Dodaj do ulubionych

"Życie jest opowieścią" Marqueza

IP: *.crowley.pl 27.01.05, 15:19
Czytam ostatnią, wydaną w Polsce powieść Marqueza i nie przestaję się
zachwycać.Pierwszy raz czytałam Marqueza sto lat temu, będąc nastolatką i od
tamtej pory każda jego książka działa na mnie z równą mocą, mimo upływu lat i
porównania z lekturami innych autorów, a nie chwaląc się czytam dość
dużo.Chyba,a właściwie z pewnością, żadna proza nie jest w stanie przenieść
mnie tak intensywnie i głęboko w przedstawianą rzeczywistość. Dosłownie czuję
zapachy, widzę kolory, niemal odczuwam opisywany upał lub "senny deszcz"
Bogoty.Znika szaro-bura rzeczywistość zza okna i przenoszę się cała na
Karaiby.
Proszę o posty od osób, którym też tak się robi przy lekturze Marqueza, a
jeszcze chętniej od osób, które odkryły innych pisarzy, którzy magią swojego
pisarstwa mogą czytelnika wprowadzić w podobny stan, bo bardzo lubię takie
przygody z książkami, a być może nie znalazłam jeszcze podobnego magika pióra.
Polecam się gorąco w to mroźne popołudnie.
Obserwuj wątek
    • pax_tibi Re: "Życie jest opowieścią" Marqueza 27.01.05, 20:03
      polcem jeszcze Hrabala jako mistrza kreowania własnego sposobu widzenia
      rzeczywistości, choć to trochę inne realia niż u Marqueza
      • nefer1 Re: "Życie jest opowieścią" Marqueza 27.01.05, 22:01
        Ja dotychczas przeczytalam "miłość w czasach zarazy" tego autora.
        I równiez byłam zachwycona!!
        Opisy natury porywające.
        Od tej książki trudno mi było się oderwać. Ciekawiło mnie co będzie dalej i jak
        to wygląda:)
        Podobał mi się spokój, który panował w tej książce, spokój, który pozwalał mi
        odetchnąć od codziennych spraw i problemów.
        Ostatnio dostałam "sto lat samotności" i jak skończę czytać "imię róży" to
        zabiorę się za marquez'a.
        pozdr
        • Gość: divad Re: "Życie jest opowieścią" Marqueza IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.02.05, 21:22
          Marquez u mnie osobiście rządzi (razem z Borgesem). praktycznie wszystko jest świetne co napisał. a z innych autrorów to polecam bardzo Rushdiego!! tego autora tez wszystko poza 'Grimusem' i 'Furią', natomiast 'szatańskie wersety' niosą ze soba juz dość spory ciężar gatunkowy więc juz nie polecam.
          • Gość: daria13 Re: "Życie jest opowieścią" Marqueza IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.02.05, 10:46
            Dziękuję.Rushdiego nie czytałam, więc spróbuję. Czy umiłowanie Marqueza i
            Borgesa oznacza ogólne ciągoty do prozy iberoamerykańskiej czy to tylko zbieg
            okoliczności? Ja kocham jeszcze, nawet bardziej od Borgesa - Cortazara!
            Pozdrawiam
            • Gość: divad Re: "Życie jest opowieścią" Marqueza IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.02.05, 21:32
              chcialbym byc na twoim miejscu... moc dopiero odkryc Rushdiego:) jest swietny, doskonale poczucie humoru, genialny klimat (troche Marquezowy). polecam zwlaszcza 'dzieci polnocy' ('wstyd' i 'ostatnie westchnienie maura' sa utrzymane w podobnym klimacie ale juz nie tak doskonale) oraz 'ziemia pod jej stopami' (Rushdie napisal text piosenki U2 o tym tytule).
              a Marquez i Borges to dwaj najwieksi literatury! caly czas sie zastanawiam ktory wiekszy od drugiego. dzis skonczylem czytac 'fikcje' po raz n-ty i znow na czolo sie Borges wysuwa. ale gdy spojrze gdzies na 'sto lat...' albo 'milosc...' to juz sam nie wiem. taki oto mam dylemat, chcialbym miec tylko takie dylematy:). Coratazar tez dobry ale u mnie wysoko tylko dzieki opowiadaniom. powiesci mial dosc meczace i raczej nie na dzisiejsze czasy, przynajmniej dla mnie.
              ciagoty do prozy iberoamerykanskiej...? w moim przypadku raczej srednio. w sumie to podoba mi sie jeszcze 'Raj' Limy ale to juz jest rzecz z innej bajki. a tak prawde powiedziawszy to rownie blisko mi do T.Manna, Gombrowicza czy Mahfouza jak do Marqueza czy Borgesa (tyle ze ci dwaj sa akurat najlepsi:)). chodzi mi o to ze lubie roznorakie literatury, niekoniecznie tylko z Am.Łacińskiej.
              alez sie rozpisalem...:)
              • Gość: daria13 Re: "Życie jest opowieścią" Marqueza IP: *.crowley.pl 15.02.05, 15:16
                Dzięki za namiary na tytuły Rushdiego. To bardzo ważne, żeby zaczynać od
                odpowiedniej pozycji danego autora. To tak jakby zacząć przygodę z Vonegutem od
                Hokus Pokus, zamiast od Rzeźni numer 5, albo Śniadania Mistrzów. Tak łatwo
                nieraz można się zrazić do pisarza sięgając po jego gorszą powieść.
                Do Cortazara mam ciepły stosunek, bo pamiętam moje pierwsze z nim spotkanie,
                właśnie w opowiadaniach. Miałam kilkanaście lat i czytając opowiadania o mało
                nie rzucałam książką o ścianę, bo okropnie wkurzało mnie to, że w większości
                były one niedokończone. W najciekawszym momencie po prostu - ciach. Wróciłam do
                nich po kilku latach i dopiero wtedy zrozumiałam ich wielkość i urok w tych
                właśnie niedopowiedzeniach.Ja też uważam, że opowiadania Cortazara są
                najlepsze, ale nie tylko.
                Jeśli czytałeś wcześniejsze moje posty, to zdążyłeś się zorientować, że byłam
                przez jakiś czas miłośniczką prozy iberoamerykańskiej i myślę, że warto było.
                Przy okazji, czy mógłbyś napisać nieco więcej o prozie Mahfouza, bo nie miałam
                jeszcze przyjemności z tym pisarzem.
                Pozdrawiam:)
                • Gość: divad Re: "Życie jest opowieścią" Marqueza IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.02.05, 18:01
                  opowiadania Cortazara... ehh, stare dobre czasy:) w jakis dziwny sposob najbardziej zapadl mi w pamieci jego tekst (to juz nie bylo raczej opowiadanie) o tym, jaki to problem stanowi wybranie sie do toalety za wieksza potrzeba i dalsze zwiazane z tym klopoty, gdy jest sie w towarzystwie w malym mieszkaniu... rozlozyl mnie na lopatki:)) natomiast puenty w tych 'normalnych' opowiadaniach sa prawie borgesowskie, czyli prawie doskonale! a co do wiekszych rzeczy to pamietam ze jeszcze 'ksiazka dla Manuela' sie mi spodobala jakos. o wiele lepsza niz 'gra w klasy'(nie rozumiem jak ta ksiazka sie moze podobac, jest slaba moim zdaniem. a spodobala sie pewnej Osobie o raczej wyrobionym guscie co mnie troche zdziwilo. no ale de gustibus...)
                  co do Mahfouza to oczywiscie najlepsza pozycja to tzw 'trylogia kairska'. ja czytalem tylko pierwsza czesc (oryginalny tytul: 'the palace walk') bo pozostalych tomow po prostu w Polsce nie znalazlem:( zreszta nic wiecej w Polsce nie znalazlem (tyle ze nie bardzo tez szukalem). troche innych utworow znalazlem w Anglii bedac w zeszle wakacje ale tam tez ubogo bylo a to dziwne bo to przeciez noblista jest. genralnie byy raczej niezle ale zadna rewlacja. ale trylogia kairska zrobila na mnie duze wrazenie, oj tak!
                  wiesz, nie wiem co moglbym wiecej polecic. sporo tego jest ale to raczej klasyczne rzeczy sa. a co polecasz z tego co ostatnio czytujesz? mam maly problem bo moj gust nie pozwala mi siegac po pierwsza lepsza ksiazke w empiku i stad nie mam pojecia co jest dobre z nowych autorow. co klasyka to klasyka jednak:)
                  pozdrawiam
                  • Gość: daria13 Re: "Życie jest opowieścią" Marqueza IP: *.crowley.pl 16.02.05, 13:02
                    Ja też nie pamiętam, gdzie był fragment o problemach fekalnych, na pewno nie w
                    opowiadaniach. Stawiam właśnie na Książkę dla Manuela. Nie pamiętam pochodzenia
                    fragmentu, ale pamiętam konkluzję: "Najcudowniejsze doznanie to udatne
                    wysranie". Rzeczywiście kawałek prześmieszny. Uwielbiałam też jego O famach i
                    kronopiach i inne(?). Jeśli nie spodobała Ci się jego Gra w klasy (dla mnie
                    mistrzostwo świata)to spróbuj może Wielkie wygrane - inny kaliber, też niezła.
                    Nie czytałam jeszcze jego książki, będącej zapisem podróży po południowej
                    Francji bodajże, nie pamiętam tytułu, podobno rewelacyjna.
                    Nie podzieliłeś się jeszcze swoimi wrażeniami z letury Życia, a domniemywam, że
                    jako tak zagorzały zwolennik prozy Marqueza już czytałeś. Napisz coś proszę.
                    Jesteś chyba dość wyrafinowanym czytelnikiem, więc mam problemy z doradzeniem
                    Ci w kwestii lektur. Większość swoich fascynacji opisałam już w tym wątku, więc
                    jeśli masz ochotę to możesz poczytać.
                    Myślę, że to ja mogłabym bardziej skorzystać z Twoich rad. Zastanawiałam się
                    nad przeczytaniem czegoś Houellebecqa. Czytałeś?
                    Pozdrawiam
                    • Gość: divad Re: "Życie jest opowieścią" Marqueza IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.02.05, 19:46
                      no wiec tak: niestety musze sie nie zgodzic ze stwierdzeniem, ze fragment o problemach 'dźwiękowych' w toalecie nie pochodzi z opowiadan. nie pamietam juz tytulu zbioru tychze, ale jestem pewnien ze bylo to posrod innych mniejszych form tegoz autora. tyle ze nie byly to, o ile pamietam, opowiadania ale raczej rozne przemyslenia Coratazara. 'gra w klasy' nie spodobala mi sie bo to troche opowiesc o niczym dla mnie. moze sie myle, nie potrafie po tym dosc dlugim okresie stwierdzic dlaczego mam negatywne odczucia zwiazane z ta ksiazka. po prostu tak juz mam:) a 'wielkie wygrane' tez mi nie przypadly do gustu... fragmenty fabularne byly ok ale to filozofowanie jakos nie bardzo mi podeszlo. moze dlatego ze wtedy gdy to pisal byl jeszcze mlody?:) nieswiadomy co pisze...:) a moze ponownie sie myle...
                      ksiazka o podrozy po Francji sie 'autonauci z kosmostrady' zowie. tez jej nie czytalem, poza kilkoma fragmentami, ktore jednakze robily spore wrazenie. mialem ja w reku ostatnio, byla moim prezentem dla pewnej Osoby. niestety nie wiem czy zajrzala do niej, raczej nie sadze. tez z powodu braku czasu. ech, te nasuwajace sie zewszad skojarzenia, nawet na forum gazeta.pl sie pojawiaja...:( no, to tyle prywaty na dzis. prywaty 'niewyjasnialnej' na forum publicznym.
                      wstyd przyznac ale ostatniej ksiaki Marqueza jeszcze w reku nie mialem. generalnie to sie ostatnimi czasy troche zaniedbalem - ciezkie studia i stresy roznorakie nie pozwolily wiele zrobic w dziedzinie literatury. a teraz gdy moge chwilowo wyluzowac to nie bardzo mam pomysl co warte jest przeczytania:(
                      a z tym moim czytelniczym wyrafinowaniem to lekka przesada. troche klasyki posmakowalem. mam chyba dosc specyficzny styl: gdy cos sie spodoba to czytam wszysciutko tego autora. i w ten oto sposob zaniedbuje innych. stad moja prosba o polecenie czegos biezacego interesujacego. np Houellebecqa w ogole nie znam. slyszalem ze Marias jest dobry? moze byc ciekawe...
                      pozdrawiam
                      • Gość: daria13 Re: "Życie jest opowieścią" Marqueza IP: *.crowley.pl 17.02.05, 14:55
                        Myślę, że żadne z nas się nie myli; problem toaletowy na pewno nie był
                        poruszony w Opowiadaniach jako takich, ale w jakiejś książce, która
                        rzeczywiście była luźnym zbiorem przemyśleń cortazarowskich, tylko za nic nie
                        pamiętam tytułu, ale prędzej czy później dojdę do tego może drogą dedukcji i
                        eliminacji. Dzięki za tytuł powieści o podróży, już wiem o co pytać w Empiku.
                        Mariasa jeszcze nie czytałam, ale jest często porównywany do Marqueza, więc też
                        się szykuję.
                        Z nowszych autorów, jakiś czas temu czytałam Zadie Smith Białe zęby. Naprawdę
                        niezły kawałek literatury, klimatyczna, bardzo ciekawa obyczajowo, trochę
                        zakręcona. Podobała mi się i polecam. Drugiej jej książki Łowca autografów
                        jeszcze nie czytałam, a też miała dobre recenzje.
                        Ponadto raz jeszcze, jeśli chcesz poznać moje preferencje literackie polecam
                        lekturę całego tego wątku, bo nic nie piszesz, czy czytałes, a nie chwaląc się
                        warto :o)
                        • Gość: daria13 Re: "Życie jest opowieścią" Marqueza IP: *.crowley.pl 21.02.05, 11:26
                          A może to było w Niewporach? Co Ty na to?
      • Gość: daria13 Re: "Życie jest opowieścią" Marqueza IP: *.crowley.pl 28.01.05, 08:38
        Tak, tak!!!! Zupełnie zapomniałam o Hrabalu.Rzeczywiście po mistrzowsku potrafi
        oddać atmosferę i przenosić czytelnika w wykreowana przez siebie rzeczywistość.
        Z tym że osobiście, mimo że zachwyca, Hrabal w większych dawkach działa na mnie
        zbyt usypiająco. Myślę, że to jest trochę tak jak z czeskimi knedliczkam; są
        pyszne, ale w zbyt dużej ilości mogą zemdlić. Po za tym, chyba jednak obszar
        kulturowy i egzotyka Marqueza są dla mnie bardzej pociągające niż, tak w sumie
        nieodległy i niemal swoicki świat Hrabala.Choć muszę przyznać, że niektóre
        smaczki u Hrabala rzeczywiście rzucają na kolana.
        W stu procentach zgadzam się, że Hrabal był wielkim magikiem słowa.
        • pax_tibi Re: "Życie jest opowieścią" Marqueza 28.01.05, 22:04
          a propos egzotyki u Marqueza- Marqeuz długo miał problem z opisem karaibskich
          upałów i w końcu znalazł sposób na opisanie tych upałów u Grahama Greene'a.
          Stwierdził mianowicie, że są one jak zapach gnijącego owocu guawy. Bardzo mi
          się to skojarzenie spodobało, bo notabene nie tylko opis upałów przysparza
          trudności.
    • Gość: itek Re: "Życie jest opowieścią" Marqueza IP: *.pomorzany.v.pl 28.01.05, 09:06
      Dla mnie jest objawem chorobowym taki jednostronny zachwyt nad jedynym bogiem
      literatury-Marquezem wyprzedzajacy innych zawodnikow o kilka dlugosci :)
      Proponuje odmiane w postaci tworczosci Faulknera (w dzielach Marqueza widac
      wplyw tego pana). Na poczatek proponuje opowiadania, ewentualnie Koniokrady.
      • Gość: daria13 Re: "Życie jest opowieścią" Marqueza IP: *.crowley.pl 28.01.05, 13:37
        W sumie chyba nie zrozumiałeś (albo zrozumiałaś, sorry ale z nika ciężko
        wywnioskować). Marquez nie jest dla mnie "bogiem literatury", bo tak naprawdę
        chyba takiego jednego nie ma. Chodziło mi tylko o jeden z przejawów jego
        pisarstwa, a mianowicie o sposób, w jaki jego opisy oddziaływują na moją
        wyobraźnię i jak dalece pozwalają mi wejść w przedstawiany świat.
        Mam jeszcze wielu innych "bogów literatury", których cenię wcale nie mniej od
        Maqueza, z Kunderą na czele, ale oni grają już na innych moich odczuciach,
        upodobaniach i potrzebach podczas odbioru literatury.
        Swoją drogą jestem ciekawa, czy są osoby, które wielbią tylko jednego pisarza i
        nikogo więcej, to byłoby chyba straszne, zwłaszcza gdyby np. pisarz był mało
        płodny i umarł młodo.Buuu!
        • Gość: itek Re: "Życie jest opowieścią" Marqueza IP: *.pomorzany.v.pl 28.01.05, 19:20
          Czyzby pisarstwo Kundery nie oddzialywalo na Twoja wyobraznie i nie pozwalalo
          wejsc w opisywany przez niego swiat? Wlasnie tego nie rozumiem-piszesz o jakiejs
          teorii strun :) -rozwin prosze.
          • Gość: daria13 Re: "Życie jest opowieścią" Marqueza IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.01.05, 12:23
            Porównałabym to do stosunków damsko-męskich. Jeden mężczyzna potrafi zauroczyć
            zmysłowo, jest męski i ma w sobie to "coś", ale inny jest elokwentnym
            intelektualistą i rozmowa z nim dostarcza mnóstwa satysfackcji duchowej.
            Podobnie mam z pisarzami; z Marquezem przeżywam przygodę bardziej zmysłową, a
            z Kunderą intelektualną.Obie te przyjemności lubię chyba w równym stopniu. Może
            zbyt emocjonalnie podchodzę do lektur?
            • Gość: itek Re: "Życie jest opowieścią" Marqueza IP: *.pomorzany.v.pl 29.01.05, 15:43
              Jesli chodzi o stosunki damsko-meskie to nie jest chyba tak (przynajnmniej w
              moim przypadku), ze druga strona oddzialywuje jednostronnie- wylacznie zmyslowo,
              wylacznie intelektualnie czy wylacznie jakkolwiek inaczej. W przypadku ksiazek
              jest chyba podobnie. Proby scislego zdefiniowania i ubrania w slowa naszych
              wrazen narazone sa na katastrofalne uproszczenia zwiazane z tego typu
              klasyfikacja, co z kolei moze byc razace dla sluchaczy :)
              • Gość: daria13 Re: "Życie jest opowieścią" Marqueza IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.01.05, 17:44
                Czy nigdy nie miałeś(łaś) tak, że wygląd i sposób poruszania się, bycia
                osobnika płci przeciwnej budził w Tobie zachwyt, ale jak tylko otwierał usta
                czar pryskał i odwrotnie, mały brzydal w okularach jak musztardówki mówił tak
                barwnie i zajmująco, że chciałoby się, żeby nigdy nie przestawał. Oczywiście
                takie porównanie jest karkołomnym uogólnieniem, ale ja jednak wciąż widzę
                analogie.Czytając Marqueza daję się w pierwszej chwili uwieść plastyczności
                jego opisów i zmysłowości słowa, lecz później zaczynam odbierać też idee
                zawarte w jego prozie i dokonuję przemyśleń na ich temat; u Kundery wciąga mnie
                przede wszystkim przygoda intelektualna, jego filozofia i prawdy o ludziach i
                świecie, w jakim żyjemy. Co nie znaczy, że mnie nie jest w stanie wzruszyć;
                czytająć scenę śmierci Karenina w Nieznośnej lekkości bytu, płakałam jak bóbr.I
                znów ta analogia do stosunków; brzydki okularnik potrafi tak oczarować swoim
                intelektem i mądrością, że przestaję zwracać uwagę na mankamenty jego urody i
                mogę się w nim zakochać bez pamięci. Choć w odwrotną stronę to już znacznie
                trudniej; adonisowaty głupek chyba nigdy nie zdobyłby moich uczuć. Tu dobrym
                przykładem mógłby być Cohelo, ale chyba trochę pojechałam, bo ten raczej niczym
                nie jest w stanie zaimponować.
                Wiem, że bardzo upraszczam i rzeczywiście definicje naszych wrażeń z lektury są
                bardzo trudne, ale głównie w tym celu wypowiadamy się przecież wszyscy na tym
                forum, oczywiście nie licząc pieniaczy okołołysiakowych (razem czy osobno?).
                Przepraszam, jeśli kogoś uraziłam uproszczeniami i pozdrawiam.
                • Gość: itek Re: "Życie jest opowieścią" Marqueza IP: *.pomorzany.v.pl 29.01.05, 19:21
                  Roznie sie od Ciebie w temacie stosunkow d-m, gdyz nie porafie oddzielic sfery
                  zmyslowej i intelektualnej (one u mnie nachodza na siebie),a czar na mnie nie
                  dziala dopoki nie mam wystarczajacej ilosci danych :)
                  Roznie sie tez w odbiorze Kundery i Marqueza.
                  Uwazam, ze mimo duzych roznic o charakterze II rzednym maja wiele wspolnego i te
                  wspolne elementy/cechy najbardziej mnie pociagaja (cenie obydwu): poczucie
                  absurdu istnienia (lecz nie nihilizm), wszechogarniajacy wplyw fatum, ironia,
                  przekonanie o duzej mocy milosci, bogactwo postaci kobiet (Marquez, Kundera) i
                  mezczyzn (Kundera), krytycyzm w stosunku do spoleczenstwa (i nie tylko), etc.
                  Plastyczne opisy morawskiego miasteczka czy kolumbijskiej wioski sa dla mnie
                  elementami III rzednymi ich tworczosci.
                  Tak w ogole to uwazam, ze wylapywanie podobienstw jest zajeciem duzo
                  pozyteczniejszym niz skupianie sie na roznicach (tak w zyciu jak i w
                  literaturze). Pozdrawiam :)


                  • Gość: daria13 Re: "Życie jest opowieścią" Marqueza IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.01.05, 20:19
                    I znów nie do końca mnie zrozumiałeś. Użyłam takich porównań dla rozjaśnienia
                    tematu o odbiorze książek. Oczywiście zarówno w stosunkach d-m, jak i w
                    literaturze idealnie jest kiedy obie sfery "nachodzą na siebie", o co niestety
                    nie jest łatwo.Zgadzam się z Tobą co do oceny wartości książek Panów M. i K. w
                    stu procentach.Bardzo celnie wyłapałeś podobieństwa. Brawo. Ale mi chodziło o
                    wyeksponowanie emocjonalnego podejścia (mojego osobistego) do twórczości tych
                    pisarzy i tego, co w nich ujmuje mnie w pierwszym rzędzie.
                    Myślę, że właśnie oni są idealnymi przykładami na łączenie w swoich książkach
                    wszystkich elementów, zmysłowych i intelektualnych w takich proporcjach, że
                    lektura każdej ich książki jest wspaniałym doznaniem dla czytelnika. I za to
                    ich kocham !!!! Szkoda, że facetów, którzy łączą wszystkie pożądane cechy jak
                    na lekarstwo;).
                    Nie zgadzam się z Tobą, że plastyczne opisy są cechą III rzędną. To bardzo
                    istotny element, bez którego większość książek byłaby pozbawiona barwy.

                    Życie jest opowieścią już czytałeś? Coś mi mówi, że jesteś facetem. Masz bardzo
                    racjonalne podejście.Pozdrawiam ciepło.
                    • Gość: itek Re: "Życie jest opowieścią" Marqueza IP: *.pomorzany.v.pl 29.01.05, 21:42
                      1.Facetow/kobiet z pozadanymi cechami jest na lekarstwo, bo swiat istot
                      doskonalych musialby byc w najlepszym razie strasznie nudny :) (jedynymi
                      niedoskonalosciami bysmy byli w nim my sami).
                      2.Tak, opisy u Marqueza i Kundery to tlo/barwa przedstawianej egzystencji. Mnie
                      interesuje jednak bardziej stosunek do zycia niz samo zycie.
                      3.Zycie jest opowiescia jeszcze nie czytalem, ale przymierzam sie (cala reszte
                      mam za soba z wyjatkiem ostatniej ksiazeczki o brzydkim tytule :)-
                      nieprzetlumaczonej jeszcze). Jak oceniasz ta ksiazke na tle innych jego
                      dziel.Mnie bardziej podoba sie wczesniejszy Marquez (tak gdzies do Kroniki
                      zapowiedzianej smierci wlacznie). Zla godzina to dla mnie arcydzielo (ulubiona).
                      Tak, jestem, jak to ujmujesz 'facetem' :)
                      Pzdrawiam


                      • Gość: daria13 Re: "Życie jest opowieścią" Marqueza IP: *.crowley.pl 31.01.05, 11:54
                        Przepraszam za długie milczenie, ale spędzając całe dnie przed komputerem w
                        tygodniu, w niedzielę staram się trochę od niego odpocząć.
                        Wcale nie zależy mi na tym, żeby świat zaludniali osobnicy doskonali, bo
                        rzeczywiście byłoby nudno a i samej daleko mi do ideału:)Chodziło mi tylko o
                        to, że fajnie by było gdyby można było czasami spotkać kogoś, kto będzie budził
                        emocje zarówno intelektualne jak i zmysłowe, niech by sobie nawet i miał krzywe
                        nogi, albo jakieś drobne przywary.
                        Może źle Cię zrozumiałam, ale z Twoich wypowiedzi wynika, że ważniejsza jest
                        dla Ciebie treść niż forma. Dla mnie jednak forma jest co najmniej tak ważna
                        jak treść. W swoim czasie zaczytywałam się w książkach egzystencjonalistów, a
                        moją ulubioną powieścią były Mdłości Sartre'a, w których umówmy się niewiele
                        się działo, ale za to jaka Forma!
                        Życie jest opowieścią jest mimo formy autobiograficznej typową powieścią
                        Marqueza, równie barwną i malowniczą, co pozostałe, tylko napisana chyba z
                        większą swadą i swobodą.Na pewno nie rozczarowuje. Widać z niej jasno, że wiele
                        książek Marqueza jest pisanych z autopsji.Tamtejszy obszar kulturowy obfituje w
                        taką ilość dla nas niewyobrażalnie egzotycznych postaci, zjawisk i postaw, że
                        wystarczy je opisać niemal bez ubarwiania, żeby wciągnąć czytelnika bez reszty.
                        Nie dzielę Marqueza na wcześniejszego i późniejszego, bo dla mnie każda jego
                        książka to przygoda, może jestem trochę bezkrytyczna, ale tak już mam. Nie
                        odbieram u niego żednego spadku formy, tak jak to miało miejsce np. u
                        Vonneguta, niestety.
                        To ciekawe, ale po przeczytaniu Twojego pierwszego posta, myślałam, że będę
                        miała do czynienia z zajadłym przeciwnikiem prozy Marqueza, a tu proszę jaka
                        miła niespodzianka! Jesteś chyba nawet lepiej zorientowny w jego prozie niż ja,
                        bo większość jego książek czytałam tak dawno, że sporo szczegółów mi już
                        umknęło, np. chronologia powstawania jego książęk, ale lektura
                        autobbiograficznego Życia z pewnością mi wiele przypomni.
                        Szkoda tylko, że zostaliśmy sami w tej miłej wymianie zdań; myślałam, że jest
                        więcej entuzjastów ostatniej twórczości Marqueza, ale i tak bardzo mi miło :o)
                        Pozdrawiam.
                        • Gość: itek Re: "Życie jest opowieścią" Marqueza IP: *.pomorzany.v.pl 31.01.05, 17:59
                          Fajnie, znowu przeczytac Twoj post :)
                          Odnosnie wagi tresci i formy, to poslugujac sie Twoja definicja powiem, ze dla
                          mnie tresc jest co najmniej tak wazna jak forma. Koszmarem jest dla mnie
                          czytanie ksiazki dla samej formy- cos mi mowi, ze wspolczesni polscy autorzy
                          cierpia z reguly na te przypadlosc. Jednak w mojej poprzedniej wypowiedzi nie
                          mialem na mysli rozroznienia miedzy forma i tescia, lecz miedzy opisem zycia
                          bohaterow jakies powiesci (to tzw. "dzianie sie"- co jest dla mnie mniej
                          interesujace), a przekazem stosunku do tego zycia autora (co jest dla mnie o
                          wiele ciekawsze).
                          Zaintrygowalo mnie wyrazenie, ze M. napisal te nowa ksiazke "chyba z większą
                          swadą i swobodą"- toz przeciez (wg mnie) tych cech to mu nie brakuje :)
                          Ja rowniez ksiazek M. ostatnio nie czytalem, ale nie sposob ich zapomniec.
                          Z tego co napisalas wnioskuje,ze duze znaczenie ma dla Ciebie zmyslowy opis
                          swiata (tego co co mozemy zobaczyc, uslyszec, powachac).
                          Z licznej listy ksiazek, zawierajacych tego typy opisy polecam bardzo moja
                          ulubiona -Lampart, Tomasiego di Lampedusy. Rzecz dzieje sie na Sycylii pod
                          koniec XIXw., ukazuje przeksztalcenie sie starego swiata w nowy, a opisy Sycylii
                          (jej przyrody, ludzi, palacow, komnat) sa moim skromnym zdaniem zniewalajace
                          (jest w tej prozie cos z Marqueza i cos z Czarodziejskiej gory Manna)- jesli nie
                          znasz to- naprawde warto.

                          Pozdrawiam


                          • Gość: daria13 Re: "Życie jest opowieścią" Marqueza IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.01.05, 19:33
                            Wielkie dzięki. Lamparta nie czytałam, ale przypominam sobie bardzo mgliście
                            stary film pod tym tytułem z Burtem Lancasterem i Claudią Cardinale (nie
                            pamiętam ja to się pisze,sorry).Wiem, że akcja była osadzona w tym samym
                            okresie, więc podejrzewam, że była to ekranizacja powieści przez Ciebie
                            opisywanej i z tego co pamiętam było to znane, ważne dzieło w historii
                            kinematografi.Książkę przeczytam na sto procent.
                            O Życiu Marqueza powiedziałam, że napisał ją z większą swadą i swobodą z
                            naciskiem na "większą", bo choć obu tych cech nie brakuje w jego prozie, to
                            akurat te rzuciły mi się w oczy podczas lektury Życia.
                            Starając się przypomnieć sobie prozę, której nastrojowość i plastyka przenosi
                            nas całych w opisywaną rzeczywistość zupełnie zapomniałam o prozie Prousta. Co
                            prawda nie zmogłam jeszcze wszystkich tomów W poszukiwaniu straconego czasu,
                            ale czytając opisy Combray oddychałam jego atmosferą (przepraszam za lekki
                            patos:)
                            Z książek opisujących zmysłowość na pewno nietypową książką (nie tylko dlatego,
                            że najważniejszym zmysłem jest w niej węch) jest Pachnidło Patrika Suskinda.
                            Nie jest to literatura może najwyższych lotów, ale robi duże wrażenie. Jeśli
                            czytałeś jestem ciekawa, czy Ci się podobało. Ja przeżyłam ją dość mocno, ale
                            nie wiem czy polecać, bo jej lektura nie zawsze jest przyjemna.
                            Pozdrawiam ciepło:)
                            • Gość: itek Re: "Życie jest opowieścią" Marqueza IP: *.pomorzany.v.pl 31.01.05, 22:30
                              Ekranizacja Lamparta jest wg mnie nieudana (nie pomogly slawne nazwiska rezysera
                              i aktorow,tego pewnie nie da rady dobrze zekranizowac- ta powiesc jest za gesta-
                              tak jak nie wyobrazam sobie np. udanej ekranizacji Milosci w czasach cholery),
                              powiesc jednakze to prawdziwa perla literatury.
                              Pachnidlo znam, to wg mnie dobra powiesc rozrywkowa z fajnym klimatem XVIII
                              wiecznego Paryza, z rozbudowanym watkiem zapachowo-wechowym. Nawiasem mowiac
                              Lampedusa tez nie stroni od opisow zapachow (tych pieknych i tych wstretnych).
                              Co do Prousta to czytalem tylko o perypetiach Swanna, uznaje jego wielkosc choc
                              osobiscie lubie rzeczy mniej wystylizowane, a bardziej meskie (tutaj nasuwa mi
                              sie porownanie Prousta z Celinem, ktorego styl jest dosc niechlujny, a jednak
                              uwazam Celina za pisarza co najmniej tak dobrego jak Proust).
                              Odnosnie innych dziel sensualnych to przypominam sobie jeszcze Dolne Issy- z
                              opisami przyrody oraz rozmaitymi swirami i zanurzonym w tym Tomaszem. Co o niej
                              sadzisz?
                              Pozdrawiam
                              • Gość: daria13 Re: "Życie jest opowieścią" Marqueza IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.02.05, 17:45
                                Itku, wstyd mi się przyznać, ale Doliny Issy nie czytałam. Chyba przegapiłam
                                okres, w którym się czyta Iwaszkiewicza (tak jak w odpowiednim po temu momencie
                                nie przeczytałam Ani z Zielonego Wzgórza i pewnikiem już tego nigdy nie zrobię,
                                bom za stara).W czasie, kiedy czyta się Iwaszkiewicza zaczytywałam się w
                                egzystencjonalistach francuskich z Sartrem i Camusem na czele do tego Kafka,
                                Becket i Ionesco, więc Iwaszkiewicz jawił mi się wówczas, za przeproszeniem,
                                karłem literackim (cóż, w tym wieku człowiek ma nadmiernie rozwinięty zmysł
                                krytyczny). Potem na wiele lat utknęłam w realiźmie magicznym; czytałam oprócz
                                Marqueza i Cortazara, wszystko co było w bibliotece z tego kręgu kulturowego i
                                pamiętam, że wiele z przeczytanych wówczas pozycji, nawet mniej znanych twórców
                                było naprawdę dobrych (kocham do tej pory tytuł jednej z nich: Siempre la
                                muerte, su passo breve, czyż nie cudowne:)?
                                A pozniej, w doroslym, samodzielnym zyciu mialam fazę {tylko sie nie smiej)
                                dobrej odmiany fantasy i najlepszej z mozliwych science fiction - Philip Dick.
                                Ale i to minelo {na szczescie). Boję się, ze teraz jestem juz trochę za stara,
                                zeby wracac do Iwaszkiewicza, jak myslisz?
                                • Gość: itek Re: "Życie jest opowieścią" Marqueza IP: *.pomorzany.v.pl 01.02.05, 18:26
                                  Doline Issy napisal Milosz- to lektura obowiazkowa dla milosniczki zmyslowych
                                  opisow swiata :)
                                  Pozdrawiam
                                  • Gość: daria13 Re: "Życie jest opowieścią" Marqueza IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.02.05, 19:52
                                    Nie jesteś sobie w stanie wyobrazić jak sromotnie czuję się zawstydzona. Nie
                                    pamiętam, kiedy ostatnio dałam taką plamę. Zupełnie nie rozumiem, jak mogło mi
                                    się tak przestawić we łbie. Hańba. Pozostaje mi jedynie pocieszać się, że
                                    każdemu czasami może się coś zakodować w głowie z błędem.
                                    Miłosza czytałam jedynie poezję i Pieska przydrożnego, Doliny Issy jeszcze nie
                                    czytałam, ale bezwzględnie to nadrobię, dzięki Twojej rekomendacji.
                                    Pytanie co do Iwaszkiewicza pozostaje w mocy, oczywiście jeśli nie odwrócisz
                                    się ode mnie z odrazą po tak sromotnej pomyłce.
                                    Skruszona D.
                                    • Gość: itek Re: "Życie jest opowieścią" Marqueza IP: *.pomorzany.v.pl 01.02.05, 20:39
                                      Iwaszkiewicza zupelnie nie znam, nie bede sie wiec wypowiadal i jesli o mnie
                                      chodzi to nie mam zamiaru zmienic tego stanu rzeczy (brak czasu).
                                      Nie musisz sie czuc zawstydzona faktem, ze pokielbasil sie Tobie autor Doliny,
                                      bo jej nie czytalas (ksiazki, ktorych nie czytalismy sa jak ludzie, z ktorymi
                                      nie rozmawialismy, mozmy ich sobie pomylic ;) ). A odnosnie Doliny-to jest przed
                                      Toba fascynujacych i nieznanych 250str.-zazdroszcze tego Tobie.
                                      Pozdrawiam
                                      • Gość: daria13 Re: "Życie jest opowieścią" Marqueza IP: *.crowley.pl 02.02.05, 16:20
                                        Ufff! Nie wyobrażasz sobie jak mnie ucieszył Twój post. Miałam bardzo poważne
                                        obawy, czy się jeszcze do mnie odezwiesz po moim tak strasznym blanażu. Byłbyś
                                        w pełni usprawiedliwiony, ale okazałeś się nadzwyczajnie wyrozumiały i za to
                                        dzięki.Do późnych godzin nocnych paliły mnie jeszcze policzki ze wstydu;).Nie
                                        wiesz jak mi ulżyło, boć pomylić naszego Noblistę z Iwaszkiewiczem to jednak
                                        straszny wstyd.
                                        Co do Iwaszkiewicza to też mi ulżyło, bo jakoś nigdy mnie nie pociągał, a po
                                        tej krótkiej wymianie opinii, myślę że mogę polegać na Twoim zdaniu.
                                        Jestem ciekawa, czy czytasz wyłącznie literaturę nazwijmy to umownie "wysokich
                                        lotów", czy też czasami dla relaksu czytasz coś lżejszego kalibru, jesli tak to
                                        z jakiego gatunku?
                                        Ciepło pozdrawiam:)
                                        • Gość: itek Re: "Życie jest opowieścią" Marqueza IP: *.pomorzany.v.pl 02.02.05, 18:29
                                          Dla relaxu czytam ostatnio ksiazki popularno-naukowe :) (np.Piekno Wszechswiata
                                          czy Hiperprzestrzen).
                                          Lubie tez poczytac dobry amerykanski/angielski kryminal np.Chandlera (ale
                                          latem)- nie wiem tylko czy sie on sie miesci w lit. wysokich czy nizszych lotow.
                                          Poza tym lubie np.Lema, Kapuscinskiego, biografie L.Armstronga i wiele innych.
                                          Pozdrawiam
                                          • Gość: daria13 Re: "Życie jest opowieścią" Marqueza IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.02.05, 20:09
                                            O to chyba sobie za dużo nie pogadamy. Z wymienionych autorów lubię jedynie
                                            Lema, ale nie czytałam go już wieki. Do kryminałów jakoś nigdy się nie
                                            przekonałam. W literaturze lekkiej poszłam zdecydowanie,jak już wsponmiałam, w
                                            stronę dobrej fantasy (Tolkien i Ursula Le Guine)a przede wszystkim science
                                            fiction, najchętniej w wykonaniu Dicka, którego jestem wielką fanką. Duże
                                            wrażenie zrobiły na mnie ostatnio Kroniki Marsjańskie Bradburego, no i
                                            oczywiście Huxley. Ostatnio jednak na szczęście wróciłam do fazy czytania
                                            rzeczy nieco ambitniejszych, bo mam uczucie utraty czasu podczas czytania zbyt
                                            lekkich lektur.Po pierwszym Pratchecie sobie odpuściłam. Choć niektórych z
                                            wymienionych tu autorów można by było w zasadzie obronić przed zarzutem
                                            zbytniej lekkości (niektórzy np.twierdzą,że Dick dawno został już wyniesiony na
                                            literacki parnas).
                                            Jeśli znasz jakichś pisarzy przeze mnie wymienionych, podziel się proszę
                                            wrażeniami.
                                            A tak z innej beczki. Czytałeś może Coetzee? Jeśli tak, to proszę o opinię, bo
                                            przymierzam się do niego, ale znam bardzo skrajne opinie. Choć po lekturze
                                            recenzji Wieku żelaza w GW mam wielką ochotę. Doradź, proszę.
                                            Ciepłe pozdrowienia spod grubej warstwy śniegu:)
                                            • Gość: itek Re: "Życie jest opowieścią" Marqueza IP: *.pomorzany.v.pl 02.02.05, 21:12
                                              Coetzee to moim zdaniem znakomity pisarz.Znam Hanbe,od ktorej proponuje zaczac z
                                              nim znajomosc, Czekajac na barbarzyncow,Mistrza z Petersburga (Dostojewski),
                                              dolujacy fragment Wieku zelaza. To wg mnie taka meska, angloamerykanska proza
                                              majaca cos z Faulknera, cos z Conrada, cos z Becketta, b.bliska zycia, dlatego
                                              miejscami wrecz nieprzyjemna, b. analityczna, duzo tutaj powagi i pesymizmu
                                              (chwilami ma sie wrazenie,ze za duzo). W sumie trzeba przeczytac, zeby miec
                                              wlasne zdanie. Ja b.polecam, bo lubie ten typ literatury. Moje wrazenia nie sa
                                              swieze, bo czytalem go juz jakis czas temu.

                                              Tolkiena znam Hobbita- super rozrywka, czytajac to ma sie wrazenie przebywania w
                                              merry old england ;). Jednak LOTR znam juz tylko z kina- b. dobra rozrywka.

                                              Jesli nie probowalas Chandlera, sprobuj Dlugie pozegnanie- gwarantuje dobra
                                              zabawe :)

                                              Z s-f cenie jeszcze Inwazje jaszczorow Capka (antyutopia) i podobne Brand New
                                              World Huxleya, 1984 i Folwark Orwella (Orwell to mim zdaniem genialny,
                                              niedoceniany dzis u nas pisarz-znasz jakies jego rzeczy?)

                                              Pozdrawiam
                                              • Gość: daria13 Re: "Życie jest opowieścią" Marqueza IP: *.crowley.pl 03.02.05, 10:41
                                                Orwell to klasyka i lektura obowiązkowa. Oczywiście, że czytałam, oprócz przez
                                                Ciebie wymienionych jeszcze świetną Córkę proboszcza, doskonałe studium
                                                obyczajowe ówczesnych stosunków społeczno-oświatowych.Nie wyobrażam sobie, żeby
                                                człowiek aspirujacy do miana inteligenta nie czytał Orwella i chyba nie odnoszę
                                                wrażenia, żeby u nas był niedocniany, choć może w młodym pokoleniu tak, nie mam
                                                rozeznania.Orwell chyba jako pierwszy wprowadził do literatury teorię Wielkiego
                                                Brata, która później była już tylko przetwarzana i ubierana co najwyżej w inne
                                                słowa i otoczki, już nigdy niestety nie tak wyraziście i przejmująco.
                                                Dzięki za opinię o Coetzee. Z pewnością przeczytam, bo nie mam nic przeciwko
                                                literaturze "nieprzyjemnej i bliskiej życia", bo to zawsze pobudza do myślenia
                                                i głębszych refleksji, śmieszą mnie ludzie zarzucający danemu pisarzowi zbytnią
                                                dosadność, życie z reguły nie jest przyjemne. Mnie nawet Bukowski nie
                                                odstraszył, a ten jak mało kto jest dosadny, jedynie ciężko mi zdzierżyć
                                                inwektywy, bo mam wrodzoną niechęć.Znasz jego prozę?
                                                Dzięki Twoim postom mam już ustawione lektury na dłuższy czas, wielkie dzięki!
                                                Nie będę musiała buszować po bibliotece bez wyraźnych wytycznych, bo często
                                                zajmowało mi to zbyt wiele czasu.Po Chandlera też na pewno sięgnę.
                                                Z Twoich postów wynika, że czytasz jednakowoż zdecydowanie klasykę, bo nawet z
                                                gatunków mniej ambitnych sięgasz po klasyków. Ja ze swojej strony polecam Ci
                                                coś może mniej znanego, z zupełnie innej bajki, ale dla rozreflektowania
                                                intelektualnego naprawdę smakowite. Chodzi mi mianowicie o dwóch Francuzów
                                                Borisa Viana, z jego cudowną Jesienią w Pekinie na czele i opowiadania Rolanda
                                                Topora.Cudowny, błyskotliwy i wbrew pozorom bardzo inteligentny
                                                purenonsens.Gorąco polecam.
                                                Trochę się rozpisałam i muszę zrobić przerwę. W następnym odcinku opowiem Ci o
                                                Dicku, bo to moja wielka fascynacja.
                                                Pozdrawiam
                                                • Gość: itek Re: "Życie jest opowieścią" Marqueza IP: *.wi.tuniv.szczecin.pl 03.02.05, 14:53
                                                  Ciesze sie, ze masz takie zdanie o Orwellu- dla mnie bomba to jego wspomnienia
                                                  z wojny domowej w Hiszpanii- W holdzie Katalonii- najlepsza jego rzecz oraz
                                                  jeden z najlepszych reporazy w ogole. Jesli nie znasz to koniecznie, ale to
                                                  koniecznie przeczytaj. Pisalem, ze jest nieznany, bo np. na tym forum jest
                                                  nieobecny. Bukowskiego znam- Z szynką raz- bez rewelacji dla mnie. Jestem za to
                                                  zdeklarowanym wielbicielem Hemingwaya- pisze pieknie o pieknie istnienia,
                                                  przyrodzie, trudzie i mestwie zycia. Polecam Tobie goraco jego wspomnienia z
                                                  pobytu w latach 20-ych w Paryzu- znajdziesz sie tam rowniez, dzieki magii
                                                  literatury, wsrod jego przyjaciol znanych (Scott Fitzgerald, Gertruda Stein) i
                                                  nieznanych- cudo! Btw, co jego znasz i co o nim sadzisz?
                                                  Czekam na opowiesc o Dicku.
                                                  Pozdrawiam :)
                                                  • Gość: daria13 Re: "Życie jest opowieścią" Marqueza IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.02.05, 20:28
                                                    Obawiam się, że będę musiała znów Cię nieco rozczarować, ale nie znam dobrze
                                                    Hemingwaya z dwóch powodów.Po pierwsze nie wpasował się jakoś w moje fazy
                                                    fascynacji literackich, a po drugie zraziłam się trochę do niego po
                                                    przeczytaniu Pożegnania z bronią, ponieważ (i to być może uznasz za
                                                    bluźnierstwo) zabrakło mi w jego prozie choćby minimalnej dawki pierwiastka
                                                    magii lub surrealizmu, a jest to czynnik, który w moim przypadku powinien
                                                    znaleźć się w powieści, żeby nadać jej odpowiedni smak. Po za tym nie lubię
                                                    powieści o miłości, zwłaszcza,gdy jest w rodzaju: "tak bardzo się kochają, ale
                                                    zły świat ich rozdziela". Jeśli już miłość musi być ważnym wątkiem książki,
                                                    lubię żeby była to miłość lekko pokręcona, bardziej skomplikowana
                                                    charakterologicznie. Mistrzem niedoścignionym w opisywaniu tego stanu jest
                                                    wciąż dla mnie Kundera i mimo, że w jego powieściach też, może oprócz fatum,
                                                    nie ma za dużo magii, ale za to ich lektura jest dla mnie wyzwaniem
                                                    intelektualnym. Niestety w Pożegnaniu z bronią nie znalazłam nic takiego.Sorry.
                                                    Podejrzewam, że być może zaczełam czytanie Hemingwaya od nie najlepiej dobranej
                                                    pozycji i niepotrzebnie się zraziłam. Jeśli tak jest, doradź proszę, co mam
                                                    przeczytać w pierwszej kolejności, żeby polubić Hemingwaya.
                                                    Niestety nie opowiem Ci dzisiaj o Dicku, bo chcę zrobić to jak najwnikliwiej, a
                                                    teraz niestety wzywają mnie inne obowiązki.Jutro tez chciałabym Ci zadać
                                                    pytanie o książkę na podstawie której oglądałam wczoraj świetny film, ale o tym
                                                    też muszę się trochę rozpisać, więc do jutra, jeśli nie obrazisz się na mnie za
                                                    brak entuzjazmu co do H.
                                                    Życzę dobrej nocy :)
                                                  • Gość: itek Re: "Życie jest opowieścią" Marqueza IP: *.pomorzany.v.pl 03.02.05, 23:44
                                                    Hemingwaya zacznij od wspomnien z Paryza-Ruchome swieto-jest w nich magia, Hem
                                                    odslania sie tam jak nigdzie indziej, napisal je niedlugo przed smiercia-
                                                    fascynujaca jest dla mnie dwuwarstwowosc tych wspomnien- jest tam jakby dwoch
                                                    narratorow- jeden mlody, biedny, lekkoduch(na pozor) i szczesliwy oraz drugi
                                                    stary, bogaty,powazny (na pozór) i nieszczesliwy. Jak sie czyta jakikolwiek
                                                    rozdzial to ma sie wrazenie, ze opowiada ten mlody, zanurzony w opisywanych
                                                    wydarzeniach, az tu raptem natrafiamy na zdanie, ktore musial napisac stary. Te
                                                    zdania starego, z reguly podsumowujace jakis dluzszy opis mlodego sa
                                                    knockoutujace, ciezko czytac dalej, trzeba ochlonac.
                                                    Pozegnanie z Bronka :) rzeczywiscie nie jest najlepszym pomyslem do rozpoczecia
                                                    z nim znajomosci- to jest przede wszystkim ksiazka antywojenna.
                                                    Mozesz tez spobowac czytac opowiadania, niektore z nich traktuja o pokreconej
                                                    milosci, np.The short happy life of F.Macomber, wiele z nich jest doskonalych.
                                                    Poza tym znakomita jest powiesc Slonce tez wschodzi-tematem jej jest m.in.bad
                                                    love. Jest jeszcze b. ciekawy Rajski ogrod- opowiadajacy o skomplikowanych
                                                    relacjach erotycznych pomiedzy dwoma paniami i panem (we wszystkich mozliwych
                                                    kombinacjach). O klasyce- Stary czlowiek i morze nie powiem nic, oprocz tego,ze
                                                    warto. W ksiazkach H. zawarta jest duza wrazliwosci na piekno zycia, on do mnie
                                                    trafia, jego sposob opisu bardzo mnie rusza-konkretny az do bolu. O Hemie
                                                    moglbym tak jeszcze dlugo, ale starczy, bo juz pozno.

                                                    Pozdrawiam
                                                  • Gość: daria13 Re: "Życie jest opowieścią" Marqueza IP: *.crowley.pl 04.02.05, 13:04
                                                    Ojej, kiedy ja zdołam to wszystko przeczytać. Lista wydłuża się coraz bardziej.
                                                    Dzięki.
                                                    A teraz o Philipie K. Dicku. Kluczem do jego twórczości jest przede wszyskim
                                                    jego biografia. Facet cierpiał na ciężkie choroby psychiczne, głównie na coś co
                                                    kiedyś nazywało się stanami depresyjno-maniakalnymi (nie wiem komu to
                                                    przeszkadało, bo nazwa ciekawa) a teraz uczenie nazywa się to chorobą afektywną
                                                    dwubiegunową.Po za tym liczne fobie z agarofobią na czele. Do tego był
                                                    uzależniony mocno od różnych dragów, ale to w okresie, w jakim żył było akurat
                                                    normą, zresztą większość wielkich tak miała. Ciekawostką jest fakt utraty
                                                    siostry-bliźniaczki w okresie wczesnoniemowlęcym, co ponoć silnie odbiło się na
                                                    jego psychice i motyw rozdzielenia bliźniąt często przewija się w jego
                                                    pisarstwie.Dick dla wyrażenia siebie wybrał formę science-fiction i wszystkie
                                                    jego książki drukowane w okładkach z grafiką tego gatunku wykluczały zauważenie
                                                    przez poważnych krytyków i odbiorców. A wielka szkoda.O ile nie jestem
                                                    specjalną entuzjastką czytania biografi, to jego biografię pt.Boże inwazje
                                                    autorstwa niejakiego Sutina przeczytałam z wypiekami na twarzy. Ty zdaje się
                                                    lubisz biografie, więc polecam.
                                                    Najbardziej chyba frapujacym zjawiskiem w życiu i co za tym idzie twórczości D.
                                                    jest opis szeregu mistycznych wizji , jakich doznał w 1974 r.W objawieniach
                                                    tych słyszał tajemnicze głosy, widział promienie światła, tajemne znaki a nawet
                                                    obraz starożytnego Rzymu.Byłam swojego czasu pod ogromnym wrażeniem podczas
                                                    lektury opisującej to wszystko jego książki Valis. Nigdy wcześniej ani póżniej
                                                    nie dostawałam takiego bólu głowy, dosłownie, jak wtedy kiedy próbowałam
                                                    zrozumieć treść przesłań zawartych w Valisie. I choć brzmi to może nieco
                                                    zniechęcająco, to w moim przypadku było to niezwykle pociągające i frapujące
                                                    doznanie. Dla mnie bomba.
                                                    Jego twórczość jest w moim odczuciu wyjątkowo oryginala i niepowtarzalna.
                                                    Większość książek rozsadza od wewnątrz szaleństwo . D. jest prekursorem
                                                    większości, potem już tylko przetwarzanych teorii dotyczących czasu, etyki
                                                    człowiek-android, wizji przyszłego świata.Moją ulubioną jego książką jest
                                                    pozycja bardzo mało znana i komentowana Doktor Bluthgeld.To w miom odczuciu
                                                    najbardziej oryginalna, niepokojąca i porażająca wizja świata po globalnej
                                                    wojnie nuklearnej.Nie umiem nawet dobrze wyartykułować, co i dlaczego tak na
                                                    mnie podziałało w tej książce, może to, że była bardzo mroczna i udziwniona.
                                                    Doprawdy nie wiem.To bardzo subiektywne odczucia i boję się polecać akurat tę
                                                    jego pozycję, bo niewprawny (w Diku) czytelnik mógłby się nieco zrazić.
                                                    W sumie Dicka należałoby zacząć chyba od najbardziej znanych jego książek, a
                                                    mianowicie od Ubika, Człowieka z wysokiego zamku i Trzech stygmatów Palmera
                                                    Eldicha.Jeśli kiedyś zdecydujesz się coś z tego przeczytać, będę bardzo ciekawa
                                                    Twojej opinii, bo zachodzi obawa, że dla miłośnika klasyki Dick może być trudny
                                                    do zaakceptowania.
                                                    Jako ciekawostkę powiem jeszcze na koniec, że jeden z najlepszych filmów
                                                    science-fiction Łowca androidów, albo w oryginale Blade runer, był nakręcony na
                                                    podstawie książki D. Czy androidy mogą marzyć o elektrycznych owcach?, o czym
                                                    pewnie wiesz, ale ważną informacją jest to, że książka jest nieporównywalnie
                                                    lepsza i ciekawsza, przede wszystkim psychologicznie niż film, a przecież jest
                                                    to naprawdę pozycja niemal kultowa w kinie nazwijmy to rozrywkowym.
                                                    O D. mogłabym pisać jeszcze, podejrzewam równie długo jak ty o Hemingwayu, ale
                                                    narazie na tym zakończę.
                                                    W następnym poście wrócę jeszcze go pytania o filmie, co awizowałam w
                                                    poprzednim poście, bo teraz niestety znów wzywają obowiązki.
                                                    Do następnego więc!!!
                                                  • Gość: itek Re: "Życie jest opowieścią" Marqueza IP: *.pomorzany.v.pl 04.02.05, 18:21
                                                    Dzieki,za info nt. Dicka. Z jego swiatem zetknalem sie 2 razy-ogladalem Minority
                                                    Report- bez zachwytow, oraz probowalem, kedys Ubika, ale po paru stronach
                                                    odlozylem, bo mnie nie wciagnal. Teraz sprobuje biografie (co prawda wole
                                                    autobiografie- czy Dick napiasal cos takiego?) polecana przez Ciebie. Czy mozesz
                                                    polecic jeszcze jakies Twoje odkrycia, nie koniecznie z dziedziny s-f/fantasy?

                                                    Przypomnialem sobie jeszcze, ze z s-f znam i b.cenie Piknik na skroju drogi,
                                                    zarowno w v.ksiazkowej jak i filmowej, tak jak Solaris (Lema i Tarkowskiego).
                                                    A propos, napisalas wczesniej, ze cenisz Lema, co szczegolnie?

                                                    Pozdrawiam
                                                  • Gość: daria 13 Re: "Życie jest opowieścią" Marqueza IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.02.05, 16:09
                                                    Po kolei. Dick nie napisał autobiografii,jedynie książkę pt. Egzegeza, będącą
                                                    wywiadem z samym sobą na temat jego objawień, ale ja tego akurat nie
                                                    czytałam,więc nie mogę polecić. W sumie Valis to w pewnym sensie opis kawałka
                                                    jego życia, ale to naprawdę trudny orzech do zgryzienia. Boję się polecać, choć
                                                    jeśli nie brak Ci odwagi możesz kiedyś spróbować.
                                                    Lema czytałam tak dawno i to głównie jego wcześniejsze kawałki, że zostało mi w
                                                    głowie tylko kilka tytułów: Obłok Magellana, Astronauci, Eden i moje ulubione
                                                    Dzienniki gwiazdowe. Bardzo cenię zwłaszcza jego poczucie humoru. Czytałam też
                                                    Szpital Przemienienia, który jest moim zdaniem świetnym przykładem, że gdyby
                                                    Lem nie oddał się tak mało znaczącej wśród krytyków s-f na pewno jego twórczość
                                                    byłaby bardzo ceniona, kto wie czy nie pretendowałby kiedyś do Nobla, bo myślę,
                                                    że pisarzem jest naprawdę dobrym, a przy tym znanym myślicielem.Jest bardzo
                                                    znany i ceniony na Zachodzie i gdyby nie pogarda dla gatunku osiągnąłby jeszcze
                                                    więcej. Dick bardzo go cenił.Ja uwielbiam go, jak już powiedziałam za humor i
                                                    dystans do siebie i świata.
                                                    Zastanawiałam się ostatnio, co powoduje, że niektórzy tak zachłanie czytają. W
                                                    moim przypadku jest to głównie potrzeba ucieczki od otaczającej rzeczywistości.
                                                    Kiedy wychodzę z pracy i wkraczam w szarość dookoła, albo co gorsza jestem
                                                    zmuszona do robienia zakupów w tych ohydnych hipermarketach, gdzie szarość i
                                                    pospolitość wprost czasami mnie dławią, a potem jeszcze wsiadam do autobusu(a
                                                    do domu mam dość daleko i dojeżdżam autobusem podmiejskim), w którym szarość na
                                                    mnie włazi ze wszystkich stron, jedyną ucieczką jest ksiązka. Znika cała ohyda
                                                    świata zewnętrznego, a ja zatapiam się w zupełnie innym świecie. Wiem, że
                                                    trochę pojechałam i trochę w tym co piszę za dużo emfazy, ale mniej więcej tak
                                                    to odbieram.Sorry. Dlatego właśnie najbardziej kocham książki albo mocno
                                                    odrealnione, albo przedstawiające inne, odległe miejsca i czasy w sposób
                                                    możliwie jak najwyrazistrzy i plastyczny, albo pozycje przedstawiające czyjeś
                                                    życie w sposób pokręcony, wyszukany i zmuszający do maksymalnego wysiłku
                                                    intelektualnego.Stąd pociąg do surrealizmu, groteski, s-f i fantasy (w
                                                    najlepszym wydaniu) i do takich pisarzy jak Marquez.
                                                    Czytam zachłanie i niemal bez przerwy od szóstego roku życia. Dla mnie bez
                                                    książek konieczność znoszenia ciężaru codziennej egzystencji byłaby chyba nie
                                                    do wytrzymania (znowu ten patos,przeprzszam).
                                                    Ciekawa jestem jak to jest w Twoim przypadku, bo odnoszę wrażenie, że czytasz
                                                    nawet więcej ode mnie.Proszę, podziel się swoimi odczuciami, jeśli masz ochotę
                                                    i jeśli nie jest to dla Ciebie zbyt osobiste.
                                                    W następnym odcinku opowiem Ci o moich innych odkryciach literackich nie
                                                    koniecznie z dziedziny s-f.
                                                    Ps.
                                                    Szkoda, że spotkanie z ekranizacją Dicka zacząłeś od Minority report, bo to
                                                    rzeczywiście słabizna. Obejżyj koniecznie Łowcę androidów. Pikniku na skraju
                                                    drogi nie czytałam, to też muszę w takim razie nadrobić.
                                                    U Ciebie też tak zimno? Pozdrawiam ciepło;)
                                                  • Gość: itek Re: "Życie jest opowieścią" Marqueza IP: *.pomorzany.v.pl 05.02.05, 16:55
                                                    Po kolei. Filmu (ani ksiazki) o ktorym piszesz w przedostatnim poscie nie znam,
                                                    wiec nie mam na ten temat nic do powiedzenia.

                                                    Co do pytania, dlaczego czytam, to nie mam jednoznacznej odpowiedzi.
                                                    Wydaje mi sie, ze nie jest to w moim przypadku ucieczka od szarej rzeczywistosci.

                                                    Wydaje mi sie, ze czytam, glownie po to azeby wzbogacic sie wewnetrznie, zeby
                                                    wlasnie sprostac wyzwaniom rzeczywistosci, czasem azeby zwyczajnie polubic
                                                    autora czy bohatera, zeby zrozumiec kogos/cos czego bym nie rozumial, gdyby nie
                                                    lektura, zwykle zeby utwierdzic sie we wlasnych pogladach lub je zmienic.
                                                    Nie przychodzi mi obecnie nic wiecej do glowy w tym temacie.

                                                    Na dworze zimno, brrr, zima bez sniegu-ciezka sprawa.
                                                    Ale dzien jest coraz dluzszy, a wiosna z kazdym dniem blizej.

                                                    Pozdrawiam cieplo :)
                                                  • Gość: daria13 Re: "Życie jest opowieścią" Marqueza IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.02.05, 18:41
                                                    Tym razem nie czekałam na Twoją odpowiedź, bo akurat teraz mam krótką chwilę
                                                    wolnego czasu, a później obawiam się, że mogę jej już nie znaleźć.
                                                    Chciałam się zapytać, czy widziałeś kiedyś film z 1997 r. Clinta Eastwooda pt.
                                                    Północ w ogrodzie dobra i zła. Film ten oglądałam w tym tygodniu i bardzo mi
                                                    się podobał. W głównej roli występował mój ulubiony Kevin Spacey, a obok niego
                                                    niezły John Cusack. Rzecz działa się w sławnym Sawanah i miała świetną
                                                    atmosferę i koloryt. Poruszone były też dość ważkie problemy i ogólnie film był
                                                    wysmakowany.Niestety nie do końca dla mnie zrozumiały, zwłaszcza, że
                                                    zakończenie było otwarte, co skądinąd dośc lubię w kinie, ale pewne rzeczy
                                                    wolałabym lepiej zrozumieć. Wiem, że film powstał na podstawie książki o tym
                                                    samym tytule niejakiego Johna Bernedta i pomyślałam, że książka mogłąby więcej
                                                    wyjaśnić, a po za tym książki z reguły są jeszcze lepsze niż filmy. Może
                                                    słyszałaeś coś na temat tej książki. Dotarłam do krótkiej notatki na stronie
                                                    Prószyńskiego, który ją wydał, ale trochę rozwalił mnie komentarz samego
                                                    autora, że nie przedstawiał ścisłych faktów, bo zamierzał oddać możliwie
                                                    najwierniej tamte wydarzenia i postaci (książka oparta na faktach).Niezłe,
                                                    prawda? Niemniej jednak może książka jest dobra.
                                                    W następnym odcinku będę chciała podzielić się z Tobą ogólnymi refleksjami na
                                                    temat koniecznośći czytania, ale muszę to przemyśleć, żeby oddać dokładnie moje
                                                    spostrzeżenia i odczucia.
                                                    Pozdrawiam:)
                                                  • Gość: daria13 Re: "Życie jest opowieścią" Marqueza IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.02.05, 19:10
                                                    Przepraszam za długie milczenie, ale mam dzisiaj miłego gościa i nie mogę
                                                    wyrwać się na dłużej. Twoja odpowiedź na temat czytania odpowiada w pełni
                                                    mojemu wyobrażeniu na Twój temat. Bezsprzecznie Twoje motywy są lepsze,
                                                    mądrzejsze i dojrzalsze niż moje. Trochę Ci zazdroszczę.
                                                    Muszę na dzisiaj kończyć, jutro dotrzymam obietnicy wczorajszej, a jeśli Ty
                                                    znajdziesz chwilę czasu, to może z kolei podzieliłbyś się ze mną swoimi
                                                    wrażeniami z lektur Lema.
                                                    Widzę, że Ty też nie lubisz zimy, oby więc do wiosny!
                                                    Pozdrawiam cieplutko
                                                  • Gość: daria13 Re: "Życie jest opowieścią" Marqueza IP: *.crowley.pl 07.02.05, 16:14
                                                    Tak sobie myślę, że to w sumie dobrze, że mamy tak różną motywację do czytania,
                                                    bo przez to czytamy i lubimy książki z różnych pólek i kręgów, co pozwala nam
                                                    wymienić się wrażeniami i rekomendacjami, które czasami mogą być trafione, bo
                                                    oboje jednak mamy raczej ciągoty w dobrym kierunku (mam na myśli poziom
                                                    literacki czytanych lektur).Ja dzięki Tobie może przeczytam więcej książek
                                                    pobudzających do samorozwoju, a Ty z kolei może sięgniesz po coś co pomoże Ci
                                                    trochę się rozreflektować intelektualnie. Autorami, którzy służą do tego
                                                    doskonale są wspomniani już kiedyś przeze mnie Boris Vian i Roland
                                                    Topor.Zwłaszcza Vian jest moim ulubieńcem, bo pod pozorem cudownego i często
                                                    prześmiesznego surrealizmu przemycał w swoich książkach całkiem sporo refleksji
                                                    i obserwacji ludzkich zachowań. Jego książki są mimo pozorów momentami wręcz
                                                    porażająco smutne (zwłaszcza Piana złudzeń i Wyrywacz serc).Bardzo jest tam
                                                    dużo groteski i satyry, purenonsens w najlepszej postaci. Piękne też są tomiki
                                                    opowiadań Opowiastki do pociągu i Pociąg do opowiastek.Tylko to wszystko trzeba
                                                    polubić, a wręcz najlepiej pokochać, tak jak w moim przypadku, żeby w pełni
                                                    docenić.Na początek poleciłabym spróbować od jego najbardziej chyba znanej
                                                    Jesieni w Pekinie.
                                                    Opowiadania Topora są z kolei cudownie groteskowe, z lekkim zabarwieniem
                                                    makabrycznym, co mi niezwykle odpowiada, bo mam pociąg do czarnego humoru. Z
                                                    tym ,że Topor ma chyba mniejszą głębię psychologiczną niż Vian, ale też polecam.
                                                    Jesteś osobą, która sięga po noblistów jak mi się zdaje, ciekawa więc jestem
                                                    czy czytałeś Pianistkę Elfride Jelinek. Jeśli tak, to bardzo mnie interesuje
                                                    Twoja opinia.
                                                    Pozdrawiam:)
                                                  • Gość: itek Re: "Życie jest opowieścią" Marqueza IP: *.pomorzany.v.pl 07.02.05, 18:46
                                                    Dziekuje za rekomendacje.Jesien w Pekinie na pewno sprobuje.

                                                    Jelinek czytalem poczatek Pianistki, ale nie dalem rady (film dalem rady). Nie
                                                    lubie tego typu nihilizmu (w ogole nie przepadam za nihilizmem).
                                                    Z literatury austriackiej natomiast b.polecam Thomasa Bernharda, ktory co prawda
                                                    nie dostal Nobla, ale byl moim zdaniem duzo lepszym pisarzem od Jelinek. Ze dwa
                                                    lata temu wydano u nas jego powiesc Przegrany, taka fikcyjna opowiesc o
                                                    swiatowej slawy pianiscie Glenn'ie Gould'zie (nie wiem czy to jest po polskiemu
                                                    :))-b.ciekawa rzecz traktujaca z jednej strony o genialnosci, poswieceniu, a z
                                                    drugiej o niespelnieniu , rozpaczy. Daje duzo (i dlugo) do myslenia. Smutna i
                                                    perfekcyjna proza.

                                                    Pozdrawiam b.cieplo, na dworze zimno, ciemno i b.wietrznie, strach wyjsc na
                                                    dwor, a trzeba :)

                                                  • Gość: daria13 Re: "Życie jest opowieścią" Marqueza IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.02.05, 20:37
                                                    Druga zmiana, czy pies skamle pod drzwiami? Ja chyba pójdę dzisiaj na okropną
                                                    łatwiznę i wypuszczę swojego do ogródka, dopiero niedawno udało mi się rozgrzać
                                                    nieco przy kominku, jak teraz z nim wyjdę, to znowu będę się trzęsła godzinę.
                                                    Trochę szkoda iglaków, ale w końcu zdrowie ważniejsze.
                                                    Jutro podzielę się wrażeniami z lektury Pianistki, bo mi się udało przeczytać i
                                                    to nawet bez większych oporów.Poza tym przypomniał mi się inny genialny kreator
                                                    nastroju, w dodadku polski, ale o tym też jutro, bo pies nie daje mi spokoju.
                                                    Wabi się trochę pretensjonalnie Frodo.
                                                    Gorące pozdrowienia:)
                                                  • Gość: itek Re: "Życie jest opowieścią" Marqueza IP: *.pomorzany.v.pl 07.02.05, 21:18
                                                    Wrocilem wlasnie basenu.
                                                    Przypomnialem sobie o jeszcze jednej pozycji s-f, ktora znam i ktora daje do
                                                    myslenia-My Zamiatina, antyutopia napisana przed slawnymi ksiazkami-Orwella i
                                                    Huxleya,rownie jak one doskonala, temat-spoleczenstwo doskonale + jednostka
                                                    niedoskonala.

                                                    Jak moglas tak nazwac psa??
                                                    Pozdrawiam, dobranoc
                                                  • Gość: daria13 Re: "Życie jest opowieścią" Marqueza IP: *.crowley.pl 08.02.05, 15:59
                                                    Pies powinien mieć w imieniu "r", a że byłam świeżo po obejrzeniu Drużyny
                                                    pierścienia to padło na Frodo, on bardzo szybko je zaakceptował, a jak
                                                    uświadomiłam sobie jego pretensjonalność to było już za póżno na zmianę. Poza
                                                    tym ładnie się zdrabnia. Mój kot wabił się Facet, może to imię znajdzie Twoje
                                                    większe uznanie:).
                                                    Dzięki za namiary Zamiatina, wciągam na listę.
                                                    Swoją drogą ciekawa jestem, czy masz skłonności masochistyczne, żeby na taki
                                                    mróz wychodzić z domu na basen? A może pracujesz jako ratownik?
                                                    A teraz na serio. Zapomnieliśmy oboje o Brunonie Schulzu i jego magicznych
                                                    Sklepach Cynamonowych. Jego opisy przedstawianej rzeczywistoći nie mają sobie
                                                    chyba równych, jeśli chodzi o nastrojowość, zmysłowość i magię. Tak się
                                                    rozmarzyłam na wspomnienie jego prozy, że chyba zaraz po powrocie do domu
                                                    przeczytam sobie najlepsze fragmenty, bo nie robiłam tego wieki. Czy Ty też tak
                                                    go lubisz?
                                                    Od jutra ma się zacząć ocieplać. Huraaaa!!!!
                                                    Pozdrawiam
                                                  • Gość: itek Re: "Życie jest opowieścią" Marqueza IP: *.pomorzany.v.pl 08.02.05, 18:45
                                                    Bruno Schulz to oczywiscie magik slowa (uwiellbiam np.takie opowiadanko o
                                                    piesku-Nemrod (btw.czyz nie fajnie sie nazywa- i ma literke r))- to jest poza
                                                    dyskusja, jednak nie jestem wobec niego bezkrytyczny - przeszkadza mi w tej
                                                    prozie takie stanie w miejscu, jest tam nastroj i... niewiele wiecej. Jego proza
                                                    kojarzy mi sie mocno z proza Faulknera (podobna bezczasowosc jest np. w
                                                    Sartorisie), tam jednak te nastroje nie wypelniaja 100% tresci, a calosc jest
                                                    moim zdaniem bardziej uniwersalna.
                                                    Mamy zime- a najlepszy opis zimy jest w Doktorze Zywago- Pasternak- nastepny
                                                    autor do kolekcji (ciekawym, czy lubisz czytac o czyms czego osobiscie nie
                                                    lubisz (jak zdazylem sie zorientowac- za zima nie przepadasz), czy to jest jakas
                                                    przeszkoda?, czy do pokonania?).
                                                    Co do ciepla, to trzymam Cie za slowo :)
                                                    Pozdrawiam
                                                  • Gość: daria13 Re: "Życie jest opowieścią" Marqueza IP: *.crowley.pl 09.02.05, 15:33
                                                    Dziwne sa meandry korespondencji forumowej. Mam dzisiaj straszny spadek
                                                    nastroju, w dodatku nie mogłam wczoraj znależć swojego Schulza i kolejny raz
                                                    wkurzyłam się na złodziei książek (bo jak inaczej nazwać tych, którzy latami
                                                    nie oddają książki) i na siebie, że mimo obiecywania sobie, nie notuję komu co
                                                    pożyczam.Ale zainspirowana Twoim przypomnieniem o Nemrodzie (rzeczywiście
                                                    cudowne imię dla psa, że też o nim zapomniałam)znalazłam to cudeńko w sieci i
                                                    od razu cały zły humor minął.Stanął przede mną maleńki szczeniaczek jako żywo i
                                                    świat natychmiast przestał już być taki okropny (mówiłam już, że podchodzę do
                                                    wszystkiego bardzo emocjonalnie, wybacz). Jestem Ci ogromnie wdzięczna za to
                                                    przypomnienie.Ja kocham Schulza bezkrytycznie i nie przeszkadza mi jego stanie
                                                    w miejscu, bo i miejsca czarowne i jak wiesz moje przywiązanie do formy ma tu
                                                    decydujące znaczenie.
                                                    Faulknera nie znam, bo mam generalnie zaległości z literaktury amerykańskiej,
                                                    ale postaram się nadrobić.
                                                    Zimy nie cierpię rzeczywiście, zwłaszcza od czasu kiedy wyprowadziłam się za
                                                    miasto i godzinę dziennie muszę dojeżdżać, najczęściej środkami lokomocji
                                                    miejsko-podmiejskiej. Do tego wizyta miłego pana z gazowni raz na dwa miesiące
                                                    każdego by zniechęciła. Poza tym nienawidzę budzić się po ciemku i wracać do
                                                    domu po zmroku, bo dzień wydaje mi się już wtedy skończony i stracony, nie to
                                                    co latem, kiedy można jescze tyle zrobić, a przede wszystkim iść na długi
                                                    spacer z psem. Zima rzeczywiście może być wizualnie piękna za oknem, ale pod
                                                    warunkiem, że możesz spędzić dzień w ciepłym domku bez koniecznośći wychodzenia
                                                    na siarczysty mróz i wystawania na nieosłoniętych przystankach. Po Doktora
                                                    Żywago może więc sięgnę, ale najwcześniej na wiosnę, bo choć mogę czytać o
                                                    czymś, czego nie lubię, to moje emocjonalne podejście do lektury mogłoby
                                                    doprowadzić w tym przypadku do dodatkowego natężenia odczuwania chłodu,
                                                    zwłaszcza, że czytam głównie w autobusach, które na ogół są nieogrzewane.
                                                    Swoja droga jakże ubogie byłyby nasze lektury, gdybyśmy czytali tylko o tym, co
                                                    lubimy.Nie interesują mnie i nie lubię np. perwersji seksualnych, a Pianistkę
                                                    nie dość, że przeczytałam to jeszcze mogę szczerze wyznać, że zrobiłam to z
                                                    dużym zainteresowaniem, bo słowo upodobaniem może nie byłoby tu na miejscu.
                                                    Podobał mi się język, jakim pisze Pani Jelinek, bo jest inny i intrygujący,
                                                    podoba mi się tak dogłębne penetrowanie duszy bohaterki, podoba mi się otwarte
                                                    zakończenie. Myślę, że jest to książka, która bardziej trafia do kobiet i co
                                                    może się wydać dziwnym odbiorem tej właśnie książki, ale dla mnie jest to
                                                    książka będąca jednym, wielkim wołaniem o miłość, tylko bohaterka kompletnie
                                                    pogubiła się w sobie i w świecie innych ludzi. Jakże odmienne jest to wołanie
                                                    od tych, do jakich jesteśmy porzyzwyczajeni! Bardzo lubię oryginalność, choćby
                                                    była ona odrobinę na siłę, co może ma momentami miejsce u Jelinek, ale w
                                                    granicach do przyjęcia. Generalnie książka nie pozostawia czytelnika obojętnym,
                                                    a o to w gruncie rzeczy chodzi. Smieszy mnie trochę podejście niektórych ludzi,
                                                    którzy odrzucają tego typu lektury, dlatego że mówią dosadnie o intymnośći.
                                                    Jakże takie podejście zawęża nasze perspektywy!
                                                    Bardzo się rozpisałam, muszę kończyć choć chciałam jeszcze napisać o filmie
                                                    Pianistka, ale to może w następnym odcinku.
                                                    Pozdrawiam:)

                                                    PS.
                                                    A Ty lubisz zimę?
                                                  • Gość: itek Re: "Życie jest opowieścią" Marqueza IP: *.pomorzany.v.pl 09.02.05, 20:52
                                                    W celu polepszenia nastroju i jednoczesnie zapoznania sie z tworczoscia Mr
                                                    Faulknera proponuje jego wspomnienie pt. Koniokrady- najbardziej(wlasciwie
                                                    jedyna jaka znam) optymistyczna ksiazeczke tego jegomoscia (rzecz dzieje sie na
                                                    poczatku XX wieku na poludniu Stanow, bohaterem jest 11-letni chlopiec, ktory
                                                    probuje zawojowac wielki swiat i jak to zwykle bywa ponosi sromotna kleske, nie
                                                    popada jednak w depreche z uwagi na to, ze posiada madrego dziadka, z ktorym na
                                                    dodatek ma b.dobry kontakt. Wbrew pozorom rzecz nie jest mdlaco-cukierkowa, lecz
                                                    prawdziwa, optymistyczna & inspirujaca). Ciekawe, ze temat relacji starszego
                                                    faceta i chlopca (nawiasem mowic-bardzo to lubie) jest bardziej popularny niz
                                                    analogicznej relacji pomiedzy kobietami (ale moze jestem w tej sprawie ignorantem).
                                                    Co do zimy to staram sie dostrzegac jej zalety, chociaz podobnie jak Tobie
                                                    dokucza mi wtedy brak swiatla i cisna sie na usta slowa "Gdzie mam sie podziac w
                                                    tym styczniu przekletym?".
                                                    Uwielbiam zime, jesli akurat zjezdzam na nartach w sina dal :)
                                                    Lubie np. okres przed BN, jesli tylko sypnie pierwszy snieg i moje miasto, z
                                                    szaro-buro-brudnego przemienia sie nagle w nowe miasto, przypominajace do
                                                    zludzenia miasteczko z bajek Andersena.
                                                    Zgadzam sie z Toba, ze lektury nasze bylyby ubozsze, jesli czytalibysmy tylko to
                                                    co lubimy w realu, jednak jest dla mnie czyms troche dziwnym to, ze lubimy o
                                                    czyms czytac i jednoczesnie nie chcemy tego przezyc. Ja mam tak z literatura
                                                    nt.lagrow-uwielbiam opowiadania Szalamowa (wygralby bez trudu w kategorii-
                                                    najbardziej dolujaca proza swiata), ale za zadne skarby nie chcialbym
                                                    doswiadczyc tego piekla, o ktorym one trkatuja
                                                    Zgadzam sie rowniez z tym, ze Jelinek to lektura bardziej trafiajaca do kobiet
                                                    (wole Pianiste :)) (pisana przez kobiete, o sprawach kobiet i dla kobiet :))
                                                    Jesli chodzi o intymnosc, to nie odrzucam literatury dosadnej w tym wzgledzie-
                                                    jesli nie jest to prymitywna pornografia, lecz uczciwie rzecz biorac preferuje
                                                    rzeczy mniej dosadne, aluzyjne.
                                                    Dobrym przykladem tego o czym staram sie napisac sa powiesci Kazuo Ishiguro, np.
                                                    najbardziej znana- Okruchy dnia (genialnie sfilmowana z moja ulubiona aktorka-
                                                    Emma Thompson i perfekcyjnym Hopkinsem). Ishiguro doskonale porusza sie w sferze
                                                    intymnej swoich bohaterow, nie popoadajac przy okazji w wulgarnosc, nie tracac
                                                    nic ze swego smaku i subtelnosci. Piszac to sam nabralem smaku do ponownej
                                                    lektury tej ksiazki :)
                                                    Jakie Ty masz zdanie o okruchach (zakladam, ze film musialas widziec).

                                                    Pozdrawiam :)


                                                  • sutekh1 Re: "Życie jest opowieścią" Marqueza 10.02.05, 11:59
                                                    uwielbiam zimę która zasłania.
                                                    dzielenie na wczesna i później szą twórczość jest prymarnym stereotypem
                                                    selekcji -czynności umysłowej której nijak wykorzenić można tylko udawać że się
                                                    ucieka bla bla!
                                                  • Gość: daria13 Re: "Życie jest opowieścią" Marqueza IP: *.crowley.pl 10.02.05, 14:25
                                                    Dziś nie po kolei. Film Okruchy dnia jest jednym z moich ulubionych obrazów
                                                    traktujących o milośći, bo jednak ta niespełniona jest w moim odczuciu
                                                    najbardziej nośna emocjonalnie i najładniejsza, a scena kiedy Hopkins pochyla
                                                    się nad Thompson (tez moja faworytka) i całą siłą woli powstrzymuje się przed
                                                    tym, żeby ją pogłaskać do niedawna należała do moich ulubionych w tym gatunku.
                                                    Hopkins był doprawdy genialny i bez jednego zbędnego grymasu czy gestu oddał
                                                    wszystko to, co może dziać się w sercu kochającego mężczyzny (jak ja to sobie
                                                    oczywiście wyobrażam).Ostatnio jednak tę scenę zdetronizowała w moim rankingu
                                                    scena przekłuwania ucha w Dziewczynie z perłą.Ogladając ten moment poczułam
                                                    napływające do oczu łzy, nie tyle wzruszenia, co zachwytu nad urodą i ładunkiem
                                                    emocjonalnym zawartym w tej krótkiej scenie.Rewelacja!!!. Oglądałeś? Znowu
                                                    muszę się z Tobą zgodzić, że subtelność jednak bije na głowę dosadność, co nie
                                                    znaczy, że nie warto poznawać dzieł o różnym charakterze,ale często dosadność
                                                    od pornografii dzieli wąska granica i tylko naprawdę poważny autor może
                                                    poruszać się w tym obszarze z wyczuciem. Myślę, że zarówno Jelinek, jak i
                                                    twórcom, a zwłaszcza aktorkom, filmu Pianistka to się wyjątkowo udało. Film
                                                    obejrzałam, jak mało kto w Polsce, po przeczytaniu książki (film był
                                                    wyświetlany kilka lat przed nadaniem Jelinek Nobla, więc wszyscy najpierw
                                                    obejrzeli a potem przeczytali Pianistkę). Mi film jakoś umknął, ale po
                                                    przeczytaniu książki zapragnęłam natychmiast skonfrontować moją wizję z wizją
                                                    filmową, a i relacje przyjaciół, których zdaniu ufam były nader entuzjastyczne.
                                                    I rzeczywiście film był świetny, a kreacja Hupper nie ma sobie równych. Grająca
                                                    jej matkę aktorka (wyleciało mi z głowy chwilowo jej nazwisko)też była
                                                    doskonała, z tym, że książka jednak o niebo wyprzedza film zawartośćią
                                                    uwarunkowań psychologiczno-psychotycznych, dlatego nie mogłam się nim
                                                    zachwycić tak, jak by to miało miejsce, gdybym wcześniej nie czytała książki.
                                                    Okruchy Dnia przeczytam na 100%, bo film oglądałam dawno i będę mogła czytać
                                                    bez naleciałośći. Koniokrady też przeczytam. Zaintrygowało mnie Twoje zdanie,
                                                    że mało jest powieści o relacji starsza kobieta-dziewczynka i chyba muszę Ci
                                                    przyznać rację, bo w tej chwili nic nie przychodzi mi do głowy.Ale muszę się
                                                    chwilę zastanowic.
                                                    Z książek, do których moim zdniem można sięgnąć polecałabym Ci jeszcze prozę
                                                    Amelie Nothomb, ale o tym szerzej w następnym wejściu.

                                                    Pozdrowienia i podziękowania za wszystko:)
                                                  • Gość: megg Re: "Życie jest opowieścią" Marqueza IP: *.law.uj.edu.pl 10.02.05, 18:18
                                                    To najpiękny wątek jaki znalazłam na tym forum, dziękuję Dario13 i Itku:-)
                                                    Z wielką przyjemnością śledzę Waszą wymianę doświadczeń literackich i już
                                                    sporządziłam listę nazwisk i tytułów wartych przeczytania. Moja znajomość
                                                    literatuty wymaga gruntownego pogłębienia a Wasze rady, opinie i rekomendacje
                                                    są dla mnie nie do przecenienia. Pięknie dziękuję i pozwolę sobie od czasu do
                                                    czasu zaglądnąć do Was:-) Pozdrawiam
                                                  • Gość: daria13 Re: "Życie jest opowieścią" Marqueza IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.02.05, 21:00
                                                    Droga Megg,
                                                    Nie wiesz, jaką przyjemność sprawił mi Twój post! Aż mi się zrobiło ciepło na
                                                    sercu. Nie przypuszczałam, że kogoś oprócz Itka też zainteresowała ta wymiana
                                                    wrażeń z lektur i tym mi przyjemniej, że ktoś może z niej skorzystać.
                                                    Dziękuję Ci serdecznie za te wszystkie miłe słowa i gorąco zachęcam do tego,
                                                    żebyś nie tylko tu zaglądała, ale może też się włączyła, jeśli będziesz miała
                                                    na to ochotę i potrzebę.
                                                    Pozdrawiam:)
                                                  • Gość: megg Re: "Życie jest opowieścią" Marqueza IP: *.law.uj.edu.pl 11.02.05, 18:20
                                                    Dario
                                                    pięknie dziękuję za życzliwe przyjęcie, tym bardziej, że czułam się tu u Was
                                                    troszkę "intruzem", zaglądając tak bez zaproszenia:-) Z wielką przyjemością
                                                    nadal będę(pozostając z boku)przyglądać się tej pasjonującej wymianie wrażeń
                                                    i doświadczeń wyławiając z niej "cudowne perełki".
                                                    Pozdrawiam słonecznie:-)

                                                    Ps. Czuję, że znalazłam tu bratnie dusze.
                                                  • Gość: itek Re: "Życie jest opowieścią" Marqueza IP: *.pomorzany.v.pl 10.02.05, 20:57
                                                    Jesli chodzi o ksiazke Okruchy dnia, jest ona bogatsza niz film i co najmniej
                                                    jak on dobra. Zreszta Ishiguro nie pisze rzeczy nieudanych (podobnie jak Marquez
                                                    czy Kundera)- jedynie wybitne lub b.dobre, jest w nich harmonia formy (pisane sa
                                                    pieknym stylem) z trescia (bagata,skomplikowana). To nie jest w zadnym wypadku
                                                    autor jednej jedynej udanej powiesci, ale doskonaly pisarz.
                                                    Dla mnie laczy on w sobie zalety angielskie i japonskie. Lubisz takie literackie
                                                    klimaty (angielkie oraz japonskie)?
                                                    Filmu Dziewczyna z perla nie widzialem, czy poza piekna scena, ktora opisalas
                                                    jest on cos wart?

                                                    Milo mi sie z Toba wymienia wrazeniami, zwlaszcza,ze niekiedy sie roznimy, a
                                                    niekiedy zgadzamy i rowniez dlatego ogolnie jest ciekawie :)

                                                    Deszczowo pozdrawiam
                                                  • Gość: daria13 Re: "Życie jest opowieścią" Marqueza IP: *.crowley.pl 11.02.05, 09:53
                                                    Po Twojej rekomendacji chyba pierwszą książką, po jaką sięgnę będą Okruchy
                                                    dnia, bo nie jest łatwo o lekturę, która harmonijnie łączy w sobie doskonałość
                                                    formy i treści. Znowu muszę Ci dziękować;)
                                                    Świetnie się składa, że wspomniełeś o klimatach japońsko-angielskich, bo
                                                    właśnie wpasowałeś się tym w moją kolejną propozycję literacką, co prawda nie
                                                    japońsko-angielską, ale japońsko-belgijsko-francuską. Chodzi mi mianowicie o
                                                    belgijską pisarkę francuskojęzyczną i wydającą wyłącznie w Paryżu Amelie
                                                    Nothomb, która całe dzieciństwo spędziła w Japonii, Laosie, Pekinie (ojciec -
                                                    dyplomata).To właśnie sprawiło, że jej książki mają w sobie przenikające się
                                                    elementy jepońsko-europejskie, niektóre wręcz traktują o zderzeniu dwóch kultur
                                                    i problemach z tym związanych. Najlepszą w tym względzie książką jest bez
                                                    wątpienia Z pokorą i uniżeniem, nagrodzona Główną Nagrodą Akademii Francuskiej,
                                                    ale i niezła Metafizyka rur. Nothomb pisze książki bardzo krótkie (a szkoda)
                                                    ale skondensowane i stanowiące zwartą całość, poruszające zwykle bardzo
                                                    skomplikowane (niestety czasami aż zbyt skomplikowane)tematy egzystencjalne,
                                                    udziwnione, przerysowane ale przez to wciągające. Dla mnie jej powieści to może
                                                    nie perełki, bo nie są kamieniami szlachetnymi, co najwyżej półszlachetnymi,
                                                    ale za to pięknie oprawionymi i prawdziwie urzekającymi. Polecam gorąco
                                                    wymienione już wyżej tytuły, a poza tym Krasomówcę i Higienę mordercy. Rtęć i
                                                    Księga imion własnych już troche za bardzo wydziwione, ale też można przeczytać
                                                    dla rozrywki.
                                                    Co do Dziewczyny z perłą, to muszę wyznać, że jest to chyba jeden z
                                                    piękniejszych, w dosłownym tego słowa znaczeniu, filmów, jakie widziałam. Jego
                                                    malarskość, subtelność i nastrój naprawdę rzuciły mnie na kolana. Do tego
                                                    cudownie ukazane niemożliwe do spelnienia uczucie i genialna kreacja aktorki,
                                                    której, jeśli się nie "zmanieruje" wróżę wielką karierę - Scarlett Johnson.
                                                    Jest to w moim odczuciu absolutny majstersztyk aktorstwa, wart docenienia
                                                    zwłaszcza, że aktorka jest tak młoda. Moim zdaniem to samorodny, wielki talent.
                                                    W Między słowami była też doskonała. Bardzo ją lubię. A propos, widziałeś ten
                                                    film?
                                                    Dziewczynę z perłą obejrzeć musisz!!!! I musisz też podzielić się ze mną
                                                    wrażeniami;).
                                                    Zastanawiając się ostatnio nad kolejnymi tematami do naszej dyskusji
                                                    pomyślałam, że stosunkowo mało rozmawiamy o literaturze polskiej, współczesnej,
                                                    czyżbyś nie lubił, nie cenił?
                                                    Nareszcie roztopy! Nic to, że mokro, że coraz bardziej buro i że pełno psich
                                                    kupek po drogach, grunt, że kończyny już tak srogo nie marzną, tudzież nos i że
                                                    oddech nie zamarza w nosie (oddech to efemizm- myślę, że wiesz co mam na
                                                    myśli;). Żartuję, robi się niestety brzydko. Mógłby spaść snieg, przy
                                                    temperaturze w okolicach zera, tak rzeczywiście jest lepiej.
                                                    Pozdrawiam roztopowo:)
                                                  • Gość: itek Re: "Życie jest opowieścią" Marqueza IP: *.wi.tuniv.szczecin.pl 11.02.05, 11:29
                                                    Wciagam na liste Z pokora i unizeniem,bo lubie mieszanke kulturowa, jednak
                                                    prawde mowiac sam tytul mnie troche drazni, bo wyczuwam w nim kpine (ale moze
                                                    nieslusznie) (autorki tej zupelnie nie znam).
                                                    Z nowosciami filmowymi jestem strasznie do tylu, nie widzialem rowniez Miedzy
                                                    slowami. Postaram sie nadrobic zaleglosci i podzielic sie wrazeniami :)
                                                    Co do polskiej literatury wspolczesnej to nie jestem jej wielkim fanem :(
                                                    Podobal mi sie Hanemann Chwina, Weiser Dawidek Huellego, Wilczy notes.
                                                    Bardzo duze wrazenie zrobily na mnie eseje Herberta-Martwa natura z wedzidlem
                                                    (pisze to w temacie lit.polska (moze nie najbardziej wsp.) oraz filmu o
                                                    Vermeerze- opisuje w nich zycie, sztuke (i jej wyjatkowe wizualne piekno)
                                                    XVIIw. Holandii, np.Cudowny esej tytulowy- znasz obrazek??, opowiesc o
                                                    Terborchu (malarzu porownywalnym do Vermeera), o goraczce tulipanowej (masowym
                                                    szalenstwie na ich punkcie)- duzo mi dala ta lektura, przy okazji nadmienie
                                                    (biorac pod uwage milosniczke formy :)), ze opisy sa doskonale, opisuje
                                                    obrazki,swiatlo, kolory,malarzy etc. tak, ze szczena opada, jezykiem tak
                                                    bogatym, ze czuje sie barbarzynca czytajac to (jesli przy okazji niechcacy
                                                    pomysle jakim obogim wladam jezykiem)).

                                                    Wiosennie & slonecznie pozdrawiam

                                                    PS. Dodaje link z rozmowa H. nt. malarstwa holenderskiego:
                                                    www.zwoje-scrolls.com/zwoje12/text07p.htm


                                                  • Gość: daria13 Re: "Życie jest opowieścią" Marqueza IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.02.05, 20:54
                                                    Dziś znowu mam gościa; tak to jest jak się mieszka poza miastem, w (nie chwaląc
                                                    się)ładnej okolicy, więc nie mogę się rozpisać, tak jak bym chciała.Dzięki za
                                                    link i info. o pracy Herberta, skorzystam na pewno (btw. czy wiedziałeś, że
                                                    Dziewczyna z perłą traktuje o malarstwie właśnie Vermeera? Bo jeśli nie to
                                                    byłby to fajny zbieg okolicznośći).
                                                    Jutro postaram się znaleźć czas na krótkie wejście (gość zostaje do niedzieli
                                                    włącznie)i chciałabym zapytać Cię m.in. o Tokarczuk.
                                                    Z przykrością żegnam na dzisiaj i pozdrawiam:)
                                                  • Gość: daria13 Re: "Życie jest opowieścią" Marqueza IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.02.05, 18:50
                                                    Chyba się trochę sama wpuściłam w kanał zadając pytanie na temat polskich
                                                    pisarzy współczesnych, bo uświadomiłam sobie, że zbyt wiele do powiedzenia w
                                                    tej kwestii nie mam. Chwina Esther nie zdzierżyłam po kilkunastu stronach,
                                                    Pilcha wystarczyła mi w zupełności Bezpowrotnie utracona leworęczność. Niezła
                                                    (cudowny rozdział o wyższości kota nad psem), ale jakoś nie nabrałam apetytu na
                                                    kontynuowanie Pilcha w kolejnych książkach.
                                                    Największy problem mam z Olgą Tokarczuk. Jestem osobą, która liczy się z
                                                    opiniami mądrzejszych, acz staram się zawsze mieć też swoje zdanie. Otóż mimo
                                                    wielu niepochlebnych opinii, zwłaszcza tutejszych forumowiczów,lubię bardzo
                                                    Panią Olgę. Najbardziej Prawiek i inne czasy, który - i tu popełnie prawdziwe
                                                    bluźnierstwo (aż sama zadrżałam)i pewnie skażę siebie na potępienie przez
                                                    Ciebie i innych mądrych ludzi - skojarzył mi się z książką Sto lat samotności.
                                                    Oczywiście nie chodzi mi o kaliber literacki, na pewno Prawiek nie jest w
                                                    stanie w żadnym wypadku konkurować z Marquezem, ale chodzi mi o to, że Pani T.
                                                    spróbowała napisać coś w konwencji realizmu magicznego i w moim odczuciu nawet
                                                    nieźle jej się to udało. Ja kupiłam, razem zresztą z pozostałymi jej pozycjami.
                                                    Lubię Tokarczuk i nic na to nie poradzę.
                                                    Jeśli jesteś w koalicji przeciwko twórczości T. (a tego się obawiam), trudno
                                                    jakoś to zniosę.
                                                    U mnie mimo, że już nie tak zimno, nadal zimno, bo wietrznie.Byłam na godzinnym
                                                    spacerze z Frodem, ale zmarzłam do szpiku kości.Do wiosny u mnie nadal bardzo
                                                    daleko.Mieszkasz chyba w zupełnie innym rejonie kraju.
                                                    Pozdrawiam, nieco zazdroszcząc:)
                                                  • Gość: itek Re: "Życie jest opowieścią" Marqueza IP: *.pomorzany.v.pl 12.02.05, 20:08
                                                    Tokarczuk czytalem jedynie Prawiek i kojarzyla mi sie ona z nurtem wiejskim,
                                                    ktorego nie lubie. Podsumowujac- nie jestem jej wrogiem, ani tym bardziej
                                                    sympatykiem, poznalem jej tworczosc i mi straczy.
                                                    Chwina polecam szczegolnie Hanemanna. Lubie klimaty nadmorskie, gdanska
                                                    mieszanke kulturowa, takze w wersji niemieckiej (w tym nurcie jest tez Weiser
                                                    Dawidek Huellego-ksiazka jest duzo lepsz niz film, znasz go moze, bo zdaje mi
                                                    sie, ze jestes milosniczka filmow).
                                                    U mnie w ciagu dnia lalo i dmuchalo, a teraz jest cisza.
                                                    Ciekawe jak bedzie jutro.

                                                    Pozdrawiam :)
                                                  • Gość: daria13 Re: "Życie jest opowieścią" Marqueza IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.02.05, 11:03
                                                    Szkoda, że nie dałeś się uwieść magii Prawieku, ale rozumiem, że wątek wiejski
                                                    dla niektórych może być odstręczający i jeśli jakiś aspekt książki nam nie
                                                    odpowiada to rzutuje to na dobiór. W sumie najbardziej się cieszę, że nie
                                                    nazwałaś Tokarczuk pisarką dla gospodyń domowych, bo takie oceny już tu
                                                    znajdowałam, a są one w moim odczuciu bardzo niesprawiedliwe i nieadekwatne.
                                                    Gdybyś kiedyś miał dużo czasu i mimo wszystko chciał przeczytać coś Tokarczuk
                                                    nie w tematyce wiejskiej polecam Podróż ludzi Księgi, myślę, że ta książka jest
                                                    zdecydowanie bardziej w Twoim klimacie, ale może się mylę. W każdym razie
                                                    polecam.
                                                    Jestem ciekawa czym kierujesz się przy wyborze nowości. Czy bazujesz na
                                                    recenzjach, nagrodach literackich, czy może z ciekawości sięgasz po pozycje
                                                    modne. Ja przyznam, że czasami idę za modą i różnie na tym wychodzę, ale
                                                    przynajmniej mogę sobie wyrobić zdanie i posługiwać się nim w rozmowach. Są
                                                    oczywiście granice mojego poświęcenia w tej mierze. Jeśli przeczytałeś coś
                                                    tylko dla mody ciekawam co to było i jakie miałeś odczucia.
                                                    U mnie pododa zmienna. W sobotę w nocy spadła taka ilość śniegu, że na nocnym
                                                    spacerze z Frodem brnęłam miejscami po kostki w śnieżnym puchu. Było cudownie;
                                                    czysto, miekko, cicho i niemal majestatycznie. Miałeś rację, że zima momentami
                                                    jest cudna! W niedzielę rano niemal wszystko się rozpuściło, bo słońce dało
                                                    nieźle czadu i na wieczorny spacer nie mogłam wyjść, bo musiałabym chyba
                                                    wyciągnąć kajak (nie żartuję) i pies wylądował znowu na ogródku:)Biedny Frodo.
                                                    Dziś rano ptaki tak nawoływały wiosnę, że niemożliwe, żeby jej nie obudziły.
                                                    Ale boję się, że zmarźnie, bo ponoć do końca lutego ma ciągle jeszcze padać
                                                    śnieg. A niech tam, przynajmniej dzieci będą miały frajdę.
                                                    Pozdrawiam póki co jeszcze słonecznie:)
                                                  • Gość: itek Re: "Życie jest opowieścią" Marqueza IP: *.pomorzany.v.pl 14.02.05, 17:17
                                                    Przy wyborze ksiazek do czytania kieruje sie przede wszystkim moimi
                                                    zainteresowaniami, nie czytam raczej ksiazek modnych, chyba, ze jakies inne
                                                    czynniki, niz opis na okladce mnie zacheca, np. ciekawy wywiad z autorem, czytam
                                                    b.malo wspolczesnej prozy, w szczegolnosci polskiej. Metoda moja nie jest jednak
                                                    doskonala, mozna sie naciac, czego doswiadczylem (np. Na zachod od cos
                                                    tam-Murakamiego).
                                                    Pozdrawiam:)
                                                  • Gość: daria13 Re: "Życie jest opowieścią" Marqueza IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.02.05, 22:23
                                                    Miałam "szczwany plan", żeby wciągnąć Cię w dyskusję o największych naszych
                                                    kontrowersjach literackich , dzielacych polskich czytelników, a mianowicie o
                                                    Masłowskiej i Wiśniewskim, ale skoro po jednej Tokarczuk zrezygnowałeś z
                                                    reszty, to jestem pewna, że nie zhańbiłeś się wzięciem do ręki choćby jednego z
                                                    tych dwojga, przy czym broń Boże nie porównuje ich oboje do siebie, wręcz
                                                    przeciwnie. Ja z kolei jako osoba ciekawska zhańbiłam się i miałam szereg
                                                    różnych przemyśleń, ale niestety dziś nie starczyło mi czasu, żeby się nimi z
                                                    Tobą podzielić. Postaram się jutro.
                                                    Nie pomyliłam się, nieprawdaż?
                                                    U mnie dzisiaj niby nie za zimno, ale wiało jakoś tak arktycznie, brrrr.
                                                    Pozdrawiam wietrznie:)
                                                  • Gość: itek Re: "Życie jest opowieścią" Marqueza IP: *.pomorzany.v.pl 15.02.05, 23:35
                                                    Oczywiscie,ze sie nie mylisz. Kontynuujac watek powiem, ze np. laureata Kuczoka
                                                    rowniez nie znam (w wersji filmowej tez nie :)).
                                                    Przesylam sniezne pozdrowienia :)
                                                  • Gość: daria13 Re: "Życie jest opowieścią" Marqueza IP: *.crowley.pl 16.02.05, 09:57
                                                    Zacznę od gorszej wiadomośći. Po WIśniewskiego Samotność w sieci sięgnęłam, gdy
                                                    moja bardzo inteligentna, dowcipna, nieco starsza koleżanka przyznała się, nie
                                                    bez zażenowania, że przepłakała pół nocy nad tą książką. Inne moje koleżanki
                                                    potwierdziły. Z ciekawości więc, mimo że, jak wiesz, nie lubię książek o
                                                    miłości sięgnęłam po Samotność. Porażka na całej linii.Nie dość, że treść i
                                                    forma nie do strawienia (Harleqin polany sosem pseudonaukowym i
                                                    pseudopsychologicznym)to jeszcze obnażyła moją całkowitą niewrażliwość
                                                    kobiecą:), nie uroniłam nawet pół łzy.
                                                    Masłowską przeczytałam "na fali" i nie żałuję. Mimo, że mam wrodzoną niechęć do
                                                    inwektyw i w sumie tematyka blokerska jest mi wyjątkowo odległa i dla mnie
                                                    nieiteresująca, ujęła mnie jej forma deliryczno-wizyjna i porażająca
                                                    groteskowość. Myślę, że Masłowska to niegłupia dziewczyna, biorąc pod uwagę, że
                                                    Wojnę napisała jeszcze przed maturą, tyle tylko, że okrutnie manieryczna.
                                                    Wszystko niestety wskazuje, że pójdzie właśnie w kierunku dalszego manieryzmu,
                                                    a szkoda.
                                                    Weisera nie czytałam, nie oglądałam, więc nie pogadamy. Kuczoka podobnie, jak
                                                    będzie w TV, to pewnie obejrzę, ale jakoś tak bez entuzjazmu, choć może jestem
                                                    w błędzie.
                                                    Mam jeszcze do Ciebie prośbę. Bardzo ubolewam nad pewnym brakiem w moim
                                                    literackim doświadczeniu, mianowicie nie udało mi się przeczytać
                                                    Czarodziejskiej góry, skrewiłam po kilku stronach; jej archaiczny język jakoś
                                                    mi wtedy nie podszedł. Być może wybrałam nieodpowiedni moment na czytanie, albo
                                                    możę powinnam zacząć Manna od jakiejś innej pozycji. Wiem, że powinna zachwycać
                                                    ale nie wiem jak się za to zabrać.
                                                    Czy mogłbyś udzielić mi jakiejś sensownej rady. Toż to okropny wstyd nie znać
                                                    Manna, a nie chcę tego robić na siłę, bo myślę, że nie o to chodzi.
                                                    Pozdrawiam dziś pięknie śnieżnie:)
                                                  • Gość: itek Re: "Życie jest opowieścią" Marqueza IP: *.pomorzany.v.pl 16.02.05, 18:21
                                                    Nie wiem czy porafie dac sensowna rade na Manna.
                                                    Czarodziejska gora ma specyficzny klimat (podobnie jak wiele innych ksiazek,
                                                    np.100 lat samotnosci) i trzeba w to wejsc, powinna byc zreszta czytana w sposob
                                                    niespieszny, jakze inny od obowiazujacego dzisiaj, zatem trzeba umiec sie
                                                    przestawic, miec na nia duzo czasu i najlepiej wolna glowe, odplaci stokrotnie :)
                                                    Pozdrawiajac zachecam do lektury Manna wlasnie od Czarodziejskiej gory.
                                                  • Gość: daria13 Re: "Życie jest opowieścią" Marqueza IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.02.05, 19:15
                                                    Dziękuję za odpowiedż. Pamiętam, że zaczęłam czytać Czarodziejską górę mając
                                                    jednocześnie zaprzątniętą czym ważnym głowę. Twoja opinia była tak klarowna,
                                                    wręcz lapidarna a jednocześnie tak przekonywująca, że na pewno sięgnę po Manna
                                                    w najbliższym momencie, kiedy tylko uda mi się wygospodarować trochę naprawdę
                                                    wolnego czasu i głowy.Jeszcze raz stokrotne dzięki.
                                                    Czytałeś może Z głowy Głowackiego? Ja się przymierzam, bo wszystcy moi znajomi
                                                    chwalą, ale mam teraz tyle świetnych, poleconych przez Ciebie książek, że nie
                                                    wiem czy nie szkoda czasu na Głowackiego. Jak myślisz?
                                                    Czytałam z kolei niedawno (z wielkim opóźnieniem)autobiografię Polańskiego
                                                    Roman, całkiem niezła, zwłaszcza, że wiele postaci w niej opisywanych jest mi w
                                                    jakimś sensie bliska. Nawet obejrzałam teraz po raz kolejny Dziecko Rosemary,
                                                    bo są w książce dokładnie opisane perypetie związane z jego kręceniem i fajnie
                                                    było raz jeszcze obejrzeć efekt końcowy. Teraz chętnie obejrzałabym kolejny
                                                    raz Wstręt. Oglądałeś? Jeśli nie, musisz to zrobić koniecznie!!!
                                                    U mnie znów roztopy, buuuu!
                                                    Pozdrawiam nieco sennnie:)
                                                  • Gość: itek Re: "Życie jest opowieścią" Marqueza IP: *.pomorzany.v.pl 16.02.05, 22:12
                                                    Tworczosci Pana Glowackiego nie znam zupelnie i nie zamierzam jej poznawac, bo
                                                    jest to poza obszarem moich zainteresowan.
                                                    Wspmnienia Polanskiego znam, sa dosyc ciekawe (w tym nurcie polecam Ja, Fellini,
                                                    Laterna magica (Bergmana) oraz Kieslowski o sobie).
                                                    Co do filmow Romana to lubie: Noz w wodzie (wg mnie arcydzielo, zdecydowanie
                                                    najlepszy jego film- skrecajac na watek filmowy dodam, ze jestem fanem kina pl
                                                    lat 60-tych- lubisz takie starocia??), Wstret (oczywiscie, ze znam :), niestety
                                                    tylko w ver. TV, co jest duza wada w odbiorze tego (i nie tylko) filmu), Matnia,
                                                    Dziecko Rosemary, Pianista. Poza tym Papkinem byl doskonalym :)

                                                    Pozdrawiam


                                                  • Gość: daria13 Re: "Życie jest opowieścią" Marqueza IP: *.crowley.pl 17.02.05, 13:10
                                                    Fajnie, że lubisz Polańskiego. Ja Wstręt widziałam w kinie i jest to film,
                                                    który zaspakaja większość moich potrzeb w filmie (mam ciągoty w kierunku
                                                    naprawdę dobrego horroru; lubię się bać)nastrój grozy skonstruowany po
                                                    mistrzowsku, studium choroby psychicznej i deliryczne zdjęcia, wszystko co
                                                    można osiągnąć w gatunku. Podobała mi się też Tess, choć to zupełnie inna bajka.
                                                    Przypomnij mi, proszę kilka najlepszych filmów z okresu, o którym mówiłeś, bo
                                                    nie pamiętam dokładnych dat powstawania filmów i nie jestem pewna, które miałeś
                                                    na myśli. Z tego okresu chyba pochodzą filmy Kondratiuka, z moimi ukochanymi
                                                    Dziewczynami do wizięcia i Wniebowziętymi.Oba te firmy właśnie niedawno sobie
                                                    odświeżyłam, bo były w jakiejś gazecie i chyba żadna polska komedia, a było ich
                                                    wiele naprawdę świetnych, nie ubawiła mnie tak serdecznie ("A ja chciałabym
                                                    poznać doktora, albo jakiegoś innego ala w podobie:)).
                                                    Czekając niecierpliwie na tytuły pozdrawiam serdecznie.
                                                  • Gość: daria13 Re: "Życie jest opowieścią" Marqueza IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.02.05, 11:49
                                                    Itku! Szkoda, że znudziła Ci się już nasza dyskusja:( Ja właśnie zaczynam
                                                    czytać Dolinę Issy (chciałam zacząć do Okruchów dnia, ale nie mają w mojej
                                                    bibliotece) i miałam się z Tobą podzielić wrażeniami. Jednocześnie chciałam Cię
                                                    prosić o Twoje wrażenia po obejrzeniu Dziewczyny z perłą, gdybyś się na nią
                                                    zdecydował.Byłam też ciekawa, jakie konkretnie filmy miałeś na myśli w swoim
                                                    ostatnim poście, bo o filmie mogę rozmawiać długo i namiętnie.No cóż, to co
                                                    miłe zawsze musi się szybko kończyć, mówi się trudno:(
                                                    Leciutko zasmucona pozdrawiam wciąż śnieżnie.
                                                  • Gość: daria13 Re: "Życie jest opowieścią" Marqueza IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.02.05, 21:27
                                                    Dziękuję za Dolinę Issy. To cudowna książka, rzeczywiście magiczna, gdyby nie
                                                    Twoja rekomendacja być może byłabym uboższa o doznania, jakie przyniosła mi
                                                    lektura tej genialnej pozycji. Jeszcze raz wielkie dzięki.
                                                    Swoją drogą ciekawe, ale według mojego rozeznania to książka jak najbardziej w
                                                    nurcie wiejskim;)choć jeszcze nie skończyłam, więc może się mylę?
                                                    Pozdrawiam osamotniona, ale bogatsza o Miłosza!!!!!!!!!!!!!
                                                  • Gość: dolores Re: "Życie jest opowieścią" Marqueza IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.04.05, 23:40
                                                    Autobiografia Marqueza jest niezła, ale w sumie w ogóle nie różni się od jego
                                                    pozostałych książek,to ciągle krążenie wokól tych samych tematów, tyle tylko że
                                                    w pierwszej osobie. Spodziewałam się czegoś lepszego.
                                                    Ale tak w ogóle to podobała mi się wasza dyskusja o ksiązkach.Czemu ją
                                                    przerwaliscie?
                                                  • staua Re: "Życie jest opowieścią" Marqueza 24.04.05, 02:37

                                                    > Autobiografia Marqueza jest niezła, ale w sumie w ogóle nie różni się od jego
                                                    > pozostałych książek,to ciągle krążenie wokól tych samych tematów, tyle tylko że
                                                    >
                                                    > w pierwszej osobie. Spodziewałam się czegoś lepszego.
                                                    A mnie to wlasnie ciagnelo do czytania - chcialam wiedziec, co bylo dla niego bodzcem do tego, co
                                                    pisal, jak znajdowal pomysly -teraz wiem, ze czerpal je ze swojego otoczenia, opisujac czy zaczynajac
                                                    od wielu wydarzen ze swojego dziecinstwa i mlodosci. Nie moge sie doczekac nastepnych czesci, bo
                                                    tam dojdzie juz do procesu tworczego przy dzielach, ktore najbardziej cenie.
                                                  • Gość: daria13 Re: "Życie jest opowieścią" Marqueza IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.04.05, 13:35
                                                    Niemal dokładnie to samo chciałam odpowiedzieć Dolores, ale Staua mnie
                                                    wyprzedziła:).Marquez is the best, w każdym przejawie swojej twórczości.
                                                    Przypomniała mi o tym moja latorośl, która się właśnie dorwała do Stu lat
                                                    samotności (jak na mój gust trochę za wcześnie, młoda nie ma jeszcze
                                                    skonczonych 14 lat;)i co chwila przylatuje do mnie i czyta mi co smakowitsze
                                                    kawałki (ja czytałam Sto lat sto lat temu:), właśnie czytała mi o żółtych
                                                    motylach, wow, to jest to!!! Okazuje się, że Marquez łączy pokolenia!.
                                                    Największą obawę budzi u mnie w tej chwili stan zdrowia M. (przy jego stylu
                                                    życia i wieku), toż byłabym nieutulona w żalu, gdyby nie zdażył napisać
                                                    dalszego ciągu autobiografii. Bądźmy dobrej myśli!!!!
                                                    Pozdrowienia:)
                                                  • staua Re: "Życie jest opowieścią" Marqueza 24.04.05, 16:52
                                                    Wyprzedzilam, bo pisze, kiedy Ty spisz (ale udaje mi sie taka sztuczka tylko w weekendy) :-)
                                                    To prawda, ze Marquez laczy pokolenia - ja tez czytalam Sto lat jako nastolatka w wydaniu pierwszym
                                                    chyba, nalezacym do mojej Mamy, ktora kupila to na fali mody na literature iberoamerykanska w latach
                                                    70. (?) i byla to jedna z nielicznych ksiazek z jej lat studenckich, ktorych nie oddala do antykwariatu po
                                                    urodzeniu mojej siostry (w malym mieskanku z dwojka dzeci miejsce bylo potrzebne na inne rzeczy, a
                                                    piwnica w bloku, z kapiacymi rurami na suficie, na pewno nie nadawala sie do przechowywania
                                                    biblioteczki domowej).
                                                    Inne takie ksiazki to "Gra w klasy" (tez ibero :-)) i Korsarz Conrada... Ten sam egzemplarz Korsarza
                                                    nawet mam teraz w Ameryce...
                                                    Pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka