz mi sie otwiera w
                    > kieszeni.

                    Ja się często denerwowałam tym, co mówił czy pisał.
                    Ale również z tym, co ja mówię i piszę wiele, osób się nie zgadza - każdy ma
                    prawo do własnego zdania wszak.

                    . bardzo cenie osoby pracujace w hospicjach, ale wg. mnie czerpanie
                    > radosci z kontaktu z osoba chora jest wysoce patologiczne. nawet jesli nie
                    > wszyscy podopieczni hospicjum sa chorzy terminalnie Mask pisal o ludziach
                    > chorych na raka.

                    Wg mnie, to nie jest radość z kontaktu z osobą chorą.
                    Myślę, że jest to raczej realizowanie się. Radość czuje się chyba zwykle
                    wtedy, gdy widzi się, że własne zaangazowanie w pomoc daje wymierne efekty.
                    Osobiście czuję się potrzebna, gdy pomagam i usatysfakcjonowana, gdy widzę, że
                    moja pomoc coś komuś dała dobrego.
                    >
                    > niewiele wiem o Tlenoterapii, ale ja osobiscie jestem w sytuacji calkiem
                    > zwyczajnej. bogu dziekowac nie potrzebuje zadnej pomocy z zewnatrz, z moja
                    > choroba lepiej lub gorzej radze sobie sama. na tym forum tez nie mam zwyczaju
                    > uzalac sie nad soba i troche mnie dziwi, ze tego nie zauwazylas.

                    Cieszę się, że sobie radzisz. Ale,
                    cóż - wybacz, że Cię posądziłam o to, iż jesteś na Forum Depresja, mimo, że nie
                    potrzebujesz pomocy z zewnątrz. Myślałam, że chorowałaś czy chorujesz na
                    depresję. Ja tu jestem dlatego, że często nie mam komu powiedzieć o tym, co
                    czuję i jest mi łatwiej trochę, gdy się "wypiszę" tutaj. No, i w końcu, to tu
                    znalała się osoba, która wsparła mnie nie tylko dobrym słowem lecz także czynem.
                    Pozdrawiam
                    a.

                    • martaewa29 Re: Aidko 07.04.07, 19:21
                      Piszesz że chciałabyś pomagać chorym osobą w hospicjum, jak Ty sama sobie nie
                      możesz pomóc.
                      • aidka Re: Aidko 07.04.07, 19:36
                        martaewa29 napisała:

                        > Piszesz że chciałabyś pomagać chorym osobą w hospicjum, jak Ty sama sobie nie
                        > możesz pomóc.

                        Ze zdiagnozowanej,ciężkiej depresji raczej nie wychodzi się samemu. Ja
                        przynajmniej nie znam osób, które będąc w takim stanie, jak ja parę mies. temu,
                        wyszłyby same na prostą.
                        A ponadto,napisałam już wszak, iż chcę pomagać innym, gdy sama będę silniejsza.
                      • aidka Re: Aidko 07.04.07, 19:36
                        martaewa29 napisała:

                        > Piszesz że chciałabyś pomagać chorym osobą w hospicjum, jak Ty sama sobie nie
                        > możesz pomóc.

                        Ze zdiagnozowanej,ciężkiej depresji raczej nie wychodzi się samemu. Ja
                        przynajmniej nie znam osób, które będąc w takim stanie, jak ja parę mies. temu,
                        wyszłyby same na prostą.
                        A ponadto,napisałam już wszak, iż chcę pomagać innym, gdy sama będę silniejsza.
                        • tlenoterapia Re: Aidko 07.04.07, 20:35
                          Nie wiedzałam Aidko ,ze az tak mocno Cię "wzieło"czuje sie zaskoczona tym co
                          napisałas .I o wolontariuszach tez .Jestem z Sopotu .Nie wiem jak wolontariat
                          działa w trójmiescie .Dowiem sie .
                          Kazdy z nas przeszedł jakies traumy i kataklizmy dostał w cztery litery od
                          życia ,deprechy mam od dawna i wiem co to znaczy sufitowac w ubraniu i nie
                          jesc, ale to odlegle czasy ...Deprechy nie maja na demna juz takiej mocy.Czego
                          i Tobie życze, zeby objawy złagodniały i juz nigdy tak mocno nie
                          dusiły.Dobrze ,ze trafiłas na na fajnych ludzi z sercem na dłoni.Taka grupa
                          wsparcia do dobry wynalazek :)Nawet poczułam lekką zazdrosc.

                          Ps. piwko pije tylko czasami.A upijam sie po wizycie u psychiatrów jesli nie
                          wezme czegos na uspokojenie...taka ze mnie wariatka.
                          • aidka Re: Aidko 08.04.07, 01:49
                            Kochana Tlenoterapio,

                            zatem jesteś Człowiekiem Morza - jak ja !
                            Siedzę w W-wie, ale już po świętach spróbuję, choć to strasznie ciężkie
                            wyzwanie, dojechać do Kołobrzegu i Szczecina - dwóch rodzinnych moich miast
                            i wielka pokusa - być na grobach najbliższych, zobaczyć Ukochane Morze

                            Dzięki za post pełen Dobroci
                            masz rację - prawie nie ma człowieka, który, jak mówisz " nie dostałby w cztery
                            litery"
                            Problem w tym, że są tacy, którym to niczego nie zaburza - i to dobrze
                            Ale są i tacy, których to boli i boli, i ten ból za nic nie chce się usunąć na
                            bocznicę

                            ja tam, niestety, nie mam
                            żadnych bocznic
                            gdy jest tak bardzo, bardzo smutno, że łez braknie, zaraz się usuwam z bocznic
                            i torów głównych
                            totalna reygnacja

                            myślę, że wiekszość depresyjnych ludzi ma to samo - nadwrażliwość, niewiara w
                            swe siły i dobra pamięć o tym, co było rozpaczne - a to równa się ...-
                            Smutkowi, który zaczyna wszystkim rządzić
                            Panoszy się, jak basza i , jak dla mnie, nie ma siły, by go wygnać

                            Tak, jak piszesz, ci wolontariusze, to była grupa wsparcia
                            z perspektywy ostatnich miesięcy - tak od października mniej więcej, wiem na
                            pewno : gdyby nie Oni, ja już bym nie żyła, umierając na dodatek jakąs ohydną,
                            upokarzającą, bolesną śmiercią
                            Ja o tym im nie mówiłam, nie prosiłam o nic, a jednak pomogli mi
                            100 razy nie odbierałam telefonów,
                            sto nie otwierałam drzwi
                            za sto pierwszym razem,
                            znużona tym, co wtedy uważałam za zawaracanie glowy, bo byłam pewna, że już po
                            mnie - kwestia paru dni
                            i że tego chcę - by wszystko się skończyło, bo sił już nie mam
                            ale jednak w końcu
                            podniosłamam sluchawkę
                            i ...Mskaiq tak b. mnie prosił, bym otworzyła wolontariuszce te cholerne
                            drzwi....
                            otworzyłam chwiejąc się na nogach totalnie wykończona
                            chuda, jak patyk
                            taka rozczochrana
                            w koszulinie jakiejś i z barłogiem na łóżku w który się zakopywałam
                            by łudzić się
                            że świata nie ma
                            i nie ma mnie

                            ale przyszła ta wolontariuszkai
                            - nie żadna , młoda, nawiedzona wariatka, tylko kobieta, która wiedziała co i
                            jak - znała moja chorobę i wiedziała jak wywabić mnie z łóżka, bym zgodziła się
                            pojechać do szpitala, gdy ja juz rzucałam jedno hasło: "dajcie mi spokój.
                            wszyscy.niczego nie potrzebuję, nikogo tu nie chcę"

                            ale otworzyłam jednak te drzwi

                            jestem w kiepskim stanie,Tlenoterapio
                            ale nie jest to już ten stan, który kusił moje oczy wabiąc je, by patrzyły na
                            drążek we framudze drzwi - taki do podciągania się - uznalam go bowiem za dobre
                            narzędzie do powieszenia się.

                            wierzę że gdybyś znalazła taką pomoc w Sopocie - to mogłoby stanowić dla Ciebie
                            wsparcie

                            a z tym piwkiem...
                            też to piłam na uspokojenie
                            gdy termin wizyty u psychiatry był zbyt odległy
                            a na mojej szyi zaciskała się pęta
                            ale alkohol nie pomaga
                            dobrze, że u Ciebie jest to sporadyczne

                            Nie zapominaj :
                            JESTEŚ SILNA
                            JESTEŚ MĄDRA
                            MASZ DOŚWIADCZENIE
                            WIESZ, JAK WYCHODZI SIĘ Z NAJGORSZEJ TRAUMY
                            NAJGORSEJ CHOROBY
                            Podziel się Twoją wiedzą z innymi
                            Wesprzyj ich i psa-staruszka też
                            /Ja żyję od lat dwóch ponad ze świadomością, że na mojej karcie info ze
                            szpitala napisano, że prawdopodobnie mam ognisko pierwotne w prawej, skroniowej
                            części mózgu. I, to dziwne, o wiele bardziej dążę do tego, by dobrze się czuć
                            psychicznie, niż starać się o jednoznaczną diagnożę tego, co w tym mózgu się
                            dzieje./
                            Teraz mam tak, że jeden, pełen szczęści miesiąc, oddalabym za resztę lat życia
                            i smętnej egzystencji.
                            ale Ty, jestem tego pewna - jesteś potrzebna
                            a specjalisty od wariujących trzeba poszukać takiego, co kasy nie weźmie, ale
                            będzie umiał zrozumieć świat Twych wariacji,
                            buziaki
                            a.
                            • tlenoterapia Re: Aidko 08.04.07, 16:53
                              Dziekuje Aidko za tyle otwartości...Okropne sa doły i wierzyc mi sie nie chce,
                              ze takie przeciagłe depresje mogą tłamsic latami-tak niestety jest, ze nie
                              zawsze przyczyną jest nizki poziom serotoniny i leki pomocne sa ale wszystkiego
                              nie zmienia ...
                              .A co z tymi prawdopodobnymi ogniskami? Nie chcesz tego do konca wyjasnic?Moze
                              to nic nie jest, a może da sie jakies nerologiczne leczenie zastosowac?
                              Jak deprecha utrudnia przez lata zycie ,ze nie ma sie czym pochwalic pracą,
                              życiem osobistym i to dodatkowo dołuje...Wiec trzeba sie starac i nie
                              rezygnowac z siebie nie spisywac sie na straty .Tak mi sie tylko to łatwo mówi:)
                              Maskaiq to jak postac z bajki swietnie ,ze w koncu otworzyłas drzwi.Jestes
                              ważna,i ważne jest dla mnie to co napisałas.Rozumiesz zawiłosci ludzkiej
                              psychiki z jej ciemnymi nurtami.Mozna siebie powspierac .
                              Chodze czasem do dziennego osrodka pomocy gdzie jest zbieranina ludków z
                              problemami psychicznymi Może w Warszawie tesz istnieje taki osrodek.Niemniej
                              mimo, ze spotkałam tam osoby ,ktore stały mi sie blizkie.Odczuwam marazm.Mam
                              wrazenie ,ze wiekszosc z nich stanęła w rozwoju w okresie kiedy choroba ich
                              powaliła.Zadręczam sie ,ze mnie to tez dotyczy.Inni na moich oczach wychodzili
                              z dołów i stawali na na własnych nogach .
                              Pewnie jest to tak jak piszesz ,że zmniejszone poczucie własnej wartosci i
                              wiary w siebie powoduje takie wycofanie ze Swiata.Nie każdy musi byc mercedesem

                              Ps. Każdy Swirolog działa na mnie kiepsko -dostaje trzęsiawki.
                              A teraz lece w odwiedzinki do sąsiadki i usmiech na twarz nikt sie nie
                              domysli....

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka