Dodaj do ulubionych

O krok od depresji

07.10.07, 16:37
Jestem mężatka 20 lat. Mam dwoje nastoletnich dzieci. Ostatnie dni
były dla mnie bardzo ciężkie. Do tej pory wszystko wydawało mi się,
ze jest w porządku. Mąż, zdrowe dzieci, dobra praca. Od lat tylko
ja w domu sprzatam, gotuję, piorę, a nawet maluję mieszkanie. Nie
wychodzimy razem nigdzie, bo on nie lubi tańczyć, od lat nie zabiera
mnie do restauracji czy na jakiś koncert, bo przecież szkoda
pieniędzy. Wszystkie swoje zarobione dodatkowe pieniądze przeznacza
na swoje wydatki. Każdą wolną chwilę spędza w garażu, albo z kolegą
na rajdach samochodowych. Już przyzwyczaiłam się do tego, ale ktoś
przyjazny podpowiedział mi, że to jest straszne i jak to wszystko
mogę akceptować. Ta osoba powiedziała mi, żebym się otrzasnęła ze
wszystkiego, zdjęla klapki z oczu i przyjrzała się bliżej całej
sytuacji. Obecnie mąż skorzystał z taniej ( ????) wycieczki za
granicę. Ja nie mogłam jechac, bo nie pracuję w tej samej firmie.
Kiedy go odwoziłam na miejsce spotkania, zajął sie tylko znajomymi,
a ja stałam jak kołek. Zapomniałby się ze mną pożegnać, gdybym nie
rzuciła hasła "to cześć ". A na odchodne nie powiedział żebym na
siebie uważała, tylko żebym nie rozbiła jego samochodu ( nie
rozbijam i nie rysuję samochodów. Od chwili kiedy jest za granica,
dostalam jedego e-maila że dojechał szczęsliwie. Szkoda, że chyba
żal mu pieniędzy na internet, żeby chociaż co drugi dzień wysłać mi
wiadomość. Już niedługo wróci, a ja nie wiem jak mam się zachować.
Czy od razu szczera rozmowa, czy powiedziec co mnie boli , czy
udawać, ze nic się nie stało i dopiero za parę dni??? Na razie
jestem roztrzęsiona, rozgoryczona i zła na siebie, że tak się
pozwoliłm okręcić wokół palca. Wiem, że ludzie na tym Forum maja
większe problemy, ale ja też będę miała problem jeśli sobie teraz
nie poradzę.
Obserwuj wątek
    • matika10 Re: O krok od depresji 07.10.07, 17:16
      Pewnie,że trzeba porozmawiać inaczej się nie da. Problemy narastają, człowiek
      dusi je w sobie, a wtedy właśnie krok od depresji. To w ogóle dziwna sytuacja.
      Ja też od 13 lat zajmuję się domem, mamy dwójkę dzieci i nie wyobrażam sobie
      aby mój mąż zachowywał się tak jak Twój. Natychmiast próbowałabym to wyjaśnić.
      Zajmowanie się domem to praca 24 godziny na dobę. Należy Ci się jakaś rozrywka,
      a na pewno szacunek!!! Życzę powodzenia, będzie dobrze.
    • brusiatko0 Re: O krok od depresji 07.10.07, 17:33
      masz okropnego męza, ja też siedzę z dwójką dzieci w domu już 10 lat i mąż mi
      robi niespodzianki, chodzimy na imprezy, zabawy, jeździmy-razem z dziećmi na
      wakacje, ale nie o to mi chodzi, masz już duże dzieci, które same mogą
      posiedzieć w domu, może poszukałabyś sobie pracy, choćby na 1/2 etatu, na tzw,
      swoje wydatki, po za tym, mąż szybko się przekona, jak berdzo cię nie doceniał,
      kiedy ty będziesz w pracy a on sam będzie musiał sobie odgrzać obiad
      jak nas z kasą przypiliło to poszłam do pracy 3/4 etatu, ale po 2 miesiącach mąż
      kazał mi zrezygnować, bo ja lepiej radzę sobie z domowymi obowiązkami , woli
      abym była w domu, a ja czuję sie doceniana, taki test jest dobrym rozwiązaniem,
      po za tym siedząc tyle czasu w domu , gdzie mąz cie nigdzie nie zabiera to masz
      chyba prawo do wyjśći że tak brzydko powiem" odhamić się",
      • katarzynaonline Re: O krok od depresji 07.10.07, 17:43
        Dziękuje dziewczyny za odpowiedzi :)))
        brusiatkoO, ja pracuję też zawodowo. nie siedzę w domu. Na tzw.
        swoje wydatki praktycznie mam, ale wiadomo, że matka zawsze dba
        najpierw o dzieci i dom a później o siebie. Ale mam wrażenie, ze
        druga połowa dba tylko o siebie. Muszę z nim porozmawiać otwarcie,
        bo chyba nic innego nie zrobię. Sama jestem sobie winna, za dobry
        człowiek zawsze ma problemy.
    • matika10 Re: O krok od depresji 07.10.07, 18:25
      Ja też zrozumiałam, że nie pracujesz zawodowa. No to jeszcze lepiej praca, dom,
      wszystkie obowiązki na Twojej głowie, a mąż sam sobie. Przecież związek trzeba
      pielęgnować. W sumie to się dziwie, że tyle czasu wytrzymałaś nie robiąc
      wyrzutów. Ja nie zastanawiałabym się powiem szczerze czy porozmawiać teraz czy
      później. Zresztą mój mąż zauważyłby,że coś jest nie tak. Na początku naszego
      małżeństwa też były kiepskie okresy, kiedy mąż wracał z pracy i np. całe
      wieczory spędzał ze znajomym. Powiedziałam mu w końcu, że nie podoba mi się to i
      zrozumiał. Jeśli przymykałabym oko to w końcu zapewne uznałby, że nic złego nie
      robi. A po latach zdziwiłby się o co mi chodzi. Trzeba rozmawiać, rozmawiać,
      rozmawiać...
    • lucyna_n Re: O krok od depresji 07.10.07, 21:29
      smutny ten opis, mam nadzieję że mąż w gruncie rzeczy nie robi tego
      perfidnie tylko niejako z "przyzwyczajenia" bo nie domagałaś się
      zbyt glośno o swoje prawo do bycia rowno-ważną w tym związku i nawet
      nie wie że to jak sytuacja wygląda to Ciebie rani. Wierzę że oprócz
      tej znieczulicy ma Wasz związek trochę takich cech ktore staną się
      punktem zaczepienia do zmian na lepsze. Może nie "atakuj" od razu
      jak stanie w drzwiach, ale następnego dnia zaproś na poważną
      rozmowę. Życzę powodzenia w walce o siebie, o Was. Trzymaj się
      Kasiu.
      • katarzynaonline Re: O krok od depresji 07.10.07, 22:35
        Pierwszego dnia i tak się nie da, bo wraca późno wieczorem.
        Każdy będzie zmęczony, a w drodze z lotniska to nie ma sensu.
        Następnego dnia wiem, że już będzie się szykował na kolejny rajd,
        wiec możliwość rozmowy tylko wieczorem. Obawiam się tylko jednego,
        że nie zrozumie, zacznie krzyczeć, trzaśnie drzwiami i .... to w
        jego stylu. Ale nie ma wyjścia, albo wóz albo przewóz.
        • brusiatko0 Re: O krok od depresji 08.10.07, 12:29
          skoro jednak jest problem, który ty zauważyłaś, to musisz zrobić pierwszy krok i
          szczerze z nim porozmawiać, skoro później jedzie na rajd , to do rozmowy trzeba
          będzie wrócić, możesz mu zadać kilka pytań, aby prze ten czas na rajdzie
          przemyślał, pokaż mu swój punkt widzenia i to co cię gryzie w waszym związku,
          postaw na kompromis, niech nagnie troche swoje zasady, przecież jesteście
          rodziną macie dzieci, on już nie jest kawalerem, więc może by się włączył w
          życie rodzinne, życzę powodzenia w rozmowie,
    • mskaiq Re: O krok od depresji 08.10.07, 14:24
      Postaraj sie aby Wasz zwiazek nie polegal tylko na obowiazkach a na
      radosci bycia ze soba.
      Zrob wszystko aby wrocila milosc do Waszego zwiazku. Ona gdzies jest
      ale bardzo daleko bo jest wiele rzeczy wazniejszych.
      Wyciagnij go na tance, zacznij znow byc atrakcyjna, mysle ze w taki
      sposob zmienisz wicej niz rozmowa ktora moze spowodowac awanture i
      nic wiecej.
      Bedac blisko Niego, kiedy przywrocisz Waszemu zwiazkowi romans
      mozesz osiagnac to co chcesz i On sie na to chetnie zgodzi. Awantura
      nie rozwiaze niczego, bedzie ich coraz wiecej i moze spowodowac
      rozpad Waszego zwiazku.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • katarzynaonline Re: O krok od depresji 08.10.07, 17:02
        No cóż... radość bycia ze sobą praktycznie zawsze była. Ja zakochana
        po uszy przymykałam oczy na takie "drobnostki" jak coraz więcej
        obowiązków, jego hobby itp. Sama zakopałam się taką sytuację, bo
        zawsze mówił, że kocha. Dla miłości zrobi się wszystko, ale miłość
        jest ślepa. Oslepłam na maksa. Nie chcę robić awantur, bo nigdy nie
        robię ( a może raz powinnam :)), Chciałabym usiąść wieczorem przy
        herbacie i powiedzieć co mnie boli. Poza tym mskaiq jestem raczej
        atrakcyjną, bardzo zadbaną kobietą, wesołą i optymistycznie
        nastawiona do życia, wiec chyba nie o to w tym przypadku chodzi .
        Dlatego juz dzisiaj nie siedzę w koncie i nie płaczę jak bóbr, tylko
        intensywnie myślę jak to wszystko zrobić, żeby miało ręce i nogi.
        Dziękuję Wam wszystkim za rady, naprawdę bardzo mnie podniosły na
        duchu. Już niewiele czasu mi zostało - do najbliższego czwartku.
        • brusiatko0 Re: O krok od depresji 09.10.07, 18:34
          trzymam kciuki, będzie dobrze, jesteś mądrą kobietą i wierzę , że sobie świetnie
          poradzisz,

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka