27.07.09, 00:32
nie iwem czy jestem chora psychicznie.
Taki jest tytuł moja wątku. Jestem troche po 20. nie wychodze z
domu, nie kontkatuje sie z ludzmi, nie potrafie spojrzeć zadnemu w
oczy, nie moge rozmawiać. nie pomaga, to że sieo dważe i wyjde z
domu, spotkam ludzi. Moge tak raz, dwa, a potem to juz 'w twarz'
mowie, ze ine moge rozmawiać. Nie umiem nawiązać konktatow
miedzyludzkich. Ludzie mnie irytuja. Nie moge zniesc niczyjej
obecności. otoczona jestem 3 osobami i tylko z ini normalnie
rozmawiam.
Moj problem jest dośc powazny, bo narasta. Do kazdego spotkania
ldugo sie przgotowuje. Wybieram ubranie, uczesanie. Mysle o nim.
Chce dobrze wypaść. Nparawde sie staram. Początkow jestem
konktatowa. Rozsmieszam ludzi. Po 2 godz, zaczynam sie denerwowac
ich obecnością. Męczą mnie dowicipy, zarty, smiech. Ludzie. Ich
osoby. Nie wytrzymuije i wychodze, albo gorzej robie sie złosliwa.
DOgryzam. Bez powodu, a mam cięty jezyk. Nie chce nikogo do siebie
zrażać. Krzywdzić. A nie umiem sie powstrzymac kiedy jestem tak zła.
Udaje, że czuje sie odbrze, staram się smiać, ale gdy mnie to
uczucie dopada, staje sie INNA. Chce uciec odtego. Moj chlopak mnie
ciągle zparasza na rózne spotkania. Razm oge isc, ale nie ciągle.
Tlumacze mu, a on twierdzi, że to sie zmieni, wraz z częstotliwością
takich spotkać. Że w końcu znormalnieje. Przedwczoraj dostałam tej
furii i popsulam atmosfere. On sie nie odzywa. Mowi ze siedzialam
tak, jakbym była otepiała, ale bemziar mojego cierpienia i meczarnie
i przeżyte katusze były tkam ocne, że nie moglam inaczej.
Kopcham sowją smaotnie. Ludzi trzymam na rezerwie. Wiem jak jestem.
Wiem czego chce. Spokoju. Jestem bardzo w sobie zamknięta. Nie wiem,
co mam robić. Jak walczyc z tym gniewem w sobie? Przy ludziach?
Nie wiem skąd te napady złości. Niepohamowanej. Jako dziecko,
cieszyłam się zo becności ludzi. Dodam, że ze swoja rodzina zerwa
łam konktaty..
Obserwuj wątek
    • lucyna_n Re: boli 27.07.09, 00:44
      zastanawiam się jakim cudem znalazlaś chlopaka?
    • elzbieta007 Re: boli 27.07.09, 09:40
      Pogadaj z psychologiem, żeby ustalić, w czym tkwi Twój problem.
      • misiaczekmoj Re: boli 27.07.09, 11:24
        No wlasnie, zerwalas kontakty z rodzicami a to tam jest odpowiedz na Twoje pytania.Co sie stalo, dlaczeo zerwalas kontakty, rozumiem ze nie chcesz ich znac a dlaczego, w czym Cie skrzywdzili?
        Jestes czlowiekiem wiec masz prawo sie zloscic czy gniewac , wazne jest jednak jak sobie z tym radzisz.Najgorsze jest to ,ze te emocje krzywdza Ciebie sama ,a nie innych i to musisz zrozumiec.
        Pokochaj siebie, zrozum siebie a zrozumiesz innych postepowanie.
        Twoi rodzice robili co mogli i kochali Cie jak umieli i tak samo Ty robisz wszystko jak najbardziej potrafisz.
        Kwestia nauki innego podejscia do zycia.
    • bertrada Re: boli 27.07.09, 11:54
      > nie iwem czy jestem chora psychicznie.

      I na forum tego się nie dowiesz. Idź do psychiatry i jemu/jej powiedz to co
      napisałaś na forum. ;)
      • ichnia Re: boli 27.07.09, 11:59
        bertrada napisała:
        > I na forum tego się nie dowiesz. Idź do psychiatry i jemu/jej powiedz to co
        > napisałaś na forum. ;)

        Psychiatra dobry na wszystko...(na melodię znanej piosenki, nieźle brzmi, nie?)
    • mskaiq Re: boli 27.07.09, 14:18
      Mysle ze Twoje reakcje moga byc zwiazane z brakiem akceptecji
      wartosci, norm, zachowan ludzi z ktorymi masz kontakt. Ich wartosci,
      normy wywoluja odruch warunkowy zlosci i gniewu ktory zatrzymuje
      proces socjalizacji.
      Socjalizacja to proces nabywania przez jednostkę systemu wartości,
      norm oraz wzorów zachowań, obowiązujących w danej zbiorowości.
      Zeby wrocic do kontaktow z ludzmi, przerwac Twoja izolacje musisz
      pokonac odruchy warunkowe ktore wywoluja zlosc i gniew kiedy
      spotykasz sie z ludzmi i wartosciami ktore reprezentuja.
      Bardzo pomoglyby Ci regularne cwiczenia fizyczne ktore oslabiaja
      gniew i zlosc a takze zrozumienie ze socjalizacja jest podstawa
      rozwoju czlowieka i ze izolacja prowadzi do zniszczenia ludzkiego
      zycia.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • uuurlopczka Re: boli 27.07.09, 22:06
        Akurat chłopaka nie było mi trudno znależc, bo udalo mi sie to
        dobrych kilka lat temu. W szkole. Byłam cicha i spokojna, a on sie
        nie bał takich dziewczyn.

        Ostatni post mnie zaciekawił. Dodam, że często prowokuje tematy..
        dyskusyjne delikatnie mowiąc, a jeszcze częsciej staram sie ich
        unikać. Jestem w swoich pogladach kontrowersyjna, stąd to
        rozdrażnienie.
        Wiem jaka jest moja rodzna. O ścisle wytyczonej heirarchii wartości.
        Nawet już mi nie zaprzeczają i gdy mówie, cos kompletnie przeciwnego
        do tego czym oni żyją, nieo dzywają sie. Wiele spraw są w stanie
        przemilczeć, a najgorsze jest to, że maja tak mocno wyrobiony o mnie
        pogląd, że ja z tym nie walcze, tylko staram sie ich utwierdzić w
        najgorszym. Po prostu nie mam siły sie wykazywać, udowadniać.
        Ludzie wolą mysleć i kimś gorzej, niż lepiej. Tak jest i tu. Maja
        wyrobiona opinie. Malo tego, moj umierajacy brat cioteczny, w
        rozmowie ze mna powiedział mi, 'ze mi zapomniał'. Ja na to 'co'? A
        on, 'że mówiłam o nim, że zawalił studia'. Niestety nic takiego
        nikomu nie mówiłam, a wiem ze to była tajemnica i sie wydało.
        Dlatego nic mu nie powiedziałam i po prostu potwierdziłam, że to ja
        zrobiłam. Chyba to mocno przeżywał, skoro kazal mnie zawołać. Może
        już teraz wie.. kto to był..

        Wydaje mi sie, że jestem tak odmienna od innych, tak przeciwstawiona
        im, że każdy poruszony temat wywoła lawinę. Njamnijeszy pretekst mi
        wystarczy. nie kłocę sie ,ale ten jad sie ze mnie wylewa i po prostu
        jest m iwstyd, że tak strasznie prymitywna jestem.

        Dziiaj czuje sie lepiej. Ale za 2 dni znow jest podobne spotkanie i
        nie wiem, co robić. Nie moge siedzieć z nimi, bo po prostu łzy mi
        staja w oczach. Nie mogę ulec socjalizacji, a równocześnie brakuje
        mi ludzi. Nie mam znajmoych ani jego, ani swoich. Nawet telefonu nie
        mam bo po prostu nie jest mi potrzebny.
        • bertrada Re: boli 27.07.09, 22:48
          Mimo wszystko skonsultuj się z lekarzem. Osobowości Ci nie zmieni, ale może Ci
          pomóc przywrócić energię i dobry humor.
          • misiaczekmoj Re: boli 28.07.09, 12:17
            Mnie sie wydaje ze gdzies tam w srodku walczysz z uznaniem rodzicow.Chcialabys by pochwalili Cie czasem , docenili, byli Twoja podpora.Taka jest juz natura czlowieka ze tego oczekujemy zwlaszcza od rodzicow.
            I tylko Ci sie wydaje ze nie wlaczysz z tym, mocno zagrzebalas to w sobie.Gdybys nie walczyla nie bylo by tego postu.
            Nie jest Ci dobrze.
            A prymitywna nie jestes , jestes cudowna istota ludzka jak kazdy inny czlowiek, tylko zauwaz to.
            Wybacz swoim rodzicom bo nie wiedza co robia, nie sa tego swiadomi jak krzywdza.Wybacz rowniez sobie za swoje zachowanie, niczego zlego nie robisz i nie czuj sie inna w znaczeniu niepasujaca.
            A reszta to juz nauka pozytywnego myslenia o sobie.Krok po kroku.
            • babetschka Re: boli 28.07.09, 17:47
              zapisz sie na terapie grupową
              i powal porzadnie pała gumowa w worek jak przyjdzie twoja kolej, pod czujnym
              okiem psychoterapeuty

              pierwszy krok do wyrzucania zlosci
              mi wtedy puscil kurek i gniew jak lawina ruszyl na zewnatrz
              a porzadnie pielegnowany tkwil we mnie szczelnie 20sciapare lat
              a potem kolejne kroki..........i kolejne wentyle puszcza

              ale po kolei......
              zapisz sie na terapie
    • mskaiq Re: boli 28.07.09, 12:20
      Socjalizacja trwa przez całe życie człowieka, lecz w największym
      nasileniu występuje, gdy dziecko rozpoczyna życie w społeczeństwie.
      Mam wrazenie ze wlasnie w dziecinstwie Twoja socjalizacja zostala
      zatrzymana.
      Przypuszczam ze odrzucilas wartosci ktore probowano Ci przekazac bo
      wymuszano je na Tobie i to zatrzymalo Twoja akceptacje wartosci
      Twoich bliskich. Wedlug mnie wymuszenie jest najczestsza przyczyna
      odrzucenia innych ludzi i ich wartosci.
      Moim zdaniem kiedy zaczynasz rozmowiac o wartosciach wtedy pojawia
      sie odruch warunkowy ktory wyksztalcil sie jak bylas dzieckiem ktory
      objawia sie gniewem, zloscia, jadem i psuje cala radosc ze spotkania
      z ludzmi. Tego odruchu warunkowego trzeba sie pozbyc aby moc
      przywrocic socjalizacje.
      Proba przelamywania tego odruchu jest trudna bo kazde spotkanie
      wywoluje zlosc, gniew i jad. Nie lubisz tej zlosci, gniewu i jadu
      dlatego unikasz spotkan z ludzmi.
      Wspomialem poprzednio ze warto cwiczyc fizycznie bo cwiczenia
      fizyczne oslabiaja sile utrwalonego nawyku ktory zatrzymal Twoja
      socjalizacje.
      Zwykle kiedy probuje sie pozbyc odruchu warunkowego wtedy staje sie
      on silniejszy, probuje zniechecic i zmusic do wycofania sie. Nie
      mozna ulec tym uczuciom, trzeba je pokonywac i konieczne uwierzyc ze
      mozesz to osiagnac.
      Z tego co napisalas wynika rowniez ze powstalo wiele nieporozumien,
      niewlasciwych inerpretacji, wzajemnego obwiniania sie ktore
      przeszkadzaja Ci w akceptacji Twoich bliskich.
      Niezwykle wazna sprawa jest wybaczenie bliskim tego co sie kiedys
      wydarzylo, bo tylko wtedy bedziesz w stanie sie otworzyc na nich,
      zaakceptowac ich a takze wartosci jakie maja.
      Serdeczne pozdrowienia.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka