makijaze
03.07.07, 08:03
Co mam zrobić żeby koleżanka zaczęła sie leczyć? Nie radzi sobie ze sobą. Ma
32 lata i jest sama uważa to za życiową porażkę, brak faceta przysłania jej
cały świat. Uważa że jest nikim. I jej znajome które nie mają faceta, a np
doktorat też są nikim. To wszystko w wiecznych łzach. Nie da sie jej nic
przetłumaczyć na wszystko ma ale, toksycznych rodziców od których wraca z
płaczem jak nastolatka, ale musi tam kilka razy w tygodniu jeździć bo przecież
nie ma faceta! Na wszystko ma takie wyłumaczenie! Nikt jej nie rozumie,
reaguje płaczem lub agresją na próby porozumienia. Ma talent, ma kupę
znajomych od lat, czego wielu może jej pozazdrościć.. ale unika wszystkich w
związkach. I jest skłócona pomału ze wszystkimi. Bo "syty głodnego nie zrozumie"
Najgorsze, że szykuje się ślub w jej rodzinie który ona przeżywa histerią od
roku! Niedługo wyjeżdża za granicę aby nie być na tym weselu .... nie poradzi
sobie.. ale twierdzi, że po co sie leczyć skoro tabletki jej faceta nie znajdą!