sandra23
12.09.03, 11:57
Czytam czasami watki, ktore znajduja sie natym forum i wlasnie doszlam do
wniosku, ze ja to mam szczescie. Mimo calej tej nieprzewidywalnej choroby
(jakby sie ona nie nazywala) i w ogole... Szczescie moje polega na dobrym
lekarzu. Od poczatku traktuje mnie bardzo serio, ale czasem ze mna pozartuje,
cieszy sie ze mna jak jest mi lepiej i kaze przychodzic czesciej albo dzwonic
jak jest duzo gorzej. Nie oczekuje, ze bede 'dobrym pacjentem' i nie bede mu
mowic prawdy tylko po to, zeby udawac, ze jego terapia skutkuje. Nauczyl sie
czytac sporo z mojej twarzy, bo czasami trudno mi wszystko opowiedziec.
I tak sobie pomyslalam, ze mu podziekuje. Tak anonimowo, ale jednak dziekuje
Panie Doktorze, bo jak widac po tych wypowiedziach to wcale nie wszyscy
lekarze sa tacy. I troche mi smutno, ze za tydzien znowu do Pana przyjde
powiedziec, ze zle sie czuje, ale skoro Pan sie nie poddaje, to moze i ja sie
nie poddam.
Pozdrawiam
Sandra