Z góry proszę, Czajka, nie przenoś tego wątku, to ważne, a tu nas, mam
najwięcej.
Wczoraj koleżanka kupiła synkowi (w lutym skończy 2 latka) lody. Chłopiec
jadł je plastikową łyżeczką. Na swoje nieszczęście odgryzł kawałek łyżeczki i
połknął ostro zakończony kawałek. Zakrztusił się. Pojechali natychmiast do
szpitala. Przełyk nieuszkodzony. Wszystko w porządku, Niunia wesoła, czekają
na kupkę.
Obiecuję, żadnych lizaków, mordosklejek, gum...
Proszę, uważajcie, tak niewiele trzeba...