Dodaj do ulubionych

TAK sobie....

    • seremine Re: TAK sobie.... 23.02.20, 17:53
      Raz do mnie strzelano. Gangster, który chciał mnie wystraszyć, przyszedł potem z butelką wódki i przepraszał za swoje zachowanie - mówi Mark Galeotti, autor książki "Wory. Tajemnice rosyjskiej supermafii", który od wielu lat zajmuje się przestępczością zorganizowaną w Rosji
      Więcej: weekend.gazeta.pl/weekend/1,152121,25695465,nie-znosze-wodki-ale-zasada-jest-taka-jesli-ktos-do-ciebie.html
    • seremine Re: TAK sobie.... 24.02.20, 02:47
      "Zero zero zero" w prosty sposób pokazuje skomplikowaną sieć powiązań w handlu narkotykami. W tym przypadku globalna sieć składa się z trzech punktów. Sprzedawców, czyli meksykańskiego kartelu, który przemyca kokainę w puszkach chili. Towar kupuje mafia z Kalabrii, a we wszystkim pośredniczą Amerykanie, wykorzystując do tego legalny biznes w postaci firmy zajmującej się morskim transportem.

      Dzięki temu zabiegowi twórcom udało się uniknąć nudy. "Zero zero zero" pokazuje różne odcienie narkotykowego biznesu.

      Najbardziej sztampowo serial przedstawia wojnę wojska z meksykańskim kartelem. Owszem, pościgi oraz zabawa w kotka i myszkę tworzą napięcie, ale kolejna opowieść o żołnierzach, którzy przeciwko sobie mają nie tylko gangsterów, ale też sprzedajną policję niespecjalnie zaskakuje. A na pewno nie w dwóch pierwszych odcinkach
      • seremine Re: TAK sobie.... 24.02.20, 02:47

        Znacznie ciekawiej jest we Włoszech, gdzie obserwujemy walkę o wpływy w rodzinie mafijnej, a przede wszystkim w Stanach Zjednoczonych. Może dlatego, że wówczas "Zero zero zero" pokazuje najbardziej ludzki wymiar narkotykowego biznesu. To jednak nie oznacza, że rodzina — ojciec i jego dwójka dzieci — stojąca za transportowym biznesem zamieszanym w przemyt narkotyków budzi jakąś sympatię czy współczucie. Po prostu ich motywacje są najciekawsze i nieco mniej oczywiste
        • seremine Re: TAK sobie.... 24.02.20, 02:48
          Zresztą fakt, że wszyscy w "Zero zero zero" raczej nie będą waszymi ulubieńcami, to jedna z zalet dwóch pierwszych odcinków. Wynikać może to z tego, że autorzy nie zdążyli pokazać postaci z krwi i kości, zadowalając się schematami, by zrobić więcej miejsca akcji i przeskokom z kontynentu na kontynent
          • seremine Re: TAK sobie.... 24.02.20, 02:49
            Wydaje mi się jednak, że był to celowy zabieg. Szczególnie w pierwszym sezonie "Narcos" irytowało mnie, że Pablo Escobar był swego rodzaju bohaterem. Oczywiście brzydziło mnie to, do czego doprowadził, ale nie można było mu odmówić charyzmy. Zresztą sam fakt, że sceny z serialu stały się memem, jest dowodem na to, że Escobar w netfliksowym wydaniu dał się lubić
            • seremine Re: TAK sobie.... 24.02.20, 02:50
              "Zero zero zero" pokazuje, że handel narkotykami to brudny biznes — dosłownie biznes: transakcje gangsterów przypominają spotkania szefów wielkich korporacji — w którym najbardziej cierpią niewinni. Nie ma szalonych gangsterów, którzy palą pieniądze, bawiąc się życiem na krawędzi. Oglądając "Zero zero zero" nie myślałem sobie: ci to mieli fantazje! Raczej utyskiwałem na bezwzględnych przestępców, którzy zrobią wszystko, by pomnożyć i tak niemały majątek.

              "Zero zero zero" wciąga i naprawdę trzyma w napięciu. To serial, który świetnie się ogląda — widać, że to wysokobudżetowa pozycja, w której twórcy mogli pozwolić sobie na wiele. To wszystko wystarczy, żeby wyczekiwać kolejnych odcinków
              • seremine Re: TAK sobie.... 24.02.20, 03:01
                Emmanuel Macron otrzymał od Andrzeja Dudy francuskojęzyczne wydania książek polskich noblistów z 1905 i 2018 roku. Duda postanowił podarować francuskiemu przywódcy "Quo vadis" Henryka Sienkiewicza i "Księgi Jakubowe" Olgi Tokarczuk. O przekazaniu dzieł z okazji wizyty w naszym kraju prezydenta Francji poinformowała Kancelaria Prezydenta.
    • jane_doe_hej Re: TAK sobie.... 24.02.20, 18:15
      Aktor toczy z żoną batalię o alimenty dla ich córki Poli (10 l.), mieszkanie i opiekę nad dziewczynką. Małżonka Żukowskiego, Ewa Coll, twierdzi, że mąż świadomie przeciąga sprawę.
      Reklama

      Na łamach "Twojego Imperium" informuje, że małżonek złożył w prokuraturze zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przez nią sześciu przestępstw - oskarżył ją między innymi o przywłaszczenie alimentów.

      - Ile trzeba mieć tupetu, żeby zawiadomić o czymś takim prokuraturę, jednocześnie nie płacąc na dziecko ani razu od czterech lat - denerwuje się Ewa Coll. Jej zdaniem aktor składa coraz to nowsze wnioski i zażalenia w sądzie, by uprzykrzyć jej życie.

      - Gdyby naprawdę zależało mu na dobru naszej córki, sprawa już dawno byłaby zakończona - żali się Ewa Coll na łamach "Twojego Imperium".


      Czytaj więcej na www.pomponik.pl/plotki/news-bartosz-zukowski-doniosl-na-zone-do-prokuratury-ile-trzeba-m,nId,4344805#utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=firefox
      • jane_doe_hej Re: TAK sobie.... 24.02.20, 18:17
        W 2015 roku Sąd Rejonowy w Warszawie zdecydował, że Bartosz Żukowski ma płacić na rzecz córki comiesięczne alimenty w kwocie 2,5 tysiąca złotych.
        Reklama

        Ten jednak zapowiedział, że nie będzie przekazywać żonie pieniędzy, bo woli w inny sposób ponosić koszty utrzymania Poli.

        Od tego czasu para regularnie pokazuje się w sądzie. Ewa Coll, jako oskarżyciel posiłkowy, żądała dla męża kary pół roku więzienia w zawieszeniu. Sąd uznał jednak, że Żukowski nie zasługuje na tak surowy wyrok.

        "Umorzył postępowanie ze względu na niską szkodliwość społeczną, uznając przy tym, że Bartosz Żukowski nie jest typowym alimenciarzem, bo przecież opłaca córce prywatną szkołę, zapewnia jej wiele atrakcji i zaspokaja potrzeby duchowe" - mówiła Ewa w rozmowie z "Twoim Imperium".

        "Wyszło na to, że postanowienia innego sądu można ignorować i alimentów nie płacić. Wystarczy być w tak zwanej szarej strefie, nie wykazywać dochodów i to jest w porządku".

        Jednocześnie kobieta zapowiedziała, że nie pozwoli, by tak to się zakończyło.

        "Sąd dał się wywieść w pole memu mężowi. Ja tego tak nie zostawię. Spłacam jego długi, a on ma pieniądze na zabawy z córką. W dniu rozprawy był z Polą na nartach, choć trwa rok szkolny. Wyjeżdża z nią, bo dostaje noclegi za darmo, na znaną twarz. W sądzie zeznał, że wydaje na dziecko siedem tysięcy miesięcznie, ale ja dobrze wiem, że ma zaległości w płaceniu czesnego" - mówiła małżonka aktora.

        Napisaliśmy maila do aktora z prośbą o komentarz do sprawy. Czekamy na odpowiedź...


        Czytaj więcej na www.pomponik.pl/plotki/news-bartosz-zukowski-doniosl-na-zone-do-prokuratury-ile-trzeba-m,nId,4344805,nPack,2#utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=firefox
    • jane_doe_hej Re: TAK sobie.... 25.02.20, 20:18
      URODZINY.
      Pierre-Auguste Renoir (ur. 25 lutego 1841r.)
    • jane_doe_hej Re: TAK sobie.... 26.02.20, 18:38
      Zbrodniarze- 31 min temu
      Średnia życia w Polsce z roku na rok spada. Śmiercionośny glifosat w zbożach, czyli chlebie powszednim, mące, kaszach, ziemniakach, kukurydzy, roślinach strączkowych, mleku, nabiale (krowy spożywają m.in. glifosat z paszą) W próbkach moczu Polaków stężenie rakotwórczego glifosatu jest najwyższe zaraz po USA. Na nowotwory chorują i umierają coraz młodsi obywatele. W Czechach rząd ograniczył stosowanie glifosatu, u nas nie. Wejdźcie na forum rolnicze to zobaczycie, że wszyscy rolnicy to stosują, bo zwiększa plony o jakieś 15 procent. Jak jest więcej towaru w skupie to cena spada, dlatego nawet małe gospodarstwa role stosują glifosat, desykują zboża tuż przed zbiorem, bo inaczej by nie wyszli na swoje. To nie jest nic innego jak uśmiercanie narodu na raty. Ludzie cierpią latami poddając się chemio i radioterapii, umierają w nieludzkich męczarniach. Nie wierzycie? - zróbcie test z marketowym ziarenkiem fasoli, umieszczając je najpierw w zimnej wodzie, potem podlewając codziennie na gazie lub ligninie . Zobaczycie czy zakiełkuje. W desykowanych czyli dosuszanych glifosatem roślinach natychmiast zamierają wszystkie czynności życiowe, roślina umiera, a ziarno z niej pochodzące nigdy nie wykiełkuje. Oprócz działania silnie nowotworowego glifosat całkowicie niszczy florę bakteryjną w jelitach, która m.i. odpowiada za odporność naszego organizmu.


      Czytaj więcej na fakty.interia.pl/raporty/raport-koronawirus-chiny/aktualnosci/news-koronawirus-pierwszy-przypadek-w-macedonii-polnocnej,nId,4348959#utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=firefox
    • jane_doe_hej Re: TAK sobie.... 26.02.20, 19:40
      www.youtube.com/watch?v=88pCBld3TVk&feature=youtu.be&fbclid=IwAR1r2JTpAWdvCcThlytqX2OjWqtVkugXC9jKkersifXFfXB1T5XnbVD7UNI
    • jane_doe_hej Re: TAK sobie.... 26.02.20, 19:46
      Jeszcze...
    • jutta_t Re: TAK sobie.... 27.02.20, 19:29
      https://i.pinimg.com/originals/eb/89/c5/eb89c56a184903c31b6fc8bd8293c0c3.jpg
    • seremine Re: TAK sobie.... 28.02.20, 00:46
      W sieci pojawił się zwiastun brytyjskiego filmu "Enemy Lines". W jednej z ról głównych wystąpił w nim Paweł Deląg. W obsadzie produkcji znalazł się też John Hannah znany z komedii "Cztery wesela i pogrzeb". Wyreżyserowany przez Andersa Bankego film będzie można zobaczyć na platformie Apple TV oraz w wybranych amerykańskich kinach od 24 kwietnia
    • seremine Re: TAK sobie.... 28.02.20, 01:12
      Międzynarodowa Nagroda Bookera (The Man Booker International Prize) to przyznawane corocznie wyróżnienie dla najlepszej książki przetłumaczonej na język angielski. Nagroda w wysokości 50 tys. funtów dzielona jest równo pomiędzy autora i tłumacza. Przypomnijmy, że w 2018 roku laureatką została Olga Tokarczuk za "Biegunów" w przekładzie Jennifer Croft.

      W Polsce ukazały się jak dotąd dwie książki, które trafiły na długą listę nominowanych do Międzynarodowej Nagrody Bookera 2020. Są to: dwutomowy cykl "Ósme życie" Nino Haratischwili (tł. Urszula Poprawska) oraz "Serotonina" Michela Houellebecqa (tł. Beata Geppert).
      • seremine Re: TAK sobie.... 28.02.20, 01:14
        The Man Booker International Prize 2020: oto długa lista nominowanych

        Willem Anker — "Red Dog" (tł. Michiel Heyns)
        Shokoofeh Azar — "The Enlightenment of The Greengage Tree" (tł. nieznany)
        Gabriela Cabezón Cámara — "The Adventures of China Iron" (tł. Iona Macintyre i Fiona Mackintosh)
        Jon Fosse — "The Other Name: Septology I — II" (tł. Damion Searls)
        Nino Haratischwili — "The Eighth Life" (tł. Charlotte Collins i Ruth Martin)
        Michel Houellebecq — "Serotonina" (tł. Shaun Whiteside)
        Daniel Kehlmann — "Tyll" (tł. Ross Benjamin)
        Fernanda Melchor — "Hurricane Season" (tł. Sophie Hughes)
        Yoko Ogawa — "The Memory Police" (tł. Stephen Snyder)
        Emmanuelle Pagano — "Faces on the Tip of My Tongue" (tł. Sophie Lewis i Jennifer Higgins)
        Samanta Schweblin — "Little Eyes" (tł. Megan McDowell)
        Marieke Lucas Rijneveld — "The Discomfort of Evening" (tł. Michele Hutchison)
        Enrique Vila-Matas — "Mac and His Problem" (tł. Margaret Jull Costa i Sophie Hughes)
        Ogłoszenie krótkiej listy nominowanych do Międzynarodowej Nagrody Bookera odbędzie się 2 kwietnia 2020 roku. Zdobywców tegorocznej nagrody The Man Booker International Prize poznamy 17 maja.
        • seremine Re: TAK sobie.... 28.02.20, 01:19

          Polska i USA. Policja i FBI. Zagadkowe morderstwa w kolejnych stanach, tajemnice z czasów PRL-u i międzynarodowa sitka pedofili, którzy schowali się tam, gdzie nikt nie szuka. Czy mroczny świt obnaży to, co od lat pozostaje w ukryciu? Tego wszystkiego dowiecie się z książki Klaudiusza Szymańczaka "Mroczny świt
    • seremine Re: TAK sobie.... 28.02.20, 01:23

      Wciągająca opowieść inspirowana tragicznymi wydarzeniami na Uralu sprzed ponad sześćdziesięciu lat, które do dzisiaj rozpalają wyobraźnię łowców zagadek. Czy rosyjskiej pisarce uda się rozwiązać jedną z największych tajemnic XX wieku? "Przełęcz Diatłowa. Tajemnica dziewięciorga" Anny Matwiejewy od 26 lutego do nabycia
    • jutta_t Re: TAK sobie.... 28.02.20, 15:49
      Berlinale 2020 powoli dobiega końca. W tym roku na 70. Międzynarodowym Festiwalu Filmowym w Berlinie nie brakuje polskich akcentów. Na czerwonym dywanie pojawiła się między innymi Joanna Kulig, która zagrała w premierowo prezentowanym na festiwalu serialu Netflixa "The Eddy"
      • jutta_t Re: TAK sobie.... 28.02.20, 15:50
        Berlinale to jeden z największych i najstarszych festiwali filmowych prezentujących przegląd kina europejskiego. W tym roku wydarzenie trwa między 20 lutego a 1 marca. Jakiś czas temu Joanna Kulig, która międzynarodową karierę rozpoczęła po roli w filmie "Zimna wojna" Pawła Pawlikowskiego, zapowiedziała swój udział w imprezie.

        Aktorka znana polskim widzom też z produkcji TVP2 "O mnie się nie martw" pojawiła się na Berlinale 2020 na premierze produkcji "The Eddy" - serialu twórcy filmu "La La Land". Polka wcieliła się w rolę artystki o niezwykłym głosie, ale walczącej z uzależnieniem od alkoholu.
    • seremine Re: TAK sobie.... 29.02.20, 17:18

      „Wy hitlerowskie kurwy, Oświęcim to było przedszkole w porównaniu z moim sanatorium” - takimi słowami witał więźniów obozu koncentracyjnego Zgoda jego komendant. Tyle tylko, że zdecydowaną większość więźniów nie stanowili żadni hitlerowcy. Byli to okoliczni mieszkańcy, często starcy, kobiety i nastolatki.
      Obóz przejęty od nazistów przez polskich komunistów stał się symbolem tego, co obecnie nazywa się Tragedią Górnośląską. Ale ta tragedia to przede wszystkim wielkie zmilczenie

      kTo jest ciekawy fragment zakłamywania historii "miasto zajęła Armia Czerwona, infrastrukturę przejęli polscy komuniści". Armia Czerwona, podlegający UB i przez jego funkcjonariuszy prowadzony, ale polscy komuniści nim kierowali? Salomon Morel, Aleksy Krut, czy Ukrainiec Teodor Duda dyrektor Departamentu Więziennictwa i Obozów MBP, sami Polacy
    • seremine Re: TAK sobie.... 29.02.20, 17:21
      Straszne
    • jutta_t Re: TAK sobie.... 29.02.20, 18:37
      Na bardzo podobną narrację można zresztą natknąć się na samych Wyspach. Powtarza się tam, że Brytyjczycy przystąpili do wojny, by obalić tyranię i ocalić europejskich Żydów; a także, że wcześniej pragnęli pomóc „małej, dzielnej Polsce”.

      Hitchens, konserwatywny dziennikarz i publicysta, przekonuje, że rzeczywistość wyglądała zgoła inaczej. Jak pisze:

      Gwarancje dla Polski sytuują się w długim szeregu zobowiązań, które albo udzielono nierozważnie, albo też nigdy nie przewidywano ich dotrzymania. Przynajmniej na to wygląda. A jednak istnieją mocne argumenty na rzecz tezy, że miały one konkretny cel, choć na pewno nie było nim ocalenie Polski.
      • jutta_t Re: TAK sobie.... 29.02.20, 18:38
        Autor książki Po co nam była ta wojna! przypomina, że przez niemal cały okres dwudziestolecia międzywojennego ani Francja, ani Wielka Brytania nie były zainteresowane obroną polskich interesów. Dobitnie dowiódł tego podpisany 16 października 1925 roku traktat w Locarno, który gwarantował nienaruszalność zachodniej granicy Niemiec. Wschodnia, pozbawiona podobnego oparcia, stawała się tym samym jeszcze bardziej narażona na rewizjonistyczne dążenia.

        Rzeczpospolita nie była poza tym, zwłaszcza w latach 30., zbyt wiarygodnym sojusznikiem dla państw zachodnich. Hitchens określa ją wręcz jako „kraj dyktatury wojskowej”, na dodatek o jego zdaniem wyraźnie antysemickim nastawieniu. Dobrej prasy naszemu rządowi nie przysporzył zwłaszcza udział w rozbiorze Czechosłowacji, do którego doszło w 1938 roku.
        • jutta_t Re: TAK sobie.... 29.02.20, 18:38
          Sprawa polska, jak przekonywał przywoływany przez Hitchensa historyk Simon Newman, pojawiła się w rozmowach francusko-brytyjskich dopiero w marcu 1939 roku. To wówczas dwaj ministrowie spraw zagranicznych, lord Edward Halifax i Georges Bonnet, dyskutowali o udzieleniu rządowi nad Wisłą jednostronnych gwarancji. Newman komentował:

          Rozumowanie Halifaksa można uznać za trafne, jeżeli wychodziło z dwóch założeń: po pierwsze, że Niemcy zmierzają do dominacji w Europie, po drugie, jeśli Polska i inne państwa w Europie Wschodniej przyjmą, każde na własną rękę, porozumienie z Niemcami – brytyjskie możliwości stawienia oporu zostaną fatalnie uszczuplone.
          • jutta_t Re: TAK sobie.... 29.02.20, 18:39
            W gruncie rzeczy chodziło więc o to, by nie dopuścić do podpisania jakiegokolwiek polsko-niemieckiego układu. Musiałby on zachwiać równowagą na kontynencie, pozostawiając Wielką Brytanię i Francję w pewnej izolacji. W związku z tym, jak przekonuje Hitchens na kartach Po co nam była ta wojna!, przyszli alianci doszli do wniosku, że „coś trzeba uczynić”.

            W końcu – przynajmniej tak twierdzi brytyjski publicysta – osią wyspiarskiej polityki było zachowanie jej supermocarstwowego statusu:

            To właśnie przemożne pragnienie, by mieć usytuowanie moralne godne wielkiego mocarstwa, którym wedle powszechnego mniemania nadal byliśmy, jak również, by coś uczynić, zdominowały wszystko inne. Jednocześnie składnikiem tego rzekomo moralnego usytuowania było udzielenie fałszywych obietnic państwu, które nie było ani zbytnio bliskie naszym sercom, ani też zbytnio mu nie ufaliśmy.
            • jutta_t Re: TAK sobie.... 29.02.20, 18:40
              Gwarancje udzielone Polsce miały jednak jeszcze jedno, zupełnie nieidealistyczne uzasadnienie. Hitchens utrzymuje, że w 1939 roku Wielka Brytania dążyła wyraźnie do konfrontacji z Hitlerem. Autor znowu odwołał się do badań Newmana. Ten z kolei uważał, że w „sześciomiesięcznym okresie, od maja do września 1939 roku, istniały w łonie brytyjskiej dyplomacji siły aktywnie wspierające politykę dążącą do wojny z Niemcami, i to za każdą cenę”.

              Zgodnie z tą interpretacją, sam premier Chamberlain obawiał się „odnowionego i jeszcze ściślejszego niemiecko-polskiego układu o nieagresji”, ponieważ… odbierałby on Anglii „drogocenny i mocno hołubiony pretekst do wojny”!
              • jutta_t Re: TAK sobie.... 29.02.20, 18:40
                Ale Brytyjczycy, nawet ci najenergiczniej nawołujący do walki, zdawali sobie sprawę z faktu, że nie są na nią gotowi. Autor Po co nam była ta wojna! podaje:

                Newman twierdzi, że cynicznie wykorzystaliśmy Polskę (która według naszych oczekiwań mogła przeciwstawiać się niemieckim armiom przez kilka miesięcy), co miało dać nam czas na przezbrojenie – kierując impet uderzenia Wehrmachtu na wschód, na wypadek gdyby w Berlinie zadecydowano, by obrać kierunek zachodni. Wszystko to zwiastowało ogromne zagrożenie gospodarcze i polityczne, które mogło bezpośrednio zachwiać integralnością kraju oraz wystawić nasze imperium na zniszczenie.
                • jutta_t Re: TAK sobie.... 29.02.20, 18:41
                  Nieuchronna eskalacja polsko-niemieckiego konfliktu, będąca następstwem francuskich i brytyjskich gwarancji, była Brytyjczykom po prostu na rękę. Zwracała uwagę Hitlera na jego granice wschodnie. Gdyby problem Gdańska i „korytarza”, łączącego Rzeszę z Prusami Wschodnimi, załatwiono polubownie, kto wie, czy dyktator nie zacząłby myśleć o agresji na Zachodzie?
                  Gwarancja? Tak, ale tylko na zachodzie

                  Zdaniem Hitchensa, cynizm brytyjskich gwarancji, rozszerzonych w sojuszu podpisanym 25 sierpnia 1939 roku, przejawia się też w fakcie, że odnosiły się one tylko do niemieckiego zagrożenia. Dziennikarz wyjaśnia:

                  Widać było jak na dłoni, że gwarancje te skierowano wyłącznie przeciw Niemcom. Tak przebiegle je sformułowano, że nie dotyczyły sytuacji zaistniałej, gdy Polskę najechali również Rosjanie (…). Było to celowe i świetnie przemyślane. Chodziło o zachowanie furtki umożliwiającej nawiązanie w przyszłości porozumienia ze Stalinem.
                  • jutta_t Re: TAK sobie.... 29.02.20, 18:42
                    W 1941 roku układ ten okazał się wyjątkowo korzystny – choć nie dla Polski, którą „w ostatecznym rozrachunku można było poświęcić na ołtarzu dalekosiężnych interesów Anglii i Francji”. I może skwapliwa współpraca z ZSRR, a w 1945 roku także układ jałtański najwyraźniej pokazały, jak kruche były brytyjskie gwarancje.
                    • jutta_t Re: TAK sobie.... 29.02.20, 18:42
                      Na tym jednak – zdaje się przekonywać Hitchens – polega prawdziwa polityka. „Poszliśmy na wojnę, by bronić agresywnego i antysemickiego despotyzmu. Niekiedy trzeba tak postępować” – pisze w książce „Po co nam była ta wojna!” – „Byłoby jednak oczywistą głupotą tworzenie pozorów, że takie postępowanie jest szlachetne czy też wynika z wierności zasadom”.
    • jutta_t Re: TAK sobie.... 29.02.20, 18:44
      https://wielkahistoria.pl/wp-content/uploads/2019/08/po-co-nam-byla-ta-wojna-baner.jpg
    • jutta_t Re: TAK sobie.... 29.02.20, 21:53
      Nikt tak spektakularnie jak on nie rządził polskim kinem. Był szanowany, ale niezbyt lubiany. Otoczony wianuszkiem kobiet, miał wielką władzę, bogactwo i pozycję, o jakiej inni mogli tylko marzyć. Jego "Krzyżaków" obejrzało w kinach ponad 30 milionów Polaków, a słynny "Ósmy dzień tygodnia" - zrealizowany na podstawie opowiadania Marka Hłaski pod tym samym tytułem - został zatrzymany przez cenzurę i stał się tzw. półkownikiem.
      • jutta_t Re: TAK sobie.... 29.02.20, 21:54
        W serwisie vod.pl można już obejrzeć "Ósmy dzień tygodnia" w reżyserii Aleksandra Forda
        4 kwietnia minie 40. rocznica śmierci Aleksandra Forda, reżysera, scenarzysty i producenta
        Do 1968 roku Ford był najbardziej wpływową postacią polskiego kina, pociągał za niemal wszystkie sznurki
        Jego największym i najpopularniejszym dziełem jako reżysera są nakręceni z wielkim rozmachem "Krzyżacy" z 1960 roku. W PRL-u film obejrzało 33 miliony widzów
        "Ósmy dzień tygodnia" powstał w 1958 r. Swoją premierę film miał jednak dopiero w 1983 r.


        W kwietniu 1980 roku, kompletnie zapominany i opuszczony przez bliskich, Ford powiesił się w amerykańskim motelu
        • jutta_t Re: TAK sobie.... 29.02.20, 21:56
          Gdyby on przyjechał do USA w latach 20., to byłby nie tylko Goldwynem, ale Goldwyn-Meyerem – powiedział kiedyś w rozmowie z Andrzejem Wajdą o Aleksandrze Fordzie amerykański dziennikarz David Halberstam. Wiedział, co mówi.

          Historia polskiego reżysera, scenarzysty, wykładowcy i producenta - jednego z założycieli przedwojennego START-u i pierwszego szefa Filmu Polskiego (1945-47), a potem kierownika artystycznego Zespołu Filmowego "Blok" (1948-49) i "Studio" (1955-68) - rzeczywiście bardziej przypomina barwne biografie ojców Hollywood niż kogokolwiek, kto osiągnął w Polsce Ludowej sukces. Ford był jednym z tych, którym udało się sporo zrobić przed wojną, a jeszcze więcej po niej – w jej trakcie również świetnie sobie radził.
          Zobacz także

          "Krzyżacy": lekarstwo narodowe we wszystkich kolorach
          Ostatni krok w chmurach. Rocznica śmierci Marka Hłaski
          Tak hartowała się dusza pisarza

          Doskonała zawodowa pasja, bajkowe i wystawne życie, władza, pieniądze, kobiety… to wszystko sprawiło, że Aleksander Ford był królem życia – do czasu, kiedy sam stał się ofiarą systemu, w którym czuł się jak ryba w wodzie i który de facto współtworzył. W 1968 roku zaszkodziło mu żydowskie pochodzenie i powiązana z nim treść części filmów, jakie nakręcił.

          O zatrzymanym osobiście przez Gomułkę (a nie, jak zwykle mówią, przez cenzurę) "Ósmym dniu tygodnia" szeptało się przez długi czas. Film powstały w 1958 r. czekał na premierę aż 25 lat. Rzecz jasna zdumienie budził fakt, że "cara polskiego filmu" - człowieka, który podobno wszystko mógł załatwić - spotkał taki afront ze strony władzy. Rzekomo wszechwładny Ford padł ofiarą klasycznej i odwiecznej "wojny na górze".
          • jutta_t Re: TAK sobie.... 29.02.20, 21:56
            Najbardziej znanym i popularnym filmem reżysera są "Krzyżacy" z 1960 roku, efektowna, nakręcona z wielkim rozmachem (w systemie CinemaScope i na taśmie Eastmancolor) ekranizacja powieści Henryka Sienkiewicza. Ford napisał do niej także scenariusz, wspólnie z Jerzym Stefanem Stawińskim.
            • jutta_t Re: TAK sobie.... 29.02.20, 21:57
              Dzieło to, będące jednym z pierwszych polskich filmów kolorowych – niektórzy błędnie uznają, że pierwszym – miało swoją premierę 17 lipca 1960 roku w olsztyńskim kinie "Polonia". Połączona była z oficjalnymi uroczystościami państwowymi z okazji 550. rocznicy bitwy pod Grunwaldem. Kulminacyjnym punktem widowiska jest oczywiście sama bitwa, która do dzisiaj robi spore wrażenie.

              "Krzyżacy" zostali oczywiście nakręceni na zamówienie ówczesnej władzy, chcącej wykorzystać obraz w celach propagandowych. Udało się z solidną nawiązką, bowiem do 1987 roku film obejrzały w polskich kinach 33 miliony widzów, a prawie drugie tyle liczyła widownia w ZSRR. Zapewne nie wliczano w tę statystykę obowiązkowych pokazów na letnich obozach harcerskich i koloniach.

              Fordowi zlecono zadanie nieprzypadkowo – nikt wtedy nie miał w polskim kinie takiej pozycji jak on, mimo że dwa lata wcześniej Władysławowi Gomułce na tyle nie spodobał się wcześniejszy film reżysera, "Ósmy dzień tygodnia", że premierę odwołano. I Sekretarz KC PZPR, widząc tę ekranizację prozy Marka Hłaski, miał ponoć stwierdzić, że polscy reżyserzy dostrzegają w naszym kraju tylko picie wódki. W efekcie produkcja, ze Zbigniewem Cybulskim i Sonią Ziemman w obsadzie, stała się na 25 lat "półkownikiem".
              • jutta_t Re: TAK sobie.... 29.02.20, 21:58
                Środowisko filmowe, choćby to związane z łódzką "Filmówką", w której Ford wykładał, a w latach 1954-56 był dziekanem Wydziału Reżyserii, nie przepadało za nim. Szanowano jego wielki profesjonalizm, chwalono filmy, mistrzowskie oko, doceniano też, że ma nosa do utalentowanych twórców i świetnych scenariuszy, ale w rozmowach kuluarowych krytykowano jego zachowanie i postawę – nie tylko dlatego, że afiszował się ze swoim bogactwem, jeździł luksusowymi samochodami i otaczał wianuszkiem kobiet. Oskarżano go niekiedy o blokowanie rozwoju i karier wielu twórców, których konkurencji się obawiał - chodziły nawet słuchy, że wykupywał niektóre scenariusze tylko po to, by nie mogły być zrealizowane.

                Z drugiej strony, to właśnie głównie wysiłkowi Forda zawdzięczają swoje powstanie Zespoły Filmowe, w których kształcili się późniejsi czołowi reżyserzy polskiego kina, jak Andrzej Wajda, Kazimierz Kutz czy Roman Polański, a także operatorzy. To on stał za inicjatywą przewiezienia z powrotem do Polski zrabowanego przez Niemców sprzętu filmowego.
                • jutta_t Re: TAK sobie.... 29.02.20, 21:59
                  Kobiety rzeczywiście otaczały Forda niemal cały czas. Uchodził za seksownego faceta, mimo że mierzył tylko 160 centymetrów. Reżyser cieszył się wielkim powodzeniem i był częstym bohaterem miłosnych i bulwarowych plotek - szczególnie głośno było o jego romansie z Aleksandrą Śląską oraz o wielkim skandalu, który wybuchł, kiedy odbił żonę krytykowi filmowemu Zygmuntowi Kałużyńskiemu. Było to w roku 1960, kiedy reżyser sprowadził ją z zagranicy do Łodzi, by zdubbingowała Teresę Tuszyńską w "Do widzenia, do jutra".

                  Tą żoną była amerykańska aktorka Eleanor Griswold, o 30 lat młodsza od Forda. Rozwiódł się dla niej z Janiną Wieczerzyńską, z którą wychowywał syna Aleksandra Forda juniora. Griswold urodziła mu kolejne dzieci - córki Konstancję i Justynę oraz syna Romana. Małżeństwo przetrwało do samobójczej śmierci reżysera w 1980 roku, chociaż wyłącznie na papierze.
                  • jutta_t Re: TAK sobie.... 29.02.20, 21:59
                    Aleksander Ford urodził się w Kijowie (niektóre źródła podają także Lwów) 24 listopada 1908 roku. Zadebiutował dwadzieścia jeden lat później krótkometrażowym "Nad ranem", jako student historii sztuki na Uniwersytecie Warszawskim. Dwa lat później współtworzył Stowarzyszenie Miłośników Filmu Artystycznego "Start", a w 1935 roku Spółdzielnię Autorów Filmowych SAF. Rozgłos przyniósł mu "Legion ulicy" z 1932 roku, którego bohaterami byli warszawscy gazeciarze.

                    Krótko potem wyjechał do Palestyny, gdzie nakręcił cykl filmów o osadnikach żydowskich ("Sabra", "Makabiada", "Kronika Palestyńskasmile. Tematykę żydowską podejmował też w "Drodze młodych" z 1936 roku, zrealizowaną w języku jidysz, ale nakręcił także dokument o wiślanych flisakach ("Ludzie Wisły", 1938), wraz z Jerzym Zarzyckim.

                    Niektóre z tych przedwojennych filmów miały taki wydźwięk, że oskarżano go o szerzenie komunistycznej propagandy.
                    • jutta_t Re: TAK sobie.... 29.02.20, 22:00
                      W czasie II wojny światowej Ford pracował w Związku Radzieckim, gdzie związał się najpierw z wytwórnią "Czołówka", a następnie Wytwórnią Filmową Wojska Polskiego. Nakręcił wtedy między innymi dokumentalne "Przysięgamy ziemi polskiej" (1943), ukazujące formowanie się i zaprzysiężenie I Dywizji Wojska Polskiego, oraz wstrząsający reportaż "Majdanek - cmentarzysko Europy".

                      W 1945 roku WFWP przekształciła się w Państwowe Przedsiębiorstwo "Film Polski", którego Ford został pierwszy dyrektorem – cieszył się protekcją samego Stalina i także dlatego w późniejszych latach zaczęto o artyście nieco złośliwe mówić "car". Wrota kariery stały przed nim otworem. Po wojnie nakręcił między innymi biograficzną "Młodość Chopina" (1951), z Czesławem Wołłejko i Aleksandrą Śląską w rolach głównych, a także socrealistyczny dramat "Piątka z ulicy Barskiej" (1954), również ze Śląską, a także Tadeuszem Janczarem w obsadzie, ukazujący społeczne skutki II wojny światowej.
                      • jutta_t Re: TAK sobie.... 29.02.20, 22:00
                        Jednakże pierwszym filmem, jaki Ford nakręcił po wojnie, była "Ulica graniczna" z 1948 roku. Produkcja została brutalnie pocięta przez cenzurę. A wszystko dlatego, że reżyser rozprawiał się w niej z antysemicką naturą Polaków na przykładzie dzieci zamieszkujących jedną z kamienic podczas powstania w warszawskim getcie.

                        Film, który nagrodzono Złotym Medalem na Festiwalu Filmowym w Wenecji, oburzył między innymi pisarkę Marię Dąbrowską, która uznała go za skrajnie antypolski, oraz wiceministra kultury i sztuki Włodzimierza Sokorskiego – Biuro Polityczne KCPZPR miało zastrzeżenia, że w tragedię Żydów reżyser nie wpisał doktryny marksistowskiej. Ford miał jednak taką pozycję, że nie szkodziły mu żadne potyczki z władzą. Do czasu. Marzec ’68 zmienił wszystko.
                        • jutta_t Re: TAK sobie.... 29.02.20, 22:01
                          Jeszcze w lutym 1968 roku Aleksander Ford był najważniejszą osobistością polskiego kina – filmowcem, który rozpoczął właśnie pracę nad filmem opowiadającym o ostatnich latach życia Janusza Korczaka. Miesiąc później był już personą non grata. Ze szczytu zawodowej i politycznej hierarchii spadł na sam dół. Niemal z dnia na dzień pozbawiony został prawa do pełnienia jakiejkolwiek funkcji w kinematografii. Wszystko przez antysemicką nagonkę z marca tamtego roku, która zmusiła do emigracji tysiące Polaków pochodzenia żydowskiego.

                          Załamany, uzależniony od kina, sławy, bogactwa i blichtru, a pozbawiony środków do życia, Ford zdecydował się z żoną i trójką dzieci na emigrację – najpierw udał się do Izraela, następnie do Austrii i RFN, gdzie w 1974 roku ukończył zaczęty film "Jest pan wolny, doktorze Korczak", a potem do Danii.

                          Cały czas chciał wrócić do kraju, ale w tamtych warunkach geopolitycznych nie było to możliwe. - Nie chcemy jego powrotu – powiedział publicznie I sekretarz KC PZPR Edward Gierek.
                          • jutta_t Re: TAK sobie.... 29.02.20, 22:02
                            Co sprawiło, że w nocy z 3 na 4 kwietnia 1980 roku Aleksander Ford się powiesił? Stało się to podczas jego czwartej wizyty w Stanach Zjednoczonych, gdzie odwiedzał mieszkające tam z Eleanor Griswold dzieci. Małżeństwo nie przetrwało próby czasu, a formalnie istniało tylko na papierze. Zresztą, niedługo wcześniej Eleanor wniosła pozew o rozwód.

                            Już w Danii wybuchały między obojgiem coraz częstsze awantury, a Ford próbował po raz pierwszy targnąć się na swoje życie. Eleanor nie wytrzymała i opuściła męża, zabierając dzieci do Stanów Zjednoczonych. Rozpad małżeństwa, wielka tęsknota za mieszkającymi na innym kontynencie córkami i synem - ale i za ojczyzną - z pewnością miały decydujące znaczenie przy podjęciu tak tragicznej i ostatecznej decyzji. Tak jak i brak jakichkolwiek zawodowych perspektyw. Nieliczne próby filmowe reżysera za granicą przechodziły zupełnie bez echa.
                            • jutta_t Re: TAK sobie.... 29.02.20, 22:03
                              W dniu śmierci Ford zameldował się w niewielkim motelu w Naples na Florydzie. Tam nagrał, po polsku, pożegnalne taśmy dla dzieci i żony. W swojej książce "Przyszłem" Janusz Głowacki, który znał dobrze wdowę po reżyserze, opisuje fragment skierowany do Eleanor. "Ty ku**o, ty suko, to wszystko przez ciebie".

                              Zwisające z żyrandola ciało reżysera pokojówka znalazła 4 kwietnia nad ranem. Dzień wcześniej Ford wręczył jej 100 dolarów, mówiąc: "To moje ostatnie pieniądze. Proszę po mnie posprzątać".
                              W dobrym towarzystwie…

                              Aleksander Ford junior, najstarszy syn reżysera, zmarły w 2012 roku aktor, wspominał w jednym z wywiadów, że o śmierci ojca dowiedział się z "Życia Warszawy", a konkretnie z wydrukowanej w gazecie krótkiej depeszy PAP zatytułowanej "Alfred Hitchcock i Aleksander Ford nie żyją".

                              – Ojciec lubił dobre towarzystwo – skomentował aktor. I chociaż to wspomnienie raczej nie jest prawdziwe, bo Hitchcock zmarł kilka tygodni później, trafność podsumowania natury ojca nie budzi chyba żadnych wątpliwości.
    • jutta_t Re: TAK sobie.... 29.02.20, 22:07
      Policja w Paryżu użyła gazu łzawiącego przeciwko uczestnikom demonstracji, wymierzonej przeciwko reżyserowi Romanowi Polańskiemu. Jego film "Oficer i szpieg" otrzymał 12 nominacji do Cezarów, które zostaną przyznane podczas ceremonii w stolicy Francji.
      • jutta_t Re: TAK sobie.... 29.02.20, 22:08
        W pobliżu sali Salle Pleyel, gdzie odbywa się 45. ceremonia wręczenia Cezarów, zebrała się grupa około stu protestujących. Część z nich trzyma tabliczki z napisami: "Polański gwałciciel", "Dwanaście nominacji dla gwałtu", "Cezar wstydu".

        To protest przeciwko kontrowersyjnemu reżyserowi Romanowi Polańskiemu, którego film "Oficer i szpieg" ma szanse na 12 statuetek. Filmowiec ogłosił w czwartek, że nie weźmie udziału w ceremonii, ponieważ obawia się "publicznego linczu" działaczy feministycznych.

        "Chcemy rzucić wyzwanie społeczności kina, która może wspierać Adèle Haenel, potępiającą napaść seksualną, a jednocześnie z niesamowitą hipokryzją popiera Romana Polańskiego" - wyjaśniła Céline Piques, rzeczniczka feministycznego stowarzyszenia Osez le féminisme.

        W pewnym momencie demonstranci chcieli dostać się tuż pod Salle Pleyel, ale zostali wyparci przez policyjny kordon. Sytuacja stała się na tyle napięta, że policjanci użyli gazu łzawiącego.
        • jutta_t Re: TAK sobie.... 29.02.20, 22:08
          Z powodu kontrowersji wokół Polańskiego cały zarząd Akademii Cezara - prestiżowej francuskiej nagrody filmowej - podał się 14 lutego do dymisji. Akademia znalazła się w ogniu krytyki, głównie organizacji feministycznych, po ogłoszeniu 12 nominacji do nagrody Cezara - francuskiego odpowiednika Oscara - dla "Oficera i szpiega" Polańskiego. Zarząd Akademii podkreślił, że podjął decyzję o dymisji, by uspokoić sytuację i by "Cezary pozostały wielkim świętem kina".
          • jutta_t Re: TAK sobie.... 29.02.20, 22:08
            W połowie listopada 2019 r. protest feministek towarzyszył przedpremierowemu pokazowi najnowszego filmu Polańskiego w Paryżu. Kilkadziesiąt działaczek zablokowało wejście do kina, skandując "Polański gwałciciel, winne kina” i trzymając transparent z napisem "Polański prześladuje kobiety".

            Protestujące przywoływały sprawę znanej francuskiej fotograf Valentine Monnier, która 8 listopada na łamach dziennika "Le Parisien" oskarżyła Polańskiego o pobicie i gwałt, do których miało dojść w 1975 r. Monnier miała wówczas 18 lat. Prawnik reżysera odrzucił jej oskarżenia.
            • jutta_t Re: TAK sobie.... 29.02.20, 22:09
              Polański jest ścigany przez amerykański wymiar sprawiedliwości od 1977 r., gdy zbiegł z USA przed ogłoszeniem wyroku w sądzie w Los Angeles w sprawie o gwałt na nieletniej. Jest oskarżony o podanie w 1977 r. środka usypiającego i alkoholu 13-letniej wówczas Samancie Gailey (obecnie Geimer) i doprowadzenie do stosunku seksualnego w domu aktora Jacka Nicholsona. Zgodnie z ustawodawstwem stanu Kalifornia każdy kontakt seksualny z nieletnią traktowany jest jako gwałt.

              Na mocy zawartej wtedy ugody Polański przyznał się - w zamian za oddalenie innych zarzutów ­- do uprawiania seksu z nieletnią. W ramach tej ugody spędził 42 dni w areszcie. Przed ogłoszeniem wyroku opuścił jednak USA w obawie, że sędzia nie dotrzyma warunków ugody.

              W ostatnich latach wobec Polańskiego pojawiły się kolejne oskarżenia o napaści seksualne. W 2010 r. brytyjska aktorka Charlotte Lewis oskarżyła reżysera, że zmusił ją do seksu, gdy miała 16 lat. Z kolei dwa lata temu kobieta o pseudonimie "Robin" wyznała, że w 1973 r., gdy miała 16 lat, padła ofiarą napaści seksualnej ze strony Polańskiego. Również w 2017 r. 61-letnia niemiecka aktorka Renate Langer zgłosiła szwajcarskiej policji, że reżyser zgwałcił ją w Gstaad w 1972 r., gdy miała 15 lat; sprawa jednak była już przedawniona.

              Według adwokata Polańskiego wszystkie zarzuty wspomnianych kobiet "są bezpodstawne".
              • jutta_t Re: TAK sobie.... 29.02.20, 22:12
                Fiedler poznawał egzotyczne kraje z całym "dobrodziejstwem inwentarza". Na Tahiti nie on pierwszy, i nie ostatni, utrzymywał dużo młodszą, 17-letnią żonę, korzystając z uroków życia i urodziwej dziewczyny. Tłumaczył to tym, że tak po prostu żyli tam biali — i tak rzeczywiście było – mówi Piotr Bojarski, autor książki "Fiedler. Głód świata".
    • jutta_t Re: TAK sobie.... 29.02.20, 22:31

      W księgarniach książka "Fiedler. Głód świata” (Wydawnictwo Poznańskie) Piotra Bojarskiego, pierwszy tak szeroki portret Arkadego Fiedlera i czasów, w których żył
      Biografia Fiedlera pokazuje go w całej złożoności: nie tylko jako nieustraszonego podróżnika, ale również jako człowieka pełnego wahań i słabości
      "Traktowany był jak prawdziwy celebryta — kobiety chciały go poznać, spotkać się, a niektórym marzyło się coś więcej"
      "Mawiał sam o sobie, że był »kochankiem życia«. I że zawsze pociągało go to, co powszechnie nieznane. Czuł potrzebę podróży i nie potrafiłby inaczej żyć"
      Jak szacuje Bojarski, liczba książek Fiedlera, wydanych na całym świecie, "zbliżyła się do 20 mln"
    • jutta_t Re: TAK sobie.... 29.02.20, 22:44
      https://ocdn.eu/pulscms-transforms/1/87mk9kpTURBXy83YTc5ZDI2YjE5YjBmMDQzOTJhOWIyYzRlZmE1Y2UyZC5qcGeSlQLNAxQAwsOVAgDNAvjCw4GhMAU
    • jutta_t Re: TAK sobie.... 29.02.20, 22:52
      Katarzyna Bonda podzieliła się tą informacją na swoim Instagramie. Choć nie zdradziła, która z jej książek doczeka się w tym roku ekranizacji, zostawiła trop, który wskazuje na to, że chodzi o "Lampiony". Informację potwierdziła stacja TVN, która wyemituje ten serial.
      • jutta_t Re: TAK sobie.... 29.02.20, 22:52
        "Jeszcze w tym roku w TVN... Osobiście nie mogę się doczekać. I cóż Państwo na to?", napisała Katarzyna Bonda na Instagramie. Zdradziła, że serial powstanie na podstawie jej bestsellerowych książek, jednak nie ujawniła, o jakie tytuły chodzi.
        • jutta_t Re: TAK sobie.... 29.02.20, 22:52
          Zamieszczona przez nią grafika przedstawiająca lampiony sugeruje jednak, że może chodzić właśnie o książkę zatytułowaną "Lampiony". Ten kryminał to część serii "Cztery żywioły", której bohaterką jest Sasza Załuska. Pozostałe książki z tego cyklu to "Pochłaniacz", "Okularnik" i "Czerwony pająk".

          Już w 2018 roku pisarka mówiła, że planuje nakręcić serial na podstawie serii "Cztery żywioły", a jego koprodukcją było zainteresowane nawet BBC. Problem polegał jednak na tym, że nie mogła znaleźć scenarzysty: "Pracowałam już z dziesiątkami osób, ale nikt nie dźwignął tej serii", powiedziała wtedy w rozmowie z portalem naTemat.pl. Wygląda na to, że Bondzie udało się wreszcie znaleźć odpowiedniego scenarzystę i już wkrótce zobaczymy serię o Saszy Załuskiej na ekranie.
          • jutta_t Re: TAK sobie.... 29.02.20, 22:53
            Była symbolem seksu, gwiazdą kina i utalentowaną piosenkarką. Tuż przed swoimi czterdziestymi urodzinami Brigitte Bardot zaszokowała świat, rezygnując nagle i nieodwołalnie ze wspaniałej filmowej kariery. Wszystko po to, aby w całości poświęcić się najważniejszej misji swojego życia. Walce o prawa zwierząt.
            • jutta_t Re: TAK sobie.... 29.02.20, 22:54
              Zabijanie drewnianą pałką dwutygodniowych małych fok, okrutny rytualny ubój w rzeźniach, wykorzystywanie zwierząt w ogrodach zoologicznych i cyrkach. Koszmary, których była świadkiem, tylko umocniły w niej przekonanie, że w walce o elementarny szacunek dla każdej odczuwającej cierpienie istoty, nie może być żadnych kompromisów.

              "Łzy walki" to nie tylko porywający humanitarny apel jednej z najbardziej znanych obrończyń zwierząt. To także poruszająca autobiografia i życiowe credo niesamowitej kobiety – impulsywnej, zdeterminowanej i nieustraszonej. Kontrowersyjność, którą od lat wytykają jej niektórzy politycy i bezduszne korporacje, pozwoliła jej uczynić dla dobra zwierząt więcej niż komukolwiek innemu.

              Brigitte Bardo w mediach społecznościowych wsparła Romana Polańskiego. "Na szczęście Polański istnieje i chroni kino od przeciętności!" - napisała. Poniżej prezentujemy fragment książki wydanej nakładem Wydawnictwa Literackiego.
              • jutta_t Re: TAK sobie.... 29.02.20, 22:55
                Mizantropka

                Gdyby ktoś mnie zapytał, czy wolę zwierzęta, czy ludzi, odpowiedziałabym, że z wielu powodów wybieram zwierzęta. W życiu jednak nic nie jest proste. Ludziom angażującym się w ich obronę przypina się często łatkę outsiderów, roślinożerców, nawiedzonych, nadwrażliwych i oderwanych od rzeczywistości. Można to tłumaczyć na wiele sposobów. Po pierwsze, zajmowanie się zwierzętami wymaga od nas, byśmy przestali widzieć tylko czubek własnego nosa, a to przychodzi nam z trudem. Świat jest tak urządzony, by służył człowiekowi. Cnotą jest dbanie wyłącznie o jego interesy. To człowiekowi winniśmy okazywać życzliwość. Bezinteresowna troska i wielkoduszność, zwłaszcza w stosunku do istot innego gatunku, w naszym świecie nie znajdują poklas­ku. Ktoś, kto ratuje człowieka, jest bohaterem. A kim jest ten, kto ratuje zwierzę? Troszcząc się o zwierzęta, podważamy ogólnie przyjętą prawdę, że żyją one po to, by nam służyć. By dostrzec w zwierzętach coś więcej niż nasze „zasoby”, musielibyśmy przekroczyć horyzont antropocentryzmu i spojrzeć na nie inaczej niż ludzkim okiem. A to oznaczałoby zaprzestanie eksploatacji przyrody. Musielibyśmy przestawić się na współistnienie z nią, a czasem nawet się jej poddać......
    • jutta_t Re: TAK sobie.... 29.02.20, 22:56
      Waldemar Bawołek po roku wraca z nową książką. Zawarta w niej proza - przez wydawcę określona jako oniryczna - do łatwych nie należy, ale dzięki sprawności językowej i wyjątkowemu darowi obserwacji pisarza z Ciężkowic pozwala czerpać przyjemność z lektury. Autor dwukrotnie nominowany do Nagrody Literackiej Gdynia oddaje w ręce czytelników zbiór opowiadań, których bohaterami tylko pozornie są ci, którzy pomarli.
    • jane_doe_hej Re: TAK sobie.... 01.03.20, 01:27
      Możemy ustalić z partnerem, że nie przekroczymy granic, że to tylko seks. Ale jesteśmy jedynie ludźmi i nie możemy powstrzymać emocji czy uczuć. Obraz partnera współżyjącego z kimś innymi może pojawiać się naszej głowie i nękać nas wiele tygodni czy miesięcy – mówi dr Daniel Cysarz*, psycholog, seksuolog kliniczny i psychoterapeuta. W ten weekend weszli do kin "Swingersi" w reż. Andrejsa Ēķisa
    • jane_doe_hej Re: TAK sobie.... 01.03.20, 03:01
      Po raz pierwszy w historii Cezarów, czyli od 1976 roku, nie został wręczony Cezar Honorowy, przyznawany za całokształt twórczości. Przyjęcia nagrody odmówił Brad Pitt - poinformował w piątek "Le Parisien". Krytyk filmowy Bartosz Żurawiecki postanowił skomentować tę sytuację. "Nowe standardy hipokryzji" - napisał w mediach społecznościowych.
      • jane_doe_hej Re: TAK sobie.... 01.03.20, 03:01
        Jak poinformował paryski dziennik, do Brada Pitta zwrócono się wiele tygodni temu. Aktor początkowo zgodził się przyjąć nagrodę francuskiej Akademii. Ostatecznie jednak się wycofał. Według dziennika organizacja zaproponowała honorową nagrodę innym amerykańskim gwiazdom, ale negocjacje zakończyły się niepowodzeniem. Media we Francji sugerowały, że decyzja Pitta o odmowie mogła mieć związek ze sporem o Polańskiego.

        "Brad Pitt, który z powodu Polańskiego odmówił przyjęcia honorowego Cezara, choć zdobył Oscara za film żerujący na tragedii Polańskiego, wyznacza, obawiam się, nowe standardy hipokryzji" - skomentował całą sytuację w mediach społecznościowych krytyk filmowy Bartosz Żurawiecki.
        • jane_doe_hej Re: TAK sobie.... 01.03.20, 03:02
          Akademia przyznająca Cezary, prestiżowe francuskie nagrody filmowe, znalazła się w ogniu krytyki, głównie organizacji feministycznych, po ogłoszeniu 12 nominacji do nagrody dla filmu "Oficer i szpieg" Romana Polańskiego. Z powodu kontrowersji wokół reżysera cały zarząd Akademii Cezara podał się 14 lutego do dymisji. Zarząd podkreślił, że podjął decyzję o dymisji, by uspokoić sytuację i by "Cezary pozostały wielkim świętem kina".

          Ostatecznie film Romana Polańskiego zdobył trzy statuetki - za reżyserię, scenariusz adaptowany i kostiumy. Reżyserska nagroda dla polskiego filmowca spotkała się ze zdecydowanym sprzeciwem części artystów. Po wyczytaniu zwycięzcy, na Salle Pleyel rozległo się buczenie, a niektórzy z gości opuścili salę. Wśród protestujących była aktorka Adèle Haenel.
    • jane_doe_hej Re: TAK sobie.... 01.03.20, 03:56
      https://scontent-mia3-1.xx.fbcdn.net/v/t1.0-9/86800271_3745541612152614_5141447763120095232_n.jpg?_nc_cat=108&_nc_sid=8024bb&_nc_ohc=yIYMJgBsNV4AX9VPfyH&_nc_ht=scontent-mia3-1.xx&oh=7275a849c4b5e85c64411eef8e7ce3c8&oe=5EF27C91

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka