elve
03.05.05, 16:02
:/
niestety nie...
pochopnie, kierując się uroczym blaskiem słonecznego listka psiknęłam
nadgarstek. ojojoj... nastąpił 3 godzinny, skomasowany atak szarego mydła w
najgorszym z możliwych wydaniu - bez cienia zapachu czystej skóry, po prostu
chemiczne, szare mydło. do natarcia dołączył też syntetyczny wosk - i tu już
naprawdę miałam ochotę uciec gdzie pieprz rośnie, w sensie dosłownym, bo
zrobiło się potwornie, a pieprz mógłby tu coś uratować. niestety nadgarstek
jest na stałe przymocowany do ciała, więc już 4 godziny męczę się z tym
potworem... teraz jest odrobinkę lepiej, bo kiedy dmuchnę ciepło na skórę,
pojawia się odrobinę kwiatków, głównie konwalia i płatek jaśminu - ale i to
jest mdłe i płaskie! mogłabym pokusić się o porównanie do Mitsuoko, bo jakiś
pył ducha tego zapachu w Summer można wyczuć... mogłabym, ale nie chcę, bo
projektantowi moim zdaniem kompletnie wszystko się pomyliło. albo mu się nie
chciało, nie wiem. piszą o nim: pudrowy (tak! znowu!), sun-kissed (na boga, za
takie słoneczne pocałunki bardzo dziękuję!), tak pachnie skóra nagrzana
słońcem... cóż, nie moja, moja pachnie o wiele lepiej. w Summer nie ma nic z
delikatności i "żywości" skóry, jest syntetyczny, suchy do bólu. właśnie znów
niuchnęłam nadgarstek - okropność! coś zakonserwowanego w Akademii Medycznej.
obawiam się, że Kenzo już nic ciekawego dla mnie nie wyprodukuje... nie
zachwycił mnie niczym od 1999 roku. szkoda, szkoda :(