Dodaj do ulubionych

Wrocilo i zjada

24.07.07, 17:40

Pewnie nie wiele osob mnie tu pamieta. Kilka late temu leczylam sie na napady
paniki i zaburzenia osobowosci. Spedzilam lacznie 2 lata na oddz. otwartym,
wszystko sie jakos potem wyprostowalo. Moglam funkcjonowac bez lekow. A teraz
wrocilo, ale przeksztalcilo w cos, w jakis twor, ktorego nie rozumiem. Gonitwa
mysli, totalny letarg, objadanie sie, mysli samobojcze, do tego wszystkie
odczucia jak w tym cholernym borderline. Nie daje rady, rozpadam sie, nie wiem
gdzie jest realny swiat, gdzie ja. Nie widze granicy miedzy moimi odczuciami,
a prawda. Na pewno gdzies jest. Chyba nawet nie potrafie logicznie myslec.
Skupic sie, zeby cos przeczytac. Znowu czuje, ze zaraz dopadnie mnie
paranoja. Podejrzewam bliskich o wszystko co zle. Nie daje rady. Nie podejmuje
zadnej aktywnosci zyciowej, nie potrafie zadbac o siebie. Mysle, analizuje,
knuje, spiskuje. Jezu !!! Juz nie moge :(
Obserwuj wątek
    • gdy_przyplywaja_dobre_mysli Re: Wrocilo i zjada 24.07.07, 17:52
      "Znałem jedną bulimiczkę, która mnie przestraszała. Zjadała ogromne ilości.
      Można powiedzieć, że jej życie było jedzeniem. Tu właśnie przejawia się owo
      zatarcie granic. Ona była jedzeniem a jedzenie było nią. "

      www.kcp.krakow.pl/md_zaburzenia_jedzenia.html
      • sneeper_1 Re: Wrocilo i zjada 24.07.07, 17:54
        niee, ...to byla taka zupa z wody i ze smietanki, "zupa nic "
        • sneeper_1 Re: Wrocilo i zjada 24.07.07, 17:56
          no wiesz ,te forum jest podobny do ula,
          a wszyscy tu sobie bzykaja jak pszczółki u mojego teścia w pasiece
    • cafe_lorafen Re: Wrocilo i zjada 24.07.07, 17:58

      Chciałeś wiedzieć prawdę o mnie. Najgorsze rzeczy o mnie, o których nigdy
      nikomu nie mówiłam i które nigdy nie wyszły na jaw. Jak je wytłumaczę? Jak
      wytłumaczę to kim jestem, jeśli sama nie jestem pewna? Jak mam zebrać w słowa
      najgorsze rzeczy o mnie, przed którymi wciąż uciekam?
      Zdradzę Ci moje tajemnice, powiem Ci wszystko. Może to mi pomoże. Może mnie
      znienawidzisz za to, a może zrozumiesz. Nie wiem. Mam już jednak dość uciekania.
      A więc oto prawda. Sam tego chciałeś.

      Nienawidzę Cię. To nie prawda, ale czasem myślę, że jednak tak. Nie
      odpowiadam na Twoje telefony, nawet jeśli chcę z Tobą rozmawiać. Nie zadzwonię
      do Ciebie, nawet jeśli każda moja część tego chce. Będę na Ciebie zła, będę
      chciała Cię skrzywdzić, odepchnę Cię od siebie, ponieważ boję się dać Ci się
      zbliżyć. Potrzebuje Twojej uwagi, Twoich zapewnień, lecz powitam je chłodną
      obojętnością. Jestem zazdrosna o uwagę jaką poświęcasz innym, o Twoje
      pochlebstwa pod adresem innych. I jestem wściekła na Ciebie za najmniejsze
      ignorowanie mnie. Jednego dnia czuję się bardzo blisko Ciebie, kocham Cię,
      oddałabym za Ciebie życie, innego dnia czuje, że Cię nienawidzę i chcę Cię
      wyrzucić z mojego życia, na zawsze. Czasami będę szukać pretekstu aby od Ciebie
      uciec. Może nawet Cię sprowokuje, abyś mi go dał. A gdy pretekst już się
      znajdzie i skreśle Cię z mojego życia (a zrobię to nie zważając na nic; to ile
      lat byliśmy razem i jak bardzo mnie kochasz nie będzie mieć znaczenia) – będę
      później tego czasami bardzo żałować. Ale nie zmienię decyzji, nie wyciągnę do
      Ciebie ręki: moja duma nie pozwoli mi zawrócić. Pójdę dalej, przed siebie.

      Mam coś w rodzaju amnezji, może zawsze miałam, nie pamiętam. Biorę każde
      wydarzenie, każdy dzień, każdą konwersacje jako osobne wydarzenie, zawsze
      szukając znaków tego, iż chcesz mnie zranić. Kiedy czuje się lekceważona –
      wściekam się i zapominam o tym następnego dnia zanim powiesz mi jak bardzo Ci
      zależało, jak bardzo Cię to zabolało. Jest mi wtedy bardzo przykro. Ale szybko o
      tej sytuacji zapominam, historia się powtarza. Ranię... ranię i wykańczam,
      Ciebie, innych; wszystkich, którzy są blisko i na których mi zależy.
      Jestem sprzeczna. Jest we mnie część, która jest szczęśliwa, pewna siebie,
      niezależna i rozważna. I druga część, która jest niepewna, zagubiona, w
      potrzebie. Nigdy nie wiem którą częścią będę następnego dnia, ani nawet za
      godzinę. Za każdym razem, gdy myślę, że się kontroluje, gdy wiem iż zależy Ci i
      czuję się dobrze co do naszej znajomości, strach, zwątpienie i chęć ucieczki
      może wrócić. Może z czasem całkiem minie, ale wątpię. Raczej zabierze jeszcze
      jedną bliską relację, jeszcze jednego przyjaciela, jeszcze jeden dzień. A
      potem... znowu wróci. Zawsze wraca.

      Nie lubię tego. Nie lubię tego, że bywam potrzebująca i lgnącą. Nieznosze
      moich słabości, nikomu o nich zwykle nie mówię i sama staram się o nich nie
      myśleć. Wciąż od nich uciekam. Nie lubię też tego, że ranię ludzi i jestem
      niemiła i sarkastyczna. Nie chcę ranić. Chcę innym pomagać, mimo że często ich
      niszczę. Oni wyciągają do mnie przyjazną rękę, ja w niej widzę narzędzie ataku i
      bronię się. Atakiem. Chcę mieć emocje kiedy są one na miejscu, emocje adekwatne
      do danej sytuacji. Lecz nie mam. Częściej chcę nie mieć emocji, lecz potrafi
      mnie bardzo zasmucić tak błaha rzecz jak Twoje jedno krzywe spojrzenie na mnie,
      wywołać taką lawinę myśli, iż 30 sekund później z powodu wewnętrznego bólu będę
      myśleć jak się zabić, jak zakończyć te życie, bo nie mam już sił. Jak długo
      można tak żyć? Chcę być blisko Ciebie, mimo że odpycham Cię od siebie.
      Chcę żyć, a mimo to...

      To jest to co tez czuje. Tylko nie umiem powiedziec. Ledwo pisze. Mysli biegaja,
      kolacza sie, K********* jak po jakims dopalaczu. Nie umiem sie uspokoic.
      • sneeper_1 Re: Wrocilo i zjada 24.07.07, 18:03
        moja dignoza to brak Judeochrzescijanskiej cywilizacji,
        a w sumie to ze urodzilismy sie w czasach feministycznych,
        ale jeszcze nie calkiem to,
        ktos usiluje zwalczyc te cywilizacje i wlacza totalnie przeciwny bieg
      • gdy_przyplywaja_dobre_mysli Re: Wrocilo i zjada 24.07.07, 18:12
        www.psychologia.edu.pl/index.php?dz=czytelnia&op=opis&id=28
    • gdy_przyplywaja_dobre_mysli Re: Wrocilo i zjada 24.07.07, 18:03
      mnie kiedys tez zalewalo emocjami, ale to juz bylo i nie wroci wiecej :((((((


      Nie daje rady, rozpadam sie, nie wiem
      > gdzie jest realny swiat, gdzie ja.

      doszedlem do wniosku ze moje "ja" jest w swiecie. inne ciala maja jazn w glowie,
      a moje cialo ma ja zewnetrzne. takie przesuniecie jazni.
      • sneeper_1 Re: Wrocilo i zjada 24.07.07, 18:18
        kiedy chodzilem do szkoly sredniej ,czytalem sobie cos na temat teorii mnogosci,
        zbiorów,

        miałem taką fajną książkę z serii biblioteczka matematyczna pt. " O teorii
        relacji" Gdybym nie miał teraz rozwalonej inteligencji,..chętnie bym jeszcze raz
        przeczytał te prace, ale pod kątem psychologii

        "Przedmiotem zainteresowań teorii relacji z obiektem jest przede wszystkim
        rozwój jednostki w relacji z otaczającymi ją ludźmi. Kładąc nacisk na relacje
        międzyludzkie,"
        • sneeper_1 Re: Wrocilo i zjada 24.07.07, 18:26
          żeby zjeść to może trzba oddać pierścień na przetop, ale gorący kurdee,
          no i ciało,...tak ,ciało...czy ja nie mam przypadkiem,

          moim skromnym zdaniem to psychiatrom sie ,
          troszeczke za bardzo w tych głopwach popie..ło, przepraszam, ale ja jestem
          człowiekiem,...nie życze sobie żeby komputer coiś we mnie obliczał,...zrozumiesz
          kiedy zeżresz te gó..ane prochy

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka