Dodaj do ulubionych

boję sie smierci

11.11.03, 17:14
Naprawdę panicznie boje sie śmierci tego,ze jest nieunikniona i że mnie
spotka, i co potem i czy w ogole cos potem i że mnie nie bedzie i..........,
nawet nie umiem tego opisać, strach nasila się wieczorami i w nocy,
wariuję ,nie potrafię wtedy wytrzymać w domu, potrafię ubrać sie i wybiec na
ulicę bo wydaje mi sie że jak zostanę w domu to zwariuję ,duszno mi mam
kłopoty z oddychaniem. Waruję i nie wiem jak sobie z tym poradzic , czasem
potrafie nie mysleć o tym przez jakis czas ale jak ta myś powróci to
świruję , pomóżcie co robić, jak sie uspokoić, pogodzić z tym co
nieuniknione, albo choć nie mysleć !!!!
Obserwuj wątek
    • empeka Re: boję sie smierci 11.11.03, 17:18
      Aj, najpierw zobaczyłam ten drugi wątek, a Ty tutaj co nieco
      wyjaśniasz.

      Znam trochę ten rodzaj lęku. Doznałam go w dzieciństwie, po
      śmierci ojca. Nikt nic nie robił, żeby mi pomóc, bo nikomu nie
      mówiłam. To nieco zbladło z czasem. Dalej nie mówię, ale też nie
      jest on u mnie tak silny.
      Chyba znajdź sobie psychologa... tak myślę.

      Marta
    • kochanica29 Re: boję sie smierci 11.11.03, 17:27
      gazapaho napisała:

      > Naprawdę panicznie boje sie śmierci tego,ze jest nieunikniona i że mnie
      > spotka, i co potem i czy w ogole cos potem i że mnie nie bedzie i..........,
      > nawet nie umiem tego opisać, strach nasila się wieczorami i w nocy,
      > wariuję ,nie potrafię wtedy wytrzymać w domu, potrafię ubrać sie i wybiec na
      > ulicę bo wydaje mi sie że jak zostanę w domu to zwariuję ,duszno mi mam
      > kłopoty z oddychaniem. Waruję i nie wiem jak sobie z tym poradzic , czasem
      > potrafie nie mysleć o tym przez jakis czas ale jak ta myś powróci to
      > świruję , pomóżcie co robić, jak sie uspokoić, pogodzić z tym co
      > nieuniknione, albo choć nie mysleć !!!!

      Wybacz, ze bedę przyziemna - klasyczna nerwica lękowa.
      Widywałam to na Nerwicach.
      Skontaktuj się z terapeutą.
    • starowinka40 Re: boję sie smierci 11.11.03, 19:58
      Sadze, ze to nerwica lekowa, przynajmniej u mnie tak takie cos zdiagnozowano:)
      Idz do lekarza i daj sobie pomoc.. Pozdrawiam
    • wilamka1 Re: boję sie smierci 13.11.03, 08:57
      witaj w klubie.ja mam to samo.Nie potrafie sobie poradzic juz z tym.Nagle
      jakims cudem uswiadomilam sobie,ze umre choc zawsze o tym wiedzialam.Najgorsze
      jest to, ze mysle o tym co stanie sie z moim cialem, ze bede widziala jak
      gnije.To jest jakis koszmar.Boje sie nocy,boje sie zasypiac.Boje sie o to ,ze
      bede patrzec jak moi bliscy umieraja i czy ich spotkam po smierci.Nie mam
      odwagi isc do lekarza a wiem, ze musze.U mnie to powraca etapami.Raz jest w
      miare dobrze potrafie wszystko zrobic a innym razem cos dopadnie i nie chce mi
      sie życ.Wielokrotnie myslalam o samobojstwie,ale jestem tchorzem.Poza tym mam
      dzidziusia i wspanialego meza nie chce tego stracic.Ja chce byc normalna chce
      cieszyc sie zyciem,jak kiedys.Zeby nie ta cholerna mysl o smierci.Musimy
      koniecznie isc do lekarza!!!!!!!!!tylko skad wziac sile.mam wrazenie,ze tak
      musi byc i nikt mi nie pomoze.Trzeba nam silnego wsparcia i zrozumienia ze
      strony bliskich.
    • onlyoner Re: boję sie smierci 13.11.03, 14:20
      > ...i co potem i czy w ogole cos potem i że mnie nie bedzie i..........,

      W najgorszym z możliwych do zaakceptowania przypadków, po smierci będzie
      dokładnie to samo co przed narodzinami. Pomyśl o tym, wsłuchaj się chwilę we
      własne emocje i powiedz czy przeraża cię to, co działo się z tobą zanim się
      urodziłaś ? Wtedy przecież też cię nie było. Czy to takie potworne ?
      • czteryzeiro Re: boję sie smierci 13.11.03, 14:51
        to ja na odwrót,marzę o śmierci,ale nie robie nic bo boje
        się śmierci a raczej samego aktu samobójstwa
    • ewa_samanta Re: boję sie smierci 13.11.03, 16:31
      Ja nigdy nie bałam się i nie boję śmierci. Może rzeczywiście taki lęk wymaga
      kontaktu ze specjalistą. Ja boję się trochę wysokości, bo mogę spaść i znaleźć
      się na wózku, albo ugryzie mnie pies i będę "pokiereszowana", albo skoczę do
      wody i złamię kark. Ale dlaczego bać się śmierci? Cóż złego może nas spotkać
      kiedy już odejdziemy. Jeżeli chodzmy po ziemi, kochamy ludzi, jesteśmy z nimi w
      dobrych i złych chwilach, kiedy poproszą o pomoc, próbujemy cieszyć się choć
      minimalnie tym co nas otacza - śmierć nie jest niczym złym - to ostatni
      rozdział naszego życia. Jeżeli uważamy, że jest jeszcze coś co powinniśmy
      zrobić, aby czuć się potrzebnymi - poprostu zróbmy to - nie myśląc o śmierci.
      Nie ma takiej potrzeby. A kiedy umrzemy, kto wie, może istnieje "drugi świat"
      gdzie wszysko jest dobre.
      Czasami też się zastanawiam: Boże a jeżeli moje serce przestanie bić
      Ale przecież tak naprawdę to trwa bardzo, bardzo krótko, potem nic nie czujemy
      złego.
      Śmierć nie powinna być tematem tabu ani też tematem do rozmowy o pogrzebach,
      ale istnieje. Nie myślmy o niej, zajmijmy się tym co dobre na zewnątrz i
      wewnątrz nas.
      Jeżeli chcemy jest stawić głowę przestać się bać - znajdźmy odpowiedni "swój"
      dzień i moment i pomyślmy o niej jak o czym co nie jest najgorsze w naszym
      życiu. Znajdźmy się więcej pozytywnych cech. Przecież każdy z nas odejdzie
      w "lepszy świat" - Ja wierzę, że on naprawdę istnieje! Śmierć to tylko
      przejście.
      Nie myśl, że śmierć jest zła - to ludzkie czyny mogą być złe.
      Nie bój się śmierci - kiedy najdejdzie ta chwila, spójrz jej dumnie w oczy.
      Ciesz się pełnią życia - a życie ucieszy i Ciebie.
      Kiedy będziesz myśleć i bać się śmierci - przestanie cieszyć się życiem.

      Pozdrawiam bardzo przytulnie.
      • jablus-zko19 Re: boję sie smierci 05.01.19, 20:06
        Dziękuję za otuchę za pięknie wyrażoną treść niech ciebie i twoją rodzinę Bóg Błogosławi i Mateczka chroni.Bo ja też mam ten lęk i twoje słowa i pomogły,dały mi radośc.
        • mardaani.74 Re: boję sie smierci 05.01.19, 20:19
          naprawdę po to odgrzałaś wątek sprzed 16!!!!lat?
          • zoltanek Re: boję sie smierci 05.01.19, 22:28
            no właśnie. chociaż z drugiej strony wątek o śmierci, sprzed 16 lat wywołuje przyjemny dreszcz brrrrr
    • wilamka1 Re: boję sie smierci 13.11.03, 20:04
      Dzieki ewa_samanta mi Twoje słowa dodały otuchy, ale na chwilke.Widzisz, jak
      kogos to dopadnie to nie ma rady.Ja mam tez chwile radosci,ale potem to powraca
      jak koszmar.Najgorsze jest to, ze zdaje sobie z tego sprawe, ale gdy
      przychodza "dobre" dni uwazam, ze dam sobie rade sama.Ja sie boje
      wszystkiego.Nie jestem osoba zdziwaczała daje sobie rade w kontaktach z ludzmi
      ale doskonale gram przed nimi.Ostatnio jest ze mna coraz gorzej bo rodzina
      zaczyna podejrzewac, ze jest ze mna zlle.Mam nadzieje,ze mi pomogą bo sama nie
      dam rady.Chce zyc normalnie!!!!
    • ewa_samanta Re: boję sie smierci 14.11.03, 13:24
      To bardzo miłe, że chociaż przez chwilkę poczułaś sie lepiej. Cieszę się;))
      Z tego co piszesz wynika, że nie rozmawiałaś ze swoją rodziną na ten temat, a
      może byłoby dobrze. Może spróbujesz. Jeżeli nie jesteś pewna, że zrozumieją
      może postaraj się to zrobić nie wprost, ale "bardziej z ukrycia": "niechcący
      nadmieniając" lub jakoś tak.
      Ludzie, w tym przypadku rodzina, to osoby z którymi przebywasz najczęściej i
      jeżeli ktoś ukochany poklepie Cię po główce i powie: Ty głuptasie - to czego
      można chcieć więcej. Niestety nie znam dokładnie twoich relacji z bliskimi, ale
      sądzę, że po pierwsze Ty sama a po drugie: Najbliźsi, to właściwe podejście do
      twoich obaw.
      Mnie czasem też jest nie do śmiechu, czasem też mam chandrę, ale staram się na
      wszystko patrzeć nieco inaczej.
      Znam sprawy depresji nie z własnej autopsji ale z obserwacji i wiem, że ciężko
      jest wytłumaczyć komuś, kto ma "ataki przygnębienia" że nie ma to dużego sensu.
      Zdaję sobie prawę do czego może doprowadzić depresja. Wiem jednak że jakaś tam
      głupia choroba, nie może nam zabrać tego co w życiu mamy najważniejszego: nas
      samych, miłość, piękne chwile i słodkich kłopotów.
      Czasami zastanawiam się co ja bym zrobiła, gdyby dopadały mnie takie stany.
      Chyba to co lubię najbardziej: uśmiechała na widok moich durnych psów kiedy
      tarzają się na ziemi, poszła na spacer tam gdzie najbardziej lubię, poczytała
      książki dla dodania otuchy, albo zrobiła jakąś extra potwę. NA PEWNO NIE
      USIADŁABYM i nie myślała o tym co złe.
      Może nie jest to żadna porada, ale w końcu to proste rozwiązania z reguły są
      skuteczne.
      Mam nadzieję, że jeśli przeczytasz to na chwilę się uśmiejesz i na twarzy
      będziesz mieć "księżyc na leżąco" a jeśli przyjdzie zła chwila napisz postaram
      się Cię rozweselić.
      Pamiętaj, nie warto zakładać klubów "smutnych ludzi" warto popracować nad
      sobą :)))))))) pozdrawima baaarrrrddddzzzzo milutko.
    • evee1 Re: boję sie smierci 14.11.03, 14:49
      Akurat to ze boicie sie smierci nie jest istotne - to sam strach jest
      tym co nie pozwala zyc normalnie. Jedni boja sie smierci, inni otwartych
      przestrzeni (agorafobia), albo zamknietych przestrzeni (kalustrofobia).
      samo tlumaczenie sobie, ze to normalne nic nie daje.
      Ja latami cierpialam na agorafobie i ataki paniki. Balam sie, ze znow
      zaczne sie bac (teraz sie lecze, wiec jest lepiej). Codzinnie kilka
      razy (w moim odczuciu naturalnie) umieralam. I nie pomagalo tlumaczenie
      sobie, ze moje postepowanie jest zupelnie irracjonalne.
      Ja mialam wladze nad swoim umyslem, ale emocje rzadzily moim cialem
      i panikowalam. Ja akurat mam szczsciel, ze leki i mi pomogly i nareszcie
      zyje normalnie. Czego i Tobie zycze :-)).
    • wilamka1 Re: boję sie smierci 14.11.03, 16:54
      Dzieki za cieple słowa.To nie jest takie proste.Nic nie daje,ze mysle o dobrych
      rzeczach i sytuacjach.Ja mam "dobre dni".Potrafie sie wtedy cieszyc,tylko to
      jest na chwilke, a ten ochydny strach i myslenie o smierci zabija wszystko.Moim
      najwiekrzym problemem jest, to, ze ja sobie zdaje sprawe,ale gdy przychodza
      te"dobre dni" zaczynam uwarzac, ze sama dam se rade a to co bylo wczoraj wydaje
      mi sie smieszne.Wtedy zaczynam uwazac, ze poradze sobie.Wiecie moja rodzina
      jest wrazliwa na punkcie depresji poniewaz pol roku temu moja kuzynka odebrała
      sobie zycie.Miala głeboko depresje poporodowa.Na mnie sie to takze odbiło.NIe
      to,ze chce ja nasladowac, tylko nie moge sie z tym pogodzic.Moze dla tego sama
      bie mam odwagi tego zrobic bo widze jak cierpia jej bliscy.Ale to jest takie
      potezne chorobsko, ze nagle cos peka i nie zdajesz se sprawy z tego co
      robisz.Ja boje sie po prostu isc do lekarza a wiem,ze musze.
    • 136ty Re: boję sie smierci 07.01.19, 01:39
      Rady mam proste.

      Jak cię zacznie ściskąć w gardle, staraj się luzować wszystkie flaki od gardła do dołu. Boisz się śmierci? Czy gladiator nie nauczał że do śmierci trzeba umieć się uśmiechnąć? To tylko śmierć, są gorsze sprawki na tym świecie.

      Odpowiedź jest znana od tysięcy lat. Dał ją Budda. Nauki o tym jak uniknąć cieprpienia.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka