Gość: Bonarossa
IP: *.kg.net.pl / *.kg.net.pl
05.02.05, 10:30
SB-ek podaje sposób preparowania teczek oraz powody dla których to czyniono
NOTATKA INFORMACYJNA
W dniu dzisiejszym będąc u wróżki Kasandry zapadłem w nieprzeparty sen
podczas którego zostałem poddany kontaktowi z duchem byłego SB-ka i tenże
nakazał mi przekazać potomnym co nastepuje:
Mogła Małgosi N przekazać wiadomość o teczce staruszka wśród nocy ciemnej ,
mógł mnie przekazać to umarły SB-ek.
Oto informacja
Z życzliwym rozbawieniem obserwuję kociokwik związany z listą Wildsteina .
Dawno się tak nie uśmiałem z usiłowań amatorów próbujących rozgryźć SB.
Precyzyjnie wyjaśniam powody i sposób prokurowania fałszywych teczek co z
pewnością wielu osobom podpowie w jaki sposób mogą dowieść swojej niewinności.
Zaznaczam ,że guzik mi zależy na losie tych osób ale Firma dała się
odstrzelić jak zając, co mnie wk...... do dzisiaj oraz zachowała się jak
patałach pozostawiając archiwa swoim przeciwnikom
Moje informacje dopiero zabełtają sprawę ale zaznaczam ,że są najczystszą
prawdą.
Dla ułatwienia wywodu będę się posługiwał zrozumiałym obecnie językiem
zamiast ówczesnego żargonu.
Po pierwsze - Dziesiątki tysięcy osób ma swoje teczki z oryginalnymi
podpisami pod zobowiązaniem do współpracy chociaż nie mają o tym zielonego
pojęcia.
Po drugie - Niewielka część byłych TW wie o swoich "teczkach" i zna ich
zawartość chociaż nie napisała od siebie ani jednego słowa .
Takimi TW są członkowie rodzin pracowników którzy zgodzili się zostać
fikcyjnymi "agentami" Firmy by za pisanie pod dyktando co jakiś czas dostawać
pieniądze, W konsekwencji teraz figurują jako TW chociaż
te osoby Bezpiece wyłącznie szkodziły bo współdziałały w okradaniu jej z
funduszy , jednak w świetle prawa są umocowanymi TW ze wszystkimi tego
konsekwencjami..
Dlaczego prokurowano fałszywych TW?
Przyczyną prokurowania TW było wynagrodzenie które pobierał TW za
dostarczane informacje co kontrolowano symbolicznie .zaś zasada była taka ,że
im informacje cenniejsze tym zapłata była wyższa.
Wprawdzie pobory w Firmie przekraczały znacznie to co zarabialiśmy oficjalnie
jednak kasy zawsze nam brakowało chociażby z tej racji ,że wódka kosztowała .
Drugim nie mniej ważnym czynnikiem powoływania do życia fałszywych TW była
stała presja na uzyskiwanie wyników w pracy zwłaszcza pod koniec miesiąca.
Naszych przełożonych oceniano z wyników wydziałów dlatego oni poddawali nas
ciągłej presji ;Ponieważ nie zawsze było nad czym pracować, to w takiej
sytuacji otwierano zamrażarki i przypisywano wydobyte informacje " swoim" TW.
Koniec końców wielu pracowników zmontowało sobie źródło dodatkowego dochodu
oraz sposób na sukcesy.
Posiadanie takowego TW dawało również swego rodzaju wolność ponieważ w każdej
chwili można było urwać się z firmy na dowolną ilość godzin.
W jaki sposób prokurowano TW:
Postępowano według dwóch żelaznych zasad
1/Musiał to być faktycznie istniejący człowiek na wypadek kontroli. i ten
człowiek musiał osobiście podpisać .Zobowiązanie do współpracy ....bez
swojej wiedzy. - /o technice dalej/
2/ Zasada nr 2 wymagała by taki TW po kilku spotkaniach kończył współpracę
najlepiej dlatego ,że żona , rodzina lub ktoś tam zaczął go podejrzewać i
indagować albo też uziemiano go razem z zamknięciem sprawy do której był
przyczepiony.
Powód uziemienia w zasadzie mógł być dowolny ale na tyle szybki żeby sprawę
zamknąć zanim zacznie żyć własnym życiem to chyba jest tak jasne ,że
tłumaczyć dalej nie muszę .
Akta OZ były natychmiast archiwizowane dlatego ocalały niemal w stu
procentach natomiast prawdziwi i czynni TW mieli do samego końca swoją
dokumentację w szafach oficerów prowadzących więc najczęściej poszła z dymem
Jak się taką akcję przeprowadzało? : -Otóż ludzie podpisując dokumenty nie
przewidują zbyt daleko dlatego Protokoły z przesłuchania spisywało się w ten
sposób żeby ostatnia strona była zwykłą kartką zapełnioną najwyżej dwoma
liniami u góry.
Po zakończeniu podpisuję go możliwie najniżej i przekazuję przesłuchiwanemu
do przeczytania i podpisania
W dziewięciu przypadkach na dziesięć po różnych uzgodnieniach tamten
podpisywał się w jednej linii ze mną , Co bardziej przebiegli składali
także dodatkowy podpis zaraz za ostatnim wyrazem jako plombę ale mnie to nie
przeszkadzało.
Miałem trzy czwarte wolnego papieru zakończonego podpisem in blanco.
Następny etap to teatr jednego aktora Teraz gościa straszę ,Coś mi się nie
podoba , Zaczynam marudzić , Dzwonię do aresztu z pytaniem o wolne miejsca ,
Pytam się gościa czy w domu nie zostanie ktoś bez opieki , Biorę numer
telefonu osoby mu najbliższej ale jemu nie pozwalam zadzwonić , Na razie
proszę go o okazanie wszystkich rzeczy jakie ma przy sobie ,zatrzymuję jego
klucze od mieszkania itd. Itp. wreszcie wyciągam z byle jakich akt jakąś
kartke i informuje faceta ,że jest to donos o przygotowaniu do np.
zabójstwa który podpisano jego pismem i chce porównać jego podpis dlatego
podsuwam mu kartkę żeby się podpisał dla porównania .
Eskaluję ten cyrk i obserwuję jak gość popada w coraz większą panikę.
Ostatecznie po zastanowieniu się proszę go o napisanie co zaszło w pracy
przez ostatnie trzy dni co facet spełnia żeby nie zaogniać sytuacji bo temat
nie wydaje się niebezpieczny.- ale to jest ten pierwszy meldunek. który wraz
ze zobowiązaniem stanowi zaczątek jego teczki.
Wreszcie dzwoni do mnie kolega z którym świadczymy sobie tego rodzaju usługi
i siedzę ze słuchawką przy uchu powtarzając tak , tak ,tak .....a facet aż
się poci z nerwów.
Odkładam słuchawkę -robię efektowna przerwę i oznajmiam gościowi ,że ma
szczęście bo zameldowano mi ,że jest czysty.
Z faceta schodzi powietrze jak z dziurawego balonika - ale nim wyjdzie proszę
go o własnoręczne napisanie oświadczenia o zachowaniu tego o czym mówiliśmy w
tajemnicy ze zrozumieniem czego i wykonaniem naprawdę nie ma problemów.
Następnie dla zdobycia podpisów żądam napisania zobowiązania do ... byle
czego np., Że nie będzie wystepował przeciwko ustrojowi albo nawoływał do
przelewania krwi i takie tam pierdoły co gość mi pisze bez zmrużenia oka bo
przecież takich zamiarów nigdy nie miał .
Gość w obawie żebym się nie rozmyślił pisze jak błyskawica więc po kolejnym
podpisie zwalniam go do domu.
Pozostaje mi teraz potrenować parę dni pismo podobne do jego pisma by wpisać
treść zobowiązania na wolny kawałek papieru albo wpisać treść na maszynie bo
liczy się podpis .
Ludzie w sytuacji stresu przekraczającego wszelkie wyobrażenia który
powoduje najróżniejsze skutki w tym zakłócenia pisma próbuja jednak chociaż
trochę zmienić jego wygląd .
Bywa ,że po czasie taki ktoś kwestionuje własne pismo tak różni się na oko od
tego jak pisze na codzień
To powoduje ,że mogę potrenować jego pismo tak żeby wyglądało na jego pismo
którego charakter usiłował zmienić zwłaszcza ,że znam zasady analizy
grafologicznej.
Jeśli użyć pióra którego atrament rozłaził się na kiepskim papierze jak na
bibule to nawet grafolog wskaże jedynie procentowo podobieństwa i
rozbieżności
Zreszta niekiedy po piatej wersji tego samego zobowiązania facet pod moje
dyktando pisał ,że się zobowiązuje powiadomić nasze organa gdyby się
dowiedział o przygotowaniach godzących w nasze sojusze albo gospodarke
narodową
Nadaję mu kryptonim pobieram sygnaturę i ... gotowe.
Dokumentacja jest spójna z książką z Biura Przepustek , w razie czego
delikwent nie ma na ten czas żadnego alibi które pozwoliłoby mu obalić moją
teczkę na podobieństwo znanej lojalki którą chłopcy sporządzili nie
rozpoznawszy co facet w tym czasie robił .
W efekcie chociaż grafolog określił wyższy stopień podobieństw jak
rozbieżności to z powodu czasu jej podpisania sprawa upadła bo facet miał nie
budzące wątpliwości alibi.
Meldunki ze spotkań piszę sam. Nikt nie wymaga żeby TW przynosił gotowy
m