maijkell
21.06.08, 21:28
Dzisiaj przed południem byłem na spacerze z moim owczarkiem
niemieckim. Strasznie sympatyczne i rozpieszczone psisko. Pies był
puszczony wolno, w kagańcu. Zupełnie się nie przejmowałeem tym gdzie
pójdzie. Potrącił go pociąg towarowy, miał chyba z kilkanaście
wagonów. Pies wszedł na tor zaraz przed jego przyjazdem i gapił sięw
lokomotywe. Ja byłem 10 m dalej i myślałem kretyńsko że uskoczy. W
ostaniej chwili krzyczałem, ale chyba mnie nie słyszał bo pociąg
trąbił. Znalazłem go ok 10 m od miejscu uderzenia. Leżał na środku
torów na boku. Ciągle chlodzil sie jezorem i gapil sie na mnie.
Myslem ze bedzie masakra, ale on mial tylko zerwane ucho i oderwana
czesc ogona, okaleczony w kilku miejscach... Teraz jest w domu.
Możliwe że ma pękniętą miednice albo połamane tylnie łapy, jakies
wewnetrzne obrazenia. Nie probuje sie podnosic., bo nie może
chodzić. Jeżeli tak będzie to trzeba go uśpić po 2 dniach. Pociąg go
chyba ciągnal przez 10 m pod soba. Mój tata sie rozkleil u
weterynarza, bardzo go lubil. Jest pewnie smutny że nasz pies tak
cierpi. To było zupełne odmóżdzenie i brak wyobrazni z mojej strony.
Bardzo mi przykro. To zwiere cierpi. Teraz slysze jak skuczy.