utrata pracy

02.08.03, 09:30
nie mogal juz dluzej wytrzymac w pracy, pietnowanie psychicznie,
wykorzystywanie, wieczne niezadowolenie ze strony podwadnych sprawilo ze po
4 latach cos we mnie peklo i odeszlam. juz nie mialam sily, wszystko mi
obrzydlo, nic nie cieszylo. a teraz jestem przerazona! co zrobic? jak sobei
pomoc? przyzwyczajona bylam zawsze do cos robienia a teraz nie moge sie
skupic na niczym , nawet czytaniu ulubionych ksiazek!! panikuje, nie moge
zasnac. mimo ze ucze sie jeszcze, to zawsze byalam przyzwyczajona do
samodzielego zarzadzania zarobionymi pieniedzmi! a teraz co? czuje sie
okropnie, nie wierze w siebie, w swoje mozliwosci, nic nei umiem ....jak
sobei poradze? odpycham swojego ukochanego chlopaka, chce mi pomoc ale ja
najchetniej wszytskoch poslalabym do wszytskoch diablow, bo wydaje mi sie ze
nikt tego nei rozumie co przezywa. on mowi- bedziesz szczesliwsza bez tej
pracy.... boze niech mowi za siebie ja tego nie zniose!!!
    • samanta5 Re: utrata pracy 02.08.03, 09:59
      Rozsądne to chyba nie było - odejście z pracy. Przy dzisiejszym rynku pracy to
      wręcz posunięcie samobójcze. Ale jestem dla Ciebie pełna uznania. Powinniśmy
      uwalniac się od sytuacji które nas niszczą.:-) Pomyśl, co lubisz i chciałabyś
      robić, może postaraj się podziałać na własny rachunek. Jakaś działalność w
      której mogłabyś się zrealizować? Nie ma tego złego.....i nie mów że nic nie
      umiesz. Każdy z nas jest w czymś dobry, to pewne. Szukaj!
    • magnoliaa Re: utrata pracy 03.08.03, 22:31
      Mogę Ci tylko pozazdrościć odwagi. Ja nie zaryzykuje
      odejścia z pracy bez pewności zdobycia nowej. I tak sobie
      łykam te kolorowe pigułki....
Pełna wersja