Dodaj do ulubionych

Ku przestrodze rodziców

07.09.05, 12:08
Z góry proszę, Czajka, nie przenoś tego wątku, to ważne, a tu nas, mam
najwięcej.
Wczoraj koleżanka kupiła synkowi (w lutym skończy 2 latka) lody. Chłopiec
jadł je plastikową łyżeczką. Na swoje nieszczęście odgryzł kawałek łyżeczki i
połknął ostro zakończony kawałek. Zakrztusił się. Pojechali natychmiast do
szpitala. Przełyk nieuszkodzony. Wszystko w porządku, Niunia wesoła, czekają
na kupkę.
Obiecuję, żadnych lizaków, mordosklejek, gum...
Proszę, uważajcie, tak niewiele trzeba... sad
Obserwuj wątek
    • nchyb Re: Ku przestrodze rodziców 07.09.05, 12:14
      Uważać trzeba, to fakt. Ale nie żyć wieczie w strachu, że coś sę stanie. Bo co,
      więcej loda niekupię, bo się dziecko zakrztusi? Żadnych spacerówm bo na wózek
      wariat drogowy najedzie? I to powietrze takie zabrudzone? A gdzie miejsce na
      radość dzieciństwa? Czy w każdej gumie dziecko ma widzieć potencjalne
      niebezpieczeństwo? A w innych ludziach morderców? A w psach wyłącznie
      zagryzające bestie? A w lodach gronkowce? Uważać tak, ale bezobietnic, że
      żadnych lodów, mordkolejek itp... Noo jak długo dziecko to wytrzyma smile
    • kaja5 Nóż w ręku dziecka! 07.09.05, 12:15
      Robilam obiad.Dosłownie na sekunde wyszłam z kuchni, wchodzę a tam moja córka
      (15m)wymachuje norzem kuchennym na prawo i lewo.Ściagneła go ze stołu, na
      szczescie za dobrą strone złapała...Kurcze takiego maleństwa nawet na sekunde
      nie można zostawic. Dzieki Bogu, ze nic sie nie stało.
      • 76kitka Czy Wasze dzieci wchodzą na krzesła ? 07.09.05, 12:34

        Mój mały uwielbia pakować swój szanowny tyłeczek na krzesło, ale przecież nudno 15-to miesięcznemu smykowi siedzieć, więc dla urozmaicenia wstaje na krześle, opiera sie o oparcie i podskakuje. Krzesło lekkie, gdyby się mocniej wychylił pewnie by przeważyło i poleciałby jak długi. Fajny wątek, może dowiem się jeszcze o czymś co mogłoby życiu i zdrowiu małego zagrażać, a czego w swojej dorosłej ograniczoności nie jestem sama wymyślić smile
        • nchyb Oparzenia wrzątkiem 07.09.05, 12:43
          Własnych doświadczeń nie mam w tej dziedzinie, bo byłam na punkcie oparzeń
          przewrażliwiona i chuchałam na zimne, ale znam sporo dzieci, które wylały na
          siebie gorącą zupę, kawę, herbatę... Ich mamy tłumaczyły, że postawiły na
          brzegu stołu talerz, kubek, szklankę... tylko na chwilę i uważały.
          A ja tu nie widzę szans na uważanie.

          Przy małym dziecku w moim domu nic gorącego nie miało prawa stać w zasięgu jego
          łapek. Jeżeli już, to na środku stołu i to bez obrusa, by dziecko nie ściągnęło
          na siebie. A gorące szklanki itp. stawiałam na wysokiej szafce i to tylko
          wtedy, gdy z niego piłam. Wcześniej zostawiałam w kuchni, z dala od dziecka.

          W nawyk mi weszło również gotowanie tylko na dwóch ostatnich palnikach, z dala
          od brzegu kuchenki (poza wyjątkowymi okazjami - świętami gdy gotowałam
          kilkudaniowe obiady, ale wtedy dziecka do kuchni nie wpuszczałam), bo widziałam
          dziecko poparzone, które na siebie sciągnęło patelnię z gorącym olejem i
          smażonymi kotletami. Chciałam tego uniknąć. I udało się, ani obecnie 11-latek,
          ani 5-latek nigdy się nie oparzyły. Czego i Waszym dzieciom życzę.
    • mamapiotra Re: Ku przestrodze rodziców 07.09.05, 12:57
      Z życia mojego brata:
      1. Przy narodzinach usiłował udusić sie pępowiną, ale lekarze mu nie dali.
      2. Pierwszy krwotok z nosa dostał w2 tygodniu życia.
      3. Gdy miał poł roku ściągną na siebie obrus ze świerzo zaparzoną kawą. poparzyne 55 % ciała.
      4. później dłuuugo nic oprócz licznych bójek i krwotoków z nosa. tudzierz z uszu.
      5. gdy miał 6 lat krążek hokejowy złamał mu nos.
      6. złamał rękę w nadgarstku stojąc na bramce.
      7. wbił sobie ster od kajaka w stopę
      8. znowu sobie złamał nos bo sie bił (miał wtedy około 15 lat)
      9. rozbił sobie poważnie głowę z jakimś urazem bo stał znowu na bramce
      10. wiertło wbiło mu sie w rękę.
      Ma 21 lat i czekam na dalsze jego wyczyny, ale na szczęscie na nic sie nie zanosi.
    • czajkax2 Re: Ku przestrodze rodziców 07.09.05, 13:06
      Mieszkowamamo zauważ że nie tylko ja tu jestem moderatorem. Kalina tez mo ze
      miec coś do powiedzeniasmile
      • mieszkowamama Re: Ku przestrodze rodziców 07.09.05, 13:09
        Ale Ciebie boimy się najbardziej, hi... hi smile
    • weronikarb Re: Ku przestrodze rodziców 07.09.05, 14:29
      Uwazam na gorace jak niewiem co.
      Szklanki na ławie przy scianie, dwa palniki tylne tylko uzywane. Bardzo
      wczesnie nauczylam co oznacza slowo "gorące"
      A jednak sie zdarzylo: maly pomaga przy myciu naczyn, wlewalam z czjnika bezp.
      wode do zlewozmywaka i widzialam jak podstawia raczkie i wiecie co niewiem
      dlaczego nie przestalam lac jakies zćmienie czy co. Na szczescie nie byl to
      wrzatek i raczka od razu pod lodowata wode - nawet nie bylo zaczerwienione.
      Przewrazliwiona jestem te zjesli chodzi o wszystkie schody - malego nauczylam
      schodzic jak tylko nauczyl sie chodzic stabilnei.
      Dwa razy zlapalam go w polowie schodow - stromych jak schodzil.
      Uwielbia siedziec w aucie - jak odpalil sam auto to sprawdzamy czy kluczykow
      niema sad
      Jest bardzo pomyslowy moglabym pisac bez konca
    • sweet.joan Re: Ku przestrodze rodziców 07.09.05, 14:33
      To co prawda nie z własnego doświadczenia, ale zapadło mi w pamięci
      (przeczytałam tu na forum) - uważajcie na pudełka od zabawki w Jajku
      Niespodziance: połówka włożona do buzi może się zassać do podniebienia!
      • inia25 Re: Ku przestrodze rodziców 07.09.05, 14:48
        ah a ja sobie żyłam w błogim przeświadczeniu, ze moje dziecko jest bardzo
        bezpieczne we własnym łóżeczku, aż do dnia, gdy włożyłam mała do łóżeczka (14
        miesięcy) i pobegłam siusiu (jak torpeda). Jak torpeda wróciłam do pokoju i
        jakież było moje zdziwienie, gdy zobaczyłam, że moje dziecko właśnie wychodzi z
        łóżeczka górą. Tak więc teraz już nawet do kibelka chodzimy razemsmile
        A i dodam, że z wanny też wyłazi, a parapet to jej ulubione miejsce zabawy.
        Całe szczęście że doczekałam się, zżeby mąż zrobił blokady na okno.
    • fastcar Re: Ku przestrodze rodziców 07.09.05, 14:44
      a ja, gdy jeszcze matką nie byłam, a jedynie opiekowałam się sześciorgiem
      małych dzieci miałam taką oto sytuację: jeden z szóstki się skupkał (trzylatek
      bez pieluszki) i skutecznie zabrudził cała podłogę w łazience, toaletę i siebie
      całego. Ja go pod prysznic, stoi chwiejnie, kazałam mu się trzymać i lecę po
      ubranka na zmianę. A w pokoju sześciolatek z nożem w ręce goni czterolatkę i
      woła wesoło: zabiję cię, zabiję! dosłownie stanęłam przez ułamek sekundy jak
      wryta, bo sama nie wiedziałam za co się zabrać!
    • mieszkowamama Re: Ku przestrodze rodziców 07.09.05, 15:42
      Niuniek dzisiaj wychodzi ze szpitala. Kupki jeszcze nie było... ale jest
      wszystko w porządku, bo mały szaleje na oddziale smile
    • black_currant Re: Ku przestrodze rodziców 07.09.05, 15:44
      Ja mam zboczenie na punkcie okien (mieszkamy na 3 piętrze) - żadne nie jest
      otwarte na oścież - uchylam je tylko od góry, chyba, że dzieci nie ma w domu.
      Ja sama jako dziecko uwielbiałam wychodzić przez okno (mieszkaliśmy na parterze)
      - skóra mi cierpnie na myśl, że któreś z moich dzieci mogłoby wpaść na podobny
      pomysł.

      ---------------------------------------
      Ania - podwójna mama październikowa smile
      Emilka (1.10.2001)
      Grześ (18.10.2004)
    • palka_zapalka Re: Ku przestrodze rodziców 07.09.05, 15:52
      Wiem coś na ten temat tylko że lizaka crying moja córka lizała lizaka i odłamał jej
      się kawałek lizaka małe serduszko z patykiem - o mało zawału nie dostałam, ale
      nie połkneła tylko miała w buzi. Szybko wyciągłam, ale od tego czasu a było to 6
      ms temu nie kupiłam juz lizaków!!!
      • mieszkowamama Re: Ku przestrodze rodziców 07.09.05, 16:01
        Widzisz Palka_zapalka... i to są wypadki, których nie jesteśmy w żaden sposób
        właściwie przewidzieć. O oknach, wrzątkach, nożach wszyscy wiedzą. Ale kto by
        pomyślał... łyżeczka, patyczek wraz z lizakiem sad
        • palka_zapalka Re: Ku przestrodze rodziców 07.09.05, 16:02
          dokładnie, a lizaki są dla dzieci - makabra!! ja juz wolę czekoladkę kupić
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka