Dodaj do ulubionych

światła a przejścia dla pieszych.. cd.

03.06.08, 20:09
Odbywała się tu jakiś czas temu dyskusja, że właściwie nie bardzo
wiadomo jakie światła mają piesi na swoim przejściu, i że często
kierowca tego nie widzi wjeżdżając na przejście.

No i cud... W Poznaniu na słupkach świateł dla pieszych, ale
odwrócone w kierunku jezdni pojawiły się dodatkowe światła- żółta
sylwetka pieszego. Na razie widziałam je na jednym rondzie, raz się
świecą, raz migają, a raz nie palą wcale. Nie zdążyłam wykoncypować
co i kiedy, więc może ktoś podpowie. Rozumiem, że ma być to sygnał
dla kierowców kiedy mogą zjeżdżać z ronda, a kiedy mają uważać na
pieszych, czy tak?
Obserwuj wątek
    • opelotka Re: światła a przejścia dla pieszych.. cd. 03.06.08, 21:08
      To jak to jest ? Pieszy ma pełny zestaw kolorów,a kierowca tylko
      różnoświecące żółte ? Jeżeli tak,to kierujący musi mieć się na
      baczności i uważać na pieszego,który z całą swoją pewnością wkracza
      na przejście mając zielone.Ciekawi mnie tylko która faza świecenia
      się żółtego odpowiada zielonemu.Czy o tych nowościach miejscowe
      media milczą ?
    • Gość: Rejtan Re: światła a przejścia dla pieszych.. cd. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.06.08, 22:36
      Dokładnie jest jak napisałeś.
      W przepisach tego nie ma - więc montuje się to bez składu-ładu do
      wszystkich sytuacji.
      Marnotrawstwo sił i środków w imię bezpieczeństwa.

      Jakby kto nie wiedział to żółte ma sens palenia się równocześnie z
      zielonym pieszego.
      W każdym innym przypadku wprowadza zamęt i uczy złych nawyków.
      pozdr
    • edgar22 W Trójmieście takie migające żółte ludziki 03.06.08, 22:40
      pojawiły się już kilka lat temu.
      Migają wtedy, gdy pieszy ma zielone światło, a przeznaczone są dla skręcających
      na skrzyżowaniach zapominalskich kierowców (którzy wjeżdżają na skrzyżowanie na
      zielonym, ale zapominają, że zjeżdżając ze skrzyżowania mijają przejście, na
      którym piesi mają również zielone).
    • inguszetia_2006 Re: światła a przejścia dla pieszych.. cd. 03.06.08, 22:47
      Witam,
      Szczerze mówiąc nie przypominam sobie dyskusji o tym, że kierowcy
      nie wiedzą jakie światła mają piesi, bo nie widzą sygnalizatora.
      Osobiście nie mam problemów ze stwierdzeniem, kto i jakie ma światło.
      Jak zacznę mieć takowe, to przestanę jeździć.
      A te ludziki w Poznaniu to pewnie "oczywista oczywistość". Jak się
      świecą, to pieszy idzie, jak migają to pieszemu czas się kończy, a
      jak się nie świecą, to pieszy stoi. Tak to rozumiem, choć ludzików
      nie widziałam. To byłoby logiczne, bo ludzik to wskazówka dla
      kierowcy.
      Ale to tylko moje domysły.
      Pzdr.
      Inguszetia
      • st1545 Re: światła a przejścia dla pieszych.. cd. 04.06.08, 10:53
        W Warszawie jest taka, ale bardziej kanoniczna sygnalizacja po skręcie z Armii
        Krajowej w Obozową. Żółte migające światło okrągłe (zgodnie z ustawą - żadnych
        piktogramów) ostrzega o niebezpieczeństwie, tj. o możliwości rozjechania
        pieszego przechodzącego na zielonym.

        inguszetia_2006 napisała:
        > Osobiście nie mam problemów ze stwierdzeniem, kto i jakie ma światło.
        > Jak zacznę mieć takowe, to przestanę jeździć.
        Widywałem kiedyś kierowców, którzy hamowali z piskiem opon w tym miejscu.
        Niestety, żaden nie wysiadł i nie oddał kluczyków (-;

        > A te ludziki w Poznaniu to pewnie "oczywista oczywistość". Jak się
        > świecą, to pieszy idzie, jak migają to pieszemu czas się kończy, a
        > jak się nie świecą, to pieszy stoi.
        To ciągłe świecenie zupełnie mi nie pasuje - czegoś takiego kodeks nie
        przewiduje (-;
        pozdrawiam, tomek
        • inguszetia_2006 Re: światła a przejścia dla pieszych.. cd. 04.06.08, 11:51
          Witam,
          Mi też nie pasuje to ciągłe świecenie, ale tak napisała autorka
          wątku, to chyba wie, co widziała?
          A tak wogóle, to jak to jest z tym ludzikiem?
          Czy ktoś mnie oświeci?;-)
          Jak miga to pieszy idzie, jak nie miga to powinien stać.
          To co z tym ludzikiem co ciągle świeci?;-)
          Pzdr.
          Inguszetia
          • notting_hill Re: światła a przejścia dla pieszych.. cd. 04.06.08, 14:56
            Dziś znowu przyjrzałam się temu świeceniu- ludzik migał, a światło
            piesi mieli czerwone....

            Może rzeczywiście są tylko dwie opcje: albo miga albo nic. Muszę
            jeszcze poobserwować.

            I dziwię się, że się dziwisz problemowi. Słowo daję, uważam na
            pieszych bardzo, ale i tak zdarzyło mi się parokrotnie być na
            kolizyjnym kursie z pieszym, który miał zielone, a ja zjeżdżałam z
            ronda (i to wcale nie skręcając w prawo, tylko na wprost). Więc
            niech tam sobie te ludziki migają, jeśli rzeczywiście miałyby
            skutecznie ostrzegać.
            • inguszetia_2006 Re: światła a przejścia dla pieszych.. cd. 04.06.08, 15:14
              Witam,
              Notting_hill, przeczytaj całą dyskusję i zrozumiesz, o czym mówię;-)
              Przecież nawet w kwestii ludzika nie ma zgody;-)Ktoś mówił, że jak
              ludzik miocze, to piesi przechodzą, Ty twierdzisz, że ludzik
              migotał,a piesi mieli wtedy czerwone. To jak to w końcu jest?;-)
              Jak mają wam pomóc światła, które każdy interpretuje inaczej?
              Czy to są jakieś dwa różne systemy? Wątpię w to.
              I chętnie dowiem się, o co chodzi z tymi ludzikami;-)
              Bo jak mają mi kiedyś pomóc, to muszę wiedzieć, co oznacza migotanie
              ludzika.
              Pzdr.
              Inguszetia
      • emes-nju Re: światła a przejścia dla pieszych.. cd. 04.06.08, 12:28
        inguszetia_2006 napisała:

        > Osobiście nie mam problemów ze stwierdzeniem, kto i jakie ma
        > światło.

        Na skrzyzowaniu Fieldorfa i Walu Medzeszynskiego (Warszawa) swiatla sa zsynchronizowane na potracanie pieszych.

        Skrzyzowanie jest w ksztalcie T - Fieldorfa jest ta pionowa kreska.

        Stoje na Fieldorfa do skretu w prawo. Zapala mi sie zielone swiatlo wiec ruszam. Widze, ze dla pieszych, ktorych kurs przecinam PO skrecie, pali sie czerwone. Dokladnie w momencie kedy juz nie widze sygnalizatora dla pieszych, za to wlasnie wjezdzam na pasy, dla pieszych zapala sie zielone. Zaskoczenie wsrod "niezwyczajnych" do jazdy/chodzenia po tym skrzyzowaniu jest obustronne.

        I CHYBA dosc niebezpieczne...

        Sorry, ale ktos, kto stanowczo twierdzi, ze nie ma zadnych problemow, predzej czy pozniej moze je miec, bo uspiony swoja pewnoscia, nie uwaza na pulapki zastawione przez DEZorganizatorow. Np. takie, jak na skrzyzowaniu Fieldorfa i Walu Miedzeszynskiego...
        • inguszetia_2006 Re: światła a przejścia dla pieszych.. cd. 04.06.08, 12:40
          emes-nju napisał:

          > inguszetia_2006 napisała:
          >
          > > Osobiście nie mam problemów ze stwierdzeniem, kto i jakie ma
          > > światło.
          >
          > Na skrzyzowaniu Fieldorfa i Walu Medzeszynskiego (Warszawa)
          swiatla sa zsynchro
          > nizowane na potracanie pieszych.
          >
          > Skrzyzowanie jest w ksztalcie T - Fieldorfa jest ta pionowa kreska.
          >
          > Stoje na Fieldorfa do skretu w prawo. Zapala mi sie zielone
          swiatlo wiec ruszam
          > . Widze, ze dla pieszych, ktorych kurs przecinam PO skrecie, pali
          sie czerwone.
          > Dokladnie w momencie kedy juz nie widze sygnalizatora dla
          pieszych, za to wlas
          > nie wjezdzam na pasy, dla pieszych zapala sie zielone. Zaskoczenie
          wsrod "niezw
          > yczajnych" do jazdy/chodzenia po tym skrzyzowaniu jest obustronne.
          >
          > I CHYBA dosc niebezpieczne...
          >
          > Sorry, ale ktos, kto stanowczo twierdzi, ze nie ma zadnych
          problemow, predzej c
          > zy pozniej moze je miec, bo uspiony swoja pewnoscia, nie uwaza na
          pulapki zasta
          > wione przez DEZorganizatorow. Np. takie, jak na skrzyzowaniu
          Fieldorfa i Walu M
          > iedzeszynskiego...
          >
          Witam,
          Ja zawsze uważam na "wszelkie pułapki", bo jestem przewrażliwiona.
          Jak widzę, że coś jest nie po bożemu, to uważam podwójnie.
          To co mówię teraz i to co powiedziałam wcześniej, nie stoi w
          sprzeczności ze sobą, lecz się zazębia.
          Nie boję się takich sytuacji, bo jestem czujna, ostrożna i nie myślę
          schematycznie. Jak "nie zauważę" światła, to pozostaje obserwacja
          drogi, kierowców i zachowania pieszych. Możesz więc być spokojny o
          pieszych na mojej drodze;-)
          Szkoda tylko, że muszę Ci to tłumaczyć, bo to są rzeczy oczywiste.
          Nie samymi światłami bezpieczeństwo zbudowane.
          Pzdr.
          Inguszetia
          • emes-nju Re: światła a przejścia dla pieszych.. cd. 04.06.08, 13:06
            Ja i Ty wykazujemy sie jakims IQ.

            A ilu ludzi ma IQ rozwielitki i ma PJ...? Dla nich swiatla, ktore widza sa ostateczna wyrocznia (powinny byc dla wszystkich, ale to nie w Polsce) wiec to, czego nie widza ich nie zwilza.

            W praktyce wyglada to TAK . Wyglada na to, ze tylko ok. 40% kierowcow radzi sobie z tego typu znakologicznymi pulapkami/bledami.

            Nie sadzisz, ze nasza wiedza, doswiadczenie i umiejetnosc radzenia sobie na polskim torze przeszkod wychodza blado w konfrontacji z tym, co powyzej? Ok. 60% kierowcow moze w nas, swietnych, uwaznych kierowcow, wjechac na tym skrzyzowaniu. Nie przeraza Cie to, ze DEZorgnizator ruchu OLEWA takie miejsca? Nie przeraza Cie to, ze Ty tez, w sprzyjajacych (a raczej niesprzyjajacych - czasem wystarczy sie nie wyspac, zeby zalapac sie na znakologiczna pulapke) okolicznosciach znalesc sie w grupie tych 60% jadacych na czerwonym z powodu niezauwazenia sygnalizacji?
    • wojtek33 Re: światła a przejścia dla pieszych.. cd. 04.06.08, 11:10
      No proszę, w Łodzi jest tego całkiem sporo i od bardzo dawna,
      wskazują nie tylko pieszych ale i tramwaje, te również pieszym.
    • jane14 Gwoli przypomnienia " kombinatorom" 04.06.08, 13:04
      "Kierujący pojazdem, który skręca w drogę poprzeczną, jest
      obowiązany ustąpić pierwszeństwa pieszemu przechodzącemu na
      skrzyżowaniu przez jezdnię drogi, na którą wjeżdża."

      Średnio inteligientny kierowca zauważy, że nie ma tu słowa aby było
      to uwarunkowane tym jakiego koloru światłao świeci sie dla pieszych.
      • emes-nju Re: Gwoli przypomnienia " kombinatorom" 04.06.08, 13:09
        Zrozumialem!

        Wedlug Twej swiatlej interpretacji TEGO przepisu (bez zawracania soibie glowy innymi...), jezeli jade prosto, to nie musze ustepowac pieszemu przechodzacemu na czerwonym, a musze ustapic pieszemu idacemu na czerwonym jezeli akurat skrecam.

        Noooo... Ustapie mu i wystawie na strzal jadacego prosto innym pasem.
        • jane14 Re: Gwoli przypomnienia " kombinatorom" 04.06.08, 13:18
          emes-nju napisał:
          > Wedlug Twej swiatlej interpretacji ...

          Ja nie interpretuje tylko cytuje.

          > ...jezeli jade prosto, to nie musze ustepowac pieszemu
          przechodzacemu na czerwonym

          A na to jest inny artykuł
          "Kierujący pojazdem, zbliżając się do przejścia dla pieszych, jest
          obowiązany zachować szczególną ostrożność i ustąpić pierwszeństwa
          pieszemu znajdującemu się na przejściu."

          Tez ani słowa o swiatłach.

          • emes-nju Re: Gwoli przypomnienia " kombinatorom" 04.06.08, 13:24
            Ponial. Swiala pieszych nie obowiazuja. Na szczescie to tylko Twoja interpretacja prawa...
            • jane14 Re: Gwoli przypomnienia " kombinatorom" 04.06.08, 13:28
              emes-nju napisał:

              > Ponial. Swiala pieszych nie obowiazuja.

              Nic nie poniał, w tych artykułach nie ma słowa o tym co maja robić
              piesi jest tylko to co TY i inni kierujacy maja robić.
            • Gość: na zimno Juz dawno temu pisalem, ze PoRD powinno IP: *.dip0.t-ipconnect.de 04.06.08, 13:39
              byc wziete pod lupe przez jakiegos logika lub matematyka.
              Ktos powinien uprzatnac ten bajzel.
              • jane14 Co tu chcesz porzadkować? 04.06.08, 13:49
                Gość portalu: na zimno napisał(a):
                > Ktos powinien uprzatnac ten bajzel.

                Bajzel robi się wtedy gdy ktos zamiast robić to co powinien, zaglada
                na to co powinni robić inni.
                A tu wystarczy ze i piesi i kierowcy zrobia swoje.
                Tylko trzeba to "poniać" i niekoniecznie do tego trzeba być
                matematykiem czy logikiem wysokich lotów.
                • Gość: na zimno Nie ponial. Powaznie? Wsio uze charaszo? IP: *.dip0.t-ipconnect.de 04.06.08, 14:24
                  1.Wprowadzic porzadek w pojeciach podstawowych.
                  2.Uproscic skladnie, co tylko mozna - stabelaryzowac.
                  3.Zrobic szczegolowy skrowidz wzajemnych odnosnikow pomiedzy
                  artykulami, paragrafami, wyjasnieniami/komentarzami.
                  (cross-reference, wyjda zaleznosci)
                  4.Skorelowac tresc artykulow i paragrafow z uzgodnieniami
                  miedzynarodowymi.
                  4.Poddac testom na tautologie i sprzecznosci.
                  5.Dac dobrym prawnikom-praktykom do recenzji.
                  6.Nie poddawac pod glosowanie dyletantow poslow!

                  Skonczylo sie redagowanie prawa o 5 nad ranem, gdy wiekszosc
                  poslow zawisa nad pulpitem, chrapiac gleboko.


                  PS
                  Nie mam zamiaru pokazywac palcem, prawnicy biora za to
                  gory pieniedzy, prace spoleczne sie skonczyly, "ponial"?
                  No!




                  • tbernard Re: Nie ponial. Powaznie? Wsio uze charaszo? 04.06.08, 14:36
                    Z większością zgoda ale
                    > 6.Nie poddawac pod glosowanie dyletantow poslow!

                    To na jakiej zasadzie miało by obowiązywać?
                    Załóżmy, że jakiś pasjonat prawnik-logik-matematyk w jednym który dodatkowo
                    zagadnieniami bezpieczeństwa na drodze jest wyjątkowo oddany wykonał to wszystko.
                    Z samego tylko faktu, że on to wykonał i uznał (i być może jeszcze paru innych
                    którzy to ocenili) za lepsze niż to co jest teraz, to chyba nie wynika jeszcze,
                    że zaczyna obowiązywać.
                    Może co najwyżej zakazać posłom przy majsterkowaniu przy tym i dać do głosowania
                    bez prawa zmian.
                    • emes-nju Re: Nie ponial. Powaznie? Wsio uze charaszo? 04.06.08, 14:40
                      tbernard napisał:

                      > Może co najwyżej zakazać posłom przy majsterkowaniu przy tym i dać
                      > do głosowania bez prawa zmian.

                      Wlasnie. Albo przeglosowuja sprawe (w te, albo we w te) albo, z konkretnymi uwagami, projekt wraca do prawnikow.

                      To co dzieje sie teraz powoduje to, co bardzo ladnie opisal Zimny.
                    • Gość: na zimno Tak. IP: *.dip0.t-ipconnect.de 04.06.08, 15:10
                      Zgoda, tak wlasnie nalezy zrobic jak piszesz:
                      /Może co najwyżej zakazać posłom przy majsterkowaniu przy tym i dać
                      do głosowania bez prawa zmian./

                      W niektorych dziedzinach parlamenty sa aparatem przestarzalym.
                      Jak mozna np. glosowac na temat norm technicznych, co?
                      Czy dlatego, ze kilku zapilo i nie przyszlo na sale, ma sie
                      przewrocic np. komin lub zawalic most?

                      To jest dopiero idiotyzm!
                  • jane14 Poniał, może byc tylko gorzej... 04.06.08, 14:37
                    Polska (nie tylko)jest już od dawna państwem prawników nie prawa
                    (nawet niektórzy obrazili sie o to stwierdzenie na RPO). W efekcie
                    kazda zmiana (szczególnie proponowana przez prawników) może
                    doprowadzic tylko do pogorszenia.
                    Oni zawsze ustawią prawo tak by uniewinnić klienta który lepiej
                    płaci. Ograniczenie liczby wypadków jest wprost dla nich szkodliwe.
                    A zarabiaja nie na tworzeniu, ale na stosowaniu prawa.
                    • emes-nju Re: Poniał, może byc tylko gorzej... 04.06.08, 14:42
                      jane14 napisał:

                      > A zarabiaja nie na tworzeniu, ale na stosowaniu prawa.

                      Wlasnie potwierdziles moje slowa.

                      Podchodzac do tego bardzo szczegolowo - fotoradary "MUSZA" byc w miejscach, w ktorych zasadnosc ograniczenia jast watpliwa pod wzgledem bezpieczenstwa, a niewatpliwa pod wzgledem stalych, duzych wplywow do budzetu.
                      • jane14 Re: Poniał, może byc tylko gorzej... 05.06.08, 07:55
                        Fotoradarów nie stawiaja prawnicy, natomiast to bardzo fajne
                        urzadzenie bo nie czułe na interpretacje prawa. No i nie fotografuje
                        zasobnosci kasy potencjalnego klienta.
                        Pewnie dlatego wzbudza taką wściekłość.
                        • emes-nju Re: Poniał, może byc tylko gorzej... 05.06.08, 09:45
                          jane14 napisał:

                          > Fotoradarów nie stawiaja prawnicy, natomiast to bardzo fajne
                          > urzadzenie bo nie czułe na interpretacje prawa.

                          Ale stawiajacy je tak. A skoro w Polsce da sie ustawic kazde ograniczenie (nie da sie go za to potem zdjac, bo armia "dwumyslicieli" przekraczajacych wszystkie ograniczenia, zakrzyczy inicjatywe zdjecia ograniczenia smialymi tezami o tym, ze rozpocznie sie masakra jak INNI zaczna jezdzic szybciej - "dwumysliciele" moga, bo oni jezdza "szybko i bezpiecznie", albo, co gorsza, SLUZBOWO :-P ), to nic nie stoi na przeszkodzie, zeby ograniczenia stawiane byly w celu znalezienia dobrego miejsca pod fotoradar. Bo fotoradar to czysty zysk...
                          • jane14 Pogadaj z fotoradarem. 05.06.08, 10:10
                            Proponuje ci gdy ci zrobi zdjecie, zatrzymaj sie przed którymś z
                            nich i wygłoś te swoją mowe. Moze zrozumie, rozejży sie dookoła,
                            stwierdzi, że stoi tu bez sensu i ... skasuje zdjecie.

                            PS Jak nie skasuje po dobroci spróbuj zastraszyć - "ty wiesz kto ja
                            jestem i jak bardzo sie spieszę?!!!"
                    • Gość: na zimno Cynizm bez konca? IP: *.dip0.t-ipconnect.de 04.06.08, 14:58
                      Jezeli oni swiadomie i cynicznie tak redaguja przepisy "prawa",
                      aby osiagac z tego korzysci materialne, to jest to dzialanie
                      o charakterze wrecz kryminalnym.
                      Dziwi nie to, ze nikt sie za to jeszcze nie wzial.

                      Co do meritum:

                      Prawo o Ruchu Drogowym opiera sie w sumie na prostych zasadach.
                      Jest to doskonaly material, ktory nadaje sie do transkrypcji
                      na system ekspertowy, w ktorym nie moze byc sprzecznosci.

                      Zdzislaw Bubnicki(s.p., zmarl w 2006), profesor Politechniki
                      Wroclawskiej napisal bodajze w latach 90-tych swietna ksiazke
                      na temat systemuow ekspertowych. Tytulu w tej chwili dokladnie
                      sobie nie przypominam, ale to byly chyba "Systemy ekspertowe"
                      wlasnie.


                      • Gość: na zimno Znalazlem: IP: *.dip0.t-ipconnect.de 04.06.08, 15:02

                        Z. Bubnicki, Wstęp do systemów ekspertowych, PWN, Warszawa 1990.

                      • jane14 Re: Cynizm bez konca? 05.06.08, 08:37
                        Świadomie napewno bo taki ich zawód, interpretować. A prawda jest
                        taka że im bardziej skomplikowane prawo i im wiecej w nim miejsca na
                        interpretacje tym prawnik czuje sie ważniejszy i potrzebny.
                        Czasem nic gorszego cie nie może spotkać niż powołanie do prostej
                        sprawy eksperta. Nawet w dobrej wierze, taki ekspert potrafi tak
                        skomplikować prosta sprawę, że uczyni ja niewykonalną albo
                        przynajmniej nieopłacalną.
                        Czy cynicznie? Cześc juz zapewne tak. PORD nie jest jeszcze tym
                        bardzo skażone bo to mało dochodowa dziedzina ale inne np. Prawo
                        skarbowe ...

                        Bez watpienia PORD da się (i w moim przekonaniu jest) skonstruować
                        tak by było pozbawione sprzecznosci. Problem w tym że niektórzy
                        dostrzegaja sprzeczności tam gdzie ich nie ma jak np. właśnie w tym
                        wątku.
                        Być może czytelnośc niektórych artykułów powinna być poprawiona.
                        Ale przede wszystkim kazdy musi sie nauczyć czytać. Od kropki do
                        kropki.
                        Skoro kierowca ma określone obowiazki w ramach poruszania sie po
                        skrzyżowaniu, to musi je przestrzegać a nie szukać interpretacji w
                        obowiazkach pieszego.
                        Skoro sygnalizator daje tylko prawo/zakaz wjazdu/wejścia to nie
                        można mu przypisywać funkcji zwolnienia z innych obowiazków jak np.
                        zachowanie szczególnej ostroznosci czu ustapienia pierwszeństwa
                        jeśli w obrebie skrzyzowania jest już pojazd/pieszy który to
                        pierwszeństwo ma.

                        PS link mi sie nie otwiera ale może uda się później. To moze byc
                        ciekawa lektura...
                        • Gość: na zimno Prosty przyklad: bajzel ze strzalkami w Polsce IP: *.dip0.t-ipconnect.de 05.06.08, 11:25
                          (zielonymi)
                          Bylo to potrzebne?

                          Ktos ciagle majstruje przy tym bajzlu.
                          Czy mozna przepedzic tych pseudoekspertow?

                          Przypomina mi sie serial kukielkowy "Sasiedzi".
                          To prawie to samo. Koncertowo pasuje.

                          • jane14 Re: Prosty przyklad: bajzel ze strzalkami w Polsc 05.06.08, 12:05
                            Eksperci juz właśnie zrobili swoje, czyli powołali do zycia
                            sygnalizator który właściwie nic nie sygnalizuje.
                            Ale jesli juz mowa o tym to własnie kierowcy prawdopodobnie sami
                            sobie skroją bat. Jeśli łamanie przepisów wymuszanie przejazdu
                            utrudnianie przejścia pieszym i tak dalej bedzie dalej tak
                            powszechne jak obecnie to likwidacja strzałek bedzie koniecznością.
                            A moim zdaniem jest to problem który właśnie trzeba zlikwidować
                            przez uproszczenie a nie dalsze komplikowanie reguł, czyli
                            sygnalizatory zlikwidować.
                            Te strzałki wcale nie upłynniaja istotnie ruchu. Natomiast
                            ignorowanie (umyślne czy wynikłe z niewiedzy?) zasad korzystania z
                            nich stanowi realne zagrozenie.
                            • Gość: na zimno Ale mamy pasztet! IP: *.dip0.t-ipconnect.de 05.06.08, 13:00
                              Tu w BRD byla dyskusja o strzalkach w prawo i w koncu je zostawiono
                              w spokoju.

                              Sa dwie:(przypominam, bo juz kiedys sam sie na tym zlapalem)

                              -namalowana na kawalku blachy pod czerwonym sygnalizatorem
                              oznacza, ze nalezy sie zatrzymac skrecajac, a dopiero potem
                              wjechac w przecznice

                              -swiecaca sie oznacza, ze mozna od razu skrecac w prawo
                              bez zatrzymania sie

                              Przyjeto zasade, ze sygnaalizator swietlny aktywny daje
                              od razu zezwolenie. Namalowana strzelka jest warunkowym zezwoleniem.

                              • jane14 Re: Ale mamy pasztet! 05.06.08, 13:50
                                Gość portalu: na zimno napisał(a):

                                > Przyjeto zasade, ze sygnaalizator swietlny aktywny daje
                                > od razu zezwolenie. Namalowana strzelka jest warunkowym
                                zezwoleniem.

                                No właśnie a u nas ktos madry (zapewne prawnik, znawca prawa
                                miedzynarodowego, bo zmywał gary w Paryżu, stwierdził że blaszki sa
                                niezgodne z prawem unijnym a sygnalizatory tak. Tyle że zapomniał,
                                iż oznaczaja cos zupełnie innego.
                                Dlatego apeluje nie ruszać PORD.
                                • Gość: na zimno Znawca nawet nie musi ruszac tylka z Warszawy IP: *.dip0.t-ipconnect.de 05.06.08, 14:26

                                  Wystarczy, aby znal terminologie w obcych jezykach i "pogoooglal"
                                  sobie przez jakies pol godzinki.
                                  Jesli jest slabiutki, moze sobie zatrudnic jeszcze kogos
                                  do pomocy jezykowej.

                                  Oczywiscie i niestety, zlecenia takie dostaja zwykle eksperci
                                  prawni jakiejs kancelarii typu "Kauzyperda, Looser & Partners",
                                  po czym po zainkasowaniu conjmniej kilkustettysiecznego honorarium,
                                  przedstawiaja "Raport o....." i dalej nic nie wiadomo, albo
                                  wiadomo jeszcze mniej niz przed tym raportem.

                                  Biedne blaszane zielone strzalki.
                                  Im i tak wszystko jedno.
                                  Padna lupem zlomiarzy.
                                  To jedno jest pewne.

                  • Gość: na zimno Polecam lekture: IP: *.dip0.t-ipconnect.de 04.06.08, 14:45
                    Prawo drogowe nadaje sie swietnie do tego wlasnie:

                    ia.polsl.pl/files/niederlinski/Systemy_ekspertowe_a_prawo.pdf
                    PS
                    Tylko, ze ziewajacy poslowie (ktorych i tak prawie nie ma na sali)
                    nie sa w stanie tego zrozumiec.

                    Dlatego pisalem o matematykach i logikach.
                    Przynajmniej cale tresc trzymalaby sie kupy.

                    A tak mamy kupe...
          • tbernard Re: Gwoli przypomnienia " kombinatorom" 04.06.08, 13:39
            > A na to jest inny artykuł
            > "Kierujący pojazdem, zbliżając się do przejścia dla pieszych, jest
            > obowiązany zachować szczególną ostrożność i ustąpić pierwszeństwa
            > pieszemu znajdującemu się na przejściu."
            >
            > Tez ani słowa o swiatłach.

            Niby masz rację ale przy rozpatrywaniu kto spowodował nieszczęście, to chyba
            powinno się ustalać które złamanie przepisu było tym które lawinę wywołało,
            innymi słowy było pierwsze. Pieszy który wlazł (nie mylić z przypadkiem gdy nie
            zdążył jeszcze opuścić) na świetle czerwonym powinien być uznany winnym. Dopiero
            potem można do kierowcy żale adresować, że szczególnej ostrożności nie zachował
            i pierwszeństwa nie ustąpił.

            Swoją drogą Twoja interpretacja może do paranoi doprowadzić. Zbliżając się autem
            do skrzyżowania mając zielone należało by zwolnić do prędkości jak na parkingu
            osiedlowym gdy jest jakikolwiek pieszy czekający na czerwonym świetle, bo kto
            wie czy nie strzeli mu do głowy nagle wpakować się.
            • inguszetia_2006 Re: Gwoli przypomnienia " kombinatorom" 04.06.08, 13:44
              Witam,
              Tbernard, zapomniałeś, mówiąc o skrzyżowaniu, że uważać trzeba też
              na inne samochody, które mają czerwone, ale mogą wjechać;P
              W efekcie dochodzimy do wniosku, tzn. ja dochodzę, że na drodze
              najważniejsze jest ZAUFANIE. Bez niego, nie da się ujechać
              kilometra;-)
              Pzdr.
              Inguszetia
            • jane14 Problem jak zawsze u mnie ... 04.06.08, 14:03
              Nie w tym kto winien tylko w tym jak unikać wypadków.
              Dlatego jak jadę to uwazam na pieszych nie ważne czy maja takie czy
              inne światło. Jak jestem pieszy uważam na auta też niezaleznie od
              okoliczności.
              "Zabrania się wchodzenia na jezdnię bezpośrednio przed jadący
              pojazd, w tym również na przejściu dla pieszych.."
              Tu tez nie ma słowa o swiatłach !

              A do paranoi nie dojdzie jesli zachowa się właśnie zgodnie z kdeksem.
              "Uczestnik ruchu i inna osoba znajdująca się na drodze mają prawo
              liczyć..." Pamietasz?
              Tu jest odpowiedź - jak stoi i czeka to raczej masz prawo liczyć, że
              stosuje sie do reguł. Ale jak idzie z głową w chmurach, czy biegnie
              do tramwaju to lepiej nie ufac kolorom swiateł.
              A to widać z daleka tylko trzeba patrzeć.
              • tbernard Re: Problem jak zawsze u mnie ... 04.06.08, 14:18
                Przekonałeś mnie.
              • misiu-1 Re: Problem jak zawsze u mnie ... 04.06.08, 18:12
                Do paranoi nie dojdzie, jeśli każdy będzie myślał głową. Ty, jak na razie,
                wybrałeś do tego jakąś inną część ciała. Zasady ogólne obowiązują w takim
                zakresie, w jakim nie wchodzą w grę zasady szczególne. Dlatego art.25 ("1.
                Kierujący pojazdem, zbliżając się do skrzyżowania, jest obowiązany zachować
                szczególną ostrożność i ustąpić pierwszeństwa pojazdowi nadjeżdżającemu z prawej
                strony") nie unieważnia ani świateł, ani znaków drogowych wyznaczających
                pierwszeństwo.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka