Dodaj do ulubionych

TAK sobie....

    • jutta_t Re: TAK sobie.... 01.02.20, 04:12
      Tuż przed interwencją kompan jubilata zdążył uciec. 37-latek kontynuował imprezę bez swojego kolegi, jednak nie uciekł za daleko. Policjanci bez trudu zlokalizowali adres, w którym bawili się goście.

      Po sprawdzeniu alkomatem, w organizmie 37-latka stwierdzono ponad 2,5 promila alkoholu. Dodatkowo mężczyzna prowadził skuter pomimo sądowego zakazu prowadzenia pojazdów mechanicznych.

      Dla obu uczestników urodzin sprawa nie zakończyła się happy-endem. Jubilat trafił prosto do zakładu karnego, a jego gość stanie przed sądem i odpowie za
      jazdę pod wpływem alkoholu i złamanie sądowego zakazu.
    • jutta_t Re: TAK sobie.... 01.02.20, 04:18
      Guillermo del Toro kręci nowy film. Będzie pracował z ekipą, z którą kręcił w 2017 roku "Kształt wody". Produkcja zdobyła wtedy cztery Oscary, z czego dwa - za najlepszą reżyserię i dla najlepszego filmu roku - trafiły do samego Guillermo del Toro. Czy podobnie będzie z "Nightmare Alley"?
    • jutta_t Re: TAK sobie.... 01.02.20, 19:10
      https://i.pinimg.com/originals/bd/2e/82/bd2e822299ec99e20799e718de61d1a7.png
    • jutta_t Re: TAK sobie.... 01.02.20, 19:59
      https://i.pinimg.com/originals/0b/1a/a7/0b1aa75f8d0e79f235d97a43a0ca4ad0.jpg
    • jutta_t Re: TAK sobie.... 01.02.20, 20:21
      Ciało Whitney Houston znaleziono 11 lutego 2012 roku w wannie w hotelowym pokoju w Beverly Hills. Oficjalną przyczyną było utonięcie, spowodowane wadą serca oraz spustoszeniami w organizmie po wieloletnim nadużywaniu substancji odurzających. Osiem lat po tragedii portal "Daily Star" dotarł
    • jutta_t Re: TAK sobie.... 01.02.20, 20:22
      Whitney Houston utonęła w wannie w swoim pokoju w Beverly Hilton Hotel w Beverly Hills. W ciele gwiazdy odnaleziono mieszankę dziewięciu substancji. Została pochowana w sobotę, 18 lutego, w jej rodzinnym mieście Newark w stanie New Jersey, w kościele baptystów, w którym śpiewała jako dziecko.

      Osiem lat po śmierci wokalistki "Daily Star" ujawnił raport z sekcji zwłok. Jak wynika z ustaleń portalu, Houston miała protezy jedenastu zębów - jej własne zostały zniszczone przez wieloletnie przyjmowanie narkotyków. Wokalistka miała także problem z wypadającymi włosami - z raportu koronera wynika, że nosiła sztuczne pasma, które były na stałe przyszyte do jej własnych włosów.
    • jutta_t Re: TAK sobie.... 01.02.20, 20:51
      Rohingowie to w dużym skrócie muzułmanie zamieszkujący zachodnie rubieże Birmy z dziada pradziada, ale formalnie nie będący obywatelami Birmy, o co cała rzecz się rozbija. Jak do tego doszło? To proces wieloletni i złożony - wyjaśnia Rabij
      Tożsamość birmańska jest bardzo krucha, co nieco przypomina sytuację w Polsce - wskazuje i dodaje: W Birmańczykach wykształciło się przekonanie, że nie mają żadnych przyjaciół. Każda mniejszość, która będzie dążyła do jakiejkolwiek formy autonomii czy odrębności, jest więc podejrzana.
      Świat doskonale wiedział, co może stać się z Rohingami, eksperci wielokrotnie bili na alarm. Rabij uważa, że wszyscy mieli to gdzieś, bo liczą się interesy oraz doraźna polityka. - Po ziemiach wypędzonych Rohingów będzie szedł rurociąg, którym gaz płynie do Chin z Zatoki Bengalskiej – i również o to, w tym wszystkim chodzi - wskazuje Rabij
      We wrześniu 2017 roku wojsko birmańskie rozpoczęło - jak oficjalnie mówiono - operację antyterrorystyczną wymierzoną w rohińskich separatystów z ARSA, którzy zaatakowali lokalne posterunki policji.
      ARSA to de facto ugrupowanie o znaczeniu marginalnym, jednak ich atak posłużył jako pretekst do wypędzenia ponad 700 tysięcy Rohingów, którzy uciekli do sąsiedniego Bangladeszu. Rabij spędził w obozach kilka miesięcy, czego owocem jest książka "Najważniejszy wrzesień świata" wydana pod koniec ubiegłego roku.
      REKLAMA

      ***

      "Gdyby jakiś kolorowy magazyn stworzył ranking stu najbiedniejszych ludzi świata, Sali Ahmed z pewnością uplasowałby się w nim wysoko.

      Niespełna 10 kilometrów za miasteczkiem Salego zaczynają się obozy dla Rohingów, muzułmańskich uciekinierów z Birmy, których ONZ nazywa najbardziej prześladowaną mniejszością etniczną świata. Szkopuł w tym, że blisko 800 tysiącom uchodźców społeczność międzynarodowa zapewnia tam bezpieczeństwo, dach nad głową, opiekę medyczną i wyżywienie.

      O istnieniu Salego Ahmeda potężna ONZ nie ma natomiast bladego pojęcia – choć jej rozmaici komisarze i wysłannicy w drodze do Rohingów mijają go codziennie".

      Fragment reportażu Marka Rabija "Najbiedniejszy człowiek świata". Tekst został opublikowany w marcu 2018 na łamach "Tygodnika Powszechnego". Pojawił się także w książce "Najważniejszy wrzesień świata" wydanej pod koniec ubiegłego roku.

      ***

      Ten najważniejszy wrzesień świata, o którym piszesz, cytując jednego ze swoich rozmówców z obozów w Bangladeszu, to ponad 700 tysięcy wypędzonych Rohingów z Birmy, dziesiątki tysięcy ofiar, gwałty na masową skalę i katalog zbrodni, który wszyscy mieli nadzieję pożegnać wraz z czasami drugiej wojny światowej. Chciałem cię na początku zapytać o to, kto zasiał to ziarno nienawiści, ale teraz zastanawiam się, czy nasi czytelnicy będą w ogóle wiedzieć, o kim rozmawiamy.

      To zacznijmy od wyjaśnienia, kim są Rohingowie, wtedy łatwiej będzie też znaleźć odpowiedź na pytanie, kto tę nienawiść sieje i po co.

      Czyli cofniemy się do czasów kolonialnych.

      Najpierw spójrzmy na mapę tej części Azji. Birma to mały kraj wciśnięty pomiędzy dwie wielkie kultury.

      Podobnie jak Polska.

      Z jednej strony mamy wielką kulturę subkontynentu indyjskiego, z drugiej – gigantyczną strefę wpływów Chin. Co prawda obie te kultury nie są specjalnie ekspansywne i nie mają tendencji do podboju w klasycznym europejskim znaczeniu, ale promieniują swoją siłą oddziaływania i przyciągają kultury mniejsze. Ludzie mieszkający na pograniczach ulegali wpływom tej, czy innej kultury. I tak się też działo wśród ludów mieszkających na terenie Birmy, obecnie Mjanmy, czyli dawnego Królestwa Birmańskiego. W Arakanie, czyli stanie na pograniczu z obecnym Bangladeszem – silne były wpływy cywilizacji indyjskiej, konkretnie kultury bengalskiej, czyli tej części dawnego Królestwa Indyjskiego, a później Imperium Brytyjskiego, gdzie mocno zakorzeniony był także islam.

      Ludzie mówiący językiem bardzo podobnym do bengalskiego, z domieszką perskiego i arabskiego – mieszkali na tych terenach od – jak sami mówią – VIII w. n.e. Zresztą każda większa społeczność islamska w Azji wywodzi swój rodowód właśnie od kupców arabskich. Rohingowie mówią to samo, co jest oczywiście mitem, ale ich obecność na terenach obecnej Birmy jest potwierdzona naukowo od XV wieku.

      PULS_CMS-Topic-262962fd-a3c3-5b62-b668-b32d964f6c3e W obozie w Bangladeszu W obozie w Bangladeszu - MUNIR UZ ZAMAN / AFP W obozie w Bangladeszu
      Czego Birma do wiadomości nie przyjmuje. Dlaczego?

      To już pytanie o to, kto i po co sieje nienawiść. Rohingowie to w dużym skrócie muzułmanie zamieszkujący zachodnie rubieże Birmy z dziada pradziada, ale formalnie nie będący obywatelami Birmy, o co cała rzecz się rozbija. Jak do tego doszło? To proces wieloletni i złożony, na który zapracowały obie strony. Rohingowie też trochę sobie nagrabili w tych relacjach, ale oczywiście stroną przeważającą i do tego inicjującą konflikt są Birmańczycy. A genezą są problemy wewnętrzne Birmy. W XIX w. Birma trafia w sferę wpływów brytyjskich, staje się częścią Imperium Brytyjskiego i Brytyjczycy w bardzo sprytny sposób zaczynają rozgrywać dawne konflikty między mniejszościami Królestwa Birmańskiego tak, by osłabić etniczną większość.

      Stara zasada dziel i rządź.

      I tu dochodzimy do sedna sprawy. Brytyjczycy zaczęli ściągać do Birmy urzędników i pracowników z dawnego Bengalu, czyli dzisiejszego Bangladeszu. Birmańczykow bolało, że ci ludzie odbierali im pracę i zajmowali stanowiska na wyższych szczeblach. Przykładowo, Birmańczycy nie mogli służyć w wojsku brytyjskim, a Rohingowie mogli. W ten sposób powstała zbitka: Rohinga, muzułmanin, to element napływowy, ściągnięty przez Brytyjczyków.

      Mimo, że mieszkali tu co najmniej od XV wieku, zaznaczmy.

      Ale dla Birmańczyków Rohinga, muzułmanin, urodzony na terenie Birmy, był tym, który sprzeniewierzył się idei państwa birmańskiego i kolaborował z okupantami. Birmańczycy walczyli o swoją tożsamość i każdy, kto stawał im na drodze, był ich wrogiem.

      Tylko, że Rohingowie to mniejszość stanowiąca – przynajmniej przed wrześniem – zaledwie 5 procent społeczeństwa.

      Jedna z mniejszych, spośród kilkudziesięciu, to prawda, gdzie im choćby do Szanów, z którymi Birmańczycy mają na pieńku od stuleci. Szanowie podbili kiedyś królestwo Birmy i narzucili swoją władzę. Rohingowie nigdy czegoś takiego nie zrobili.

      PULS_CMS-Topic-262962fd-a3c3-5b62-b668-b32d964f6c3e Widok na Kutupalong Widok na Kutupalong - MUNIR UZ ZAMAN / AFP Widok na Kutupalong
      A mimo to, to właśnie oni zostali pozbawieni wszelkich praw. Nie mają obywatelstwa, nie mają prawa do edukacji, opieki zdrowotnej, nie mogą zawierać małżeństw mieszanych, nie mogą mieć więcej jak dwoje dzieci. Byli zamykani w gettach, byli dehumanizowani, wreszcie padli ofiarą ludobójstwa. Kolaborowali z Brytyjczykami, czy nie – ale to było przed 1947 rokiem. Jak można tyle lat żywić do kogoś taką nienawiść?

      To trudne do zrozumienia, wiem, dlatego tyle mówię o tym imadle kulturowym, w jakim utknęła Birma. Tożsamość birmańska jest bardzo krucha, co faktycznie przypomina sytuację w Polsce. Mjanma – to znaczy kraina silnych jeźdźców. Birmańczycy uważają się więc za naród wyjątkowy. Uważają też, że są ofiarami interesów wielkich mocarstw, wielkiej historii. Uważają się też za przedmurze, tylko że kultury buddyjskiej, na którą z jednej strony napiera islam, a z drugiej Chiny.

      Mają syndrom oblężonej twierdzy?

      Ten syndrom pojawił się najpierw u elit, które w latach 30. pracowały nad koncepcją nowoczesnego państwa, które stworzą, gdy już uda się wygonić Brytyjczyków. A potem wskutek izolacji państwa, od czasów junty wojskowej, która zamknęła państwo na obce wpływy do tego stopnia, że nawet Coca-Coli tam nie było, w Birmańczykach wykształciło się powszechne przekonanie, że nie mają ani żadnych przyjaciół, ani sojuszników i że muszą sobie radzić sami, bo inaczej zostaną rozdrapani przez obcych. Każda mniejszość, która będzie w tej sytuacji dążyła do jakiejkolwiek formy autonomii, czy odrębności, jest więc podejrzana.

      Ale gdzie Rohingom do aspiracji niepodległościowych…

      Rohingowie to biedn
    • jutta_t Re: TAK sobie.... 01.02.20, 20:54
      Straszne
    • jutta_t Re: TAK sobie.... 01.02.20, 20:56
      Rohingowie to biedna społeczność, głównie rolnicza i rybacka. Trudno w tej chwili powiedzieć, kiedy dokładnie nastąpił bardzo głęboki upadek intelektualny tego ludu, ale ich elity zostały w przeszłości przetrzebione – albo zmuszone do emigracji, albo się zasymilowały, albo zniknęły w tajemniczych okolicznościach podczas kolejnych zatrzymań. Przez wiele lat nie mieli nawet zorganizowanego ruchu uporu, czyli ARSA, Rohińskiej Armii Wyzwolenia Arakanu. Rohingowie to w przewadze prości ludzie, którzy nawet nie wiedzą, czego ci Birmańczycy od nich chcą. Pytałem ich, czy uważają się za naród, ale oni często nie rozumieją tej kategorii. Myślą o sobie jako o ludzie, o plemieniu.

      Reasumując, to więc nie było tak, że ktoś tę nienawiść aranżował z premedytacją. Ona jest rezultatem szeregu zjawisk, aż narosła do tego stopnia, że junta rządząca Birmą zrozumiała, że może coś na tym zyskać.

      Choć formalnie junta władzy nie sprawuje.

      REKLAMA

      Ale wpływy sobie zachowała i te wpływy systematycznie słabną. Junta zachowuje się więc, jak szklarz w „Brzdącu” Chaplina. Generuje konflikty oraz napięcia, by móc je rozwiązywać i w ten sposób usprawiedliwiać swoją obecność oraz rolę w państwie.

      Bo gdyby nie my – wojskowi – to ci brudni, niewykształceni i agresywni muzułmanie, pozabijali by was, a wasze kobiety, by zgwałcili, bo taką dezinformację np. na Facebooku siali właśnie wojskowi.

      Tu warto zwrócić uwagę, że te nieliczne elity Rohingów, będące na emigracji również sprawnie się Facebookiem posługują i potrafią również siać niezłą dezinformację, odbijając piłeczkę. Zdjęcia tej samej spalonej wsi potrafią się pojawiać i jako ilustracja do fake newsa o zbrodniach Rohingów i o zbrodniach na Rohingach, gdy w rzeczywistości, przedstawia coś zupełnie innego. Tak że w tej sferze obie strony dosypują do pieca.

      Wszystkie raporty jasno pokazywały, że zmierzamy do katastrofy. Sporządzony w lutym 2017 roku raport misji OHCHR kończy się słowami jednego z Rohingów, który tak opisuje zajścia z roku 2016 – to co teraz przeszliśmy, to najgorsze, co nas kiedykolwiek spotkało. Ale przecież to, co najgorsze, przyszło dopiero we wrześniu. Świat o wszystkim wiedział i co?

      REKLAMA

      I miał to gdzieś. W Birmie akcje wymierzone w mniejszości dzieją się od lat. Birmańczycy atakowali nie tylko muzułmanów, atakowali też Kaczinów. Teraz atakują Szanów. Ostatnio na spotkaniu autorskim poznałem dziewczynę, która jeździ z wycieczkami turystycznymi do Birmy. Kilkadziesiąt kilometrów od plaży, na której była ze swoją grupą, toczyły się ciężkie walki. Wojsko otoczyło wioski, zrzucało napalm, bez pytania, czy ktoś jest partyzantem, czy nie. Świat o takich rzeczach nie mówi, świat o tym także nie słyszy. W przypadku Rohingów było tak samo. Sam zresztą zacząłeś od pytania, czy polski czytelnik będzie wiedział o kim my w ogóle rozmawiamy. I to tworzy idealną sytuację dla władz.

      Które mogą robić co chcą.
    • jutta_t Re: TAK sobie.... 01.02.20, 20:58
      przeciętny Birmańczyk jest przekonany, że w Arakanie nie doszło do ludobójstwa. No, może wojskowi posunęli się nieco za daleko.

      W końcu to była operacja antyterrorystyczna – jak twierdzi władza – nerwy mogły puścić.

      A gdzie drwa rąbią, tam wióry lecą. Oficjalnie Birmańczycy nawet Rohingom współczują, ale przecież żadnych zbrodni nie popełniono. Zresztą nawet opinia międzynarodowa dwoiła się i troiła, żeby broń Boże nie użyć słowa ludobójstwo. Pisano o czystkach etnicznych, o wysiedleniach – choć powoli to się zmienia, bo w wyroku Trybunału Haskiego, sprzed kilku dni użyto wreszcie słowa „ludobójstwo”. Oczywiście poza sankcją moralną niewiele z tego wynika. Zwłaszcza że w tym samym czasie w Arakanie prezydent Chin podpisuje umowę z Aung San Suu Kiy na budowę specjalnego korytarza ekonomicznego i niemal po ziemiach Rohingów będzie szedł rurociąg, którym gaz płynie do Chin z Zatoki Bengalskiej – i również o to, w tym wszystkim chodzi.

      PULS_CMS-Article-6aeaf187-f6a4-501c-b95b-3cfae97c6b03 Wdowa z Tula Toli w obozie w Bangladeszu. Wdowa z Tula Toli w obozie w Bangladeszu. - MUNIR UZ ZAMAN / AFP Wdowa z Tula Toli w obozie w Bangladeszu.
      W 2015 roku eksperci z brytyjskiej International State Crime Initiative pisali, że sytuacja w Birmie spełnia warunki czwartego stopnia na sześciostopniowej skali ludobójstwa Feierstiena. Czyli: Rohingowie byli już stygmatyzowani, nękani, izolowani oraz systematycznie osłabiani. Stopnie pięć i sześć, to eksterminacja i zatarcie pamięci. W tym samym raporcie o znamiennym tytule „Odliczanie do anihilacji. Ludobójstwo w Birmie” eksperci cytują George’a Sorosa który mówił, że gdy odwiedzał jedno z gett rohińskich w Birmie, to czuł się jak w żydowskim getcie w Budapeszcie 1944 roku. To co zrobiono Rohingom znamy doskonale z historii Europy. To były te same mechanizmy. I owszem, wysłaliśmy setki milionów dolarów do obozów w Bangladeszu, ale poza tym nie zrobiliśmy nic, żeby zagładę Rohingów powstrzymać.

      Bo nikomu na tym nie zależy. Wniosek w Hadze przeciwko Birmie złożyła Gambia – maleńki, muzułmański kraj w Afryce. Nikt inny nie chciał się podłożyć Chinom, bo liczą się interesy i bieżąca polityka. A wiadomo, że Birma ustąpi wyłącznie pod presją siły, co widać było wyraźnie, gdy kilkanaście lat temu bodaj w Mandalej doszło do zamieszek z ludnością hinduską. Ten sam mechanizm, co z Rohingami – gdzieś, ktoś napadł na sklep, kogoś pobito, pojawiły się jakieś pogłoski o gwałtach i sytuacja się nakręciła. I co? I wystarczyła jedna nota dyplomatyczna ambasadora indyjskiego: albo sytuacja zostanie opanowana, albo wysyłamy okręty do zatoki bengalskiej i się uspokoiło. W przypadku Rohingów nie ma żadnej siły politycznej, która by się za nimi ujęła. Bangladesz tego nie zrobi.

      Ale przecież Bangladesz ma dziś poważny problem. W tym kraju spotkałeś, jak sam piszesz, najbiedniejszego człowieka na świecie. I do tego najbiedniejszego człowieka raptem przyszło 700 tysięcy równie biednych ludzi. Razem z tymi Rohingami, którzy uciekali wcześniej – na pograniczu w obozach mieszka już milion uchodźców. Zresztą, to już nie są obozy, to tzw. megacamp, gdzie milion ludzi stłoczono na 30 km kw.

      Do pewnego czasu Bangladesz czerpał z tej sytuacji same korzyści. Na początku władze zareagowały po prostu po ludzku, kraj przyjął Rohingów, zaopiekował się nimi. Gdy przyjechałem tam w lutym, obozy funkcjonowały już bardzo przyzwoicie. Potem z zagranicy popłynęły pieniądze na pomoc humanitarną, które Bangladesz mógł dowolnie defraudować.

      Sheikh Hasina, premier Bangladeszu na pytania opinii międzynarodowej o naruszenia demokracji i łamanie praw człowieka, odpowiada – słuchajcie mamy teraz ważniejsze problemy, bo musimy pomagać milionowi uchodźców. Zresztą cały Bangladesz huczy od plotek, że Hasina jest święcie przekonana, że za to, co zrobiła dla Rohingów należy jej się nagroda Nobla, zwłaszcza że koleżanka z sąsiedniego kraju – Aung San Suu Kiy z Birmy – dostała. Zresztą wokół obozów jest mnóstwo plakatów z wizerunkiem Hasiny i listą zasług. „Mother of humanity” - w wersji anglojęzycznej.

      A problem owszem jest, ale ograniczony do małego wycinka okolicy Cox Bazaar, bo Bangladesz nie pozwolił Rohingom rozlać się po kraju. Choć pewnie rozpłynęli by się oni w społeczeństwie, które liczy jakieś 200 milionów ludzi, to wtedy problem mógłby być rozgrywany politycznie, a tak – jest tylko lokalny. Przeciętny Bengalczyk nawet nie wie, co dzieje się w Cox Bazaar.

      Tylko że z czasem ta sytuacja się będzie komplikować.
    • jutta_t Re: TAK sobie.... 01.02.20, 21:00
      Rzeczywiście, w tej chwili widać jasno, że Rohingowie utknęli. Birmańczycy dogadali się z Chińczykami, budują korytarz eksterytorialny, ziemie Rohingów sprzedali – więc oni nie mają gdzie wrócić, chyba że jako tania siła robocza. Tylko pytanie, czy Rohingowie daliby się w ogóle wywieźć do Birmy.

      PULS_CMS-Article-bcfe4ba8-e34c-5bb2-bd3a-2b4acf75f64c W obozie Kutupalong W obozie Kutupalong - Kazi Salahuddin Razu / AFP W obozie Kutupalong
      Tłumacz, z którym pracowałeś w Bangladeszu, mówił ci, że jeśli będą chcieli wywieźć Rohingów, to obozy spłyną krwią.

      Zadzwonił do mnie i powiedział, że kupuje truciznę. Jeśli będą chcieli go wywieźć, to otruje siebie i swoją rodzinę.

      Gdy pracowałem w obozach na Bliskim Wschodzie, co krok słyszałem, że uchodźcy chcą wracać do Syrii. Tu słyszę coś zupełnie odwrotnego.

      Widać rozdarcie. Rohingowie marzą, by wrócić, bo w Birmie była woda, była zieleń, była cisza, a tu w obozie jest brud i hałas. To taka wizja raju utraconego, ale gdy rozmawia się z nimi, o tym, co przeszli – nagle zmienia się im narracja. Wtedy mówią, że powrót nie ma sensu, bo nie mają złudzeń, że coś się zmieni. Prości ludzie mają jeszcze nadzieję, że jak Birma da im obywatelstwo, to będą bezpieczni, ale ci bardziej wyedukowani mówią wprost, że Birma ich zdradziła.

      I ja się im nie dziwię. Katalog zbrodni jest wprost porażający. Gdy czytałem raporty z września, musiałem robić sobie przerwy. Egzekucje mężczyzn, palenie dzieci żywcem, gwałt użyty jako broń zagłady. W twojej książce uderzyło mnie to, że kobiety rozmawiają z tobą właśnie o gwałtach.

      Lekarze bez granic, z którym rozmawiałem, twierdzą że podejście kobiet się zmieniło. Wcześniej Rohinki niechętnie opowiadały o gwałtach, teraz mówiły otwarcie, bez zażenowania. Rohingowie uświadomili sobie, że ten gwałt był użyty w sposób strukturalny i że to trzeba nagłośnić. Poza tym łatwiej jest chyba mówić o tym, co spotkało tak wiele osób.

      Zjawisko skali może pomóc w zdjęciu tego odium wstydu. Ale mówimy tu nadal o tradycyjnej, patriarchalnej społeczności muzułmańskiej. Jak te zgwałcone kobiety są przyjmowane we własnej społeczności? Dochodzi tu do stygmatyzacji? Wtórnej wiktymizacji? Gdy sam pytałem o to miejscowych fikserów – mówili, że zgwałconej kobiety mąż już nie będzie kochał tak samo.

      Bywa bardzo różnie, ale mi się wydaję, że tak silna trauma oraz sama sytuacja wymuszają pewną solidarność. Na początku te kobiety trzymały się na uboczu, nie szukały kontaktu z innymi, więc to na pewno jest jakiś problem społeczny. Do tego dochodzi jeszcze jeden element. Ktoś przeżył, a ktoś nie przeżył. Zgwałconej kobiecie udało się ujść z życiem, ale całą rodzinę wymordowano. Są tarcia. „Jak to się stało, że ty przeżyłaś?” W tym pytaniu nie ma współczucia. „Ja straciłem swoje dzieci, a tobie się udało.”

      Momtaz Begum, o której piszę w książce, straciła męża, trzech synów i została zgwałcona. Przedostała się do Bangladeszu z córką. Dalsza rodzina – już w obozie – zaaranżowała jej małżeństwo. Gdy z nią rozmawiałem ostatni raz była w dziewiątym miesiącu, ale jej mąż uciekł. Może było tak, że przymusili faceta do ślubu z kobietą z dzieckiem, a on tego nie zniósł i uciekł.

      Dziennikarze opowiadali historie – chyba trochę ku pokrzepieniu serc – o Rohinkach, które rodziły dzieci z gwałtów, ale to chyba regułą nie było.
    • seremine Re: TAK sobie.... 02.02.20, 00:18
      Niedawno pisaliśmy o petycji fanów, aby z nadchodzącego sequela "Aquamana" usunąć aktorkę Amber Heard, która wciela się w postać Mery.

      Podpisało ją blisko 50 tys. internautów. Dlaczego nie życzą sobie Amber Heard? Nie chodzi o deficyty warsztatowe, a zarzuty, jakie przeciwko niej wytoczył w sądzie jej eks-mąż Johnny Depp. Chodzi o przemoc domową.

      Sprawa sięga 2016 r. Małżeństwo, które trwało 18 miesięcy, przestało istnieć w atmosferze skandalu. Heard oskarżała Deppa o bicie, pomiatanie i niemal morderstwo. W miarę rozwoju sprawy na jaw wyszło, że Depp najprawdopodobniej jest wrabiany, a przemocy dopuszczała się Amber.
      • seremine Re: TAK sobie.... 02.02.20, 00:19
        Świadczyć ma to tym 87 nagrań i 17 świadków zeznających na korzyść gwiazdora "Piratów z Karaibów".

        Obrońcy Heard wszystkiemu zaprzeczyli, ale teraz mają twardy orzech do zgryzienia. Na jaw wyszły kolejne, kompromitujące ich klientkę fakty
        • seremine Re: TAK sobie.... 02.02.20, 00:20
          Daily Mail dotarł do nagrań, na których Amber Heard przyznała się, że uderzyła męża oraz rzucała w niego garnkami i wazonem. Pochodzą one z 2015 r., kiedy para próbowała ratować swoje małżeństwo i podczas terapii odbywała rozmowy, które były nagrywane.

          Amber zwierza się ze swoich napadów furii, przeprasza m.in., że niewłaściwie uderzyła Deppa w twarz. Chciała go spoliczkować, a uderzyła pięścią
          • seremine Re: TAK sobie.... 02.02.20, 00:21
            - Nie zrobiłam ci przecież krzywdy. Nie dostałeś pięścią, tylko trafiłam cię ręką - mówi Heard.

            Na 2-godzinnym nagraniu słychać też, jak Johnny Depp mówi, że "musiał wyjść poprzedniej nocy, bo nie mógł znieść myśli, że znów dojdzie między nimi do rękoczynów".

            Depp dodaje też:

            - Zrobiłem to, że bo jeśli byśmy kontynuowali (kłótnię – przyp. red.), to mogłoby skończyć się kure…o źle. Kochanie, już ci to mówiłem. Śmiertelnie się boję, że dotarliśmy do miejsca wyglądającego jak scena zbrodni
    • seremine Re: TAK sobie.... 02.02.20, 01:58
      Powyższe cytaty z nagrań potwierdzają narrację adwokatów Jonny'ego Deppa. Aktor twierdzi, że Heard go biła, a podczas jednej z awantur rozbiła mu na dłoni butelkę po wódce, w wyniku czego prawie stracił palec.

      Depp oskarża też Heard, że na słynnym selfie, gdzie pozowała posiniaczona, aktorka ma tak naprawdę charakteryzację. Po opublikowaniu zdjęć i udzieleniu wywiadu "Washington Post" Heard stała się twarzą ruchu ofiar przemocy domowej.

      Proces wciąż trwa, a aktor żąda od byłej żony 50 mln dol. za zniesławienie. Przed sądem dowodzi, że zarzuty, jakie stawia eks-żona, doprowadziły do osłabienia jego pozycji w Hollywood i zszargania opinii.

      Aktor utrzymuje, że w wyniku pomówień stracił kilka lukratywnych propozycji – m.in. rolę kapitana Jacka Sparrowa.

      Daily Mail pisze, że istnieje jeszcze kilka nagrań, które mogą jeszcze bardziej pogrążyć aktorkę.
    • seremine Re: TAK sobie.... 02.02.20, 19:38
      Rok temu w mediach pojawiły się plotki o kryzysie w związku Iriny Shayk i Bradleya Coopera. Przyczyną nieporozumień miała być ponoć współpraca aktora z Lady Gągą na planie filmu Narodziny Gwiazdy. Podczas występu na gali rozdania Oscarów widzowie dopatrzyli się między artystami "chemii". Natychmiast okrzyknięto, że Cooper i Gaga prawdopodobnie mają romans.
      Zażyłość pomiędzy Gagą a Bradleyem nie spodobała się Irinie Shayk. Modelka wyprowadziła się z domu, zabierając ze sobą trzyletnią córkę Leę. Choć początkowo wielu myślało, że to jedynie przejściowy kryzys, czas pokazał, że para rozstała się na dobre. Ponoć udało im się rozejść "bez dramatów" i sprawiedliwie podzielić opiekę nad córką
    • jutta_t Re: TAK sobie.... 03.02.20, 01:12
      Virginia utrzymuje, że Andrzej wykorzystywał ją seksualnie, gdy miała zaledwie 17 lat. Książę odpycha od siebie wszystkie oskarżenia. W katastroficznym wywiadzie dla BBC bronił się, że nie pamięta kogoś takiego jak Virginia. Istnieje zdjęcie, na którym widać, jak roześmiany Andrzej obejmuje Virginię. Książę odniósł się do tego, mówiąc, że poznawał wiele kobiet, ale tej w ogóle nie pamięta.

      Po wyemitowani materiału brytyjscy dziennikarze nie odpuszczają Andrzejowi. "Daily Mail" dotarł do prywatnych wiadomości, jakie książę wysyłał swojemu znajomemu, Jonathanowi Rowlandowi.

      Syn królowej nazwał Virginię: "bardzo chorą dziewczynką". Rowland pytał, jak książę trzyma się po wybuchu skandalu i wyraził nadzieję, że jego afera ominie
    • jutta_t Re: TAK sobie.... 03.02.20, 01:31
      Kleopatra... Spór wokół wyglądu słynnej królowej trwa od dawna. Kolejni badacze wskazują, że postać funkcjonująca w kulturze popularnej może rażąco odbiegać od oryginału
      "Piękność jej sama w sobie nie była — jak podają — niezrównana i olśniewająca wzrok ludzki, ale zetknięcie się z nią miało coś zniewalającego" - opisywał Plutarch
      Część badaczy zaczęła przychylać się ku tezie, że faraonka wcale nie musiała być biała
    • seremine Re: TAK sobie.... 03.02.20, 16:54
      Matityahu Glazerson stwierdził, że odkrył w Torze kody, które przewidują wybuch koronawirusa. W swojej analizie uważał, że epidemia jest związana z grzechem polegającym na "zjadaniu kończyny wciąż żyjącego zwierzęcia". FIlm nagrany w październiku 2019 roku został przypomniany przez zagraniczne media właśnie w związku z ostatnimi wydarzeniami.

      Kody biblijne, które stosuje rabin, stały się popularne w 1997 r. wraz z publikacją książki "Kod Biblii" Michaela Drosnina. Dziennikarz opisuje w niej odkrycia matematyków i kryptologów, którzy twierdzą, że w Biblii można odnaleźć zakodowane informacje dotyczące przyszłości. Podobnymi rewelacjami rabin podzielił się w nagraniu sprzed trzech miesięcy.

      Niedawno żydowski duchowny nagrał wideo, na którym ujawnia "zakodowaną wiadomość" z fragmentów Tory. Rabin, słynący z podobnych rewelacji, odczytuje ciąg równoodległych liter, czyli ELS (ang. equidistant letter sequencing). Wybierając co 10 literę w wierszu, tworzy frazę "Iran Tikof", którą tłumaczy jako "Iran zaatakuje".
    • jerzy_55 Re: TAK sobie.... 03.02.20, 20:56
      Chociaż azjatyckie wczasy Marty przebiegły bez większych komplikacji, tuż po powrocie do kraju napotkała na swojej drodze problemy. Niedługo po tym, jak celebrytka opuściła pokład samolotu i odebrała bagaże, **została zatrzymana przez Służbę Celną. Sytuacja wyglądała całkiem poważnie - pracownicy służby sprawdzili dokumenty prezenterki, ta natomiast rozpoczęła wyjaśnienia, a po chwili wykonała telefon.

      Całe zajście okazało się dla Manowskiej na tyle nerwowe, że w pewnym momencie zalała się łzami. Jak dowiedział się Fakt prezenterka została losowo wybrana do kontroli, która trwała ok. 4 godzin. Według dziennika po tym czasie Marta otrzymała od pracowników służby mandat. Następnie natomiast została odebrana z lotniska przez swojego partnera.
    • seremine Re: TAK sobie.... 04.02.20, 00:00
      "The New York Times" opublikował wyniki redakcyjnego śledztwa dotyczącego patologii, do jakich dochodziło w firmie Victoria’s Secret. Są przerażające. Przez kilka miesięcy dziennikarze prowadzili rozmowy z modelkami, menedżerami i szeregowymi pracownikami firmy. "The New York Times" zaczął drążyć sprawę po tym, jak w sierpniu 2019 r. szef marki Ed Razek podał się do dymisji
    • seremine Re: TAK sobie.... 04.02.20, 00:03
      Jego ustąpienie ze stanowiska poprzedziło pismo podpisane przez 100 modelek, które oskarżyły go o molestowanie seksualne i napastowanie. Wśród nich znalazły się m.in. Iskra Lawrence i Milla Jovovich.

      Raport amerykańskiego dziennika odsłania kulisy skandalicznego zachowania Razeka, które, co smutne, było w firmie traktowane jako norma.

      Razek miał łapać modelki za krocze, zmuszać do pocałunków i mówić im wulgarne rzeczy. W 2018 r. Bella Hadid (na zdjęciu) miała od niego usłyszeć, że "ma perfekcyjne cycunie" i żeby "zapomniała o majtkach". Ma na to 3 świadków
    • seremine Re: TAK sobie.... 04.02.20, 00:21
      "The New York Times" pisze, że modelki były zmuszane do rozbieranych sesji, których nie miały zakontraktowanych. W związku z tym nie otrzymywały za nie wynagrodzenia.

      W firmie panowała atmosfera zastraszenia i patologicznej mizoginii. Ed Razek kreował się na wszechmocnego szefa, pana życia i śmierci, od którego zależały losy pracowników i ich dalsza kariera.

      Alyssa Miller zeznała, że Razek dawał wyraźnie do zrozumienia, że nie znosi sprzeciwu, a jego dewizą było "mogę zrobić z ciebie kogoś albo pogrążyć". Modelki miały to słyszeć na każdym kroku.

      Razek bez skrępowania zwracał kobietom uwagę, że powinny ograniczyć jedzenie, bo są za grube, poniżał je i mścił się, jeśli któraś odrzucała jego "zaloty". Na własnej skórze odczuła to Andi Muise, która po prostu przestała dostawać zlecenia
      • seremine Re: TAK sobie.... 04.02.20, 00:23
        Kobiety szykanowane przez Razeka alarmowały o sytuacji w firmie Lesliego Wextera, założyciela i dyrektora L Brands, w skład którego wchodzi Victoria’s Secret. Przynosiło to odwrotny skutek.

        Casey Crowe Taylor z działu PR mówi:

        - Każdy, kto próbował coś z tym zrobił, nie był po prostu ignorowany. Był karany.
    • seremine Re: TAK sobie.... 04.02.20, 00:25
      "The New York Times" wiąże Lesliego Wextera z innym miliarderem, Jeffreyem Epsteinem. Tym samy, który został skazany za przestępstwa seksualne i handel ludźmi. Miał on rekrutować modelki dla Victoria’s Secret.

      Dziennikarze skonfrontowali wyniki śledztwa z Edem Razekiem, który wszystkiemu zaprzeczył. Choć nie chciał odnieść się do poszczególnych zarzutów.

      "Miałem szczęście pracować z wieloma światowej klasy modelkami i utalentowanymi profesjonalistami. Jestem dumny, że zawsze darzyliśmy się szacunkiem" - brzmi treść maila, jaki otrzymała redakcja "The New York Times".

      Artykuł gazety to kolejny cios dla Victoria’s Secret. Kilka miesięcy po dymisji Razeka, odwołano coroczny pokaz. A w 2019 r. zamknięto ponad 50 firmowych sklepów marki
    • seremine Re: TAK sobie.... 07.02.20, 06:15
      Larry King mówi o przyczynach rozwodu. Dzieliło ich 26 lat
      To był najdłuższy związek telewizyjnej legendy
      • seremine Re: TAK sobie.... 07.02.20, 06:16
        Larry King to legenda amerykańskiej telewizji. W 2019 r. ogłosił, że rozwodzi się ze swoją siódmą żoną, Shawn Southwick. To był jego najdłuższy związek. Trwał 22 lata, choć partnerów dzieliło... 26 lat różnicy wieku. Teraz Larry otwarcie opowiada, dlaczego musiał się rozwieść
        • seremine Re: TAK sobie.... 07.02.20, 06:17
          Larry ma 86 lat. Shawn - 60. Wychowują dwoje dzieci (20 i 19 lat). - Przykro mi z powodu mojego małżeństwa - powiedział dziennikarz magazynowi "People". - Zawsze będę dbał o swoją żonę. Ale doszliśmy do momentu, w którym się już nie dogadujemy - przyznał
          • seremine Re: TAK sobie.... 07.02.20, 06:18
            Po 22 latach to Larry złożył papiery rozwodowe. Shawn, z którą związał się w 1997 r., była jego siódmą żoną, ale to będzie ósmy rozwód dziennikarza. Z jedną kobietą żenił się bowiem dwa razy. King w nowym wywiadzie przyznał, że nigdy nie lubił ślubów, chociaż przeżył ich kilka. - Gdy dorastałem, nikt ze sobą nie mieszkał. Jeśli się zakochujesz w kimś, to musisz się z nim ożenić. Więc brałem ślub z każdą, którą pokochałem. Ale to, co kochałem jako 20-latek, nie odpowiadało 30-latkowi. To, co kochałem jako 30-latek, nie odpowiadało 40-latkowi - przyznał wprost
    • jerzy_55 Re: TAK sobie.... 07.02.20, 16:36
      Niebezpieczna góra lodowa. Zagraża statkom
      Gigantyczna góra lodowa groźnie przesuwa się w kierunku otwartego Oceanu Południowego - podają eksperci. Góra lodowa A68 jest jedną z największych na świecie. Jest 4 razy większa od Wielkiego Londynu - regionu administracyjnego Anglii, w którym mieszka ponad 8 mln osób. Góra mierzy niemal 6 tys. km kw. i waży ponad bilion ton. Naukowcy przestrzegają, że obiekt może stanowić zagrożenie dla statków. Dryfująca góra może się rozpaść na wiele mniejszych części, gdy dotrze do bardziej wzburzonych wód oceanu. Obiekt tak duży jak A68, musi być stale śledzony - wszystko dla bezpieczeństwa pływających po oceanie statków. Gigantyczna góra lodowa oderwała się z Półwyspu Antarktycznego w 2017 r.
    • jerzy_55 Re: TAK sobie.... 07.02.20, 16:50
      Dyrektorka Camas High School, Liza Sejkora, chwilę po tym, jak ogłoszono, że Kobe Bryant wraz z córką i siedmioma innymi osobami zginął w katastrofie helikoptera, napisała na swoim profilu na Twitterze: "Nie będę kłamać. Wydaje mi się, że karma dopadła dziś gwałciciela". Wpis kobiety wywołał burzę w USA. Kobieta zaczęła dostawać pogróżki, a teraz jest na przymusowym urlopie...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka