braineater Re: Słowa na niedzielę vol 19 (adults only) 12.06.05, 16:23 Dzisiaj akurat wiersz, z którym nie potrafię sobie za bardzo poradzić, bo czasami zda mi sie rewelacyjny, a czasami sprawia wrażenie wymuszonej grafomanii i wodolejstwa. Ale o to chyba chodzi w czytaniu...:) Anne Sexton Kiedy mężczyzna wchodzi w kobietę Kiedy mężczyzna wchodzi w kobietę jak fala która wgryza się w brzeg raz za razem i kobieta otwiera usta w rozkoszy, a zęby jej lśnią jak alfabet, zjawia się Logos dojący gwiazdę, i mężczyzna wewnątrz kobiety zawiązuje węzeł, by nic ich nigdy nie rozdzieliło, a kobieta wdrapuje się do środka kwiatu i połyka łodygę, i zjawia się Logos i puszcza z uwięzi ich rzeki. Ten mężczyzna, ta kobieta, zgłodniali w dwójnasób, usiłowali przedrzeć się przez zasłonę Boga i na chwilę zdołali, a jednak Bóg z właściwą sobie perfidią rozwiązuje węzeł. Źródło: Anne Sexton, Wiersze, tłum. Monika Sujczyńska, Literatura na świecie nr 4/1988 (201), ss. 149-150. Odpowiedz Link Zgłoś
totalna_apokalipsa Re: Słowa na niedzielę vol 19 (adults only) 12.06.05, 16:27 chyba coś tu nie gra...chyba tlumaczenie...a już szczególnie to jest jakieś nie za bardzo z sensem:) a kobieta > wdrapuje się do środka kwiatu > i połyka łodygę, > i zjawia się Logos > i puszcza z uwięzi ich rzeki. Odpowiedz Link Zgłoś
braineater Re: Słowa na niedzielę vol 19 (adults only) 12.06.05, 17:08 Orginałka do komparystyki: When man, enters woman, like the surf biting the shore, again and again, and the woman opens her mouth with pleasure and her teeth gleam like the alphabet, Logos appears milking a star, and the man inside of woman ties a knot so that they will never again be separate and the woman climbs into a flower and swallows its stem and Logos appears and unleashes their rivers. This man, this woman with their double hunger, have tried to reach through the curtain of God and briefly they have, through God in His perversity unties the knot. i w sumie nie ma się za bardzo czego przyczepic w tłumaczeniu - przynajmniej ja jakiś większych zastrzezeń nie mam. Odpowiedz Link Zgłoś
hermina5 Re: Słowa na niedzielę vol 19 (adults only) 12.06.05, 17:17 No ja mam:)))To najgorsze tłumacznie, bo wręcz dosłowne:) Jakby tłumacz miał wenę, to mógłby z twgo wiersza jeszcze coś zrobic po polsku...Jakoś to do mnie nie przemawia...No coś mi ten stosunek jakos tak nie gra z tym wszystkim - jak instrukcja obsługi otwierania absolutu, ani to erotyk, ani to moralietet, cholera wie, co to...A dojenie gwiazdy to już w ogóle mi nie pasuje w tlumaczeniu... Odpowiedz Link Zgłoś
braineater Re: Słowa na niedzielę vol 19 (adults only) 12.06.05, 17:21 No dojenie tez własnie jest fragmentem, który mnie dość często wnerwia. Natomiast co do dosłowności...Ja nie mam wizji na substytuty po polsku, ale może dałaoby sie to bardziej upoeatyzowac. Pozdrowienia:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kate 'upoetycznić' IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.08.05, 12:23 można spróbować podrzucając Barańczakowi. w pierwszym odruchu. Odpowiedz Link Zgłoś
braineater Re: Słowa na niedzielę vol 20 19.06.05, 15:25 Tym razem mała snobistyczna okoliczność, więc i mały snobistyczny tekst na tęż okoliczność: Boris Vian Snob Bo snob, To snob, Nie mówię sobie nigdy - stop; Haruję nad tym noce, dnie I nie wychodzi mi to źle, Już Hildegarda w żalu trwa - Więcej wdzięku mam ja! I to, Że ze mnie snob, Ten cały szyk i blichtr, Wabi przyjaciół mych. Koszulka i but, Co skrzą się na full, Krawacik mam cud, Garnitur, który tknął już mól; Pierścioneczki też Na stopach lśnią, wiesz, O dłonie dbam, Apaszkę zawsze śliczną mam. Do kina jak w dym Gnam na szwedzki film I wiem, że to szyk Wychylić whisky szybki łyk. Nie psuje mi krwi Wątroba, co ćmi, Ja mam Swój wrzód, Bo to brzmi snobistyczniej ciut. Co snob, To snob, Choć jestem Zdzichu, zwą mnie Bob - I jadąc konno wznoszę skroń, Z rozkoszą wdycham mierzwy woń, Odwiedzam tych, dla których stan Majątkowy - to szpan! Wiem to, Że straszny ze mnie jest snob, A kiedy kocham się, To szum braw słyszeć chcę! Co piątek jest raut, Dla snobów to szał, Pędzimy więc wraz Na snobistyczny bankiet nasz. Olbrzymi tam tłok, Bo z marchwi jest sok, Łyżeczkami ser Musimy jeść, och, co za wstręt! W mieszkanku mym zaś, Milutkim, że ach, Kaflowy mam piec, Co dymi i cudownie jest. Telewizor mnie Nie bawił już, więc Do ściany go Odwróciłem - i to jest to! Jam snob, A-cha! Wnet wejdę na snobizmu top; Rozbijam auta raz po raz I w łóżku tkwię w wakacji czas; Po tych szczegółach już się wie - Jesteś snobem, czy nie. Jam snob, Mój snobizm rośnie z każdym dniem; Bym był nim aż po grób, Całun u Diora kup! Tłumaczenie Jezry Menel, pobrane ze strony vian.kultura.org.pl/02txt.php Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kwiecienka1 Re: Słowa na niedzielę vol 20 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.06.05, 16:02 :-) "I w łóżku tkwię w wakacji czas; Po tych szczegółach już się wie - Jesteś snobem, czy nie..." Boziu, nawet nie wiedziałam, że ze mnie taka snobka :-))) pozdrawiam Kwiecieńka Uświadomiona Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: daria13 Re: Słowa na niedzielę vol 20 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.06.05, 17:25 Wielkie, wielkie dzięki:))))) Odpowiedz Link Zgłoś
hrabalek wszystko przez Cambridge.... 19.06.05, 18:17 "bez szlachectwa":) www.koc.pl/snob.htm Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: krk Re: Słowa na niedzielę IP: *.net.autocom.pl 19.06.05, 18:24 Wziął prysznic i tyż nic. To tylko fraszka, chyba Staudyngera, dla nabrania oddechu... Odpowiedz Link Zgłoś
braineater Re: Słowa na niedzielę vol 21 26.06.05, 16:32 dzisiaj wiersz z cyklu wiersze na kaca: John Berryman *** Życie, kochani, jest nudne. Nie można tak mówić. W końcu niebo się błyska, wzdycha wielkie morze, my też błyskamy i wzdychamy, co więcej matka powiedziała mi gdy byłem młody (odtwarza) "Bez przerwy mówić że ci nudno to znak że nie masz w sobie żadnych Bogactw wewnętrznych". Dziś widzę, że nie posiadam bogactw wewnętrznych, bo jest mi diablo nudno. Nudzą mnie ludzie, literatura nudzi, szczególnie wielka. Nudzi mnie Henry*, jego kłopoty i boleści nieznośne jak u achillesa, co kocha ludzi i odważną sztukę, ktora mnie nudzi. A spokojne wzgórza, i dżin, nie wyglądają zbyt ciekawie i w jakiś sposób pewien pies wziął ogon za pas i poszedł sobie zdrowy kawał drogi stąd, w góry, nad morze, albo do nieba, zostawiając za sobą: mnie, ogoni powiew. Źródło: John Berryman, Wiersze, tłum. Piotr Sommer, Literatura na świecie 1/1978, s. 120 * Henry - alter ego Berrymana w całym cyklu 77 Dream Songs i kilku innych wierszach. Odpowiedz Link Zgłoś
hrabalek Nuda=naga 26.06.05, 23:33 janbrzechwa.w.interia.pl/stobajek/nuda.html ..przyjemnie dziś było ponudzić się -dzięki Bogu bezkacowo...i gdyby jeszcze tak gosposię mieć.... www.grzyby.pl/gatunki/Lepista_nuda.htm Odpowiedz Link Zgłoś
braineater Re: Słowa na niedzielę vol 22 03.07.05, 16:22 A tym razem wierszyk na dzień kobiet, który wielce mi się podoba:) Randall Jarrell Kopciuszek Jej wymyślonym towarzyszem zabaw był dorosły W atłasie jak morze i węgiel. Niebiesko-płomienne spojrzenia, Skrzydła cienkie jak błonka, którą popioły Powlekają stare palenisko - jak matka W dzbanku jabłecznika - były jej pociechą. Siedzieli przy kominku i opowiadali sobie baśnie. "Czego chcą mężczyźni" - powiedziała matka chrzestna miękko - Ale co mówiła dalej, trudno mężczyźnie wyrazić. Ich oczy, patrzące na Ojca, były marmurem pomnika Potem uśmiechały się jak dwie stare kobiety, całowały, Mówiły "Plotki, plotki!"; i chłepcąc sobie nawzajem w spojrzeniach Lustro za lustro, piły herbatę w filiżankach. Batystową herbatę. Jest jednak rzeczywistość Pod porządnym jedwabiem porządnych sukien balowych Porządnych sióstr. Ona wiedziała... O twardych piersiach, nagim spojrzeniu Wcisnęła w szkło swoje jedwabne stopy i wstała spowita W szatę z wyobrażonej gazy. Niesmiały książe pił Jej zdrowie szampanem z pantofelka Szeptał "Czarująca!" Szeptał "Jestem oczarowany!" - Powiedziała swojej matce chrzestanej "Mężczyźni!" A potem, patrząc w dół, by ujrzeć swe ciało Zerkające w górę spod koronki, popielatej gazy I pulsującego marmuru ślubnego welonu, chciała, Aby to wszystko było czernią wdowiej żałoby. Posępna żona i niechętna matka Siedziała cały dzień milcząc przy kominku, Aby lepiej, później, patrzeć nad głowami synów swoich synów Córek swoich córek i opowiadać bajki ogniowi Lecz najlepiej, umarłej, potępionej, huśtać się na wieki Przy piekielnym kominku - widzieć wśród płomieni Raj, do którego drzwi ze złotej gazy zbliża się Mała, ciemna staruszka, Matka Boga I woła "Ależ wejdź! wejdź Mój syn właśnie wyszedł, Właśnie wyszedł, zaraz wóci, może już nie wóci, Kto wie, co? My wiemy jacy oni są - ci mężczyźni! Ale wejdź, wejdź tymczasem! Tymczasem wejdź!" Źródło: Randall Jarrell, Wiersze, tłum A. Preis-Smith, Literatura na świecie 1989/2. Pytanie: Wiem, że jest to wiersz o kobietach, który podoba się facetom, ale nie wiem czy podoba się kobietom... Odpowiedz Link Zgłoś
hrabalek Re: Słowa na niedzielę vol 22 03.07.05, 23:19 Tak, zgadza się: "My wiemy jacy oni są -ci mężczyźni" P.S. rozrywka.eurocity.pl/zwierzaki/obrazek_1322.html Odpowiedz Link Zgłoś
hrabalek ........................... 11.07.05, 23:34 ponieważ słów zabrakło,pozwolę sobie rysuneczek, może jakieś słowa się dopasują. rozrywka.eurocity.pl/zwierzaki/obrazek_1319.html Odpowiedz Link Zgłoś
braineater Re: Słowa na niedzielę vol 23 17.07.05, 16:40 Dziś jedna historia w wersjach dwóch - oryginał Hillaire Belloca, poety genialnego który z nursery rhymes robił arcydzieła i Barańczaka, który zrobił z Belloca odpowiednik Jachowicza - równie dobry. Belloc Hillaire Charles Augustus Fortescue The nicest child I ever knew Was Charles Augustus Fortescue. He never lost his cap, or tore His stockings or his pinafore: In eating Bread he made no Crumbs, He was extremely fond of sums, To which, however, he preferred The Parsing of a Latin Word— He sought, when it was within his power, For information twice an hour, And as for finding Mutton-Fat Unappatising, far from that! He often, at his Father’s Board, Would beg them, of his own accord, To give him, if they did not mind, The Greasiest Morsels they could find— His Later Years did not belie The Promise of his Infancy. In Public Life he always tried To take a judgement Broad and Wide; In Private, none was more than he Renowned for quiet courtesy. He rose at once in his Career, And long before hus Fortieth Year Had wedded Fifi, Only Child Of Bunyan, First Lord Aberfylde. He thus became immensely Rich, And built the Splendid Mansion which Is called The Cedars, Muswell Hill, Where he resides in affluence still, To show what everybody might Become by SIMPLY DOING RIGHT. Barańczak Stanisław Historia Karolka który zawsze czynił To, Co Należy i tą drogą osiągnął Niezmierzone Bogactwo Karolek - odłóż ten Nóż, Dziecię! - Był najgrzeczniejszym chłopcem w świecie. Nie gubił nigdy nauszników, Nie znosił przekleństw ani krzyków, Gdy jadł chleb, z wielką Mocą Ducha Nie produkował nie okrucha, Z chęcią wyciągał z liczb pierwiastki, Upraszał, by z okazji Gwiazdki Lub na najbliższe imieniny Wręczyć mu "Krótki Kurs Łaciny", A żeby zwac Barni Łój Nieapetycznym - Boże mój, Skądże! nie było o tym mowy! Gdy Udziec (tudzież Sos Miętowy) Zjawiał się na Rodzinnym Stole, Karolek - anioł, nie pacholę - Z własnej inicjatywy wstawał, Prosząc, by każdy tłuszczu kawał, Choćby wstrętnego jak Szczeżuje, Dać mu na talerz - on Przeżuje! Te i podobne Zapowiedzi Wielkości (która nieraz siedzi Już w Dziecku i, z początku słaba Wzmacnia się w miarę wzrostu Szkraba) Potwierdził jego Wiek Dorosły. Zamiast, jak czynią różne Osły, Wpadać w Duchowych Ciasnot matnie, Karol publicznie i prywatnie Zawsze był demonstrować mocen Otwartośc Sądów, trafność Ocen, Grzeczność i Osobisty Czar; Było więc słusznym ze wszech miar, Iż ze współczesnych Głośnych Karier Ta jedna nie zaznała Barier. Nim jeszcze skończył lat czterdzieści, Dokonał kolejnego Prześci- gnięcia Osiągnięc Pokolenia, A to w postaci poślubienia Fifi, jedynej córki lorda Horroracego Splatterforda, Co (po szczęśliwym zgonie teścia) Dało mu jakieś sto dwadzieścia Milionów w banku i prawdziwy Pałac, gdzie odtąd mieszka - żywy Przykład, jak słuszna jest zasada (Którą powtarzać wciąż wypada Szczególnie Dziatwie i Młodzieży): RÓB TO PO PROSTU, CO NALEŻY. Odpowiedz Link Zgłoś
braineater Re: Słowa na niedzielę vol 24 31.07.05, 19:44 Reaktywacja po 2 tygodniowej przerwie, a wiec trza znaleźć kogos kogo tu jeszce nie było a nie by ło cummingsa e.e i był to błąd wielki bo to (gen już) E.E. Cummings [Jeśli nie możesz jeść] Jeśli nie możesz jeśc to chociaż zapal ale już nie ma nic do palenia:daj sobie spokój idziemy spać jeśli nie możesz palić to chociaż Śpiewaj ale już nie ma nic do śpiewania;daj sobie spokój idziemy spać jeśli nie możesz śpiewać to chociaż zdechnij ale już nie ma Nic do zdychania,daj sobie spokój idziemy spać jeśli nie możesz zdechnąć to chociaż pomarz ale już nie ma nic do marzenia(daj sobie spokój Idziemy spać) Źródło: Piotr Sommer, Artykuły pochodzenia zagranicznego, Gdańsk 1996 Odpowiedz Link Zgłoś
braineater Re: Słowa na niedzielę vol 24 07.08.05, 15:49 A dzis po germańsku, w dodatku germanin nawiązujący dośc bezposrednio do twórczości zeszłotygodniowego cummingsa i stanowiacy pewnego rodzaju kodę do "Amatorek" pani Jelinek (adults only raczej:): Hans Magnus Enzensberger Mała, słodka... O ty, wcześnie bzyknięta niewinność, dumna posiadaczka dwóch różowych cycków, dwóch kształtnych nóżek i chetnie odwiedzanego zagłębienia pośrodku - ciesz sie, jasne, ale jeśli to wszystko, co ci przypadło w udziale, moja droga, czarno widzę twój los. Przerwana nauka, przyjaciel z ciężkim motocyklem i lekką nierównością pod sufitem, brązowy korytarz w biurze opieki społecznej i zbyt zielone tabletki po drugiej aborcji: Szkoda, cholernie szkoda. W czasie wojny trzydziestoletniej może jakoś byś sie przesmyknęła, na międzypokładzie, w epoce kamiennej. Ale do najcywilizowańszego ze światów nie dorosłaś, Ty, mała, słodka Etcetera. Źródło: H.M. Enzensberger, Wiersze, tłum. Andrzej Kopacki, Literatura na świecie 2/1999 (341), ss. 167-168 Odpowiedz Link Zgłoś
salal moje słodkie stare etcetera 14.08.05, 09:11 moje słodkie stare etcetera czyli bezczelne włamanie do Słowa na Niedzielę jak to powiada joe gould na swój przerażająco lu dzki spo sób jedynym powodem dla któ rego każda ko bieta powinna pójść na studia jest to że dzięki temu nigdy nie będzie mo gła (wiedza to po tęga) powiedzieć o gdybym ja p O! sz ławswoimczsienas tudia E.E. Cummings, Wybór wierszy, PIW 1985 Odpowiedz Link Zgłoś
braineater Słowa na niedzielę vol 27 14.08.05, 16:08 bo tydzień temu zapomniałem numerka, a dzis salal nieco zaburzyła numeracje gernialnym cummingsem:) /prosze o więcej a najlepiej o jakis namiar antykwaryczny na ten tomik, bo namierzyć go już długo nie umim:)/ A kontynując tematyke społeczno-erotyczną tygodnia zeszłego, dziś wierszyk dla chłopców, bo poprzedni był taki dla dziewczynek raczej. Jacques Prevert Narcyz Narcyz kąpie się nago Ładne nagie dziewczęta zjawiają się, by nań popatrzeć Narcyz wychodzi z wody zbliża się do nich i widzi, że nie jest już taki jak przedtem Coś się w nim odmieniło Pieści się dłonią zdumiony że nic o tym nie wiedząc niczym młody ogier daje dowody swej wschodzącej męskości I powraca do wody bardziej olśniony niż zawstydzony I patrzy na dziewczęta potem w wodzie po pas zanurzony znów się sobie przygląda I widzi zgodnie ze zjawiskiem załamania światła nadłamaną laskę Tonie zawiedziony po dziecięcemu ogarniety rozpaczą. Źródło: Jacques Prevert, Narcyz, tłum. Anna Wasilewska, Literatura na świecie 6/1997 (311), s. 170 Odpowiedz Link Zgłoś
salal Re: Słowa na niedzielę vol 27 14.08.05, 23:56 Mój Cummings kupiony tak dawno, że już nie pamiętam gdzie i kiedy. Obiecuję więcej, ale nie dziś. Bo dziś, znowu bezczelnie, po Prevercie zmysłowym, Prevert zatroskany i zangażowany. Nie trzeba... Nie trzeba dawać intelektualistom zpałek do zabawy Bowiem, moi panowie, Zostawiony sam sobie Świat intelektualny Nie jest wcale tak świetny I jak tylko jest sam Buduje arbitralnie Sobie wyłącznie sobie Choć niby to na cześć pracowników budowy Pomnik monumentalny Powtórzmy to panowie Zostawiony sam sobie Świat mentalny Łże Monumentalnie. Jacques Prevert, Spacer Picassa i inne wiersze, tłum. Stanisław Baliński, Polska Fundacja Kulturalna /ani jednej daty w całej książce, kupiona u dworcowego księgarza parę lat temu/ Odpowiedz Link Zgłoś
braineater Re: Słowa na niedzielę vol 28 21.08.05, 16:48 dzisiaj poeta, którego nie lubia kobiety, nie wiedzieć zresztą dlaczego, a że ostatnio było erotycznie to dziś bedzie politycznie (i przez parę nastepnych tygodni raczej też:) Charles Bukowski Twarz polityka na ulicznym plakacie oto on: nie za wiele kaców nie za wiele bójek z kobietami nie za wiele pęknietych opon nigdy nie myślał o samobójstwie nie więcej jak trzy razy bolał go ząb nigdy nie opuścił posiłku nigdy w więzieniu nigdy zakochany siedem par butów syn na uczelni jednoroczny samochód polisy ubezpieczeniowe bardzo zielony trawnik kubły na śmieci ze szczelnymi pokrywami wybiorą go. Źródło: Charles Bukowski, wiersze, tłum. Andrzej Szuba, NaGłos nr 18/19, Kraków 1995 Odpowiedz Link Zgłoś
braineater Re: Słowa na niedzielę vol 29 28.08.05, 14:50 Dziś Auden, bez źródła przekładu, bowiem w moim wypadku jest to stos jakis tajemniczych kserówek - jesli ktoś wie skąd ten wiersz, to poprosze o przypis:) W.H. Auden Wizyta floty tłum. Jacek Spólny Marynarze schodzą na wybrzeże Ze swoich pustych statków, Chłopcy z klasy średniej,z wyglądu łagodni, Miłośnicy komiksowych historii; Partia baseballa to dla nich więcej Niż Troja i setka jej upadków. Są zagubieni nieco,trafili Do miejsca nieamerykańskiego, Tubylcy mijają ich z własnymi Przyszłościami i własnym prawem; Są tutaj nie dlatego, Lecz na wszelki wypadek; Ta k u r w a z tą niecnotą, Co tandetę im wpychali, Na swój sposób,chociaż kiepski, Służą tym Społecznej Bestii; Nic nie sprzedają,nic nie robią, - Nic dziwnego,że pijani. Lecz na gwałtownym błękicie zatoki Każdy statek zyskuje Przez to,że nie ma nic do roboty; Bez ludzkiej woli,by dać rozkazy, Kogo mają dzisiaj zabić, Mają ludzką strukturę. Na zagubiony żaden nie wygląda, Raczej na przeznaczony w projektach Na jakiś układ abstrakcyjny Jakiegoś mistrza wzoru i linii, Z pewnością warte każdego centa Miliardów,które musiały kosztować. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dorota kochaja bukowskiego! IP: *.rosvle01.mi.comcast.net 29.08.05, 02:37 na przyklad za to: I made a mistake I reached up into the top of the closet and took out a pair of blue panties and showed them to her and asked "are these yours?" and she looked and said, "no, those belong to a dog." she left after that and I haven't seen her since. she's not at her place. I keep going there, leaving notes stuck into the door. I go back and the notes are still there. I take the Maltese cross cut it down from my car mirror, tie it to her doorknob with a shoelace, leave a book of poems. when I go back the next night everything is still there. I keep searching the streets for that blood-wine battleship she drives with a weak battery, and the doors hanging from broken hinges. I drive around the streets an inch away from weeping, ashamed of my sentimentality and possible love. a confused old man driving in the rain wondering where the good luck went. Odpowiedz Link Zgłoś
braineater Re: Słowa na niedzielę vol 30 04.09.05, 16:49 jak zapowiadałem polityczny, Henio Heine, którego można drukować i wieszać na przedwyborczych tablicach:) Henryk Heine Alarm w Pipidówce My, burmistrz i senat, wzywamy was, Obywateli wszystkich klas, Wziąść sobie do serca i sumienia Treść niniejszego rozporządzenia: Przeważnie z obcych przychodzą stron, Ci co szczekają na władzę i tron. Co gorszy buntownik i nikczemniejszy Jest - chwalić Boga! - nietutejszy. Wśród nich ateusze wiodą prym. Kto z Bogiem zadziera i zerwie z Nim, Ten rychło, bo taka już kolej rzeczy, Spod naszej ojcowskiej wyrwie się pieczy. Niech każdy ją czci, chrześcijanin czy żyd, Bo stawiać jej opór, to zbrodnia i wstyd. O zmroku zamykać kramy i kioski, Czy chrześcijański kram, czy żydowski. Gdzie trzech się zejdzie, tak prawo chce, Mają natychmiast rozejśc się! Kto w nocy wychodzi na ulicę, Niech bierze ze sobą latarkę lub świecę. Jeśli posiadasz broń, to już Leć i w komisariacie ją złóż. Także wszelką amunicję Nalezy odnieść na policję. A który głośno spróbuje kiep Pyskować, temu kula w łeb. Kto zaś pyskować na migi będzie, Natychmiast w kryminale osiędzie. Senat troszczy się o was i dba, I dobro wasze na względzie ma, Bo to jest sprawą ojców miasta, A waszą: stulić pysk i basta! /tłum.:A.M. Swinarski/ Źródło: Henryk Heine,Dzieła wybrane, t. II Odpowiedz Link Zgłoś
braineater Re: Słowa na niedzielę vol 31 11.09.05, 15:49 Poeta nazywa się Świetlicki, zespół nazywa się Świetliki, wiersz nazywa się Jowejek, a płyta na której się znajduje nazywa się Mroczne K u r w y. Tym samym najlepszy polski poeta lat 90 napisał jak na razie najlepszy polski tekst lat 00. Marcin Świetlicki Jowejek Żabka. Kaczuszka. Kajecik. Ślizgawka. Gojonczka. Ziułtaczka. Jowejek. Jowejek. A potem bryła ciała wypchnięta w przestworza. Źródło: Świetliki i Linda "Las putas melancolicas", oraz Lampa nr 9(18) 2005, s. 15 Odpowiedz Link Zgłoś
braineater ODDAM WĄTEK W DOBRE RĘCE 18.09.05, 16:08 bo mi się już nie chce. Wierszyk ostatni, klamrujący, więc tez rosyjski: Wiktor Nieborak Klatka z panterą Przełożył Bohdan Zadura Tak lubisz wzrokiem badać giętką skórę, co ciało panny spina. W panterę tę, na wiarę wziętą, tulipanową lancę wbijasz. Ją nauczyli mówić, w nosie ma jednak kwiaty, to nie syci - o mięso ten uśmieszek prosi! W krew! na arenę, neofici! Upadek Rzymu, ryk pantery, czad orgii, prądy sodomiczne, olejki w mózgach eteryczne, piżmo - poeci złotej ery! - niech wasze się księżyca blaskiem przeleją głowy w czasie pełni, pory, jak przypływ, wam wypełni wino i krew smolista - patrzcie - smagła, piekąca, pręgowana - bogini, zwierzę, otchłań może? gumowa lalka? skóra? sama Wenus, co wyszła z piany morza? gitara w palcach lowelasa, na dźwięki wyszukane łasa. Przełożył Bohdan Zadura Odpowiedz Link Zgłoś
salal Disillusionment of Ten O'clock 18.09.05, 21:48 Disillusionment of Ten O'clock The houses are haunted By white night-gowns. None are green, Or purple with green rings, Or green with yellow rings, Or yellow with blue rings. None of them are strange, With socks of lace And beaded ceintures. People are not going To dream of baboons and periwinkles... ...po prostu nuda, a na dodatek jeszcze, otwieram mój ulubiony wątek i co za rozczarowanie, Braineater grozi jego porzuceniem. Nie rób mam tego Braineaterze! wiersz(yk) Wallace Stevensa kończy sie tak: Only here and there, an old sailor, Drunk and asleep in his boots, Catches tigers In red weather. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Nastolata Re: reaktywacja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.10.05, 19:35 Jakoże wątek teoretycznie skazany jest na zagładę, a niedzielna kawa i ciastka nie smakują już tak dobrze bez niego, postanawiam Słowa na niedzielę na jakiś czas reaktywować, zamieszczając wiersz ze swojego dorobku: *** W powietrzu unosił się zapach rannych ptaków. Kłuł i przeszywał. Po dachach budynków skakały kłęby dymu. Na płotach siedziały czarne koty. Ludzie na ustach nosili smak wojny, krwi i biedy. Na niebie posłusznie konał dzień. W niecierpliwym milczeniu słychać było nierówny oddech. I nagle wybuch, światło, łomot, huk, wrzask. Sucha, spękana ziemia chłonęła ludzi jednego po drugim. I tak codziennie od wieków. To by było dziś na tyle. Dobranoc i mam nadzieję, że wątkowi uda się przetrwać:) Odpowiedz Link Zgłoś
jenny_s Re: Słowa na Nike 02.10.05, 20:52 Nagrody nie dostał, to może niech tu zostanie jedno "czarne ziarnko piasku". Dlaczego je tak zabijają? co im zrobiły te krowy? zjedziemy z autostrady, a oczy natychmiast się potkną o ścianę krowiego dymu, choć zapuścili nowy film na skaczącym wideo (może pan przymknąć okno?) więc tak wygląda koniec? w ten sposób umiera ciało? krowie czy ludzkie, nieważne, czekając na martwychwstanie? na kupę cię zepchną spychaczem, albo i zwęglą na biało (przedwczoraj zaczął się wrzesień, a tu jak zjawa ta zamieć i śnieg mokrymi płatami klejący się do szyby, odsłaniasz śliską zasłonkę, żeby być bliżej tej bieli, zanim się wszystko rozpuści i zmieni w uporczywy ucisk w lewym ramieniu, w mdły sen w nie swojej pościeli) Dariusz Suska z tomu "Cała jesteś w piachu". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kasia Re: Słowa na niedzielę IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.10.05, 18:44 Nie zastapi to oczywiscie porzuconego watku, ale moze sie Wam spodoba. Znalazlam to przypadkiem, bladzac po stronach radia NPR (polecam, duzo ciekawych audycji, archiwa i dobry angielski) - a ze zapisalam sie na ich liste, codziennie rano dostaje cieply wiersz do skrzynki. Nie wrzucalabym tego, gdybym nie zauwazyla, ze i angielskie wierszyki tu sobie paraduja.No a tam jeszcze same mowia. writersalmanac.publicradio.org/ Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Nastolata Re: Słowa na niedzielę IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.10.05, 19:40 Dziś jesiennie i melancholijnie: Wychodzę Wszystko jest takie inne Mgła co się unosi nad wodą taka bezkresna I ptaki nie śpiewają tak samo tylko biją się o ziarenko piasku I drzewa choć jeszcze zielone to takie wyblakłe Ludzie co przed chwilą przeszli w kapturach tacy obcy tajemniczy Wtem znad wodnej bieli wypływa powoli łódka pusta bezimiennna bezpańska bezcenna Po cichu depcze wodę i robią się koła Jedynie niebo jest wciąż takie samo Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Nastolata Re: Słowa na niedzielę vol. 32 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.11.05, 18:50 Ten wiersz pisałam pod wpływem muzyki i jest on wynikiem luźno powiązanych ze sobą skojarzeń, ale mo.że komuś się spodoba :) STRATA Ranny słowik przysiadł mi na ramieniu szepcze do ucha pieśń o Bogu Płacze o umieraniu spada modlę się z ziemią w ustach z żalem w oczach przeszklonych Nigdy się nie nakarmię nie połknę dosyć dźwięku Depczę z niechęcią skrzydełka Wbijam w grunt ten głos to drżenie to bicie serca Chcę się skończyć jak krótka piękna nuta Odpowiedz Link Zgłoś
listyznod Re: Słowa na niedzielę 21.11.05, 12:06 Moje słowo na niedzielę. Patrz niżej. Odpowiedz Link Zgłoś