Dodaj do ulubionych

Nienawidzę siebie

03.01.04, 23:40
!!!!!!!!!!!!!!!
Obserwuj wątek
    • michaell13 Re: Nienawidzę siebie 03.01.04, 23:43
      Tak bardzo,że nawet nie chcę tego
      opisywać.Nienawidzę,nienawidzę,nienawidzę,nienawidzę!!!!!!!!!!!!!!!!!
      • mr_hyde I co ulżyło Ci już? 04.01.04, 00:42
        michaell13 napisał:

        > Tak bardzo,że nawet nie chcę tego
        > opisywać.Nienawidzę,nienawidzę,nienawidzę,nienawidzę!!!!!!!!!!!!!!!!!
        • michaell13 Re: I co ulżyło Ci już? 04.01.04, 11:19
          trochę ulżyło Uffff.
      • sklonowana40 Re: Nienawidzę siebie 04.01.04, 10:42
        Nie powiem nic bardzo madrego, ale ja kiedys tez tak mialam. Potem jakos sie
        do siebie przyzyczailam i teraz tylko sie malo lubie. Nie umiem Ci poradzic,
        jak to zmienic, ale wiem, ze to sia da zrobic. Tylko, ze mnie kosztowalo to
        cale lata pracy:-( Wiec zabierz sie juz do roboty:-)
        Noworoczny szacunek z Krak
    • hellio Re: Michale! 04.01.04, 02:51
      Zasługujesz na to, żeby mieć sprzymierzenca i obroncę. I słusznie robisz, że go
      szukasz - tak rozumiem wysłanie postu na forum. Być może znajdziesz tu kogoś,
      kto będzie chciał towarzyszyć Ci w oswajaniu Twojego gniewu i lęku, kto zechce
      być obok Ciebie. Tego Ci oczywiście serdecznie życzę, bo z KIMS zwykle jest
      łatwiej. Ale KTOS może przyjść i odejść.
      Kto wobec tego ma nieść Twoją tajemnicę? To, że cudem (boskim, biologicznym czy
      jak sobie wolisz o tym myśleć)przyszedłeś na ten świat jako niepowtarzalny
      egzemplarz i coś masz w ten świat wnieść unikalnego. Jako część ludzkości czy
      jako "pojedyńcza sztuka" czy jako iloraz obu tych czynników. Są ludzie, którzy
      mają wielu orędowników, swoich "szefów marketingu", sponsorów, wielbicieli etc.
      Jeżeli Twoi sponsorzy i orędownicy zajęli się innymi, ważniejszymi sprawami,
      jeżeli nie chcą, nie mogą, jeżeli już naprawdę nikt ani nic... Jeżeli
      zdradzili, sprzedali, wypięli się ...To, na miły Bóg, nie staraj się brać ich
      pod rękę i wypinać się na siebie z nimi razem! Możesz byc ostatnim swoim
      adwokatem czy ostatnim "zatrudnionym w tym plajtującym przedsiębiorstwie". Ale
      nieprzyzwoicie jest powiedzieć - "leję z góry na tę firmę". Tobie nie wolno!
      Wszystkim innym - no, ostatecznie, tak. A Tobie nie! Nie jest przyzwoicie
      samego siebie zdradzić. Być może wydaje Ci się, że już nie możesz, ale człowiek
      zwykle może więcej niż myśli. Ty też.
      PS. Jeżeli ktoś zacznie mi wytykać, że piszę, żebyś wziął się w garść, to
      będzie znaczyło, że nie umiałam napisać, o co mi chodzi i nie będę odpisywać na
      takie posty. Jeżeli Ty tak to zrozumiesz, to... ręce mi opadną. Staraj się
      wstać, Michale i walczyć dalej. Wiem, że niełatwo. Ale co, obiecywał ktoś, że
      ma być łatwo?
      pzdr, H

      • pollka hellio, co za wspanialy post :-)))) gratuluje 04.01.04, 03:36
        • hellio Re: uśmiecham się... 04.01.04, 14:39
          Dzieki za ciepłe słowo, wszystkiego dobrego w Nowym Roku!HP
      • michaell13 Re: Michale! 04.01.04, 11:40
        Czasami boję się,że to już choroba psychiczna.W każdą dobrą sytację jaka mi się
        przytrafia właduję tyle zła na ile sił mi starczy.Robię wszystko,żeby się
        zniszczyć.To nie ludzie mi to robią.Sam sobie to robię.Chciałbym wypluć z siebie
        to coś i nie mogę.
        • opium4 Re: Michale! 04.01.04, 11:52
          Hej!
          a czego sie boisz tak naprawde? (bo nie mam na mysli tego leku, ze to juz jakas
          choroba). Podobno wszystko, co zle bierze sie ze strachu. Gdy sie czegos boimy -
          zaczyna w nas rosnac tez zlo! Ty akurat skierowujesz je na siebie. To jak?
          Jestes w stanie sie zastanowic i powiedziec, czego sie BOISZ?
          • michaell13 Re: Michale! 04.01.04, 12:15
            siebie
          • michaell13 Re: Michale! 04.01.04, 12:22
            zło zawsze wychodzi ode mnie
            • opium4 Re: Michale! 04.01.04, 12:27
              hmmm, ciezko tak teoretyzowac... moze napiszesz troche konkretniej - jaka
              postac ma to "zlo"? i czy w kazdej sytuacji tak reagujesz?
              • michaell13 Re: Michale! 04.01.04, 13:08
                Ostatnio umiejscowiło się to w moich relacjach z ludźmi.Np siedzę w towarzystwie
                ,oczywiście chcę być wyluzowany,elokwentny,mądry,staram się nie skupiać na
                sobie,słucham mojego rozmówcy,chcę by nasza rozmowa była przyjemna.I co?Nic z
                tego.Gadam z nim nie słuchając go,przecież on zaraz zorientuje się jakim jestem
                głupcem i gburem,poza tym na pewno mam wstrętną odstraszającą minę.On kończy
                swoja wypowiedź i panika z mojej strony:co mam mu odpowiedzieć?Wyduszam z siebie
                jakiś utarty slogan,rozmówca jest z lekka zniechęcony.To mnie dołuje coraz
                bardziej brak mi słów.Kilkakrotnie zaczynam nowy temat,ale czy to go w ogóle
                interesuje?Pewnie chce mu się ziewać,dotarło już do niego,że jestem bardzo
                nieciekawy i nudny,męczy się ze mną,poza tym ogólnie atmosfera przy stole robi
                się ciężkawa,oczywiście przeze mnie,może jeszcze uda mi się zatrzeć to złe
                wrażenie,ale jest coraz gorzej,wszyscy sa przytłoczeni.Zepsułem już wszystko co
                było można zepsuć na tym spotkaniu.Trzeba wyjść,a oni długo jeszcze będą mieć
                niesmak po tym pożałowania godnym spotkaniu towarzyskim.Oczywiscie będą mnie
                unikać,znowu zostanę sam,taki nudny żałosny dupek,który nie ma z kim iść do
                kina,nie ma z kim jechać na wakacje i żyje wśród ludzi jak pustelnik.
                • rumiankowa Re: Michale! 04.01.04, 17:35
                  Aha, znam to doskonale. Zawsze, w kazdej grupie czulam ze jestem inna, gorsza,
                  ze nie potrafie sie odezwac, zachowac, bawic, cieszyc, a nawet siedziec nic nie
                  mowiac, bo oczywiscie w calej postawie bylo widac jaka jestem beznadziejna i
                  wszyscy to widza. Gdzie nie poszlam to psulam innym zabawe. Tak to widzialam. A
                  jednak - ludzie i beze mnie i przy mnie BAWILI sie, rozmawiali, smiali sie -
                  nic sobie nie robiac z mojego "psucia". Nauczylam sie, ze ludzie bawia sie MIMO
                  wojej wisielczej osoby. Ze jesli chca sie bawic, rozmawiac to juz im niewiele
                  zaszkodzę ;)
                  Potem nauczylam sie innych rzeczy, ale fakt, ze nie jestem centrum, ze mozna
                  wogole nie zauwazyc mojej "beznadziejnosci", ze malo kogo to tak naprawde
                  obchodzi (poza przyjaciolmi - ktorych akurat wtedy tez nie mialam) - pozwolilo
                  mi nie czuc sie juz tak "na swieczniku", tak obserwowana. A teraz - jesli czuje
                  ze NAPRAWDE jestem w stanie, ktory nie pozwoli mi BYC Z LUDZMI, to nidzie nie
                  ide. Mam grupke przyjaciol, z ktorymi spotykam sie czasem mimo fatalnego
                  samopoczucia i nic nie musze udawac.
                  Najlepiej przyjac, ze POTRAFIMY byc towarzyscy kiedy mamy ochote na spotkanie,
                  nie wciskac sie automatycznie w starą, wyuczona i wyświechatną
                  rolę "zakompleksionej beznadziei". Skoro "kiedys bylo inaczej" to znaczy, ze
                  taka rola Cie uwiera i mozesz byc inny. Po co tkwic w ramach wlasnego
                  wyobrazenia o sobie, skoro to wyobrazenie jest dla nas szkodliwe? Pomysl, ze to
                  tylko ROLA ktora sobie SAM narzucasz. Sam sobie oprawcą? Oj, znamy to, znamy.
                • opium4 Re: Michale! 04.01.04, 22:38
                  Mysle, ze nie do konca boisz sie siebie... Boisz sie tego, jak inni Cie
                  postrzegaja, oceniaja. Chcesz wypasc jak najlepiej w kontaktach z nimi i to
                  stresuje Cie do tego stopnia, ze wszystko dzieje sie nie tak, jakbys chcial.
                  Przywiazujesz do tego zbyt duza wage - tak mysle.
                  Duzo racji jest w tym co napisala Rumiankowa - w zupelnosci sie z tym zgadzam!
                  Dodam jeszcze to, ze kiedy jest sie w takim zdolowanym stanie i wszyscy dookola
                  wydaja sie lepsi, madrzejsi i bardziej elokwentni - to tak naprawde czesto sie
                  mylimy! Jak sie czlowiek czasami zastanowi ile glupot i bzdur ludzie mowia, i o
                  ile lepiej by bylo, gdyby milczeli! Wiec naprawde lepiej sie nie stresowac,
                  tym, ze samemu zaraz trzeba cos powiedziec - tylko lepiej sie wsluchac i
                  zrozumiec, ze naprawde rzadko cos nas przerasta do tego stopnia, ze nic nie
                  mozemy powiedziec!
                  Tak swoja droga - to co sama teraz pisze, to chyba tez jakis belkot... ;-)) ale
                  mam nadzieje, ze troche Ci pomoze!
                  • michaell13 Re: Michale! 05.01.04, 18:40
                    Prawdziwym problemem jest lęk.Ci,którzy go czują wiedzą jak to smakuje i
                    wiedzą,że pozbycie się go jest bardzo trudne.Dzięki za pomocną dłoń.
                    • opium4 Re: Michale! 05.01.04, 22:24
                      masz racje... ja chyba nie do konca moge sie o tym wypowiadac, bo tak
                      paralizujacego i destrukcyjnego leku nie doswiadczylam. Ale czasami mam
                      wrazenie, ze dusze go w sobie ostatkiem sil i juz niedlugo mnie dopadnie... :-(
                      jakbys mial ochote jeszcze sie kiedys pozalic - to pisz na moj adres!
                      • michaell13 Re: Michale! 05.01.04, 23:08
                        Dobra,będę pamiętać.Niesamowite,że w ogóle są ludzie z podobnymi
                        problemami,przeżywający je podobnie i rozumiejący to wszystko.Kiedy czasami
                        próbuję to opowiedzieć w domu widzę tylko przestrach w oczach matki.Ludzie,z
                        którymi się stykam są "normalni" i trudno od nich wymagać,żeby interesowali sie
                        zaburzeniami psychicznymi.Na forum w mojej miejscowości piszą raczej
                        małolaty.Myślałem,że opis moich stanów na forum "Gazety" również odstraszy
                        potencjalnych czzytelników.A tutaj miła niespodzianka.Są ludzie,którzy czują tak
                        samo.To jest budujące.Pozdrawiam.
                • marny_koniec Re: Michale! 07.01.04, 14:44
                  Nie jest jeszcze za późno. Masz życie towarzyskie. Ja miałem jednego
                  przyjaciela w życiu. Zginęła w himalajach.
                  Potrafisz rozmawiać. Ja tylko jak wypiję. Potem zostaje tylko wstyd.
                  Na ludzi potrafię nabluzgać z byle powodu. Zawsze jestem opryskliwy. Straciłem
                  przez to pracę. Nie potrafię innaczej. Gorycz jaka się we mnie zebrała przez te
                  wszystkie lata nie pozwala mi żyć innaczej. Najgorsza jest jednak świadomość
                  tego. I świadomość, że mam rodzinę, której nie mogę zostawić(małe dzieci).
                  I nie ma strachu. Jest tylko złość i żal tak głęboki, że aż chce się wyć i
                  niszcyć.
                  I nie trwa to od jakiegoś czasu, tylko ciągle z momentami wyciszenia, lecz nie
                  zmiany.
                  • opium4 Re: Michale! 07.01.04, 15:25
                    Ale masz rodzine!!! jakim cudem udalo Ci sie ja stworzyc, jesli twierdzisz, ze
                    od dawna Twoje relacje z innymi to horror??? Ja naprawde tego nie rozumiem. Jak
                    mozna narzekac, jesli ma sie obok kogos, kto cie kocha i chce byc z toba?
                    • marny_koniec Re: Michale! 07.01.04, 15:29
                      Też tego nie rozumiem. Mam trójkę małych dzieci i żonę. I żal mi ich.
        • hellio Re: Jeszcze raz ja... 04.01.04, 14:37
          Każde twoje zdanie naładowane jest energią. Ta energia jest częścią Ciebie, Ty
          ją określasz, mówisz: jest destrukcyjna. Mówisz: jest przeciwko mnie. Może tak
          wygląda tylko na pierwszy rzut oka?
          W którymś z wcześniejszych postów napisałeś: nienawidzę siebie tak bardzo, że
          nawet nie chcę tego opisywać. Zwykle jest tak, że jeżeli nie chcemy się czemuś
          przyglądać, jeżeli nie chcemy tego opisywać, jeżeli mówimy: to nie jest mój
          problem! Mój problem jest gdzie indziej! TA sprawa mnie nudzi, męczy, mówienie
          o niej do niczego nie prowadzi! TO TRZEBA SIĘ ZATRZYMAĆ. Bo to najczęściej
          jest ważny trop. Ale poruszając się tym tropem bardzo trzeba uważać bo na tej
          ścieżce każdy szept może zabrzmieć jak wycie potępienca a każdy krok może
          sprawić ból. Więc Ty nie chcesz opisywać tego, co nazywasz nienawiścią do
          siebie? Nie szarp się, Michale, nie wrzeszcz na siebie! Pogódź się z tym, że
          uczciwa rozmowa z sobą samym może boleć i obiecaj sobie, że będziesz się
          zachowywał z całą należną sobie delikatnością. A więc jaka jest ta nienawiść?
          Czy więcej w niej agresji, czy braku akceptacji? Czy źle myślisz o sobie, czy
          raczej myślisz o tym, żeby zrobić sobie coś złego? A jeśli tak, jeśli chciałbyś
          się „ukarać” w sensie fizycznym to kto powinien się o tym dowiedzieć? Czy
          chciałbyś, żeby ktoś poczuł się z tego powodu winny? A co to znaczy, że
          nienawidzisz SIEBIE? Siebie w ogóle? czy siebie takiego, jakim jesteś teraz? Od
          kiedy jesteś taki, że czujesz do siebie nienawiść? czy gdybyś się zmienił –
          nienawiść byłaby mniejsza? Jakie zmiany musiałyby nastąpić w Tobie, żebyś
          przestał odczuwać nienawiść? czy w sprawiłeś sobie jakiś zawód? może nie
          sprostałeś oczekiwaniom? Czyje to były oczekiwania? Twoje? Jeśli tak, zapytaj
          się jeszcze raz, dwa razy: czyje to były oczekiwania? Czy na pewno Twoje? Świat
          roi się od ludzi, którzy przemawiają w naszej sprawie i naszym głosem. Prawie
          naszym...

          Czy któreś z pytań rozdrażniło Cię? czy nasunęły Ci się jakieś inne pytania?
          czy cała metoda – takiego uporczywego pytania –odpowiadania wydaje Ci się może
          głupia i irytująca? Czy dowiedziałeś czegoś o sobie?

          Piszesz w którymś miejscu „czasami boję się, że to już choroba psychiczna”. Tak
          naprawdę nie ma normy. Nie ma takiej granicy, po przekroczeniu której już jest
          choroba i coś z tego wynika. Wszyscy jesteśmy trochę normalni i trochę
          nienormalni. W Stanach granicę między normą a chorobą wyznacza DSM-IV. Jak sama
          nazwa wskazuje, to CZWARTA wersja klasyfikacji chorób (w tym psychicznych),
          trzy poprzednie były trochę inne, a więc choćby z tego wynika, że te normy są
          dość płynne. W Europie mamy inną klasyfikację i trochę inne normy (choć
          podobne). Ale normalni Papuasi, gdyby ktoś im zaczął tłumaczyć, uśmieliby się z
          takich norm. Również Pigmeje i Eskimosi i ludzie renesansu, gdyby ich ktoś
          przeniósł w „nasze czasy”. To, czy sobie dasz radę, nie zależy od tego, czy
          obcy facet w białym fartuchu będzie umiał nazwać po łacinie coś, co Cię dręczy.
          Jeśli mówisz: „ boję się, że to już choroba „ to oznacza najpewniej „boję się,
          czy mam szansę sam sobie pomóc”. Jeśli masz wątpliwości, to są na świecie
          psychoterapeuci. Wybierz rozsądnego i pamiętaj: świat roi się od ludzi, którzy
          umieją naśladować głosy...
          Poczytaj trochę. Może „Niepokoje wychowanka Torlessa” Musila, „Wilka stepowego”
          Hessego, Sidharthę! Wiem, że Instytut Psychologii Zdrowia wznowił Mellibrudy Ja-
          Ty-My, pewnie sprzedają „wysyłkowo”. Kończę, bo jeszcze trochę i sama napiszę
          tu książkę. Serdeczności. HP
          • michaell13 Re: Jeszcze raz ja... 04.01.04, 15:19
            Psychoterapeuci.Byłem,ale chyba u tych mniej rozsądnych.Ale chyba muszę jeszcze
            raz spróbować.Twoje pytania są dobre,może któreś naprowadzi mnie na prawdziwy
            problem.Trzymaj się
    • anonim_ka Michal usmiechnij sie do nas prosze:))) 04.01.04, 13:37
      Witam Noworocznieeeeeee ! ! ! ! Zycze wszystkim powodzenia w podnoszeniu sie
      z codziennych upadkow. Nikt nie jest doskonaly.
      Michal moze sprobuj slowo nienawisc/jakos go nie przyswajam/zastapic innym
      np.niechec.Mysle ze latwiej bedzie ci oswoic sie ze swoimi bledami.
      pozdrawiam.
      • michaell13 Re: Michal usmiechnij sie do nas prosze:))) 04.01.04, 13:50
        Uśmiecham się.Ale to nie są pojedyńcze błędy.To już trwa prawie dziesięć lat.A
        kiedyś było inaczej.Pozdrawiam.
        • leny3 Re: Michal usmiechnij sie do nas prosze:))) 06.01.04, 21:33
          Moze to Cie nie pocieszy, ale dolaczam do grona zaleknionych. Sytuacja ktora
          opisales barwnie (zalosna rozmowa na przyjeciu) jest po prostu jak wyrwana z
          mojego zycia, kolesie kolesiami, ale rozmowa z kobieta, to dopiero zalosna
          gratka. Tak, kto poznal lek, ten wie jak to smakuje... Pozdrawiam
        • marny_koniec Re: Michal usmiechnij sie do nas prosze:))) 07.01.04, 13:55
          U mnie trwa to 28 lub więcej lat i już się nie boję. Po prostu - nienawiść i
          agresja. Ratuj się chłopie. Ja czekam tylko , aż to się niebawem skończy.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka