magbid1
07.12.07, 18:00
Wracam właśnie z zielonogórskiego Lidla gdzie wyskoczyłem na miłe
piątkowe zakupy. Gdy zbliżałem się do kasy byłem świadkiem sceny
która dała mi sporo do myślenia. Otóż do przy jednej z kas kasjerka
poprosiła grzecznie małżenśtwo w średnim wieku aby wyjęli wszystkie
zakupy z wózka i pustym wózkiem wyjechali za kasę. Klient
odpowiedział na to, że nie wyciągnie butelek z wózka tylko poda jej
jedną butelkę a ona sobie niech przemnoży ją na kasie tyle ile ma w
wóżku. Kasjerka powiedziała, że tak nie może i on musi wszystko
wyciągnać z wózka. Wtedy owo małzeństwo bardzo podniesionym głosem -
tak że słyszało to pól sklepu - zaczęło krzyczec na kasjerkę że nie
będą bez sensu wyjmować zakupów. Trwało to kilka minut, ludzie
rozglądali sie w stronę tej kasy, ochrona oczywiście nie wychodziła
z zaplecza bo i po co mają się denerwować. I tu nagle co się dzieje.
Kasjerka wyprowadzona do reszty z równowagi, zostawiona sama sobie
nie wytrzymuje napięcia i w ataku szału ze zwięrzecym krzykiem rzuca
się na klienta i szarpie go za włosy usiłując pobić. Wtedy nagle
wychodzi z zaplecza ochrona, łapie kasjerkę wpół i wyprowadza na
zaplecze, skąd wychodzi inny pracownik Lidla przejmując kasę po
kasjerce którą wyprowadzono na zaplecze. Ludzie opamiętajmy się! Po
co sami sobie to robimy? Nikt nie stanął w obronie kasjerki która
nie wytrzymała psychicznie starcia z niegrzecznymi klientami. Czemu
ludzie potrafią zachowywać się jak bydło? Jak mawia mój znajomy
kierowca z MZK "lepiej wozić świnie niż ludzi". Czemu społeczeństwo
jest takie nerwowe, niegrzeczne, wybuchowe?