Dodaj do ulubionych

Wywoływanie porodu-jak długo trwa?????????????

20.04.05, 19:41
Witajcie. Mam pytanie dotyczace wywolywania porodu. U mnie jest
przeciwskazanie do przenoszenia ciazy-cukrzyca-i zastanawiam sie jak dlugo
beda mnie meczyc oksytocyna. Kiedy jesli porod nie postepuje zapada decyzja o
cesarce? Po ilu godzinach? Jak to bylo u Was lub Waszych kolezanek? Po
oksytocynie nie zawsze udaje sie osiagnac prawidlowe rozwarcie pomimo silnych
skurczow. Ile czasu trwa taki koszmar? Dodam, ze chce rodzic na Karowej i
moze ktoras z Was miala prowokowany tam porod. Jak to wyglada? Czy klada mnie
na patologii i podaja kroplowke a dopiero po jakims rozwarciu przenosza na
porodowke czy od razu na porodowke? Dodam ze chcialabym rodzic z mezem i
troche nie zgadza mi sie porod (rodzinny), ktory np bylby prowokowany przez
kilka dni-moj maz przeciez pracuje. Boje sie cholernie. Napiszcie cos.
Obserwuj wątek
    • blablatka Re: Wywoływanie porodu-jak długo trwa???????????? 20.04.05, 19:58
      Ja o 9:00 zostałam przyjęta na oddział i podano mi oxy, a o 21 urodziłam synka
      poprzez cc....skurcze były, natomiast rozwarcie nie nadawało się do
      niczego...nie mówiąc już o rodzeniusmile, ale nie martw się słyszałam, że kobitki
      rodzą po oxy w mgnieniu oka więc trzymam kciuki abyś zasiliła grono tych
      szczęściar...ja byłam 10 dni po terminie i raczej nie zapowiadało się na
      rodzenie stąd prowokacja, zresztą sprowokować też się nie dałam wink
    • lucy_ricardo Re: Wywoływanie porodu-jak długo trwa???????????? 20.04.05, 20:52
      Glowa do gory! Boisz sie na zapas i byc moze niepotrzebnie.

      Moj porod byl wywolywany i wspominam go wspaniale. Ok. 10:00 rano podano mi
      oksytocyne. Ok. 15:00 rozwarcie bylo juz na 6-7 cm i wtedy dostalam
      znieczulenie. Tuz po 19:00 moglam juz podziwiac moje blizniaczki. O cc nigdy
      nie bylo nawet mowy.

      Rodzilam zagranica, wiec nie wiem, jak to wyglada w szpitalu, gdzie bedziesz
      rodzic, ale ja bylam w osobnym pokoiku. Tam tez zaczelam przec, a gdy bylismy
      dosc blisko celu, przewieziono mnie na sale operacyjna (gdzie zwykle rodza sie
      blizniaki tak na wszelki wypadek).

      Powodzenia i latwego i szybkieg rozwiazania!

      www.babiesonline.com/babies/t/twomuffins/
      • kuleczek Re: Wywoływanie porodu-jak długo trwa???????????? 20.04.05, 21:23
        Dzieki za pocieszeniesmileCzy ktos jeszcze ma doswiadczenie w tej kwestii?
    • justyna_28 Re: Wywoływanie porodu-jak długo trwa???????????? 20.04.05, 22:25
      Ja około 9 udałam się na porodówkę i podali mi oksytocynę, około 11 były juz
      silne skurcze zadzwoniłam po męża, był koło 12 przenieśliśmy się do osobnego
      pokoju i zaraz poprosiłam o zzo. Skurcze były bolesne i bardzo częste. Było juz
      3 cm więc zgodzili się na znieczulenie. Po znieczuleniu nie czułam już NIC a
      rozwarcie zaraz było 6cm, koło 15.00 10cm i za 3 parciem urodziłam córkę.
      Bardzo miło wspominam poród i Tobie tez takiego życzę.
    • lusia79 Re: Wywoływanie porodu-jak długo trwa???????????? 20.04.05, 22:28
      U mnie jedna kroplówka z oksy nie podziałała. Nie wiem dlaczego, ale ordynator
      kazał mi założyć kilka dni później dopochwowo PREPIDIL ŻEL (pomaga dojrzeć
      szyjce) zamiast podawać kolejną oksę. W każdym razie nie zdążyli z tym
      PREPIDILEM, bo mój gin zrobił mi masaż szyjki - w niedzielę rano. Pierwsze
      lekkie skurcze dostałam wieczorem, a córcia urodziła się w poniedziałek o 18. W
      zasadzie nie byłam męczona jakoś szczególnie długo. U mnie to wyglądało tak, że
      trafiłam do szpitala we wtorek, a tydzień później już byłam po porodzie.
      Jedna z dziewczyn przyszła do szpitala rano z bólami, potem cały dzień chodziła
      z kroplówką i córcię urodziła wieczorem - ok. 21.
      Nie martw się na zapas - w końcu będziesz pod specjalistyczną opieką.
      • kuleczek Re: Wywoływanie porodu-jak długo trwa???????????? 20.04.05, 22:45
        Tak, z tym, ze ja majac cukrzyce nie moge przenosic ciazy az tydzien wiec moze
        wczesniej cos zaradza.
    • muminek1000 Re: Wywoływanie porodu-jak długo trwa???????????? 20.04.05, 22:31
      Cześć Kuleczek,pierwsza OXA -nic ,druga OXA -nic ,(ale musi być przerwa
      pomiędzy jedną a drugą -chyba 2,3 dni).A wyglądało to u mnie tak:o 8 rano na
      porodówce podłączono mi kroplówkę (leżysz sobie na łóżeczku i czytasz ...przez
      parę godzin -no chyba ,że nastąpi akcja porodowa...co +- godzinę przychodzi
      położna z aparatem KTG ...i Czekasz sobie na rozwój sytuacji.Przy pierwszej
      mojej kroplówce poczułam dosyć wyrazne skurcze ALE!!!przywiezli kobietę "z
      drogi"z dość zaawansowanym porodem ,która darła się w niebogłosy!!!-nie wiem po
      co !!! i chyba ze strachu wszystko przeszło.POtem był powrót na salę ,2,3 dni
      przerwy i powtórka z rozrywki...Scenariusz prawie ten sam ,ale -mi nerwy
      puściły (że nie umię urodzić a wszystkie koleżanki z pokoju już mają swoje
      maleństwa-był płacz,wściekłość i żal )powrót na salę i ...oczekiwanie...aż tu
      nagle wieczorem -zaczęło się....i po kilku godzinach był mój Kubuś.Natomiast
      moja siostra na oxę reagowała expresowo (ją brało prawie natychmiast i przy
      kolejnych dwóch porodach wręcz prosiła o oksydoksynę ...Jak Widzisz -różnie to
      bywa ,kobiety różnie reagują ...Tak czy owak ,Pamiętaj -nie taki diabeł
      straszny jak go malują ,uszy do góry -najważniejsze jest nastawienie do
      sytuacji (jeżeli Będziesz sobie wmawiać -MUSI BYĆ DOBRZE !!!to napewno tak
      będzie!!!}Pozdrawiam -Ola .
    • susanka Re: Wywoływanie porodu-jak długo trwa???????????? 20.04.05, 22:37
      Ja przyjechalam do szpitala o 9tej, podano mi oksytocyne. Podawano i podawano,
      rozwarcie postepowalo dosc wolno, ale skurcze wcale nie byly bolesne, dopiero
      przy 7 cm zaczelam je naprawde mocno odczuwac, ale do wytrzymania (dodam ze
      znieczulenia nie bralam bo przy 5 cm rozwarcia dzwonilam na pogaduchy do
      kolezanki czekajac na meza, czym zadziwilam nie tylko polozna moja ale i
      lekarza...hihihi), niestety okolo 19:30 zadecydowano o cesarce, bo ja sie
      meczylam, a glowna malej byla wysoko i nei chciala sie wstawic do kanalu
      prawidlowo i tak o 20:05 zobaczylam moja coreczke smile
      powodzenia zycze,
      susanka
    • anfi74 Re: Wywoływanie porodu-jak długo trwa???????????? 20.04.05, 22:43
      Nie bój się, to nie jest koszmar, tylko normalny poród smile.
      To był mój drugi poród, pierwszy bez wspomagaczy, ten wywoływany. Przez dwa dni
      robiono mi test oksytocynowy - na jakiś czas podpinają pompę i powinny pojawić
      się skurcze. U mnie były; drugim razem utrzymywały sie jeszcze kilka godzin po
      teście. Może się zdarzyć, że już po pierwszym teście zacznie się akcja na
      całego. Trzeciego dnia miałam już indukcję; czyli podłączono mnie (ok. 10:00)
      do pompy na dłuzszy czas, skurcze były regularne, ale wg. mnie niezbyt bolesne,
      no i rozwarcie powoli się robiło. Na początku musiałam leżeć na porodówce, bo
      jednoćześnie byłam podpięta do KTG.
      Potem chodziłam z wieszakiem na kółkach, gdzie chciałam, tylko co jakiś czas
      zgłaszałam się na porodówkę na zapis KTG i podkręcenie dawki oksytocyny. Do
      męza zadzwoniłam dopiero po odejsciu wód płodowych (15:40). Byliśmy razem w
      pokoiku rodzinnym, tam przychodziła stazystka sprawdzać tętno. Dość szybko
      zaczęłam odczuwać skurcze parte, ale szyjka nie rozwierała się, jak należy -
      pomogli jej dolarganem. Finał odbył się już na porodówce - mały urodził się o
      18:30. Czyli tak strasznie długo to nie trwało i skurcze były znacznie krótsze
      niz przy pierwszym, całkiem "naturalnym" porodzie. Zatem nie taka oksytocyna
      straszna smile. Powodzenia
      • kuleczek Re: Wywoływanie porodu-jak długo trwa???????????? 20.04.05, 22:52
        Dzieki dziewczyny za slowa otuchy. Widac w kazdym przypadku jest inaczej.
        Zobaczymy co bedzie ze mna. Trzymajcie kciukismile
    • aaala1 Re: Wywoływanie porodu-jak długo trwa???????????? 21.04.05, 09:11
      U mnie to trwało 3 dni. Pierwsza kroplówka nic, powrót na patologię na noc,
      potem druga od rana następnego dnia. Zadziałało tak że miałam skurcze co 3 min
      a rozwarcia prawie wcale, do wieczora nic się nie poprawiło więc znowu powrót
      na patologię, przy czym w nocy mnie skurcze też meczyły, dostałam na noc
      zastrzyk na złagodzenie szyjki. Rano 3 dnia o 9.00 podłaczona mi 3 kroplówkę i
      juz się zaczęło na dobre i urodziłam o 17.30. Nie powiem żeby to do
      najprzyjemniejszych rzeczy należalo, takie męczenie się i stresowanie tyle dni.
      Ale nie martw się, przy mnie 3 dziewczyny urodziły po pierwszej kroplówce.
      Co do cesarki ordynator mówił mi ze jak 3 kroplówka nic nie zadziała to juz
      mnie potną.
      Powodzenia
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka