sigvaris
23.03.07, 12:36
Dostałam kilka dni temu od Kerstink taki link:
www.pzh.gov.pl/epimeld/2005/Ch_2005.pdf
Materiał dość obszerny, ale zwróćcie uwagę na stronę 25. Chodzi o lamblie.
Mnie te wnioski przerażają. W całej Polsce (2005 rok) natrafiono na 3337
zarażeń/zachorowań! Tylko na 3337 przypadków, w kraju 40 mln, w kraju
występowania tego pierwotniaka TERYTORIALNIE. Przecież po 2 latach na forum -
ta liczba wydaje się śmiesznie niska. Bo gdzie rodziny zarażonych osób? Czyli
i diagnostyka i leczenie leży...
Najbardziej jednak przeraża mnie inny wniosek płynący z tej statystyki. Aż
56,1 % zarażeń lambliozą BYŁO HOSPITALIZOWANYCH. To oznacza tylko jedno:
NIE badani
NIE diagnozowani latami
dochodzimy do takiej sytuacji, że lamblioza jest tak poważna u zarażonych, że
wymaga hospitalizacji aż w ponad 50% przypadków!
Bo objawy początkowe są lekceważone. "Skazę białkową" leczy się jako "skazę"
bez badań diagnostycznych kału, skórę leczy sie na oko jako AZS, ŁZS..
oczywiście bez badań kału. Kaszle leczy się syropami. Migdały wycina sie bez
szukania przyczyny ich przerostu. Na wypadające włosy zapisuje się szampony,
na anemię żelazo (tez bez badań kału), na awitaminozę - witaminy (także bez
szukania przyczyny, czemu składniki odżywcze nie wchłaniaja się do organizmu).
Na bóle brzucha zapisuje się tabletki, na nadpobudliwość dzieci wysyła się je
do psychologów, a na opóźnienia rozwojowe do neurologów..
Nie szuka sie PRZYCZYNY stanu rzeczy, a jedynie "leczy" objawy.
A potem kwiatek: 50 % hospitalizacji. Czy ktoś odpowiedzialny za stan zdrowia
Polaków nie moze przeanalizowac tego stanu rzeczy. Ile taniej jest wprowadzić
obowiązkową diagnostykę u dzieci, ile razy taniej wtedy jest nie
hospitalizowac cięzko chorych osób?
Do tego własne dane. Mnie na tej liście z 2005 roku nie ma. Ani z lamblioża,
ani z hospitalizacją. A przecież byłam i chora na lamblioze w 2005 roku i
hospitalizowana aż w 3 szpitalach w 2005 roku!! Ale u mnie "rozpoznano"
wrzodziejące zapalenie jelita grubego, oczywiście kompletna bzdura - bo była
to lamblioza. Ile więc takich osób jak ja nie trafiło do tej statystyki, jako
chorzy na lamblioze - tylko byli leczeni na co popadnie?
To inny zatrważający dla mnie wniosek.
Mojego dziecka tez tam nie ma w tych danych i nie bedzie także w danych za
2006 rok. Mimo 3 msc hospitalizacji. Przecież u niej rozpoznano "alergię" i
onanizm i co tam jeszcze? Aż nie chce pamiętać. O lamblii nawet nikt nie
wspomniał...