escaper69 13.07.08, 23:24 jak to było u was, czy wyjezdzaliscie do innych miast, gdzie mieszkaliscie(czy wynajmowaliscie mieszkania z 'normalnymi')itp. Strasznie boje sie tego czy sobie poradze Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
nienill Re: Przetrwaliscie studia??? 14.07.08, 11:50 escaper69 napisał: > Strasznie boje sie tego czy sobie poradze nie boj sie i nie martw sie za bardzo. to jest taka sytuacja, ktorej (na szczescie) nie da sie uniknac, wiec sila rzeczy czlowiek musi jakos to przetrwac. poradzisz sobie-nie masz wyjscia ;p <uściski> Odpowiedz Link Zgłoś
malte1 Re: Przetrwaliscie studia??? 14.07.08, 16:25 ja bylem tak zwanym wiecznym studentem, a i tak nie ukonczylem, ale czas wspominam calkiem milo. jak bys mial jakies wieksze problemy, mozesz przejsc w opcje - duzo pracy i zarabianie kasy + studia wieczorowe, lub nawet online, i dojazdy tylko na egzaminy. co bys chcial studiowac? Odpowiedz Link Zgłoś
nienill Re: Przetrwaliscie studia??? 14.07.08, 19:25 uwazasz, ze praca jest dla fobika bardziej znosna od studiowania?! ja gdzies w srodku to chyba dziekuje bogu za to, ze jeszcze moge sie obijac na studiach :-| Odpowiedz Link Zgłoś
vanilla.net Re: Przetrwaliscie studia??? 14.07.08, 21:44 nienill napisała: > uwazasz, ze praca jest dla fobika bardziej znosna od studiowania?! Chyba nie chodzi o to co jest bardziej znosne, tylko o to ze jak zapieprzasz non stop to nie masz czasu myslec o glupotach, a w kwestii studiow skupiasz sie tylko na tym co potzreba, czyli na nauce. Ja jak mam za duzo wolnego czasu na myslenie, to mysle o glupotach i sie sama nakrecam jakimis bzdurami. Pojdziesz do pracy Nienill, to zobaczysz. Odpowiedz Link Zgłoś
nienill Re: Przetrwaliscie studia??? 14.07.08, 22:25 vanilla.net napisała: Ja jak mam za duzo wolnego czasu na myslenie, to mysle o > glupotach i sie sama nakrecam jakimis bzdurami. a ja nie... Pojdziesz do pracy > Nienill, to zobaczysz. ...wiec nie wiem co mam niby "zobaczyc" Odpowiedz Link Zgłoś
vanilla.net Re: Przetrwaliscie studia??? 14.07.08, 21:41 escaper69 napisał: > jak to było u was, czy wyjezdzaliscie do innych miast, gdzie > mieszkaliscie(czy wynajmowaliscie mieszkania z 'normalnymi')itp. > Strasznie boje sie tego czy sobie poradze Pzretrwalam, skonczylam studia i zyje:-) Ja generalnie studiowalam w moim miescie, mieszkajac nadal w domu, ale mialam taki moment ze sobie wyjechalam daleko i mieszkalam z innymi "normalnym"ludzmi. Oczywiscie tez sie balam jak to bedzie i tak dalej, ale okazalo sie ze bylo fantastycznie. Byc moze juz to pisalam na tym forum, ale przyczyna wiekszosci (a moze i nawet wszystkich) moich problemow jest moja rodzina, wiec jak jestem z dala od domu to nastepuje spektakularna poprawa w samopoczuciu. Takze moze wyrwanie z 'rodzinnego gniazdka' wlasnie ci dobrze zrobi:D Odpowiedz Link Zgłoś
malte1 Re: Przetrwaliscie studia??? 15.07.08, 01:50 dla mnie praca podczas studiow to byla prawdziwa odskocznia. a zarobiona kasa daje satysfakcje, i poczucie niezaleznosci, tymbardziej ze zarabialem woczas w niemieckich markach, i potem euro, kiedy jeszcze byly cos warte:-) gdybym mogl cofnac czas, pracowalbym duzo wiecej, a mniej sie uczyl, i troche szkoda, ze za moich czasow nie bylo praktycznie mozliwosci studiowania przykladowo w trybie online. to jest super sprawa, szczegolnie dla fobika! teraz jestem w uk, i tu maja zdrowsze podejscie do ludzi, i bardzo ceni sie przede wszystkim praktyke. ktos kto w zyciu uniwerku nie widzial, ale po maturce zatrudnil sie w jakiejs firemce, i wyszkolil w danej dziedzinie, po 3-4 latach pracy ma prawo pojsc na uniwerek i od razu robic mastera. a wiec zaraz po maturce mozna 1) wyspecjalizowac sie w danej dziedzinie spedzajac 3-4 lata w danej firmie lub firmach, zamiast na uniwerku 2) zdobyc przez ten czas niezaleznosc finansowa, i kase na inwestycje 3) te 3-4 lata kwalifikuja cie do starania sie o tytul mastera na wybranym kierunku i uniwersytecie. moja sciezka byla dokladnym przeciwienstem powyzszej: 1) spedzilem kilka lat na uniwerku wysluchujac bajki o wysokim poziomie nauczania, i zakuwajac olbrzymie ilosci totalnych, zupelnie pozbawinych realnosci teorii i innych bzdetow, ktore po czasie okazaly sie byc warte nie wiecej niz psie GOWNO 2) dzienne ograniczaly czas wolny, i mozliwosci 3) pod koniec w oparach stresu i tak nie ukonczylem:-)no ale wciaz mam szanse na mastera:-) Odpowiedz Link Zgłoś
vanilla.net Re: Przetrwaliscie studia??? 15.07.08, 21:40 To ciekawe co napisales, ze mozna doswiadczenie zawodowe uznac uznac za studia i od razu pojsc na master degree. Bardzo mnie to pocieszylo, bo ja mam zamiar robic doktorat w UK i sie balam ze mi nie uznaja mgr z Polski (nie mam licencjata) ale skoro tak, to moze nie bedzie tak zle... Odpowiedz Link Zgłoś
malte1 Re: Przetrwaliscie studia??? 16.07.08, 16:36 moim zdaniem uk to niezbyt ciekawe miejsce do zycia w europie, ale jednoczesnie swietne do nauki. liberalne podejscie, inna mentalnosc do nauki, i bardzo ciekawe studia. zycze powodzenia! Odpowiedz Link Zgłoś
vanilla.net Re: Przetrwaliscie studia??? 16.07.08, 20:01 malte1 napisał: > moim zdaniem uk to niezbyt ciekawe miejsce do zycia w europie Wiem, wiem, tez tam mieszkalam:-) Faktycznie nie jest to miejsce na cale zycie, ale oferte edukacyjna maja super. Zastanawiam sie rowniez nad Holandia. Mam jeszcze troche czasu, wiec sie moge jeszcze pozastanawiac:-) Odpowiedz Link Zgłoś
rigor-mortis Re: Przetrwaliscie studia??? 18.07.08, 15:31 Też mnie stresuje ta perspektywa... :( Odpowiedz Link Zgłoś
niestadna Re: Przetrwaliscie studia??? 24.08.08, 15:52 A ja potraktowałam studia i mieszkanie w innym mieście jako szansę na zmiany. Powiedziałam sobie, że zaczynam coś nowego i mam żyć normalnie i koniec. I tak też zrobiłam. Starałam się żyć normalnie i to z ludźmi. Mieszkałam nawet w akademiku, imprezowałam, poznałam ludzi i nawet byłam w dwóch związkach. A najważniejsze udało mi się skończyć studia. Więc głowa do góry, uda się Wam Odpowiedz Link Zgłoś
tiktak100 Re: Przetrwaliscie studia??? 25.08.08, 18:07 Ja jak zaczynałem studia, było w miarę okej. Oczywiście ogromne obawy, pierwsze tygodnie zagubiony totalnie, samotny. Jednak z czasem przyzwyczaiłem się do grupy, poczułem w miarę bezpiecznie, oni zorientowali się, że jestem trochę "bardziej cichy i skromny" i jakoś to szło. Zero aktywności na zajęciach, czasem się ze mnie podśmiewali, że mija poł roku a jestem jedyną osobą, która jeszcze nie wyraziła swojego zdania na jakiś temat. Za to na egzaminach, gdzie byłem sam na sam z profesorstwem popisywałem sie swoją wiedzą bez skrępowania i oceny były okej. Studiów jednak nie wytrzymałem psychicznie. Na 3 roku zacząłem sobie pomagac alkoholem, stałem się towarzyski, rozmowny i błyszczałem na ćwiczeniach, ludzie byli mega zaskoczenie, ze otworzyłem sie po 2 latach niemal milczenia, ale wiedzieli co jest na rzeczy (lekki %). Na poł roku przed zakończeniem, mimo dobrym perepektyw (w sensie ocen) zwiałem z uczelni, nigdy juz na nią nie wracając. Czułem, że ludzie zorientowali się, że jestem każdego dnia "na gazie" i że sie skompromituję. Wystraszyłem sie, zwiałem. Zacząłem wtedy leczenie i lekarz poradził mi dziekankę. Nie otrzymałem jej, bo musiał bym najpierw zaliczyć sesję egzaminacyjną, na której sie nie pojaiwłem. Powrót na uczelnię tylko na egzaminy, po tygodniach nieobecności, ten wzrok kolegów z pytaniem co jest grane, te pytania, eh, nie zniósł bym tego. Teraz jestem w totalnej kropce, jeśli chodzi o przyszłość, naukę i pracę. Myślę o jakiejś robocie w domu przez kompa, eh.... Odpowiedz Link Zgłoś