qwardian
16.09.08, 21:01
Obserwując tak zwane rynki finansowe dojść można do wniosku, że mamy
do czynienia z nową świecką religią. Religia ta - co warto zauważyć -
posiada wszelkie potrzebne jej atrybuty, a więc: swoisty
uniwersalizm finansowy (cały aparat pojęciowy, systemat finansów
międzynarodowych), główne centra kultu (najważniejsze giełdy
światowe) oraz pomniejsze dystrykty (giełdy lokalne), rytuał
(misterium odbywające się między otwarciem i zamknięciem giełdy),
kapłanów (maklerzy), parafie (domy maklerskie), wyznawców (giełdowi
gracze i posiadacze rachunków maklerskich) i kaznodziejów (tzw.
eksperci i doradcy). Kiedy jeszcze dodamy do tego liczne media
propagujące wiarę finansową (stacje ekonomiczne i giełdowe,
codzienne rubryki w gazetach), możemy śmiało mówić o religii
triumfującej.
Bożek świeckiej wiary - jak na bożka przystało - nagradza pojętnych
i wiernych wyznawców hossą, a niezbyt rozgarniętych i mało uważnych
karze bessą. Każdy z wyznawców rozpoczyna dzień od porannej gorliwej
medytacji (nabożne czytanie tabel kursów i indeksów) i taką samą
medytacją dzień kończy. I choć wiara finansowa jest systematem dość
niejednolitym, gdyż mamy w jej ramach różne ryty i zwalczających się
proroków, to jednak zdołała ona wypracować swój kod porozumiewawczy
i nieodzowną metafizykę.
Religia ta, jak również jej wyznawcy, co ciekawe, nie znoszą
rozdziału religii finansowej od państwa. Ba, dążą do swoistej
teokracji finansowej, a w niektórych przypadkach wręcz do
fundamentalizmu. Nowa religia potrafi bezwzględnie dyscyplinować
krnąbrne narody, co na własnej skórze odczuła onegdaj wierna córa
finansowej oligarchii Anglia. Próbując ratować w 1992 roku rodzimego
funta, została wypchnięta z europejskiego koszyka walutowego przez
guru światowych finansów Georga Sorosa. Boleśnie supłając miliardowe
daniny na utrzymanie wartości swojej waluty w kilka dni napełniła
sorosową kieszeń okrągłą sumką miliarda dolarów.
Siłą finansowej religii jest to, że łączy w sobie różne opcje i
nurty polityczne. Ani lewica, ani prawica, nie kwestionują prymatu
giełdy nad sferą finansowo-gospodarczą państwa, co najwyżej stosują
inną egzegezę wybranych elementów systemu. Przychodzi im o tyle
łatwo, że wiara finansowa nie jest systemem formalnie
zhierarchizowanym i daje poszczególnym kaznodziejom wolną rękę,
oczywiście w ramach wypracowanej przez stulecia tradycji, stale
zresztą udoskonalanej.
Tymczasem na koniec pozwolę sobie przytoczyć jakże „optymistyczną”
informację Międzynarodowego Funduszu Walutowego:
Międzynarodowy Fundusz Walutowy spodziewa się, że straty sektora
finansowego na świecie z powodu kryzysu subprime wyniosą 1 bilion
USD - powiedział dyrektor zarządzający MFW Dominique Strauss-Kahn.