rawik-is-me
14.08.13, 12:41
W rozmowie z portalem wPolityce.pl Artur Balazs ujawnia zaskakujące doniesienia ws. okoliczności śmierci szefa Samoobrony Andrzeja Leppera.
Jak opowiada Artur Balazs, wdowa po Lepperze miała relacjonować, że szef Samoobrony dzień przed śmiercią, 4 sierpnia 2011 r., zapowiedział wyjazd do Szczecina i powrót wieczorem. "Nie wrócił. Dodzwoniła się do niego w nocy. Sprawiał wrażenie przestraszonego, tłumaczył tylko, że musiał pojechać do Warszawy i że „coś się wydarzyło”" - czytamy na stronie portalu.
Podobno rano żona Leppera nie mogła się skontaktować z mężem. Telefon odbierały dwie inne osoby, w tym Janusz Maksymiuk. Mówiono jej, że mąż nie chce z nią rozmawiać, mimo że wcześniej się to nie zdarzało.