Dodaj do ulubionych

Nieszkodliwy flirt?

24.06.08, 14:42
Ja mam męża, on ma żonę. Poznaliśmy się dwa tygodnie temu
na "pracowym" wyjeździe i przegadaliśmy dwie noce. Każde z nas zdaje
sobie sprawę z tego, że pewnej granicy nie możemy i wcale nie chcemy
przekroczyć. Chcemy być przyjaciółmi, bo każde z nas tego
potrzebuje. Ale do tego flirtujemy na całego - choć każde z nas
przekonane jest o tym, że to tylko zabawa. I chyba tęsknimy za sobą.
Tzn na pewno tęsknimy, ale jeśli się do tego przyznajemy, to tylko w
żartach.
Zdaję sobie z tego sprawę, że nie postępuję do końca fair, ale
próbowałam mężowi powiedzieć, że chcę się czasem spotkać z
nowym "tylkokolegą" - niestety doznałam porażki na całej linii.
Cholera, tak to jest jak człowiek chce byc uczciwy :/
Obserwuj wątek
    • mala_mee Re: Nieszkodliwy flirt? 24.06.08, 14:43
      Z "tylkokolegą" się nie flirtuje.
      • dont_bother Re: Nieszkodliwy flirt? 24.06.08, 14:46
        Pisząc "tylkokolega" miałam na myśli to, że oboje nie mamy ochoty na
        skoki w bok - na pewno między nami iskrzy, ale w moim przekonaniu
        zupełnie nieszkodliwie.
        • tora83 Re: Nieszkodliwy flirt? 24.06.08, 14:46
          dont_bother napisała:
          na pewno między nami iskrzy, ale w moim przekonaniu
          > zupełnie nieszkodliwie.

          Nie ma nieszkodliwego iskrzenia ...
          • dont_bother Re: Nieszkodliwy flirt? 24.06.08, 14:49
            No właśnie to jest mój problem. Sama nie jestem o tym przekonana,
            czy jest czy nie ma - nie ma o tyle, że nie chcemy się ze sobą
            przespać i to zostało jasno zdefiniowane...
        • mala_mee Re: Nieszkodliwy flirt? 24.06.08, 14:52
          Ryzykowne.
          W pewnym momencie jednam któreś z Was może by chcieć czegoś więcej.
        • wesoly.profanator Re: Nieszkodliwy flirt? 24.06.08, 18:03
          dont_bother napisała:

          > na pewno między nami iskrzy, ale w moim przekonaniu
          > zupełnie nieszkodliwie.

          Nie ma takich rzeczy - prędzej czy później i tak wylądujecie w łóżku.
      • tora83 Re: Nieszkodliwy flirt? 24.06.08, 14:46
        A predzej czy pozniej pewnie ktores z Was zechce przekroczyc
        granice ... Uwazaj na siebie.
        • exponad Re: Nieszkodliwy flirt? 24.06.08, 14:52
          tora83 napisała:
          > A predzej czy pozniej pewnie ktores z Was zechce przekroczyc
          > granice ...

          Uwazaj na siebie.

          czyli, zabezpiecz się przed zaciążeniem
          • wesoly.profanator Re: Nieszkodliwy flirt? 24.06.08, 18:05
            I schorzeniami różnej maści.
    • menk.a Re: Nieszkodliwy flirt? 24.06.08, 14:49
      dont_bother napisała:

      >
      > Zdaję sobie z tego sprawę, że nie postępuję do końca fair, ale
      > próbowałam mężowi powiedzieć, że chcę się czasem spotkać z
      > nowym "tylkokolegą" - niestety doznałam porażki na całej linii.
      > Cholera, tak to jest jak człowiek chce byc uczciwy :/

      Aaaa liczyłaś na błogosławieństwo od męża???;)
      • dont_bother Re: Nieszkodliwy flirt? 24.06.08, 14:50
        nie, po prostu nie chciałam go oszukiwać wychodząc z Nowym ;) i
        podkreślam, wychodząc ino na piwo! :)
        • laska.waniliowa Re: Nieszkodliwy flirt? 24.06.08, 14:52
          o iskrzeniu też mu powiedziałaś?:) czy to nieistotny szczegół, który nie wpada
          do kategorii "uczciwość"
          • dont_bother Re: Nieszkodliwy flirt? 24.06.08, 14:55
            Faceci są zazdrośni przede wszystkim o ciało, więc iskrzenie jest
            tak naprawdę sprawą drugorzędną.
            • laska.waniliowa Re: Nieszkodliwy flirt? 24.06.08, 14:56
              dont_bother napisała:

              > Faceci są zazdrośni przede wszystkim o ciało, więc iskrzenie jest
              > tak naprawdę sprawą drugorzędną.

              czyli powiedziałaś:) jak zareagował?
            • menk.a Re: Nieszkodliwy flirt? 24.06.08, 14:56
              dont_bother napisała:

              > Faceci są zazdrośni przede wszystkim o ciało, więc iskrzenie jest
              > tak naprawdę sprawą drugorzędną.

              Zatem: Ty musisz mieć piękne ciało, a Nowy ma piękny umysł. Tak dla równowagi.;)
              • dont_bother Re: Nieszkodliwy flirt? 24.06.08, 15:06
                No, żebyś wiedziała ;)
            • wesoly.profanator Re: Nieszkodliwy flirt? 24.06.08, 18:02
              Co za bzdura!
        • menk.a Re: Nieszkodliwy flirt? 24.06.08, 14:53
          dont_bother napisała:

          > nie, po prostu nie chciałam go oszukiwać wychodząc z Nowym ;) i
          > podkreślam, wychodząc ino na piwo! :)

          Flirt ma podłoże seksualne. Ociera sie o erotykę.
          Ale jeśli to tylko piwo i traktujesz to tylko w ten sposób, to pozwolenie męża
          chyba nie jest konieczne. Wszak to tak jakbyś szła z koleżanką na piwo,
          prawda??????? ;)
          • dont_bother Re: Nieszkodliwy flirt? 24.06.08, 14:57
            No właśnie tak mu to przedstawiłam. Tym bardziej, że ja nie lubię
            towarzystwa kobiet i najlepiej czuję się z facetami a on o tym wie.
            Niestety samcze poczucie zagrożenia zwyciężyło ;(
            • menk.a Re: Nieszkodliwy flirt? 24.06.08, 14:59
              Widocznie z kobietami nie flirtujesz tak jak z Nowym;)
              • dont_bother Re: Nieszkodliwy flirt? 24.06.08, 15:03
                Etam, z kobietami czasem też flirtuję, dla zabawy ;)
    • laska.waniliowa Re: Nieszkodliwy flirt? 24.06.08, 14:51
      wydaje mi się że tak właśnie zaczynają się historie, które kończą się: <och
      zakochałam się w innym, to jest silniejsze ode mnie> i dramat bo przecież z
      uczuciem nie można wygrać.
      poczucie kontroli jest złudne, pytanie tylko czy chcesz w ogóle z tym walczyć
      • vader.darth schemacik 24.06.08, 14:53
        • dont_bother Re: schemacik 24.06.08, 15:09
          nie, wyjątkowość moja i tych z którymi się spotykam, nie pozwala na
          schematyczne rozwiązania ;)
          • vader.darth Re: schemacik 24.06.08, 15:31
            oczywiście wszyscy sa wyjątkowi i nie powtarzalni wg schematu:)
            • dont_bother Re: schemacik 24.06.08, 15:34
              Każde rozwiązanie jest powtarzalne, bo mózg w całym swym
              skomplikowaniu działa koniec końców schematycznie. Rzecz w tym, czy
              kobieta jest jedną z wielu czy jedną na milion ;)
    • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Nieszkodliwy flirt? 24.06.08, 14:52
      Może spotkajcie sie w czwórkę?
      Jak wszystko pójdzie dobrze to uspokoicie małżonków, przejdzie wam ochota na
      flirt i zostaniecie przyjaciółmi.
      Jak pójdzie lepiej to zamienicie sią partnerami i rozejdziecie do oddzielnych
      pokoi :)
      • dont_bother Re: Nieszkodliwy flirt? 24.06.08, 14:53
        Póki co myśleliśmy raczej o trójkącie :)
        • menk.a Re: Nieszkodliwy flirt? 24.06.08, 14:55
          dont_bother napisała:

          > Póki co myśleliśmy raczej o trójkącie :)

          Z mężem czy z Nowym?;)
          • dont_bother Re: Nieszkodliwy flirt? 24.06.08, 15:01
            Nie, z mężem nie ;)
            Nowy twierdzi, że w zasadzie nigdy nie był szczerze zainteresowany
            seksem. Mimo to miał wiele kobiet, ale robił to bez specjalnego
            entuzjazmu. I w zasadzie od kiedy jest żonaty, nie odczuwał pociągu
            do kobiet (żony nigdy nie zdradził). Nie odczuwał, dopóki mnie nie
            poznał ;)
            • mala_mee Re: Nieszkodliwy flirt? 24.06.08, 15:12
              I Ty dalej chcesz z nim tylko rozmawiać???
              On też chce tylko rozmawiać???
              • dont_bother Re: Nieszkodliwy flirt? 24.06.08, 15:14
                no właśnie taaak! mimo tego, że gadamy o seksie, nawet ze sobą, to
                jest to tylko gadanie!
                • mala_mee Re: Nieszkodliwy flirt? 24.06.08, 15:24
                  Ja tam w takie układy nie wierzę.
                  O seksie to sobie mogę pogadać z facetem albo z koleżankami. Które co ważne nie
                  będą się na mnie patrzeć wygłodniałym wzrokiem!!!
                  • dont_bother Re: Nieszkodliwy flirt? 24.06.08, 15:28
                    Ja myślę, że właśnie fajnie jest gadać o czymś zakazanym, bo to jest
                    inne niż to co robią wszyscy!
                    • mala_mee Re: Nieszkodliwy flirt? 24.06.08, 15:33
                      Można być oryginalnym nie robiąc przy okazji bliskiemu komuś przykrości.
                      • dont_bother Re: Nieszkodliwy flirt? 24.06.08, 15:40
                        Właśnie w tym rzecz, że ja nie chcę robić nikomu przykrości a przy
                        tym nie chcę robić nic przeciwko sobie i swoim potrzebom. Rozumiem,
                        że to nie zawsze da się pogodzić, ale ja próbuję.
            • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Nieszkodliwy flirt? 24.06.08, 15:48
              > Nie, z mężem nie ;)
              > Nowy twierdzi, że w zasadzie nigdy nie był szczerze zainteresowany
              > seksem. Mimo to miał wiele kobiet, ale robił to bez specjalnego
              > entuzjazmu. I w zasadzie od kiedy jest żonaty, nie odczuwał pociągu
              > do kobiet (żony nigdy nie zdradził). Nie odczuwał, dopóki mnie nie
              > poznał ;)

              A niech mnie !!!
              Ale rewelacyjny bullshit!!! Gdybym wiedział że kobiety na taki banalną bajeczkę
              lecą mógłbym sobie zdjęciami ściany tapetować, a ja do nich tak szczerze i
              uczciwie podchodzę.
              • dont_bother Re: Nieszkodliwy flirt? 24.06.08, 15:53
                Czekałam na ten wpis :)

                Spróbuj więc najpierw z tym sposobem. A jak Ci się ten znudzi to
                zgłoś się znowu do mnie, jest tyle innych możliwości żeby wyrwać
                laskę ;)
    • karka831 Re: Nieszkodliwy flirt? 24.06.08, 14:55
      > próbowałam mężowi powiedzieć, że chcę się czasem spotkać z
      > nowym "tylkokolegą" - niestety doznałam porażki na całej linii.
      > Cholera, tak to jest jak człowiek chce byc uczciwy :/


      Wcale mu się nie dziwię, ja też bym podchodziła nieufnie do nowych koleżanek
      mojego faceta. Stare znajome to co innego, choć z nimi też różnie bywa ;P
    • rlena Re: Nieszkodliwy flirt? 24.06.08, 15:10
      "Jak czlowiek jest uczciwy"? -Po prostu chcesz sie dobrze bawic z
      jego aprobata i bez poczucia winy.
      • dont_bother Re: Nieszkodliwy flirt? 24.06.08, 15:13
        Chcę się bawić, bo kocham sie bawić i uwielbiam ludzi! Czy to źle,
        że tego chcę, skoro jednocześnie nie dopuszczam myśli o zdradzie?
        • stedo Re: Nieszkodliwy flirt? 24.06.08, 15:22
          Myśl o tym to już dawno gości w Twoim wyjątkowym umyśle.Teraz na razie ją
          oswajasz.Nie wróżę niczego dobrego. Ale adrenalinka miła;))
          • dont_bother Re: Nieszkodliwy flirt? 24.06.08, 15:25
            Nie nie nie!!! ;) Nowy mi się nie podoba fizycznie! Czy to zmienia
            postać rzeczy?
            • stedo Re: Nieszkodliwy flirt? 24.06.08, 15:28
              Jak by Ci się nie podobał to byś nie flirtowała.Flirt z kimś kto jest
              nieatrakcyjny nie sprawia przyjemności,a wręcz przeciwnie.
              • dont_bother Re: Nieszkodliwy flirt? 24.06.08, 15:29
                On mi się podoba pod wieloma innymi względami, i dlatego go tak
                lubię!
                • vader.darth Re: Nieszkodliwy flirt? 24.06.08, 15:33
                  poradnik domowy jak przeleciec męzatke:
                  1. zawrócic jej w głowie
                  2. upewnic ją że napewno nic z tych rzeczy
                  3. odczekać aż bedzie pewna i bezpieczna
                  4. przeprowadzic frontalny atak na umocnione pozycje
                  5. sukces 98%
                  • dont_bother Re: Nieszkodliwy flirt? 24.06.08, 15:35
                    hehe, to schemat najprostszy z możliwych, musisz się bardziej
                    postarać :)
                    • stedo Re: Nieszkodliwy flirt? 24.06.08, 15:44
                      Jesteś tu nowa na forum? Bo chyba nie czytałaś tych ...naście/dziesiąt podobnych
                      wątków. Na początku też tak było,,,wszystko pod kontrolą,... to tylko
                      przyjażń,.. fascynacja jego inteligencją... kocham męża... a potem.. nie dzwoni
                      od kilku dni, co mam robić...i płacz i zgrzytanie zębów... i tragedia i
                      rozwalone małżeństwo itde., itp.
                      • dont_bother Re: Nieszkodliwy flirt? 24.06.08, 15:47
                        Nie musiałam o tym czytać, żeby wiedzieć, jakie okrutne jest życie.
                        I w sumie, sama jestem ciekawa jak to wszystko się w moim przypadku
                        skończy.
                        • yokooo Re: Nieszkodliwy flirt? 24.06.08, 16:06
                          dont_bother napisała:


                          > I w sumie, sama jestem ciekawa jak to wszystko się w moim przypadku
                          > skończy.


                          A co ty jesteś ubezwłasnowolniona? Ktoś inny podejmuje za ciebie decyzje, że nie
                          wiesz jak to się skończy?
                          W życiu trzeba być odpowiedzialnym za czyny i SłOWA, rodzice tego nie nauczyli?
                          • dont_bother Re: Nieszkodliwy flirt? 24.06.08, 16:12
                            Ojej, przepraszam, to ja to wszystko cofam.
                        • laska.waniliowa Re: Nieszkodliwy flirt? 24.06.08, 16:11
                          > I w sumie, sama jestem ciekawa jak to wszystko się w moim przypadku
                          > skończy.

                          fajnie.. będziesz chociaż miała miejsce w pierwszym rzędzie, tylko nie zwalaj na
                          okrutne życie bo sama wywołasz tę katastrofę której się obawiasz
                      • vader.darth Re: Nieszkodliwy flirt? 24.06.08, 15:49
                        pewnie chciała sie podbudować - walka z "nami" doda jej wiary że jest jedną ma
                        milion i się śończy inaczej a schemacick jest
                        - albo im sie znudzi zanim
                        - albo im sie znudzi po
                        - albo rozpad
                      • laska.waniliowa Re: Nieszkodliwy flirt? 24.06.08, 15:58
                        stedo napisała:

                        > Jesteś tu nowa na forum? Bo chyba nie czytałaś tych ...naście/dziesiąt podobnyc
                        > h
                        > wątków. Na początku też tak było,,,wszystko pod kontrolą,... to tylko
                        > przyjażń,.. fascynacja jego inteligencją... kocham męża... a potem.. nie dzwoni
                        > od kilku dni, co mam robić...i płacz i zgrzytanie zębów... i tragedia i
                        > rozwalone małżeństwo itde., itp.

                        ale ona jest jedna na milion i ma wszystko pod kontrolą.. tylko wredny mąż nie
                        chce zrozumieć zauroczenia
                    • vader.darth Re: Nieszkodliwy flirt? 24.06.08, 15:46
                      po co przy tej skuteczności?
                      po co tacic energie - każdy wie , każdy zna i każdy wpada:)
                      qa najlepsze to to że każdy od początku wie jak sie skończy...
                      ot taka zabawa
              • stedo Re: Nieszkodliwy flirt? 24.06.08, 15:31
                "Iskrzenie" też o czymś świadczy;))Więc nie okłamuj samej siebie.Grunt to
                samoświadomośc.Umożliwia racjonalne podejmowanie decyzji;))
        • ko_bie_ta Re: Nieszkodliwy flirt? 24.06.08, 15:32
          Oj naiwna, naiwna.... Jesteś pewna że w życiu wszystko da się kontrolować?

          Piszesz, że nie dopuszczasz myśli o zdradzie. Myślisz, że jednorazowy seks na
          boku z tykokolegą jest najgorszy? Zapewniam cię, że jest coś dużo bardziej
          bolesnego - uczucie. Niekoniecznie twoje bo ty przecież tylko się bawisz i
          WSZYSTKO masz pod kontrolą. Jego też jesteś tak bardzo pewna?

          Taka fascynacja nie kończy się po dwóch tygodniach. Ale mogę ci opowiedzieć jak
          się zakończyła po 2 latach - ból potworny, bez pomocy terapeuty się nie obyło...
          I co z tego, że zdrady (fizycznej) nigdy nie było? To co się dzieje w naszych
          umysłach/duszach jest dużo bardziej niebezpieczne...

          Lubisz się bawić? Proszę bardzo baw się na całego, tylko nie ludźmi.

          • dont_bother Re: Nieszkodliwy flirt? 24.06.08, 15:45
            Ja sie nie bawię ludźmi. Jestem już dużą dziewczynką i rozróżniam
            dobro od zła. Choć w pewnych okolicznościach nie jest to łatwe,
            szczególnie jeśli w grę wchodzą emocje - ale próbuję chociaż.
            • foxylaady Re: Nieszkodliwy flirt? 24.06.08, 15:56
              Flirt dla Ciebie może być nieszkodliwy .Dla Twojego męża jednak jest.
              Więc odnośnie Twojego pytania zadanego w temacie.Sama sobie odpowiedz co jest dla Ciebie ważniejsze-komfort Twojej drugiej połówki czy flirt z "tylkokolegą".
              Hmm jesli flirt z tylko kolegą no to cóż->teraz jest flirtem ale z czasem będzie czym więcej:)

              Pozdrawiam.
            • ko_bie_ta Re: Nieszkodliwy flirt? 24.06.08, 16:01
              Tak, jesteś już dużą dziewczynką ale niewiele rozumiesz. Bawisz się, bawisz się
              emocjami swymi i tego faceta.

              To cholernie przyjemna, wciągająca i niezwykle nęcąca zabawa, tylko jej skutki
              są nieprzewidywalne. Ale, ale... jest ryzyko jest przyjemność! Prawda?


              P.s. Znam ten scenariusz z autopsji, ale wiem że dopóki sama się nie sparzysz,
              nie odpuścisz.
              • vader.darth schemacik 24.06.08, 16:02
                schemacik
                • dont_bother Re: schemacik 24.06.08, 16:05
                  a idź mi z tymi swoimi schemacikami!
                  • vader.darth Re: schemacik 24.06.08, 16:10
                    jak by nie wyjśc to kończy się na schemaciku - schematycznie co 17 wpisów :)
                    • dont_bother Re: schemacik 24.06.08, 16:11
                      cudownie, buziaczki :)
              • dont_bother Re: Nieszkodliwy flirt? 24.06.08, 16:04
                No właśnie tego się obawiam, że póki nie stanie się coś naprawdę
                niefajnego (nadal nie zakładam, że to mógłby być seks, bo wtedy
                byłaby kompletna katastrofa), to nie odpuszczę, cholera :/
                • foxylaady Re: Nieszkodliwy flirt? 24.06.08, 16:05
                  czyli jesli piszesz,że nie odpuścisz to niestety ale już na dzień dzisiejszy ten kolega jest dla Ciebie kimś więcej.
                • ko_bie_ta Re: Nieszkodliwy flirt? 24.06.08, 16:14
                  Seks = katastrofa to błędne założenie. Uwierz mi, są większe katastrofy.

                  Właśnie w takich układach gdzie seks jest niemożliwy "cała para idzie w gwizdek"
                  emocji/uczuć/psychiki. Wtedy naprawdę można sfiksować.

                  W takiej sytuacji wszystko widzi i odczuwa się intensywniej, ostrzej i bardziej
                  niezwykle. Wtedy rodzą się uczucia, niezwykle silne uczucia.
                  • vader.darth to co - wyrok 24.06.08, 16:18
                    my tu gadu dadu Autorka dzielnie walczy i sie broni ale czas wydac wyrok:
                    - ja głosuje że jeśli teraz natychmiast ię nie wycofa - to "kara śmierci"
                    • dont_bother Re: to co - wyrok 24.06.08, 16:21
                      a może jakieś tortury przedtem?
                      • vader.darth Re: to co - wyrok 24.06.08, 16:23
                        tortury to beda potem - czego Ci nie zycze
                        a "kara śmierci" znaczy najgorsze co sie może zdarzyć - dla każdego co innego
            • stedo Re: Nieszkodliwy flirt? 24.06.08, 16:05
              To jaraj się dziewczyno, tylko potem nie płacz, że świat zły, a faceci to
              dranie. Miej pretensje tylko do siebie.
              • dont_bother Re: Nieszkodliwy flirt? 24.06.08, 16:11
                przecież pisałam już, że nie jestem aż tak typowa ;)
                • vader.darth Re: Nieszkodliwy flirt? 24.06.08, 16:13
                  jesteś - tylko mam odpowidnie mniemanie osobie poprostu jest duzo typów - jesteś
                  jednym z nich - jak to łapniesz to będzie Ci łatwiej zrozumieć że to co robisz
                  robili już inni miliony razy i po tobie też będa robić
                  • dont_bother Re: Nieszkodliwy flirt? 24.06.08, 16:19
                    o, patrz, już złapałam! szybko poszło :)
                    • vader.darth Re: Nieszkodliwy flirt? 24.06.08, 16:23
                      każdy mieknie przed wyrokiem
                    • stedo Re: Nieszkodliwy flirt? 24.06.08, 16:31
                      Dołożyliśmy wszelkich starań, by uchronić Cię od przewidywalnych "przyjemności".
                      Nie chcesz skorzystać z rad, twoja sprawa. To chociaż w ramach rekompensaty
                      informuj, jak sytuacja się rozwija i czy rzeczywiście odbiega od schematu. Mile
                      nas tym zaskoczysz, a my zdobędziemy nową niespotykaną wiedzę;))
                      • vader.darth stedo 24.06.08, 16:32
                        stedo - prosze o werdykt - co bedzie dalej?
                        • stedo Re: stedo 24.06.08, 16:44
                          Wiesz, opcji jest kilka.Ogólnie, to albo rozczarują się sobą, albo rozczarują
                          małżonków.Obie wersje do d..y;))
                          • vader.darth Re: stedo 24.06.08, 16:49
                            pierwszy zdecydowanie lepszy - rozczarują się sobą
                            • stedo Re: stedo 24.06.08, 17:04
                              Oby szybko;))Bo może być jeszcze 3cia - 2w1.Dwóch srok za ogon...jak to mówią..itd.
                              • vader.darth scenariusz 3 24.06.08, 17:09
                                No może być tak że do niczego nie dojdzie a małzonek odnajdzie jakiegos maila -
                                smsa albo ktoś doniesie i nabierze przekonania że jest rogaczem - pójdzie do
                                żony "tylkokolegi" bedzie dym 2 rozwody
                                a oni naprawdę "tylkokolegami" będą bez konsumpcji
                                taki wariant najbardziej mi się podoba
                      • dont_bother Re: Nieszkodliwy flirt? 25.06.08, 08:14
                        Mamo, tato, jestem w reality show! :D
                • bucwielki Re: Nieszkodliwy flirt? 24.06.08, 18:49
                  dont_bother napisała:

                  > przecież pisałam już, że nie jestem aż tak typowa ;)

                  Nie typowa jesteś?
                  moim zdaniem jesteś naiwna przeciętniaczka , facet chce cie przelecieć,
                  potem kopnie w doope, a Ty będziesz latać po necie i pisać jak to cie
                  skrzywdzono, czas może zejść na ziemię, z tych obłoków, zachowujesz się jak
                  nastolatka nie jak dojrzała kobieta są takie kobiety kore nigdy nie dorastają,
                  pozostają rozkapryszonymi bachorami!!!
                  • wesoly.profanator Re: Nieszkodliwy flirt? 24.06.08, 18:55
                    bucwielki napisał:

                    > zachowujesz się jak nastolatka nie jak dojrzała kobieta są takie
                    > kobiety które nigdy nie dorastają,
                    > pozostają rozkapryszonymi bachorami!!!

                    Dokładnie. I męża chcesz mieć i jeszcze szaleć na boku. Zastanów się co jest
                    ważniejsze. Głupia jesteś.
                  • dont_bother Re: Nieszkodliwy flirt? 25.06.08, 08:23
                    No trochę w tym racji jest. Zawsze twierdziłam że można zjeść
                    ciastko i mieć ciastko, wystarczy kupić drugie :)
        • rlena To juz jest zdrada 24.06.08, 18:01
          emocjonalna, ktora niczym nie rozni sie od nocy spedzonej w motelu.

          Jest dosc latwo zdefiniowac, czy flirt jest niewinny, odpowiadajac
          na sobie na pytanie, czy to co robisz przebywajac z dana osoba
          zrobilabys w obecnosci twojego meza. Jesli odpowiedz brzmi tak, to
          baw sie dobrze.
          • jowita771 Re: To juz jest zdrada 12.07.08, 12:17
            > Jest dosc latwo zdefiniowac, czy flirt jest niewinny, odpowiadajac
            > na sobie na pytanie, czy to co robisz przebywajac z dana osoba
            > zrobilabys w obecnosci twojego meza.

            Albo czy przeszkadzałoby Ci, gdyby Twój mąż robił ze swoja koleżanką to, co Ty z
            kolegą.
    • new.one Re: Nieszkodliwy flirt? 24.06.08, 19:28
      a może przyjmiemy zakłady, czy pani wyląduje z nim w łóżku czy nie..

      chociaż z drugiej strony obawiam się, że nie znajdzie sie nikt kto
      postawi na tą drugą opcję....;)
      • foxylaady Re: Nieszkodliwy flirt? 24.06.08, 19:39
        new.one;)
        też tak myślę.
        • iuscogens Re: Nieszkodliwy flirt? 24.06.08, 22:27
          Uczciwa kobietka chce sobie wesoło na piwku poflirtować z innym, a ten samczy
          macho mąż się nie zgadza ;D Ty sobie jaja robisz?? Chyba nie wiesz zbytnio co to
          uczciwość w związku.
    • minasz Re: Nieszkodliwy flirt? 24.06.08, 22:34
      mnie tam flirty nie interesuja- za to kreca mnie laski ktore lubia wyprawy np
      wyprawa w jakis m fajny biotop w celu znalezienia ciekawych okazow
    • panistrusia Re: Nieszkodliwy flirt? 24.06.08, 23:22
      > Ja mam męża, on ma żonę. Poznaliśmy się dwa tygodnie temu
      > na "pracowym" wyjeździe i przegadaliśmy dwie noce.

      Już ten scenariusz świadczy o tym, jak bardzo nietypowa jesteś:)
      • dont_bother Re: Nieszkodliwy flirt? 25.06.08, 08:20
        Tak tak, po ślubie jak rozmawiać to tylko z mężem :)

    • dont_bother moi Drodzy! 25.06.08, 08:25
      Bardzo dziękuję Wam wszystkim za niezywkle rzeczowe rady. Każdą z
      nich przeanalizuję i wezmę pod rozwagę. I oczywiście na bieżąco będę
      Was informować o rozwoju sytuacji ;)
      • juem Re: moi Drodzy! 28.06.08, 11:56
        i jak sytuacja się rozwija?
        • asiara74 Re: moi Drodzy! 28.06.08, 14:16
          Ktoś tu mądrze wspomniał o zdradzie emocjonalne. Mozna to pojęcie zrozumieć
          tylko wtedy gdy ma sie mnóstwo mądrośi i empatii w sobie albo wtedy gdy jest się
          osobą wrażliwa i tego rodzaju zdrada dała po dooopie.

          A tobie lalka życzę z całego serca, żeby ktos się kiedyś tobą pobawił jak ty i
          twój niedoszły jeszcze kochaś robicie teraz ze swoimi partnerami. Pieprzenie o
          koledze z ktorym to masz ochotę pogadać przy piwku to niezła ściema dla nastolatek.
        • dont_bother Re: 11.07.08, 10:14
          Sytuacja rozwija się szczerze mówiąc jeszcze lepiej niż się
          spodziewałam ;)
          Otóż wygląda na to, że naprawdę nie pójdziemy ze sobą do łóżka i
          chyba naprawdę będziemy się przyjaźnić, choć w momencie kiedy
          zakładałam ten wątek sama nie do końca w to wierzyłam. Tzn nie
          wierzyłam w to, że Jego naprawdę to kompletnie nie interesuje. Ale
          kurcze, wygląda na to, że mimo tego, że mimo tego że mu się
          cholernie podobam, to on nie chce, uwierzycie?
          • shine69 Re: 11.07.08, 13:35
            aaaaha. Czyli próbowałaś. Może po prostu łeb go bolał akurat.
          • stedo Re: 11.07.08, 14:14
            dont_bother napisała:
            że mimo tego że mu się
            > cholernie podobam, to on nie chce, uwierzycie?
            NIEEE!
    • lajton Re: Nieszkodliwy flirt? 11.07.08, 13:37
      mąż jest mądrzejszy niż myślisz
      nieteti
    • dzikoozka Re: Nieszkodliwy flirt? 11.07.08, 14:06
      Ja piernicze.

      Każde z nas zdaje
      > sobie sprawę z tego, że pewnej granicy nie możemy i wcale nie
      chcemy
      > przekroczyć.
      Ar ju siur? Moze ty tak myślisz, a on nie musi? Moze myslisz tak
      teraz, a jutro nie bedziesz tak myslała?

      ale
      > próbowałam mężowi powiedzieć, że chcę się czasem spotkać z
      > nowym "tylkokolegą"

      No to wyobraź sobie, że Twoj mąz tak spotyka z tylkokoleżanką. I tak
      sobie tylkoflirtuja.... :DDDD
    • n0one Re: Nieszkodliwy flirt? 12.07.08, 11:58
      Ehh... Jak sie czyta takie wynurzenia, to az cos boli. Najnormalniej
      w swiecie zaczyna sie tracic wiare w ludzi. Paradoks, bo dont_bother
      w zasadzie pisze o zaufaniu wlasnie, ale... No wlasnie - "ale".
      Dont_bother zgrabnie tlumaczy sobie to, co powszechnie mozna nazwac
      roznie - zdrada, brakiem lojalnosci, sa tacy, co mowia wrecz o
      ku*estwie. Ale fakt pozostaje faktem: dont_bother sprytnie przesuwa
      sobie (i ustala) granice tak, zeby nie miec do siebie pretensji. A
      ze pretensje miec moze zarowno ona (do siebie), jak i on (jej,
      jeszcze, aktualny facet), wie doskonale. Byc moze podswiadomie
      nieco, ale wie, bo stara sie wszystko 1) tlumaczyc sobie i nam
      (istotne! Szuka wsparcia i zrozumienia) 2) jakos tam tlumaczyc
      facetowi obecnemu. Klasyczny przyklad szukania wytlumaczenia na
      zachowanie nie do konca normalne (pczywiscie w stosunku do sytuacji
      i zalozen, na ktorych oparla autorka watku swoj obecny zwiazek
      najwyrazniej), nie do konca uczciwe i nie calkiem dla wszystkich
      przyjemne.

      Droga autorko watku, jesli nie chcesz nikogo skrzywdzic, to daj
      sobie spokoj z iskrzeniem, flirtowaniem, werbalnym sie -
      przepraszam - pieprzeniem. Do niczego dobrego to doprowadzic nie
      moze, a poprawianie sobie w ten sposob samopoczucia,
      dowartosciowywanie sie itp. jest zajeciem niskich lotow. Jesli brak
      ci wrazen - skocz na bungee. Jesli szukasz czegos, czego w obecnym
      facecie nie widzisz - sprawdz raz jeszcze, otwarcie. To kolejny
      paradoks - ludzie maja tendencje do zamykania sie przed ludzmi, na
      ktorych im zalezy. Temperuja swoje zachowania, pragnienia, fantazje,
      bo nie chca wyjsc na idiotow, nie chca tej-waznej-osoby do siebie
      zrazic. Badz otwarta wobec 'obecnego' (jak to przykro czytac
      o "Nowym"...) ale na was. Byc moze znajdziecie razem to, czego
      szukasz (szukacie?) i uda ci sie uniknac nieprzyjemnych sytuacji,
      ktore - gwarantuje - przy dalszym brnieciu w 'iskrzace flirtowanie'
      pojawia sie na 100%.
      • riki_i Re: Nieszkodliwy flirt? 12.07.08, 12:51
        Z ostatnich wpisów autorki wynika, że jest wręcz zdziwiona, że "kolega" jej nie
        atakuje. Moim zdaniem, reprezentuje ten typ kobiety która będzie opierała się do
        końca... i krzyczała "nie, nie, nie" również w trakcie penetracji :)
        • jowita771 Re: Nieszkodliwy flirt? 12.07.08, 13:12
          A po wszystkim będzie jeszcze zaskoczona, że do tego JEDNAK doszło, bo przecież
          nie chciała, naprawdę.
          • dont_bother Re: Nieszkodliwy flirt? 15.07.08, 15:58
            Sądzę wręcz, że gdy bidulka już się dowie że to się stało, to w
            ogóle nie uwierzy. Może to i lepiej dla niej, bo głuptasy mają
            łatwiejsze życie.
            • maker6 Re: Nieszkodliwy flirt? 15.07.08, 16:27
              dont_bother napisała:

              > Sądzę wręcz, że gdy bidulka już się dowie że to się stało, to w
              > ogóle nie uwierzy. Może to i lepiej dla niej, bo głuptasy mają
              > łatwiejsze życie.

              zaczynasz już drwić sama z siebie..?
              dobry humor widać cię nie opuszcza..., ciekawe na jak długo...?
              przypuszczam, że do momentu jak pojawią sie wyrzuty sumienia..
              o ile ma się coś takiego jak sumienie...?
    • etzel Re: lekceważenie skromności? 12.07.08, 12:50
      Flirt według współczesnego słownika języka polskiego to:
      a) zalecanie się, kokietowanie, zalotna rozmowa z osobą innej płci,
      b) przygoda erotyczna; romans, miłostka,
      c) rodzaj gry towarzyskiej umożliwiającej rozmowę na tematy miłosne za pomocą
      przekazywanych kartek z pytaniami i odpowiedziami.

      Ciekawsza definicja flirtu, flirtacji i flirtażu znajduje się w Słowniku
      warszawskim (rok wydania 1900!). A więc flirt to: zabawianie osób innej płci z
      odcieniem erotycznym, kokietowanie dla zabawy; lekceważenie skromności, nie
      dochodzące wszakże do występku.

      Z tego wynika, że flirt nie jest czymś określonym; to raczej połączenie
      tajemnicy czy też nieuchwytności z niewinnością.
      • termalna Re: lekceważenie skromności? 15.07.08, 16:43
        Czy taki flirt może być nieszkodliwy?
        Jestem mężatką, on tez kogoś ma, ale coś się pojawiło między nami.
        Na początku cierpienie wewnętrzne, rozdarcie, ale coś w tym
        rozdarciu jest pociągającego. Pierwszy pocałunek i ciężar spada jak
        ręką odjął. Nie ma wyrzutów sumienia. Czy iśc krok dalej czy lepiej
        się wycofać?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka