Gość: daria13
IP: *.crowley.pl
27.01.05, 15:19
Czytam ostatnią, wydaną w Polsce powieść Marqueza i nie przestaję się
zachwycać.Pierwszy raz czytałam Marqueza sto lat temu, będąc nastolatką i od
tamtej pory każda jego książka działa na mnie z równą mocą, mimo upływu lat i
porównania z lekturami innych autorów, a nie chwaląc się czytam dość
dużo.Chyba,a właściwie z pewnością, żadna proza nie jest w stanie przenieść
mnie tak intensywnie i głęboko w przedstawianą rzeczywistość. Dosłownie czuję
zapachy, widzę kolory, niemal odczuwam opisywany upał lub "senny deszcz"
Bogoty.Znika szaro-bura rzeczywistość zza okna i przenoszę się cała na
Karaiby.
Proszę o posty od osób, którym też tak się robi przy lekturze Marqueza, a
jeszcze chętniej od osób, które odkryły innych pisarzy, którzy magią swojego
pisarstwa mogą czytelnika wprowadzić w podobny stan, bo bardzo lubię takie
przygody z książkami, a być może nie znalazłam jeszcze podobnego magika pióra.
Polecam się gorąco w to mroźne popołudnie.