Witam wszystkie mamy. Przesyłam tresc listu który zostanie dziś wysłany do
Zarządu H&M. Pod rozwagę

Podpisało się pod nim 112 mam. Bardzo żałujemy iż nie zdążyliśmy wciągnąć w
akcję mam z forum emamy, ale czas nas naglił, ponieważ za kilka dni pierwsza
rozprawa.
List otwarty do Zarządu sieci sklepów H&M w Polsce
List ten jest skierowany do Zarządu H&M w związku z sytuacją, jaka spotkała
naszą koleżankę Małgorzatę Szegdę 22 czerwca br. w sklepie H&M w CH Promenada
w Warszawie. W tym dniu pani Szegda wraz ze swoją matką i 1,5 rocznym
dzieckiem dokonywała zakupów kilku rzeczy na łączną sumę 233,70 zł. Jedna z
nich przypadkowo wpadła do budki wózka dziecięcego, czego nie zauważono przy
kasie, jak też nie zauważyła tego sama kupująca. W efekcie tego włączył
sie alarm w bramce przy wyjściu ze sklepu a nasza koleżanka została
niezwłocznie zaprowadzona przez ochronę do osobnego pomieszczenia,
przeszukana oraz oskarżona przez pracowników sklepu o kradzież jednej sztuki
bielizny o wartości 29,90 zł. Do przeszukania doszło pomimo tego, że pani
Szegda zorientowawszy się, ze przeoczyła jedną sztukę odzieży, zaoferowała
natychmiast, że zapłaci za bieliznę. Pracownicy sklepu całkowicie zignorowali
tę propozycję, wezwano policję, w obecności której potwierdzili że nie są
zainteresowani polubownym załatwieniem sprawy i w efekcie sprawa została
skierowana do Sądu Grodzkiego.
Jako matki i uczestniczki społeczności internetowej, chciałybyśmy dać
wyraz naszemu oburzeniu i zdziwieniu sposobem traktowania kobiet z dziećmi w
H&M. Mogło to przytrafić się każdej z nas. Prawie każdej matce, która wybiera
się na zakupy z dzieckiem w wózku zdarzyło się lub zdarzy, że dziecko
niepostrzeżenie wrzuci do wózka jakiś przedmiot lub przez przypadek może coś
do niego wpaść. W większości sklepów spotykamy się w takich sytuacjach ze
zrozumieniem i życzliwością. Niestety w przypadku sklepu H&M zabrakło jednego
i drugiego. Zastanawia nas, czy zawinił brak wyobraźni twórców procedur czy
bezmyślne trzymanie się tychże procedur przez pracowników sklepu. Trudno
także zrozumieć podejrzewanie młodej matki o złą wolę i zamiar dokonania
kradzieży, w przypadku, gdy deklaruje ona natychmiastowe uregulowanie
należności za niezawinione i będące wynikiem zbiegu okoliczności zatrzymanie
rzeczy z nienaruszonymi zabezpieczeniami w wózku dziecięcym, uprzednio
dokonujac zakupów na wysoką kwotę. Przejrzenie nagrań z systemu monitoringu
sklepu wystarczyłoby, aby przekonać się w jaki sposób przedmiot rzekomej
kradzieży znalazł się w wózku. Tymczasem pracownicy H&M wykazali sie
całkowitym brakiem chęci wyjaśnienia sytuacji w sposób polubowny, zasłaniajac
sie sztywnymi procedurami potraktowali panią Małgorzatę Szegdę jak
pospolitego przestępcę.
Intencją tego listu jest poddanie pod Państwa rozwagę przypadku
naszej koleżanki, tak by stał się on argumentem dla zmiany niezrozumiałych
dla nas procedur sklepu H&M. Zrobimy wszystko aby list ten został
udostępniony jak najszerszemu gronu matek - uczestniczek społeczności
internetowej i nie tylko, po to, by były świadome tego, co może je spotkać
gdy zdecydują się pójść z dzieckiem na zakupy do H&M. Dla części z nich
będzie to być może oznaczało rezygnację z odwiedzin Państwa sklepów. Mamy
również nadzieję, że nasz apel spotka się z jakimkolwiek odzewem z Państwa
strony i dotąd ceniony przez nas za doskonały asortyment sklep H&M stanie się
przyjazny także i takiemu klientowi jak matka z dzieckiem.
Nie wyrazamy zgody, zeby adresy e-mailowe byly wykorzystane przez H&M
w celach marketingowych