dunant
01.02.13, 01:28
A A A
NASA nieustannie przekonuje, że w najbliższym czasie nie grozi nam żadne kosmiczne niebezpieczeństwo. Jednocześnie cały czas trzyma rękę na pulsie. Przyczyną całego zamieszania jest asteroida 2012 DA14, która znajdzie się w sąsiedztwie naszej planety za około dwa tygodnie. Niektóre głosy sugerują, że jest się czego obawiać.
Czy Ziemia jest zagrożona kolizją z jakąkolwiek asteroidą? Naukowcy twierdzą, że nie. Aby raz na zawsze przerwać wszelkie spekulacje wydali nawet oficjalny komunikat. Nie dalej niż dwa tygodnie temu eksperci amerykańskiej agencji kosmicznej w specjalnym oświadczeniu postanowili uspokoić nastroje wśród opinii publicznej. Stwierdzili, że Ziemi nie grozi obecnie żadne niebezpieczeństwo ze strony słynnej asteroidy Apophis. Stwierdzili też, że poważnego zagrożenia nie generuje też żaden inny obiekt, który w najbliższym czasie znajdzie się w sąsiedztwie Ziemi.
Momentami to wszystko wygląda jednak tak, jakby przedstawiciele Narodowej Agencji Aeronautyki i Przestrzeni Kosmicznej sami nie wierzyli w swoje zapewnienia. Uspokajając nastroje wśród zwykłych obywateli, naukowcy skierowali swoje oczy w kierunku obiektu 2012 DA14. Ten kosmiczny obiekt zbliży się do Ziemi na odległość, która w kosmicznych realiach przestaje stanowić jakąkolwiek barierę.
Asteroida, której średnica wynosi ok. 58 metrów, zbliży się do naszej planety 15 lutego. W szczytowym punkcie dystans dzielący nas od tego ciała niebieskiego wyniesie zaledwie 27 tysięcy kilometrów, czyli będzie to rekordowo mała odległość. Naukowcy szacują, że moment ten nastąpi ok. godziny 20:26.