dobry lekarz

12.09.03, 11:57
Czytam czasami watki, ktore znajduja sie natym forum i wlasnie doszlam do
wniosku, ze ja to mam szczescie. Mimo calej tej nieprzewidywalnej choroby
(jakby sie ona nie nazywala) i w ogole... Szczescie moje polega na dobrym
lekarzu. Od poczatku traktuje mnie bardzo serio, ale czasem ze mna pozartuje,
cieszy sie ze mna jak jest mi lepiej i kaze przychodzic czesciej albo dzwonic
jak jest duzo gorzej. Nie oczekuje, ze bede 'dobrym pacjentem' i nie bede mu
mowic prawdy tylko po to, zeby udawac, ze jego terapia skutkuje. Nauczyl sie
czytac sporo z mojej twarzy, bo czasami trudno mi wszystko opowiedziec.
I tak sobie pomyslalam, ze mu podziekuje. Tak anonimowo, ale jednak dziekuje
Panie Doktorze, bo jak widac po tych wypowiedziach to wcale nie wszyscy
lekarze sa tacy. I troche mi smutno, ze za tydzien znowu do Pana przyjde
powiedziec, ze zle sie czuje, ale skoro Pan sie nie poddaje, to moze i ja sie
nie poddam.
Pozdrawiam
Sandra
    • samanta5 Re: dobry lekarz 12.09.03, 18:18
      To miłe, że jesteście sobie potrzebni :-)
    • looserka Re: dobry lekarz 12.09.03, 18:25
      A gdzie Ty to cudo wynalazłaś, Sandra, co?
      • looserka Re: dobry lekarz 12.09.03, 18:35
        Jeszcze raz, poważnie - co sądzisz o tym, że od lekarza (psychoterapeuty,
        psychologa...) też można się uzależnić, jak od niektórych leków?
        • samanta5 Re: dobry lekarz 12.09.03, 19:00
          looserka napisała:

          > Jeszcze raz, poważnie - co sądzisz o tym, że od lekarza (psychoterapeuty,
          > psychologa...) też można się uzależnić, jak od niektórych leków?
          Nie mogę już....tak bardzo chce mi się palić. Chciałabym aby ktoś mi pomogl
          glowa mi peka. Ide biegac. prosze napisz cos. Przyjde to podejme decyzje. W
          imie czego mam walczyc, to chyba bez sensu.
          • looserka Re: dobry lekarz 12.09.03, 19:19
            samanta5 napisała:


            > Nie mogę już....tak bardzo chce mi się palić. Chciałabym aby ktoś mi pomogl
            > glowa mi peka. Ide biegac. prosze napisz cos. Przyjde to podejme decyzje. W
            > imie czego mam walczyc, to chyba bez sensu.

            Samanto, co się dzieje? Rzucasz palenie? Kryzys? Odezwij sie.
            Wróciłaś?
            • samanta5 Re: dobry lekarz 12.09.03, 19:31
              looserka napisała:

              > samanta5 napisała:
              >
              >
              > > Nie mogę już....tak bardzo chce mi się palić. Chciałabym aby ktoś mi pomog
              > l
              > > glowa mi peka. Ide biegac. prosze napisz cos. Przyjde to podejme decyzje.
              > W
              > > imie czego mam walczyc, to chyba bez sensu.
              >
              > Samanto, co się dzieje? Rzucasz palenie? Kryzys? Odezwij sie.
              > Wróciłaś?
              KRYZYS musze zapalic, nie potrafie funkcjonowac, czuje sie fatalnie. Tak,
              rzucam palenie Nie moge jestem za slaba. Zapale dzis i jutro i od niedzieli
              przestane znow.Chce mi sie plakac nad soba.
              • looserka Do Samanty 12.09.03, 19:43
                Skąd decyzja o rzuceniu palenia? Pytam,bo motywacja jest ważna - najważniejsza
                przy tego rodzaju postanowieniach. Sama palę, więc za autorytet w tej kwestii
                służyć nie mogę:). Ale jednego jestem pewna - nie ma sensu podejmować takich
                trudnych decyzji w momentach np. dołków psychicznych, najpierw z nimi trza się
                uporać, bo jak człowiek za duzo weźmie na siebie, to padnie jak nic. Jak to z
                Tobą jest?
                • samanta5 Re: Do Looserki 12.09.03, 19:57
                  Mam dzisiaj ochotę na szczerość więc Ci się chyba wypłaczę. Piszesz motywacja.
                  Jaka mozna mieć? Chce rzucić i nie palić. Ale w tych zmaganiach z papierosami
                  odkrywam nieciekawą prawdę o sobie. Ja jestem najważniejsza i wszystko musi
                  toczyc się tak jak chcę. A w efekcie jestem rozwydrzona i zarozumiała. Jeżeli
                  nie osiągam tego czego pragne potrafię poganiać ludzi i zmuszać ich aby
                  postępowali zgodnie z moją wolą po to tylko aby póżniej ich odrzucić. Nie
                  potrafie przyjąc od nikogo pomocy. Taka jestem. To dociera do mnie wtedy gdy
                  jestem bezbronna, gdy nie palę i mam chwile załamań. Rozumiesz coś z tego ?
                  • looserka Re: Do Looserki 12.09.03, 20:30
                    Wiesz, Samanto, z tego co piszesz o sobie, mogę przypuszczać, że nie jesteś
                    tyle "rozwydrzona i zarozumiała", ale jesteś perfekcjonistką i posiadasz silną
                    potrzebę kontorli - siebie, otoczenia,ludzi... A gdy coś toczy się nie po
                    Twojej myśli, czujesz, że tracisz panowanie - nad sobą, swoim życiem...No, znam
                    to skądś. To cecha bardzo uciążliwa i potwornie utrudniajaca życie. I brak
                    zaufania do ludzi, którzy w takich sytuacjach odbierają Cię prawdopodobnie
                    jako "zimną","tyrana", a Ty w środku czujesz się tak potwornie mała, bezradna i
                    świat cały Ci się wali. Czy to tak wygląda - w przybliżeniu? Zgaduję, bo
                    sama... no cóż. Cięzko pracowałam nad tym przed laty (terapia grupowa i nie
                    tylko), a nadal nieraz uwiera... Co do palenia - pytałam o motywację, bo z tym
                    bywa różnie - np.kwestie zdrowotne,trzeba bo lekarz,wyniki itp. Jak się czujesz
                    z papierosami ( nie chcę wdawać się w dywagacje na temat szkodliwości palenia w
                    ogóle, bo wiadomo) - to one Tobą rządzą i dlatego chcesz ich się pozbyć ze
                    swojego życia? Czy przedwe wszystkim z samą sobą jest Ci źle?Lubisz siebie choć
                    trochę? Trochę chaotycznie piszę, ale czuję to tak, jakbym pytała i samą
                    siebie ... Siedzę dziś wieczorem przy komputerze, jesli masz ochote, możemy
                    pogadać.
                    • samanta5 Re: Do Looserki 12.09.03, 21:02
                      looserka napisała:

                      > Wiesz, Samanto, z tego co piszesz o sobie, mogę przypuszczać, że nie jesteś
                      > tyle "rozwydrzona i zarozumiała", ale jesteś perfekcjonistką i posiadasz
                      silną > potrzebę kontorli - siebie, otoczenia,ludzi... A gdy coś toczy się nie
                      po > Twojej myśli, czujesz, że tracisz panowanie - nad sobą, swoim
                      życiem...No, znam> > to skądś. To cecha bardzo uciążliwa i potwornie
                      utrudniajaca życie. I brak > zaufania do ludzi, którzy w takich sytuacjach
                      odbierają Cię prawdopodobnie > jako "zimną","tyrana", a Ty w środku czujesz
                      się tak potwornie mała, bezradna i> > świat cały Ci się wali. Czy to tak
                      wygląda - w przybliżeniu? Zgaduję, bo > sama... no cóż. Cięzko pracowałam nad
                      tym przed laty (terapia grupowa i nie > tylko), a nadal nieraz uwiera...

                      Moze tak jest jak piszesz, sama nie wiem. Potrafię sobie z tym radzic i
                      stosować uniki aby utrzymać się we względnie dobrej kondycji. Chyba się trochę
                      oszukuję mimo iż tego nie cierpię. Wiesz, to uczucie bezradności to w moim
                      odczuciu użalanie się nad sobą i nie za bardzo ma to sens bo jeżeli ja czegoś
                      z tym nie zrobię to nikt inny tego za mnie nie rozwiąże. Nie wierzę wterapie,
                      niestety.

                      Co do palenia - pytałam o motywację, bo z tym
                      > bywa różnie - np.kwestie zdrowotne,trzeba bo lekarz,wyniki itp. Jak się
                      czujesz> > z papierosami ( nie chcę wdawać się w dywagacje na temat
                      szkodliwości palenia w> > ogóle, bo wiadomo) - to one Tobą rządzą i dlatego
                      chcesz ich się pozbyć ze > swojego życia?

                      Jestem zdrowa, na szczęście. Właśnie do mnie dotarło w trakcie tego rzucanie,
                      że gdyby było inaczej, nie byłabym w stanie rzucic palenia, nie widziałabym
                      sensu.

                      Czy przedwe wszystkim z samą sobą jest Ci źle?Lubisz siebie choć
                      > > trochę?

                      Chyba lubię. Akceptuję swoje wybryki i nie mam wyrzutów sumienia gdy coś mi
                      nie wyjdzie. Czytałaś, zapaliłam i dla mnie nic takiego się nie stało,
                      spróbuję jeszcze raz. Chcę rzucić, nie chcę byc zależna od papierosów, ich
                      zapachu i tych wszystkich przykrych konsekwencji które moga spowodować.

                      Trochę chaotycznie piszę, ale czuję to tak, jakbym pytała i samą
                      > siebie ... Siedzę dziś wieczorem przy komputerze, jesli masz ochote, możemy
                      > pogadać.

                      Chętnie ale rozmowa o mnie nie doprowadzi nas do żadnych wniosków. Jesteś
                      bardzo sympatyczna ale gdy spróbujesz mnie analizować zaraz zacznę Tobą kręcić
                      i obawiam się, że dla mnie będzie to tylko chęć przeforsowania swojego zdania.
                      Ale to miłe, że proponujesz mi rozmowę :-) Jak chcesz.
                      • looserka Re: Do Looserki 12.09.03, 21:25
                        samanta5 napisała:

                        Moze tak jest jak piszesz, sama nie wiem. Potrafię sobie z tym radzic i
                        > stosować uniki aby utrzymać się we względnie dobrej kondycji. Chyba się
                        trochę
                        > oszukuję mimo iż tego nie cierpię. Wiesz, to uczucie bezradności to w moim
                        > odczuciu użalanie się nad sobą i nie za bardzo ma to sens bo jeżeli ja czegoś
                        > z tym nie zrobię to nikt inny tego za mnie nie rozwiąże. Nie wierzę wterapie,
                        > niestety.
                        >
                        Nie chcę namawiać Cię na terapię, bo jesli nie wierzysz, to nie ma sensu.ja też
                        nie wierzyłam, ale potem uswiadomiłam sobie, że dało mi to lepszy wgląd w
                        siebie, w żródła niektórych moich problemów,a przedw wszystkim w to, jak
                        niektóre moje zachowania są odbierane przez ludzi.
                        > Jestem zdrowa, na szczęście. Właśnie do mnie dotarło w trakcie tego rzucanie,
                        > że gdyby było inaczej, nie byłabym w stanie rzucic palenia, nie widziałabym
                        > sensu.
                        >
                        OK. Uda się. Może tylko zmienić metodę z "od jutra-pojutrza - nie palę"
                        na "dziś nie palę, zapalę jutro"
                        >
                        > Chyba lubię. Akceptuję swoje wybryki i nie mam wyrzutów sumienia gdy coś mi
                        > nie wyjdzie.

                        To dobrze, to duży plus. ja np. mam duzy problem z akceptacją swojej
                        osoby,własnych zachowań...z polubieniem siebie ogólnie mówiąc.

                        gdy spróbujesz mnie analizować zaraz zacznę Tobą kręcić
                        > i obawiam się, że dla mnie będzie to tylko chęć przeforsowania swojego
                        zdania.
                        > Ale to miłe, że proponujesz mi rozmowę :-) Jak chcesz.

                        Nie chcę Cię analizować, nie czuję się zresztą uprawniona do tego :) Pomyślałam
                        tylko,że może mamy choć po części podobne problemy z własnymi
                        słabościami...wygadać się po prostu czasem nie zaszkodzi.
                        Tak czy ianczej życzę Ci powodzenia w walce z nałogiem. Ja takiej decyzji
                        jeszcze nie podjęłam, czekam aż mnie coś zmusi...:))
                        • samanta5 Re: Do Looserki 12.09.03, 21:45
                          looserka napisała:

                          > samanta5 napisała:
                          > Nie chcę namawiać Cię na terapię, bo jesli nie wierzysz, to nie ma sensu.ja
                          też> > nie wierzyłam, ale potem uswiadomiłam sobie, że dało mi to lepszy wgląd
                          w > siebie, w żródła niektórych moich problemów,a przedw wszystkim w to, jak
                          > niektóre moje zachowania są odbierane przez ludzi.

                          Moze słów kilka o terapii. Chodze teraz na terapię w związku z odzwyczajaniem
                          się od papierosów. Obserwuję i słucham. Słysze w wypowiedziach innych, siebie
                          i dociera do mnie jak głupio brzmią te wszystkie tłumaczenia. Pale wtedy a nie
                          palę wtedy i w związku z tym jestem lepsza od tych którzy palą w sytuacjach w
                          których ja mogę się powstrzymać. Koszmar. Ja reaguje na wypowiedzi innych. Na
                          moje brak reakcji. Czy to znaczy ze nie mówie bzdur? Nie, tez je opowiadam ale
                          moze robię to w sposób który innym nie pozwala się temu przeciwstawić.
                          Zauważyłam, że zaczęłam toczyć walkę z terapeutką a to już chyba do niczego
                          dobrego nie prowadzi.

                          > OK. Uda się. Może tylko zmienić metodę z "od jutra-pojutrza - nie palę"
                          > na "dziś nie palę, zapalę jutro"

                          Próbowałam ale musiałabym mieć przy sobie bez przerwy kogos kto by mnie
                          powstrzymywał. Nie moge swoją osobą absorbować ludzi i nie pozwolić im życ
                          własnym życiem. Patrz jak ładnie to brzmi i to prawda.
                          >
                          > To dobrze, to duży plus. ja np. mam duzy problem z akceptacją swojej
                          > osoby,własnych zachowań...z polubieniem siebie ogólnie mówiąc.

                          To wcale nie jest plus, nie liczę się z innymi. Każdy z nas powinien
                          powiedzieć stop w sytuacji kiedy jego problemy wkraczają w życie innych i nie
                          widać pozytywnych efektów. Może to Ty zle siebie postrzegasz?
                          >
                          > gdy spróbujesz mnie analizować zaraz zacznę Tobą kręcić
                          > > i obawiam się, że dla mnie będzie to tylko chęć przeforsowania swojego
                          > zdania.
                          > > Ale to miłe, że proponujesz mi rozmowę :-) Jak chcesz.
                          >
                          > Nie chcę Cię analizować, nie czuję się zresztą uprawniona do tego :)
                          Pomyślałam> > tylko,że może mamy choć po części podobne problemy z własnymi
                          > słabościami...wygadać się po prostu czasem nie zaszkodzi.
                          > Tak czy ianczej życzę Ci powodzenia w walce z nałogiem. Ja takiej decyzji
                          > jeszcze nie podjęłam, czekam aż mnie coś zmusi...:))
                          :))) Co Cię moze zmusic oprócz Twojej decyzji? Opowiedz o swojej "przygodie z
                          papierosami", jesli masz ochotę. Porównamy doświadczenia.
                          • looserka Samanta - o paleniu 12.09.03, 22:04
                            z papierosami u mnie to jest tak - zaczęłam w klasie maturalnej, standard.
                            Pierwszy raz zrobiłam przerwę w paleniu w okresie ciąży - bez problemu. Potem,
                            16 lat temu przestałam palić w momencie,gdy mój mąż rzucił papierosy, ze
                            względu na problemy zdrowotne właśnie. Uznałam,że wesprę go w ten sposób w
                            najtrudniejszym okresie - nie paliłam przez ok pół roku. Potem jeszcze chyba 2-
                            3 razy przestawałam palić , były to okresy od 6 miesięcy do roku,mniej więcej.
                            Nigdy nie "rzucałam" palenia. Po prostu przychodził dzień,kiedy czułam,że źle
                            mi z papierosami i przestawałam palić, a po pewnym czasie zaczynałam odczuwać
                            poptrzebę palenia i zaczynałam. Nigdy nie byłam fizycznie uzależniona od
                            nikotyny - nie wiem co to znaczy. Moje uzależnienie od palenia papierosów jest
                            czysto psychicznym uzaleznieniem, lubię palić po prostu i tyle. Gdy nie
                            sprawia mi to przyjemności - nie palę. Np. przez ostatnie 3 dni nie paliłam,bo
                            byłam przeziębiona, nie ciągnęło mnie do papiersów. No... zapaliłam sobie...
                            Myślę,że do porzucenia nalogu zmusiłyby mnie poważne problemy zdrowotne -
                            tylko. Poza tym - jestem, byłam w życiu uzalezniona od tylu rzeczy... Moim
                            problemem np. jest jedzenie kompulsywne, nie potrafię sobie z tym poradzić, a
                            to mi przeszkadza.
                            I jeszcze - też nie lubię pchać się ludziom przed oczy ze swoimi problemami -
                            miałam w związku z tym trochę przkrych doświadczeń. Ale czy to do końca
                            słuszne ? Nie wiem...
                            • samanta5 Re: - o paleniu 12.09.03, 22:17
                              No to start mamy podobny. Ja rzucam kazdego roku po to by odtruć organizm. Nie
                              paliłam: ciąża, 3 letnia przerwa (na wspomaganiu :) a najdłuższa przerwa 3
                              miesiące. Teraz zaciekle chcę rzucić z kiepskim skutkiem jak widać. Syzyfowa
                              praca. Ty przynajmniej stawiasz sprawę jasno - lubię palić - i nie zadręczasz
                              otoczenia. To duzy plus, tak sadze. Poza tym masz na koncie próbę wsparcia
                              męża czyli, że zrobiłaś coś dla bliskiej Ci osoby, bardzo cenne. Nie palisz
                              gdy jesteś chora, dla mnie to nie jest przeszkodą i tu postę puję głupio co
                              oznacza, że nie traktuje siebi serio a to już nie jest w porządku. Twój obraz
                              jest pozytywny, jest w nim pewna konsekwencja i rozsądek.
                              • looserka Re: - o paleniu 12.09.03, 22:30
                                Hmm...z tą konsekwencją to masz może i rację, ale rozsądek? czy palenie jest
                                rozsądne? patrząc obiektywnie jest bez sensu po prostu. Ale co dla mnie wynika
                                z tego stwierdzenia? Nic. Ty przynajmniej podejmujesz walkę - wierzę,że w końcu
                                ją wygrasz, a ja po prostu... może rzucę po pierwszym zawale...jak to nie
                                będzie ten ostatni;>>
                                Samanto,życzę Ci szczerze wygrania walki z nałogiem,z samą sobą - ja podziwiam
                                ludzi, którzy walczą o to, by cos pozytywnego zrobić w swoim życiu, zmienić
                                cokolwiek na lepsze. Moją największą chyba słabością jest bierność, palenie
                                jest tu najłagodniejszym przykładem.
                                • samanta5 Re: - o paleniu 12.09.03, 22:37
                                  Jak już sobie tak kadzimy w ten piątkowy wieczór, to może jeszcze dorzucę, że
                                  bierność to coś, co można natychmiast zlikwidować. Walcz o wszystko co ma dla
                                  Ciebie wartość. Pragnij to miec. Bądż kolekcjonerką i artystką. Zbieraj piękne
                                  sytuacje, zachowuj je dla siebie ale nie tylko. Sprawiaj by ożywały dla
                                  innych, by Twoje otoczenie dostrzegało to, co jest dla Ciebie cenne. To
                                  sprawia sporo radości i jest dość łatwe do osiągnięcia. Powodzenia :-)
                                  • looserka Bierność!! 12.09.03, 22:48
                                    Tak,tak,tak -podpisuję się pod tym,co piszesz obydwoma rękoma! Wiem, i staram
                                    sie i walczę, w porywach - ale dla mnie jest to niestety bardzo trudne do
                                    osiagnięcia i niewiele zwycięstw mam za sobą, a porażek,i najgorszych grzechów-
                                    zaniechania - bardzo dużo.
                                    Dzięki za dobre słowa
                                    L.
                                    • samanta5 Re: Bierność!! 12.09.03, 22:49
                                      looserka napisała:

                                      > Tak,tak,tak -podpisuję się pod tym,co piszesz obydwoma rękoma! Wiem, i
                                      staram
                                      > sie i walczę, w porywach - ale dla mnie jest to niestety bardzo trudne do
                                      > osiagnięcia i niewiele zwycięstw mam za sobą, a porażek,i najgorszych
                                      grzechów-
                                      > zaniechania - bardzo dużo.
                                      > Dzięki za dobre słowa

                                      :))) Ale sie nakręciłyśmy. Będziesz mogła zasnąć? :)

                                      • looserka Re: Bierność!! 12.09.03, 22:53
                                        samanta5 napisała:

                                        > :))) Ale sie nakręciłyśmy. Będziesz mogła zasnąć? :)
                                        >
                                        Ech... nie prędko chyba:)))Ale jutro sobota, dla mnie wolna - odeśpię możę;)
                                        • samanta5 Klęska 12.09.03, 23:08
                                          looserka napisała:

                                          > samanta5 napisała:
                                          >
                                          > > :))) Ale sie nakręciłyśmy. Będziesz mogła zasnąć? :)
                                          > >
                                          > Ech... nie prędko chyba:)))Ale jutro sobota, dla mnie wolna - odeśpię możę;)

                                          Cos Ci powiem z nutką żalu w głosie. Gdyby te teksty zostały przez nas
                                          napisane trochę wcześniej, ach ...moja uwaga zostałaby odciągnięta od
                                          papierosów i byłabym ideałem. A tak....szkoda gadać. Jestem znów palaczką :)
                                          • looserka Re: Klęska 12.09.03, 23:19
                                            samanta5 napisała:

                                            > Cos Ci powiem z nutką żalu w głosie. Gdyby te teksty zostały przez nas
                                            > napisane trochę wcześniej, ach ...moja uwaga zostałaby odciągnięta od
                                            > papierosów i byłabym ideałem. A tak....szkoda gadać. Jestem znów palaczką :)

                                            Jutro też jest dzień:)))
                                            A z ideałami to tak bywa...nie są nudni cokolwiek?;)) Może nie warto być
                                            idealną aż do bólu...
                                            • samanta5 Re: Klęska 12.09.03, 23:23
                                              looserka napisała:
                                              >
                                              > Jutro też jest dzień:)))
                                              > A z ideałami to tak bywa...nie są nudni cokolwiek?;)) Może nie warto być
                                              > idealną aż do bólu...

                                              No to do jutra. Coś za bardzo mi to co piszesz, brzmi miło dla ucha.
                • empeka Re: Do Samanty 12.09.03, 20:04
                  looserka napisała:

                  > Skąd decyzja o rzuceniu palenia? /.../
                  > nie ma sensu podejmować takich
                  > trudnych decyzji w momentach np. dołków psychicznych

                  Potwierdzam. Nie palę od 4 lat, ale miałam nawroty (ostatnio 2
                  miesiące). Moja dr orzekła, żeby rzucać w fazie zaleczenia, a nigdy
                  ostrej. Spadek samopoczucia gwarantowany, efekt antynikotynowy
                  mniej niż zero ;-)

                  Czyli: trochę ogranićz i czekaj na odppowiedni moment.
                  Przyjdzie szybciej niż sądziśz, mówi Ci

                  wróżka
                  Marta
                  • samanta5 Re: Do Samanty 12.09.03, 20:11
                    Marto, cztałaś moje zale? Czy to nie histeria? Juz po bólu, zapaliłam. Jak
                    niewiele potrzeba dla dobrego samopoczucia......troche trucizny. A tak
                    fatalnie się czułam. Teraz .....no właśnie, teraz znów próba rzucenia i tak w
                    kółko.
    • sandra23 Re: dobry lekarz 12.09.03, 23:09
      Chcialam sie tylko podzielic czyms milym. Nie, nie uzaleznilam sie ani od
      lekarza, ani od lekow, ktore mi przepisuje.
      Wspolczuje Ci uzaleznienia od papierosow, to musi byc trudne uczucie. Ja tez
      pale, ale nie probuje rzucac, moze dlatego nie bede sie madrzyc w tej sprawie.
      Pozdrawiam
      • samanta5 Re: dobry lekarz 12.09.03, 23:14
        sandra23 napisała:

        > Chcialam sie tylko podzielic czyms milym. Nie, nie uzaleznilam sie ani od
        > lekarza, ani od lekow, ktore mi przepisuje.
        > Wspolczuje Ci uzaleznienia od papierosow, to musi byc trudne uczucie. Ja tez
        > pale, ale nie probuje rzucac, moze dlatego nie bede sie madrzyc w tej
        sprawie.
        > Pozdrawiam
        Bardzo mi przykro że zaśmiecilam Twój wątek swoimi sprawami. To chyba miło
        miec takiego lekarza, prawie jak członek rodziny.
        • looserka Re: dobry lekarz 12.09.03, 23:21
          samanta5 napisała:

          > sandra23 napisała:
          >
          > > Chcialam sie tylko podzielic czyms milym. Nie, nie uzaleznilam sie ani od
          > > lekarza, ani od lekow, ktore mi przepisuje.
          > > Wspolczuje Ci uzaleznienia od papierosow, to musi byc trudne uczucie. Ja t
          > ez
          > > pale, ale nie probuje rzucac, moze dlatego nie bede sie madrzyc w tej
          > sprawie.
          > > Pozdrawiam
          > Bardzo mi przykro że zaśmiecilam Twój wątek swoimi sprawami. To chyba miło
          > miec takiego lekarza, prawie jak członek rodziny.

          Tak nam zeszło na uzależnienia - skojarzenia czasem bywają różne, jak i dygresje
          • leny3 O lekarzu 13.09.03, 01:23
            Czuję się zaproszony do tego wątku podwójnie. Po pierwsze jestem palaczem, mam
            z papierosami straszne problemy, rzucałem wielokrotnie, jednak za każdym razem
            tak mi "siadał" nastrój, że rezygnowałem, paliłem dalej.Do dzisiaj, pierwszy,
            poranny papieros stanowi dla mnie główną motywację do zwleczenia się z łóżka.
            Potem palę następne mimo bólu płuc i nudności. Uch ten nałóg...
            A po drugie,(a propo's tytułu) mam wspaniałego lekarza, jest ciepłym,
            zrównowarzonym człowiekiem, głęboko zainteresowanym sprawami pacjenta, poświęca
            dużo czasu i uwagi czlowiekowi, potrafi nawiązać żywy kontakt. Poza tym pisze
            wiersze (wow!).Cieszę się, że trafiłem akurat na niego.Na pierwszy rzut oka
            widać, że jest specjalistą od Duszy, a nie jakimś zwykłym felczerem. I to w nim
            cenię. Zdarza się... ( z tego co czytam to nie tak znowu często). Pa!
            • ja_donka Re: O lekarzu 13.09.03, 17:56
              napiszcie, jak sie ci wasi lekarze nazywaja i gdzie ich szukac, ja szukam
Pełna wersja