16.12.07, 12:09
Witam....
Prosze was o pomoc... Od jakiegos poltora tygodnia (od czasu kiedy
zmienilam studia z UJ na prywatne w moim miescie) caly czas okropnie
sie czuje.. Wstaje rano i tylko co chwile patrze na zegarek kiedy
bedzie odpowiednia godzina zeby moc isc spac, zeby to jak sie zle
czuje sie skonczylo (nie umiem zasnac w dzien). Caly czas mam
wrazenie jakbym na cos czekala, czegos sie bala.. W dodatku jest
jakis taki bol, pustka, chlod a wrecz lod gdzies w srodku... Placze
ostatnio praktycznie codziennie, kilka razy dziennie... Nie moge
przebywac w ciasnych pomieszczeniach (na UJ studiowalam zaocznie, na
zjazdach bylam z kolezanka ktorej wlasciwie caly czas, czasami nawet
w nocy w domu nie bylo, mieszkalam w strasznie ciasnej klitce, moze
stad ten lek przed ciasnymi pomieszczeniami) bo wtedy czuje sie
jeszcze gorzej... Jest jakis taki lęk, bol... Czasami jest lepiej...
w srode np bylo OK, w czwartek znow do niczego, w Piatek po poludniu
OK, w sobote od popoludnia znow do niczego... Ja sie boje ze to
nigdy nie minie... Chyba przestaje sie umiec cieszyc jak jest
lepiej.... Bo co z tego ze jest lepiej skoro znowu za chwile bedzie
gorzej? Zajecie sie np nauka duzo mi nie daje, i tak moje mysli
skupiaja sie przede wszystkim na tym jakis wewnetrznym strachu,
lęku, nawet nie wiem jak to opisac... Nawet nie wiem skad to sie
wzielo.... Czasem az mi wstyd ze wlasciwie bez powodu mam jakiegos
takiego dola, ludzie nieraz maja tragiczne sytuacje a sie usmiechaja
i zyja a ja, tak wlasciwie bez powodu, czuje sie coraz gorzej...
Zarowno matka jak i moj chlopak strasznie sie o mnie martwia a ja
nie potrafie nic z tym zrobic... Pomagaja mi jak moga ale to duzo
nie daje... Wczesniej bralam fluanxol, lek na nerwice, nie wiem,
moze po nim tak jakos mam, poszlam do lekarki, powiedzialam jakie
mam objawy i ze odstawiam, powiedziala, zeby odstawic ale brac cos
innego, biore hydroxizine na noc... ale nawet jak wezme glupi persen
czy ta hydroxyzyne w ciagu dnia czuje sie jeszcze gorzej... Nie
wiem, moze po tym leku tak mam, ale przeciez odstawilam go w
poniedzialek, prawie tydzien temu a dalej jest taki okropny stan...
Bylam ostatnio (w czwartek) u lekarki, powiedziala ze mam depresje i
cos mi tam zapisala ale taki srodek (setaloft) ktory ma ze 2str A4
skutkow ubocznych i moze powodowac nawet masakryczne mysli
samobojcze... Ja juz dlugo takiego stanu nie wytrzymam, czasami
rzeczywiscie zaczynam myslec, ze zycie w takim stanie nie ma sensu
(co sie ze mna dzieje? Przeciez wszystko mam! Matke, chlopaka,
studia... A mimo tego ten straszny dol czy depresje...) ale nie
chce, z powodu brania lekow, zabic sie na wlasne zyczenie.. W
poniedzialek ide do kolejnej lekarki, nawet znalazlam lek
antydepresyjny ktory nie ma takich skutkow ubocznych, poprosze ja
zeby moze mi to wypisala... Tamten setaloft jest na ostre depresje a
ja przeciez taki stan mam dopiero ok.1,5tygodnia wiec to chyba
jeszcze nie ostra depresja... Chociaz czasem jest okropnie, leze na
lozku i wyje... Zastanawiam sie czy to moze byc rzeczywiscie
depresja czy moze jakas nerwica lekowa czy jeszcze cos innego...
Boje sie brac mocnych lekow, zastanawiam sie nad wzieciem deprimu
narazie ale skoro jutro ide do lekarza to nie za bardzo chyba
narazie jest sens... Poza tym nie wiem czy ten deprim mi cos pomoze
skoro nawet po hydroxyzinie czy persenie potrafi byc paradoksalnie
gorzej... Dlatego tez z drugiej strony boje sie woogole lekow...
Teraz moj chlopak wyjezdza na swieta, nie bedzie go kilka dni w moim
miescie, nie wiem jak sobie poradze, nawet nie bedzie mnie mogl nikt
przytulic jak bede miala dola... Boje sie ze to jednak nie
przejdzie, kladac sie spac boje sie ze obudze sie w jeszcze gorszym
nastroju, wstajac boje sie jaki bedzie ten dzien, klade sie spac i
wstaje z nastawieniem, ktorego nie potrafie zmienic, ze znowu pewnie
bedzie okropnie... Matce, zarowno jak i mojemu facetowi, trudno jest
zrozumiec, ze moge miec takiego dola bez konkretnego powodu, dla
mnie to tez jest najgorsze, ze niby nic sie nie stalo a jest tak
okropnie, jak mozna sprobowac poradzic sobie z czyms jesli sie nie
wie jaka jest przyczyma... Boje sie kazdego kolejnego dnia, dlugo
tego nie wytrzymam... Czy to depresja czy nerwica lekowa, czy co,
brac ten deprim, nie brac, biore sie brac cokolwiek zeby nie bylo
jeszcze gorzej ale jesli nie bede nic brac bedzie okropnie... Caly
czas w glowie jest jakas taka gonitwa mysli, nawet nie wiem co sie
dzieje, jakis taki lęk, brak poczucia bezpieczenstwa a przeciez
jestem teraz w domu itd, tak jakby mi sie gdzie spieszylo, jakbym na
cos czekala, lód w duszy, bol, pustka... Nie zniose tego dlugo... :(
Pomocy...
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka