Gość: Absolwent(ka)
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
26.06.07, 12:17
Mam zamiar z tego miejsca skomentować słowa siostry Ireny Makowicz,
dyrektorki Gimnazjum Katolickiego w Częstochowie przy ulicy
Górnej: "Wypracowaliśmy koncepcję szkoły, którą konsekwentnie realizują nasi
nauczyciele. Udaje nam się dobrze motywować do nauki dzieci, współpracujemy z
rodzicami. Inaczej też rozkładamy pracę w roku szkolnym."
To prawda, Gimnazjum Katolickie (dokładnie jego dyrekcja) posiada specjalną
koncepcję kształcenia swoich uczniów. Opiera się ona głównie na nadzorze
wszystkich wychowanków przez osobę nauczycielki języka niemieckiego, a
zarazem wychowawczyni, która to zamiast wychowywać, pełni w szkole wielki
protektorat. Nie ma w nim miejsca na zaufanie, zrozumienie. Ma przecież
przygotowywać do trudnej sztuki życia, w której liczy się prawo dżungli -
wygrywa silniejszy. Dlatego też w tym gimnazjum, toleruje się skarżenie, a
zwłaszcza donosy dzieci z podstawówki (rozpieszczone dzieci z podstawówki na
jednym korytarzu z gimnazjalistami!), szczycących się tym, iż zawsze zostaną
wysłuchane i pochwalone za swą czujność.
Co do współpracy z rodzicami. Jednym z obowiązków uczniów jest przedstawianie
im dzienniczków, które ci muszą podpisywać. są one często sprawdzane i
wnikliwie przeglądane (przecież młody katolik może oszukać swoich rodziców).
Poza tym rodzice często rozmawiają z nauczycielami (do większości z nich nie
mam żadnych zastrzeżeń). Jest to raczej monolog profesora, który opisuje złe
zachowanie swego podopiecznego, a dziecka zainteresowanego. Wtedy to wychodzą
na jaw wszelkie braki w sztuce wychowania młodzieży przez rodziców
(najczęściej wymienianie przez bezdzietne, samotne osoby).
Na zakończenie wspomnę o tzw. "czasowych widzi mi się" dyrekcji. Są to
trwające około miesiąca próby wprowadzenia specjalnych zmian (zakazów i
nakazów, poprzedzonych słowem "prosimy") w funkcjonowaniu uczniów. Wśród nich
chciałbym wymienić m.in. trwający miesiąc zakaz opierania się o ścianę
(niszczy się przez to farbę na ścianie) oraz nakaz pozostawiania w klasie
plecków i przemieszczania się po szkole z piórnikiem i książkami w dłoniach.
Jeśli lubisz się uczyć, Twoja rodzina posiada silną psychikę, a ponadto masz
motywację na przejście 3-letniej, przygotowującej do prawdziwego życia,
szkoły przetrwania, to gimnazjum dla Ciebie. Może będziesz miał(a) szczęście
i dyrekcja w końcu usłyszy liczne apele uczniów i ich rodziców. I może w
końcu się zmieni.
Z poważaniem Absolwent(ka)