nadziejka_bez
04.10.07, 04:35
Jeszcze jeden fobik przyplątał się na to forum;) Generalnie to
jestem sobie taka 25-letnia Nadziejka, ale ostatnio to trzeba
dopisać z przodu 'bez';D Jestem właśnie po albo jeszcze nawet w
trakcie wakacyjnego kryzysu i nie zanosi się na to bym prędko z tego
wyszła...:( Właściwie to w planach z jeszcze nie tak dalekiej
przeszłości powinnam teraz kontynuować studia-tyle,że nie obroniłam
pracy licencjackiej-a dokładniej to jej nawet nie napisałam:( Bo
kochanej fobii towarzyszy jużod dłuższego czasu depresja i kto wie
co jeszcze... Na razie nie będę się rozpisywać bo wypada pojść już
spać;D (ostatnio przestawił mi się zegar biologiczny:0), chciałam
się tylko ze wszystkimi przywitać i zasygnalizować, że jest jeszcze
jedno takie nieszczęsne stworzenie, które nie radzi sobie zupełnie
we wszelkich kontaktach, relacjach, rozmowach...:(((( Mam nadzieję
pojawić się tu wrótce znowu, ale wszystko zależeć będzie od
samopoczucia-bo nawet pisząc posta mam stresa... Generalnie czytając
zamieszczone tu wpisy stwierdziłam, że w pewnych sytuacjach radzę
sobie ciut lepiej niż niektórzy tu piszący, a w innych gorzej... No
ale już naprawdę kończe:) Pozdrawiam wszystkich serdecznie:) P.S.
Fobikiem jestem chyba od urodzenia-tyle, że jako dziecku było mi
oczywiście łatwiej, może dlatego, ze mniej stresujących sytuacji
było...Wtedy nazywałam to tylko nieśmiałością...I pomyśleć, że wtedy
miałam nadzieję że z tego wyrosnę...ehhhhh...Potem to była "chora
nieśmiałość", po dołączeniu deprechy uznałam się za "wariatkę", a
teraz przynajmiej wiem, jak to się nazywa i że nie jestem jedyną
osobą na to cierpiącą...(-Nie chce mi się spać;D-) Do jakiegoś
specjalisty wybieram się od trzech lat ale wiadomo jak to jest...Jak
kiedyś próbowałam rozmawiac z mamą to wyszło na to, że właściwie to
nie mam żadnego problemu, a nie potrafiłam powiedzieć
wprost...Zresztą problemy rodzinne też mam:((( Czuję, że zaczyna
mijuż brakować miejsca we mnie na te wszystkie problemy, zaczynam
pękać od srodka... Ale wiecie?-jestem ciekawa zycia, tego co będzie
dalej jeśli to przetrzymam(choć i "mocne" myśli samobójcze
miewałam). Aktualnie nie mam pomysłu na życie-i myślę byle tylko
jakoś zacząć się leczyć... No i STRASZNIE tęsknie za LUDZMI,za jakąś
rozmową, zwykłym byciem-ale jak próbuję do nich wyjść to wszystkie
objawy wracają:((( Bardzo często inni uwżają mnie za zarozumiałą,
żle wychowaną, okropnie nudną[z tym ostatnim zaczynam sie zgadzać],
nietowarzyską... No cóż...Moim zdaniem ludzie za mało wiedzą o
sprawach zdrowia psychicznego, jak odbierać, traktować, czy nawet
pomóc takim osobom z problemami...
Miało byc krotko:)-ale jak sobie popisałam to trochę mi ulżyło.
Jeszcze raz pozdrówka dla wszystkich i dużo śłońca na niebie i w
duszy na ten dzisiejszy dzień.[KONIEC];D)