Dodaj do ulubionych

Słowa na niedzielę

    • braineater Re: Słowa na niedzielę vol 19 (adults only) 12.06.05, 16:23
      Dzisiaj akurat wiersz, z którym nie potrafię sobie za bardzo poradzić, bo
      czasami zda mi sie rewelacyjny, a czasami sprawia wrażenie wymuszonej
      grafomanii i wodolejstwa. Ale o to chyba chodzi w czytaniu...:)

      Anne Sexton
      Kiedy mężczyzna wchodzi w kobietę

      Kiedy mężczyzna
      wchodzi w kobietę
      jak fala która wgryza się w brzeg
      raz za razem
      i kobieta otwiera usta w rozkoszy,
      a zęby jej lśnią
      jak alfabet,
      zjawia się Logos dojący gwiazdę,
      i mężczyzna
      wewnątrz kobiety
      zawiązuje węzeł,
      by nic ich nigdy
      nie rozdzieliło,
      a kobieta
      wdrapuje się do środka kwiatu
      i połyka łodygę,
      i zjawia się Logos
      i puszcza z uwięzi ich rzeki.
      Ten mężczyzna,
      ta kobieta,
      zgłodniali w dwójnasób,
      usiłowali przedrzeć się
      przez zasłonę Boga
      i na chwilę zdołali, a jednak Bóg
      z właściwą sobie perfidią
      rozwiązuje węzeł.

      Źródło: Anne Sexton, Wiersze, tłum. Monika Sujczyńska, Literatura na świecie nr
      4/1988 (201), ss. 149-150.
      • totalna_apokalipsa Re: Słowa na niedzielę vol 19 (adults only) 12.06.05, 16:27
        chyba coś tu nie gra...chyba tlumaczenie...a już szczególnie to jest jakieś nie
        za bardzo z sensem:)
        a kobieta
        > wdrapuje się do środka kwiatu
        > i połyka łodygę,
        > i zjawia się Logos
        > i puszcza z uwięzi ich rzeki.


        • braineater Re: Słowa na niedzielę vol 19 (adults only) 12.06.05, 17:08
          Orginałka do komparystyki:

          When man,
          enters woman,
          like the surf biting the shore,
          again and again,
          and the woman opens her mouth with pleasure
          and her teeth gleam
          like the alphabet,
          Logos appears milking a star,
          and the man
          inside of woman
          ties a knot
          so that they will
          never again be separate
          and the woman
          climbs into a flower
          and swallows its stem
          and Logos appears
          and unleashes their rivers.

          This man,
          this woman
          with their double hunger,
          have tried to reach through
          the curtain of God
          and briefly they have,
          through God
          in His perversity
          unties the knot.

          i w sumie nie ma się za bardzo czego przyczepic w tłumaczeniu - przynajmniej ja
          jakiś większych zastrzezeń nie mam.
          • hermina5 Re: Słowa na niedzielę vol 19 (adults only) 12.06.05, 17:17
            No ja mam:)))To najgorsze tłumacznie, bo wręcz dosłowne:) Jakby tłumacz miał
            wenę, to mógłby z twgo wiersza jeszcze coś zrobic po polsku...Jakoś to do mnie
            nie przemawia...No coś mi ten stosunek jakos tak nie gra z tym wszystkim - jak
            instrukcja obsługi otwierania absolutu, ani to erotyk, ani to moralietet,
            cholera wie, co to...A dojenie gwiazdy to już w ogóle mi nie pasuje w
            tlumaczeniu...
            • braineater Re: Słowa na niedzielę vol 19 (adults only) 12.06.05, 17:21
              No dojenie tez własnie jest fragmentem, który mnie dość często wnerwia.
              Natomiast co do dosłowności...Ja nie mam wizji na substytuty po polsku, ale
              może dałaoby sie to bardziej upoeatyzowac.
              Pozdrowienia:)
              • Gość: kate 'upoetycznić' IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.08.05, 12:23
                można spróbować podrzucając Barańczakowi.
                w pierwszym odruchu.
    • braineater Re: Słowa na niedzielę vol 20 19.06.05, 15:25
      Tym razem mała snobistyczna okoliczność, więc i mały snobistyczny tekst na tęż
      okoliczność:

      Boris Vian
      Snob

      Bo snob,
      To snob,
      Nie mówię sobie nigdy - stop;
      Haruję nad tym noce, dnie
      I nie wychodzi mi to źle,
      Już Hildegarda w żalu trwa -
      Więcej wdzięku mam ja!
      I to,
      Że ze mnie snob,
      Ten cały szyk i blichtr,
      Wabi przyjaciół mych.

      Koszulka i but,
      Co skrzą się na full,
      Krawacik mam cud,
      Garnitur, który tknął już mól;
      Pierścioneczki też
      Na stopach lśnią, wiesz,
      O dłonie dbam,
      Apaszkę zawsze śliczną mam.

      Do kina jak w dym
      Gnam na szwedzki film
      I wiem, że to szyk
      Wychylić whisky szybki łyk.
      Nie psuje mi krwi
      Wątroba, co ćmi,
      Ja mam
      Swój wrzód,
      Bo to brzmi snobistyczniej ciut.

      Co snob,
      To snob,
      Choć jestem Zdzichu, zwą mnie Bob -
      I jadąc konno wznoszę skroń,
      Z rozkoszą wdycham mierzwy woń,
      Odwiedzam tych, dla których stan
      Majątkowy - to szpan!
      Wiem to,
      Że straszny ze mnie jest snob,
      A kiedy kocham się,
      To szum braw słyszeć chcę!

      Co piątek jest raut,
      Dla snobów to szał,
      Pędzimy więc wraz
      Na snobistyczny bankiet nasz.
      Olbrzymi tam tłok,
      Bo z marchwi jest sok,
      Łyżeczkami ser
      Musimy jeść, och, co za wstręt!
      W mieszkanku mym zaś,
      Milutkim, że ach,
      Kaflowy mam piec,
      Co dymi i cudownie jest.
      Telewizor mnie
      Nie bawił już, więc
      Do ściany go
      Odwróciłem - i to jest to!

      Jam snob,
      A-cha!
      Wnet wejdę na snobizmu top;
      Rozbijam auta raz po raz
      I w łóżku tkwię w wakacji czas;
      Po tych szczegółach już się wie -
      Jesteś snobem, czy nie.
      Jam snob,
      Mój snobizm rośnie z każdym dniem;
      Bym był nim aż po grób,
      Całun u Diora kup!

      Tłumaczenie Jezry Menel, pobrane ze strony vian.kultura.org.pl/02txt.php
      • Gość: kwiecienka1 Re: Słowa na niedzielę vol 20 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.06.05, 16:02
        :-)
        "I w łóżku tkwię w wakacji czas;
        Po tych szczegółach już się wie -
        Jesteś snobem, czy nie..."

        Boziu, nawet nie wiedziałam, że ze mnie taka snobka :-)))
        pozdrawiam
        Kwiecieńka Uświadomiona
        • Gość: daria13 Re: Słowa na niedzielę vol 20 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.06.05, 17:25
          Wielkie, wielkie dzięki:)))))
          • hrabalek wszystko przez Cambridge.... 19.06.05, 18:17


            "bez szlachectwa":)

            www.koc.pl/snob.htm
    • Gość: krk Re: Słowa na niedzielę IP: *.net.autocom.pl 19.06.05, 18:24
      Wziął prysznic i tyż nic.
      To tylko fraszka, chyba Staudyngera, dla nabrania oddechu...
    • braineater Re: Słowa na niedzielę vol 21 26.06.05, 16:32
      dzisiaj wiersz z cyklu wiersze na kaca:

      John Berryman

      ***

      Życie, kochani, jest nudne. Nie można tak mówić.
      W końcu niebo się błyska, wzdycha wielkie morze,
      my też błyskamy i wzdychamy,
      co więcej matka powiedziała mi gdy byłem młody
      (odtwarza) "Bez przerwy mówić że ci nudno to znak
      że nie masz w sobie żadnych

      Bogactw wewnętrznych". Dziś widzę, że nie posiadam
      bogactw wewnętrznych, bo jest mi diablo nudno.
      Nudzą mnie ludzie,
      literatura nudzi, szczególnie wielka.
      Nudzi mnie Henry*, jego kłopoty i boleści
      nieznośne jak u achillesa,

      co kocha ludzi i odważną sztukę, ktora mnie nudzi.
      A spokojne wzgórza, i dżin, nie wyglądają zbyt ciekawie

      i w jakiś sposób pewien pies
      wziął ogon za pas i poszedł sobie zdrowy kawał
      drogi stąd, w góry, nad morze, albo do nieba, zostawiając
      za sobą: mnie, ogoni powiew.

      Źródło: John Berryman, Wiersze, tłum. Piotr Sommer, Literatura na świecie
      1/1978, s. 120

      * Henry - alter ego Berrymana w całym cyklu 77 Dream Songs i kilku innych
      wierszach.
      • hrabalek Nuda=naga 26.06.05, 23:33


        janbrzechwa.w.interia.pl/stobajek/nuda.html

        ..przyjemnie dziś było ponudzić się -dzięki Bogu bezkacowo...i gdyby jeszcze
        tak gosposię mieć....

        www.grzyby.pl/gatunki/Lepista_nuda.htm
    • braineater Re: Słowa na niedzielę vol 22 03.07.05, 16:22
      A tym razem wierszyk na dzień kobiet, który wielce mi się podoba:)

      Randall Jarrell

      Kopciuszek

      Jej wymyślonym towarzyszem zabaw był dorosły
      W atłasie jak morze i węgiel. Niebiesko-płomienne spojrzenia,
      Skrzydła cienkie jak błonka, którą popioły
      Powlekają stare palenisko - jak matka
      W dzbanku jabłecznika - były jej pociechą.
      Siedzieli przy kominku i opowiadali sobie baśnie.

      "Czego chcą mężczyźni" - powiedziała matka chrzestna miękko -
      Ale co mówiła dalej, trudno mężczyźnie wyrazić.
      Ich oczy, patrzące na Ojca, były marmurem pomnika
      Potem uśmiechały się jak dwie stare kobiety, całowały,
      Mówiły "Plotki, plotki!"; i chłepcąc sobie nawzajem w spojrzeniach
      Lustro za lustro, piły herbatę w filiżankach.

      Batystową herbatę. Jest jednak rzeczywistość
      Pod porządnym jedwabiem porządnych sukien balowych
      Porządnych sióstr. Ona wiedziała... O twardych piersiach, nagim spojrzeniu
      Wcisnęła w szkło swoje jedwabne stopy i wstała spowita
      W szatę z wyobrażonej gazy. Niesmiały książe pił
      Jej zdrowie szampanem z pantofelka

      Szeptał "Czarująca!" Szeptał "Jestem oczarowany!"
      - Powiedziała swojej matce chrzestanej "Mężczyźni!"
      A potem, patrząc w dół, by ujrzeć swe ciało
      Zerkające w górę spod koronki, popielatej gazy
      I pulsującego marmuru ślubnego welonu, chciała,
      Aby to wszystko było czernią wdowiej żałoby.

      Posępna żona i niechętna matka
      Siedziała cały dzień milcząc przy kominku,
      Aby lepiej, później, patrzeć nad głowami synów swoich synów
      Córek swoich córek i opowiadać bajki ogniowi
      Lecz najlepiej, umarłej, potępionej, huśtać się na wieki
      Przy piekielnym kominku - widzieć wśród płomieni

      Raj, do którego drzwi ze złotej gazy zbliża się
      Mała, ciemna staruszka, Matka Boga
      I woła "Ależ wejdź! wejdź Mój syn właśnie wyszedł,
      Właśnie wyszedł, zaraz wóci, może już nie wóci,
      Kto wie, co? My wiemy jacy oni są - ci mężczyźni!
      Ale wejdź, wejdź tymczasem! Tymczasem wejdź!"


      Źródło: Randall Jarrell, Wiersze, tłum A. Preis-Smith, Literatura na świecie
      1989/2.

      Pytanie: Wiem, że jest to wiersz o kobietach, który podoba się facetom, ale nie
      wiem czy podoba się kobietom...
      • hrabalek Re: Słowa na niedzielę vol 22 03.07.05, 23:19
        Tak, zgadza się:
        "My wiemy jacy oni są -ci mężczyźni"

        P.S.
        rozrywka.eurocity.pl/zwierzaki/obrazek_1322.html
        • hrabalek ........................... 11.07.05, 23:34
          ponieważ słów zabrakło,pozwolę sobie rysuneczek, może jakieś słowa się dopasują.

          rozrywka.eurocity.pl/zwierzaki/obrazek_1319.html
        • braineater Re: Słowa na niedzielę vol 23 17.07.05, 16:40
          Dziś jedna historia w wersjach dwóch - oryginał Hillaire Belloca, poety
          genialnego który z nursery rhymes robił arcydzieła i Barańczaka, który zrobił z
          Belloca odpowiednik Jachowicza - równie dobry.

          Belloc Hillaire

          Charles Augustus Fortescue

          The nicest child I ever knew
          Was Charles Augustus Fortescue.
          He never lost his cap, or tore
          His stockings or his pinafore:
          In eating Bread he made no Crumbs,
          He was extremely fond of sums,
          To which, however, he preferred
          The Parsing of a Latin Word—
          He sought, when it was within his power,
          For information twice an hour,
          And as for finding Mutton-Fat
          Unappatising, far from that!
          He often, at his Father’s Board,
          Would beg them, of his own accord,
          To give him, if they did not mind,
          The Greasiest Morsels they could find—
          His Later Years did not belie
          The Promise of his Infancy.
          In Public Life he always tried
          To take a judgement Broad and Wide;
          In Private, none was more than he
          Renowned for quiet courtesy.
          He rose at once in his Career,
          And long before hus Fortieth Year
          Had wedded Fifi, Only Child
          Of Bunyan, First Lord Aberfylde.
          He thus became immensely Rich,
          And built the Splendid Mansion which
          Is called The Cedars, Muswell Hill,
          Where he resides in affluence still,
          To show what everybody might
          Become by SIMPLY DOING RIGHT.

          Barańczak Stanisław
          Historia Karolka

          który zawsze czynił To, Co Należy
          i tą drogą osiągnął Niezmierzone Bogactwo


          Karolek - odłóż ten Nóż, Dziecię! -
          Był najgrzeczniejszym chłopcem w świecie.
          Nie gubił nigdy nauszników,
          Nie znosił przekleństw ani krzyków,
          Gdy jadł chleb, z wielką Mocą Ducha
          Nie produkował nie okrucha,
          Z chęcią wyciągał z liczb pierwiastki,
          Upraszał, by z okazji Gwiazdki
          Lub na najbliższe imieniny
          Wręczyć mu "Krótki Kurs Łaciny",
          A żeby zwac Barni Łój
          Nieapetycznym - Boże mój,
          Skądże! nie było o tym mowy!
          Gdy Udziec (tudzież Sos Miętowy)
          Zjawiał się na Rodzinnym Stole,
          Karolek - anioł, nie pacholę -
          Z własnej inicjatywy wstawał,
          Prosząc, by każdy tłuszczu kawał,
          Choćby wstrętnego jak Szczeżuje,
          Dać mu na talerz - on Przeżuje!
          Te i podobne Zapowiedzi
          Wielkości (która nieraz siedzi
          Już w Dziecku i, z początku słaba
          Wzmacnia się w miarę wzrostu Szkraba)
          Potwierdził jego Wiek Dorosły.
          Zamiast, jak czynią różne Osły,
          Wpadać w Duchowych Ciasnot matnie,
          Karol publicznie i prywatnie
          Zawsze był demonstrować mocen
          Otwartośc Sądów, trafność Ocen,
          Grzeczność i Osobisty Czar;
          Było więc słusznym ze wszech miar,
          Iż ze współczesnych Głośnych Karier
          Ta jedna nie zaznała Barier.
          Nim jeszcze skończył lat czterdzieści,
          Dokonał kolejnego Prześci-
          gnięcia Osiągnięc Pokolenia,
          A to w postaci poślubienia
          Fifi, jedynej córki lorda
          Horroracego Splatterforda,
          Co (po szczęśliwym zgonie teścia)
          Dało mu jakieś sto dwadzieścia
          Milionów w banku i prawdziwy
          Pałac, gdzie odtąd mieszka - żywy
          Przykład, jak słuszna jest zasada
          (Którą powtarzać wciąż wypada
          Szczególnie Dziatwie i Młodzieży):
          RÓB TO PO PROSTU, CO NALEŻY.
          • braineater Re: Słowa na niedzielę vol 24 31.07.05, 19:44
            Reaktywacja po 2 tygodniowej przerwie, a wiec trza znaleźć kogos kogo tu jeszce
            nie było
            a nie by
            ło
            cummingsa
            e.e
            i był to
            błąd wielki
            bo to
            (gen
            już)

            E.E. Cummings

            [Jeśli nie możesz jeść]

            Jeśli nie możesz jeśc to chociaż

            zapal ale już nie ma
            nic do palenia:daj sobie spokój

            idziemy spać
            jeśli nie możesz palić to chociaż


            Śpiewaj ale już nie ma


            nic do śpiewania;daj sobie spokój
            idziemy spać


            jeśli nie możesz śpiewać to chociaż
            zdechnij ale już nie ma


            Nic do zdychania,daj sobie spokój


            idziemy spać
            jeśli nie możesz zdechnąć to chociaż

            pomarz ale już nie ma
            nic do marzenia(daj sobie spokój

            Idziemy spać)

            Źródło: Piotr Sommer, Artykuły pochodzenia zagranicznego, Gdańsk 1996
            • braineater Re: Słowa na niedzielę vol 24 07.08.05, 15:49
              A dzis po germańsku, w dodatku germanin nawiązujący dośc bezposrednio do
              twórczości zeszłotygodniowego cummingsa i stanowiacy pewnego rodzaju kodę
              do "Amatorek" pani Jelinek
              (adults only raczej:):

              Hans Magnus Enzensberger

              Mała, słodka...

              O ty, wcześnie bzyknięta niewinność,
              dumna posiadaczka dwóch różowych cycków,
              dwóch kształtnych nóżek
              i chetnie odwiedzanego zagłębienia pośrodku -
              ciesz sie, jasne,
              ale jeśli to wszystko,
              co ci przypadło w udziale, moja droga,
              czarno widzę twój los.

              Przerwana nauka,
              przyjaciel z ciężkim motocyklem
              i lekką nierównością pod sufitem,
              brązowy korytarz w biurze opieki społecznej
              i zbyt zielone tabletki
              po drugiej aborcji:

              Szkoda, cholernie szkoda.
              W czasie wojny trzydziestoletniej
              może jakoś byś sie przesmyknęła,
              na międzypokładzie,
              w epoce kamiennej.
              Ale do najcywilizowańszego ze światów
              nie dorosłaś, Ty,
              mała, słodka Etcetera.

              Źródło: H.M. Enzensberger, Wiersze, tłum. Andrzej Kopacki, Literatura na
              świecie 2/1999 (341), ss. 167-168
              • salal moje słodkie stare etcetera 14.08.05, 09:11
                moje słodkie stare etcetera czyli bezczelne włamanie do Słowa na Niedzielę


                jak to powiada joe gould na

                swój przerażająco lu
                dzki spo
                sób jedynym powodem dla któ
                rego każda ko

                bieta

                powinna pójść na studia jest to
                że dzięki temu nigdy nie będzie mo
                gła (wiedza to po
                tęga) powiedzieć o

                gdybym
                ja p
                O!
                sz
                ławswoimczsienas

                tudia


                E.E. Cummings, Wybór wierszy, PIW 1985
                • braineater Słowa na niedzielę vol 27 14.08.05, 16:08
                  bo tydzień temu zapomniałem numerka, a dzis salal nieco zaburzyła numeracje
                  gernialnym cummingsem:) /prosze o więcej a najlepiej o jakis namiar
                  antykwaryczny na ten tomik, bo namierzyć go już długo nie umim:)/
                  A kontynując tematyke społeczno-erotyczną tygodnia zeszłego, dziś wierszyk dla
                  chłopców, bo poprzedni był taki dla dziewczynek raczej.

                  Jacques Prevert

                  Narcyz

                  Narcyz kąpie się nago
                  Ładne nagie dziewczęta zjawiają się, by nań popatrzeć
                  Narcyz wychodzi z wody zbliża się do nich
                  i widzi, że nie jest już taki jak przedtem
                  Coś się w nim odmieniło
                  Pieści się dłonią
                  zdumiony że nic o tym nie wiedząc
                  niczym młody ogier
                  daje dowody swej wschodzącej męskości
                  I powraca do wody
                  bardziej olśniony niż zawstydzony
                  I patrzy na dziewczęta
                  potem
                  w wodzie po pas zanurzony znów się sobie przygląda
                  I widzi
                  zgodnie ze zjawiskiem załamania światła
                  nadłamaną laskę
                  Tonie


                  zawiedziony po dziecięcemu ogarniety rozpaczą.


                  Źródło: Jacques Prevert, Narcyz, tłum. Anna Wasilewska, Literatura na świecie
                  6/1997 (311), s. 170
                  • salal Re: Słowa na niedzielę vol 27 14.08.05, 23:56
                    Mój Cummings kupiony tak dawno, że już nie pamiętam gdzie i kiedy. Obiecuję
                    więcej, ale nie dziś. Bo dziś, znowu bezczelnie, po Prevercie zmysłowym, Prevert
                    zatroskany i zangażowany.

                    Nie trzeba...

                    Nie trzeba dawać intelektualistom zpałek do zabawy
                    Bowiem, moi panowie,
                    Zostawiony sam sobie
                    Świat intelektualny
                    Nie jest wcale tak świetny
                    I jak tylko jest sam
                    Buduje arbitralnie
                    Sobie wyłącznie sobie
                    Choć niby to na cześć pracowników budowy
                    Pomnik monumentalny
                    Powtórzmy to panowie
                    Zostawiony sam sobie
                    Świat mentalny
                    Łże
                    Monumentalnie.


                    Jacques Prevert, Spacer Picassa i inne wiersze, tłum. Stanisław Baliński, Polska
                    Fundacja Kulturalna
                    /ani jednej daty w całej książce, kupiona u dworcowego księgarza parę lat temu/
    • braineater Re: Słowa na niedzielę vol 28 21.08.05, 16:48
      dzisiaj poeta, którego nie lubia kobiety, nie wiedzieć zresztą dlaczego, a że
      ostatnio było erotycznie to dziś bedzie politycznie (i przez parę nastepnych
      tygodni raczej też:)

      Charles Bukowski

      Twarz polityka na ulicznym plakacie

      oto on:
      nie za wiele kaców
      nie za wiele bójek z kobietami
      nie za wiele pęknietych opon
      nigdy nie myślał o samobójstwie

      nie więcej jak trzy razy bolał go ząb
      nigdy nie opuścił posiłku
      nigdy w więzieniu
      nigdy zakochany

      siedem par butów

      syn na uczelni

      jednoroczny samochód

      polisy ubezpieczeniowe

      bardzo zielony trawnik

      kubły na śmieci ze szczelnymi pokrywami

      wybiorą go.

      Źródło: Charles Bukowski, wiersze, tłum. Andrzej Szuba, NaGłos nr 18/19, Kraków
      1995
    • braineater Re: Słowa na niedzielę vol 29 28.08.05, 14:50
      Dziś Auden, bez źródła przekładu, bowiem w moim wypadku jest to stos jakis
      tajemniczych kserówek - jesli ktoś wie skąd ten wiersz, to poprosze o przypis:)

      W.H. Auden
      Wizyta floty

      tłum. Jacek Spólny

      Marynarze schodzą na wybrzeże
      Ze swoich pustych statków,
      Chłopcy z klasy średniej,z wyglądu łagodni,
      Miłośnicy komiksowych historii;
      Partia baseballa to dla nich więcej
      Niż Troja i setka jej upadków.

      Są zagubieni nieco,trafili
      Do miejsca nieamerykańskiego,
      Tubylcy mijają ich z własnymi
      Przyszłościami i własnym prawem;
      Są tutaj nie dlatego,
      Lecz na wszelki wypadek;

      Ta k u r w a z tą niecnotą,
      Co tandetę im wpychali,
      Na swój sposób,chociaż kiepski,
      Służą tym Społecznej Bestii;
      Nic nie sprzedają,nic nie robią, -
      Nic dziwnego,że pijani.

      Lecz na gwałtownym błękicie zatoki
      Każdy statek zyskuje
      Przez to,że nie ma nic do roboty;
      Bez ludzkiej woli,by dać rozkazy,
      Kogo mają dzisiaj zabić,
      Mają ludzką strukturę.

      Na zagubiony żaden nie wygląda,
      Raczej na przeznaczony w projektach
      Na jakiś układ abstrakcyjny
      Jakiegoś mistrza wzoru i linii,
      Z pewnością warte każdego centa
      Miliardów,które musiały kosztować.
      • Gość: dorota kochaja bukowskiego! IP: *.rosvle01.mi.comcast.net 29.08.05, 02:37
        na przyklad za to:

        I made a mistake

        I reached up into the top of the closet
        and took out a pair of blue panties
        and showed them to her and
        asked "are these yours?"

        and she looked and said,
        "no, those belong to a dog."

        she left after that and I haven't seen
        her since. she's not at her place.
        I keep going there, leaving notes stuck
        into the door. I go back and the notes
        are still there. I take the Maltese cross
        cut it down from my car mirror, tie it
        to her doorknob with a shoelace, leave
        a book of poems.
        when I go back the next night everything
        is still there.

        I keep searching the streets for that
        blood-wine battleship she drives
        with a weak battery, and the doors
        hanging from broken hinges.

        I drive around the streets
        an inch away from weeping,
        ashamed of my sentimentality and
        possible love.

        a confused old man driving in the rain
        wondering where the good luck
        went.
    • braineater Re: Słowa na niedzielę vol 30 04.09.05, 16:49
      jak zapowiadałem polityczny, Henio Heine, którego można drukować i wieszać na
      przedwyborczych tablicach:)

      Henryk Heine

      Alarm w Pipidówce

      My, burmistrz i senat, wzywamy was,
      Obywateli wszystkich klas,
      Wziąść sobie do serca i sumienia
      Treść niniejszego rozporządzenia:

      Przeważnie z obcych przychodzą stron,
      Ci co szczekają na władzę i tron.
      Co gorszy buntownik i nikczemniejszy
      Jest - chwalić Boga! - nietutejszy.

      Wśród nich ateusze wiodą prym.
      Kto z Bogiem zadziera i zerwie z Nim,
      Ten rychło, bo taka już kolej rzeczy,
      Spod naszej ojcowskiej wyrwie się pieczy.

      Niech każdy ją czci, chrześcijanin czy żyd,
      Bo stawiać jej opór, to zbrodnia i wstyd.
      O zmroku zamykać kramy i kioski,
      Czy chrześcijański kram, czy żydowski.

      Gdzie trzech się zejdzie, tak prawo chce,
      Mają natychmiast rozejśc się!
      Kto w nocy wychodzi na ulicę,
      Niech bierze ze sobą latarkę lub świecę.

      Jeśli posiadasz broń, to już
      Leć i w komisariacie ją złóż.
      Także wszelką amunicję
      Nalezy odnieść na policję.

      A który głośno spróbuje kiep
      Pyskować, temu kula w łeb.
      Kto zaś pyskować na migi będzie,
      Natychmiast w kryminale osiędzie.

      Senat troszczy się o was i dba,
      I dobro wasze na względzie ma,
      Bo to jest sprawą ojców miasta,
      A waszą: stulić pysk i basta!

      /tłum.:A.M. Swinarski/

      Źródło: Henryk Heine,Dzieła wybrane, t. II
    • braineater Re: Słowa na niedzielę vol 31 11.09.05, 15:49
      Poeta nazywa się Świetlicki, zespół nazywa się Świetliki, wiersz nazywa się
      Jowejek, a płyta na której się znajduje nazywa się Mroczne K u r w y.
      Tym samym najlepszy polski poeta lat 90 napisał jak na razie najlepszy polski
      tekst lat 00.

      Marcin Świetlicki

      Jowejek

      Żabka.
      Kaczuszka.
      Kajecik.
      Ślizgawka.

      Gojonczka.
      Ziułtaczka.
      Jowejek.
      Jowejek.

      A potem bryła ciała
      wypchnięta w przestworza.

      Źródło: Świetliki i Linda "Las putas melancolicas", oraz Lampa nr 9(18) 2005,
      s. 15
      • braineater ODDAM WĄTEK W DOBRE RĘCE 18.09.05, 16:08
        bo mi się już nie chce.

        Wierszyk ostatni, klamrujący, więc tez rosyjski:

        Wiktor Nieborak

        Klatka z panterą
        Przełożył Bohdan Zadura

        Tak lubisz wzrokiem badać giętką
        skórę, co ciało panny spina.
        W panterę tę, na wiarę wziętą,
        tulipanową lancę wbijasz.
        Ją nauczyli mówić, w nosie
        ma jednak kwiaty, to nie syci -
        o mięso ten uśmieszek prosi!
        W krew! na arenę, neofici!

        Upadek Rzymu, ryk pantery,
        czad orgii, prądy sodomiczne,
        olejki w mózgach eteryczne,
        piżmo - poeci złotej ery! -
        niech wasze się księżyca blaskiem
        przeleją głowy w czasie pełni,
        pory, jak przypływ, wam wypełni
        wino i krew smolista - patrzcie -
        smagła, piekąca, pręgowana -
        bogini, zwierzę, otchłań może?
        gumowa lalka? skóra? sama
        Wenus, co wyszła z piany morza?
        gitara w palcach lowelasa,
        na dźwięki wyszukane łasa.

        Przełożył Bohdan Zadura
        • salal Disillusionment of Ten O'clock 18.09.05, 21:48
          Disillusionment of Ten O'clock

          The houses are haunted
          By white night-gowns.
          None are green,
          Or purple with green rings,
          Or green with yellow rings,
          Or yellow with blue rings.
          None of them are strange,
          With socks of lace
          And beaded ceintures.
          People are not going
          To dream of baboons and periwinkles...

          ...po prostu nuda, a na dodatek jeszcze, otwieram mój ulubiony wątek i co za
          rozczarowanie, Braineater grozi jego porzuceniem.
          Nie rób mam tego Braineaterze!


          wiersz(yk) Wallace Stevensa kończy sie tak:

          Only here and there, an old sailor,
          Drunk and asleep in his boots,
          Catches tigers
          In red weather.



          • Gość: Nastolata Re: reaktywacja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.10.05, 19:35
            Jakoże wątek teoretycznie skazany jest na zagładę, a niedzielna kawa i ciastka
            nie smakują już tak dobrze bez niego, postanawiam Słowa na niedzielę na jakiś
            czas reaktywować, zamieszczając wiersz ze swojego dorobku:

            ***
            W powietrzu unosił się zapach
            rannych ptaków.
            Kłuł i przeszywał.
            Po dachach budynków
            skakały kłęby dymu.
            Na płotach
            siedziały czarne koty.
            Ludzie na ustach
            nosili smak wojny, krwi i biedy.
            Na niebie
            posłusznie konał dzień.
            W niecierpliwym milczeniu
            słychać było nierówny oddech.

            I nagle
            wybuch, światło, łomot, huk, wrzask.
            Sucha, spękana ziemia
            chłonęła ludzi
            jednego po drugim.
            I tak codziennie
            od wieków.


            To by było dziś na tyle. Dobranoc i mam nadzieję, że wątkowi uda się przetrwać:)
    • jenny_s Re: Słowa na Nike 02.10.05, 20:52
      Nagrody nie dostał, to może niech tu zostanie jedno "czarne ziarnko piasku".

      Dlaczego je tak zabijają? co im zrobiły te krowy?
      zjedziemy z autostrady, a oczy natychmiast się potkną
      o ścianę krowiego dymu, choć zapuścili nowy
      film na skaczącym wideo (może pan przymknąć okno?)

      więc tak wygląda koniec? w ten sposób umiera ciało?
      krowie czy ludzkie, nieważne, czekając na martwychwstanie?
      na kupę cię zepchną spychaczem, albo i zwęglą na biało
      (przedwczoraj zaczął się wrzesień, a tu jak zjawa ta zamieć

      i śnieg mokrymi płatami klejący się do szyby,
      odsłaniasz śliską zasłonkę, żeby być bliżej tej bieli,
      zanim się wszystko rozpuści i zmieni w uporczywy
      ucisk w lewym ramieniu, w mdły sen w nie swojej pościeli)

      Dariusz Suska z tomu "Cała jesteś w piachu".
    • Gość: Kasia Re: Słowa na niedzielę IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.10.05, 18:44
      Nie zastapi to oczywiscie porzuconego watku, ale moze sie Wam spodoba. Znalazlam to przypadkiem,
      bladzac po stronach radia NPR (polecam, duzo ciekawych audycji, archiwa i dobry angielski) - a ze
      zapisalam sie na ich liste, codziennie rano dostaje cieply wiersz do skrzynki. Nie wrzucalabym tego,
      gdybym nie zauwazyla, ze i angielskie wierszyki tu sobie paraduja.No a tam jeszcze same mowia.
      writersalmanac.publicradio.org/
      • Gość: Nastolata Re: Słowa na niedzielę IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.10.05, 19:40
        Dziś jesiennie i melancholijnie:

        Wychodzę
        Wszystko jest takie inne
        Mgła co się unosi nad wodą
        taka bezkresna
        I ptaki nie śpiewają tak samo
        tylko biją się
        o ziarenko piasku
        I drzewa
        choć jeszcze zielone
        to takie wyblakłe
        Ludzie co przed chwilą przeszli
        w kapturach
        tacy obcy tajemniczy
        Wtem znad wodnej bieli
        wypływa powoli łódka
        pusta
        bezimiennna
        bezpańska
        bezcenna
        Po cichu depcze wodę
        i robią się koła
        Jedynie niebo jest wciąż takie samo
        • Gość: Nastolata Re: Słowa na niedzielę vol. 32 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.11.05, 18:50
          Ten wiersz pisałam pod wpływem muzyki i jest on wynikiem luźno powiązanych ze
          sobą skojarzeń, ale mo.że komuś się spodoba :)

          STRATA

          Ranny słowik
          przysiadł mi na ramieniu
          szepcze do ucha pieśń o Bogu
          Płacze o umieraniu
          spada
          modlę się
          z ziemią w ustach
          z żalem w oczach
          przeszklonych
          Nigdy się nie nakarmię
          nie połknę
          dosyć dźwięku
          Depczę z niechęcią skrzydełka
          Wbijam w grunt
          ten głos
          to drżenie
          to bicie
          serca
          Chcę się skończyć
          jak krótka piękna nuta
    • listyznod Re: Słowa na niedzielę 21.11.05, 12:06
      Moje słowo na niedzielę. Patrz niżej.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka