joisana
26.09.04, 13:17
Cześć Dziewczyny, czy któraś z was miała cesarkę robioną przez A.Olejek z
bytomskiej 2,z komplikacjami i powikłaniami? Czy poszłyście po fakcie na
wizytę do niej,i co ona na to?!?
Mnie operowała 3,5 roku temu i właściwie udało się jej
zrobić ze mnie inwalidkę.Ponieważ szła na urlop,a dziecko było"pośladkowe",
postanowiła zrobić mi cesarkę miesiąc przed terminem(cyt." A co, duże
jest!"). W ogólnym znieczuleniu(nie pytając mnie o zdanie)W trakcie
zabiegu:przecięła powłoki tuż nad spojeniem łonowym(niżej się nie
dało!),poddusiła mi córkę(bo nie odczytała doplera i nie wiedziała, że jest
okręcona 4x pępowiną),przebiła na wylot pęcherz moczowy,a na koniec zaszyła
tak, że tkanka macicy rozrasta mi się tuż pod skórą, i mimo,że zabieg miałam
3,5 roku temu każdego dnia boli mnie tak jakby to było wczoraj.
Na wypisie jej kolega napisał" C.C. na życzenie"
Teraz lekarze nie wiedzą jak to naprawić, wszyscy są zgodni,
nie mam szans na przeżycie następnej ciąży i macicę należy usunąć.
A sam szpital-nie mogłam karmić piersią(po usunięciu łagodnego guza)
okrzyknięto mnie wyrodną matką, córka z wywiadem alergicznym dostała wysoko
białkowe mleko,biorąc bromergon traciłam przytomność, ale nie mogłam zostawić
małej na noworodkowym i od pierwszego dnia ,jeszcze podłączona do kroplówek i
cewnika musiałam sama się nią zajmować,a na oddziale położniczym i
noworodkowym lekarz z petem w ustach to norma. Macie podobne przeżycia?