blue_a
03.10.03, 19:00
Zupełnie niespodziewanie. Ale po 3 m-cach niemal czystej radości. Nie, nie
tak. Ale była energia, aby żyć.
Zupełnie intuicyjne zakupy wczoraj. W spożywczym.
Zachciało mi się śmiać, gdy obejrzałam, za co właściwie zapłaciłam.
Za dwie czekolady, za czekoladę w proszku, za miód, za dżem pomarańczowy.
Smutno.
Telefony Zaufania jak zwykle. Zamokły.
Telefon do pani p. Włączyła się skretarka. Automatyczna.
Zasypiałam, w pozycji embrionalnej i w przypływie czarnego humoru myśl:
Proszę nie składać kondolencji.
Ale proszę o ciepłe myśli.
Moi bliscy, których zobaczę za kilka dni, "poza zasięgiem".
Chcę przetrwać.
A.