Dodaj do ulubionych

___Rownouprawnienie kosciolow to wielka lipa

22.04.05, 03:57
Mieli naiwniaki z Kosciola polskokatolickiego nadzieje, ze zapis
konstytucyjny o rownouprawnieniu kosciolow przynajmniej w polowie nie jest
fikcja i pozwala innym kosciolkom na takie same przekrety jak kk-owi.

Nie zrozumieli, pacany, ze sa rowni i rowniejsi surprised))



Wdzięczny biskup daje w łapę



Renata Grochal, WROCŁAW 22-04-2005, ostatnia aktualizacja 21-04-2005 20:28

Biskup wrocławskiej diecezji Kościoła polskokatolickiego dał 60 tys. zł
łapówki urzędnikowi Agencji Nieruchomości Rolnych. Wcześniej urzędnik
przekazał Kościołowi 15 hektarów ziemi

Jednak Kościół polskokatolicki darowanej ziemi już nie ma. Biskup Wiesław S.
za plecami zwierzchnika sprzedał ją Poczcie Polskiej. Wziął za to ponad 4 mln
zł. Jednak tych pieniędzy Kościół też nie ma.

Zwierzchnik Kościoła polskokatolickiego biskup Wiktor Wysoczański jest
zrozpaczony: - Najprawdopodobniej pieniądze wpłynęły na konto parafii, ale
zostało ono opróżnione. Wciąż ich szukamy.

Ale na pewno całej kwoty Wysoczańskiemu nie uda się odnaleźć. Piotr S., syn
obracającego ziemią biskupa Wiesława S., z rozbrajającą szczerością
informuje: - Daliśmy 60 tys. Zbigniewowi N., urzędnikowi agencji. Żeby się
odwdzięczyć.

- Podziękowaliście mu łapówką? - dziwię się.

- Przecież mógł dać tę ziemię innej parafii rzymskokatolickiej, a dał nam -
odpowiedział Piotr S.

Zgodnie z ustawą konkordatową Agencja Nieruchomości Rolnych daje każdej
parafii 15 hektarów ziemi za darmo. Jednak to agencja decyduje o lokalizacji
gruntów.

Piotr S.: - Ziemię załatwialiśmy ze Zbigniewem N. w 2001 r. Powiedział, że ma
wolną działkę na Oporowie [to bardzo atrakcyjny rejon Wrocławia, niedaleko
autostrady A4; wartość gruntów rośnie z roku na rok - red.]. Ojciec się
ucieszył, bo przecież mógł nam dać jakąś niewiele wartą łąkę pod miastem.
Potem sprzedaliśmy ten grunt. Potrzebowaliśmy pieniędzy, dach w kościele
przeciekał. Zgłosili się dwaj pośrednicy, znaleźli klienta.

Ten klient, Poczta Polska, zapłacił parafii 4,2 mln zł. Poczta chce na tej
ziemi wybudować nowoczesną sortownię paczek i listów. Pośrednicy wzięli
fantastyczną prowizję w wysokości 1,3 mln zł.

Piotr S.: - Protestowaliśmy, że to bardzo dużo, prawie 50 proc. ceny
nieruchomości. Normalnie agencje biorą od 5 do 8 proc. Ale jeden z
pośredników wyjaśnił nam, że sporo osób załatwiało tę transakcję i on musi
się podzielić.

Sam Zbigniew N. z ANR w sumie dostał 130 tys. łapówki, 60 tys. od biskupa i
jego syna oraz 70 tys. od pośrednika. Od ponad trzech tygodni siedzi w
areszcie. Biskupowi Wiesławowi S. i jego synowi prokurator nie postawił
zarzutów, bo poszli na współpracę z organami ścigania. Z biskupem Wiesławem
S. prokuratura ma utrudniony kontakt, gdyż dotknął go częściowy paraliż i
stracił mowę. Ze względu na chorobę kilka miesięcy temu przestał być
ordynariuszem diecezji wrocławskiej.



Kościół polskokatolicki

Powstał pod koniec XIX w. w USA. Założyli go polscy emigranci. Nie podlega
papieżowi. Księży nie obowiązuje bezżeństwo. Kościół ten ma w Polsce około 25
tys. wiernych i trzy diecezje: warszawską, wrocławską i krakowsko-
częstochowską. Należy do Polskiej Rady Ekumenicznej.


Wersja do druku Wyślij znajomym Podyskutuj na forum

Obserwuj wątek
    • babariba666 dawno cię tu już zdaje sie nie ma... 22.04.05, 08:51
      ...i dlatego dziwi cię, że biskup kościoła polskokatolickiego musi DAWAĆ w łapę, a biskup kościoła watykańskiego BIERZE i nikogo to nie dziwi.
      • hasz0 Wsadzać równo może ten biskup z lat 50-ych i swój? 22.04.05, 08:55
        • krzys52 A ty jak zwykle bronisz swoich zlodziei 22.04.05, 15:39
          Ja o dziesiatkach takich przekretow w wykonaniu Nygusow czytalem w ubieglej
          dekadzie. Oczywiscie nie w GW bo to jest rezymowka. Nygusom kazdorazowo udawaly
          sie ich kombinacje alpejskie z pokatnym zalatwianiem sobie przydzialow gruntow
          przez poboznego urzednika, a nastepnie handdlowanie nimi. Pieniadze takze
          znikaly.
          • v_2 Re: A ty jak zwykle bronisz swoich zlodziei 22.04.05, 18:47
            Dowody Kretynie, dowody!
        • babariba666 weź se haszu na wstrzymanie z tą trawą, bo.. 22.04.05, 18:48
          ...całkiem już nie wiadomo, o czym ględzisz...
          Napoje ekologiczne wz Puszczy Knyszyńskiej polecam, co one rozpuszczają szkodliwe złogi w systemie krwionośnym i dzuięki temu jasność myślenia uwielokratniają.
          • krzys52 Re: weź se haszu na wstrzymanie z tą trawą, bo.. 23.04.05, 08:15
            Od dawna twierdze, ze ten facet ma cos z lokciem.


            babariba666 napisał:

            > ...całkiem już nie wiadomo, o czym ględzisz...
            > Napoje ekologiczne wz Puszczy Knyszyńskiej polecam, co one rozpuszczają
            szkodli
            > we złogi w systemie krwionośnym i dzuięki temu jasność myślenia
            uwielokratniaj
            > ą.
            >
      • gretshen Re: dawno cię tu już zdaje sie nie ma... 22.04.05, 18:41
        ja to wiem Babaribo. Biskupowi z kk daje w lape usluzny i dbajacy o dobro
        kosciola urzednik. Pozniej znow daje mu w lape, i znowu...
    • marecki997 Re: ___Rownouprawnienie kosciolow to wielka lipa 24.04.05, 13:01
      "Gazeta Wyborcza" napisała:

      >Zgodnie z ustawą konkordatową Agencja Nieruchomości Rolnych daje każdej
      >parafii 15 hektarów ziemi za darmo. Jednak to agencja decyduje o lokalizacji
      >gruntów.

      To ja pieprzę taki konkordat!!! Z naszych pieniędzy każdej parafii
      rzymskokatolickiej DAJE SIĘ ZA DARMO 15 HEKTARÓW! To masowe okradanie
      społeczeństwa. Nawet gdyby ten konkordat zerwać, to i tak już będzie za późno,
      bo polski majątek został już w większości przejęty przez KK.
      Oczywiście polskokatolicka parafia też dostanie, ale za łapówkę. A to Polska
      właśnie!
      • a000000 Re: ___Rownouprawnienie kosciolow to wielka lipa 24.04.05, 15:24

        www.mateusz.pl/dokument/konkordt.htm
        Konia z rzędem temu, kto pokaże, gdzie w konkordacie jest mowa o 15 darmowych
        hektarach dla każdej parafii.
        Moja parafia nie dostała ani kwiatka w doniczce za darmo od Agencji
        Nieruchomości Rolnych.

        Istnieje jakiś, nie wiem w której ustawie, przepis o ZWROCIE gminom wyznaniowym
        (wszystkim, nie tylko KK) ich zagrabionego mienia. Ale ZWROT to nie ROZDAWANIE
        za darmo.

        Jeśli ktoś potrafi, niech poda link do odpowiedniego przepisu o tych hektarach.

        Marecki! jak możesz pieprzyć konkordat za coś, czego w nim nie ma?
        • krzys52 Re: ___Rownouprawnienie kosciolow to wielka lipa 24.04.05, 17:05
          to moze podaj link do artykulu prasowego, ze twoja parafia nie dostala tych 15
          ha
          • a000000 Re: ___Rownouprawnienie kosciolow to wielka lipa 24.04.05, 19:55
            No nie mów mi drogi Krzysiu, że wierzysz słowu pisanemu zwłaszcza w prasie!

            Ale link na odpowiedną ustawę czy rozporządzenie dotyczące tych 15 darmowych
            hektarów to oczywiście jesteś w stanie podać?
            • krzys52 Re: ___Rownouprawnienie kosciolow to wielka lipa 24.04.05, 20:01
              a000000 napisała:

              > No nie mów mi drogi Krzysiu, że wierzysz słowu pisanemu zwłaszcza w prasie!
              >
              > Ale link na odpowiedną ustawę czy rozporządzenie dotyczące tych 15 darmowych
              > hektarów to oczywiście jesteś w stanie podać?

              Po co? Przeciez zaraz po tym zmienisz nicka a tydzien pozniej zazadasz ode
              mnie, czy kogos inego mowiacego o 15ha, tego samego - w nadziei ze juz mi sie
              nie bedzie chcialo szukac. Ja to juz przerabialem setki razy, na tych forach.
              Znajdz wiec sobie ustawy koscielne z 89r. sam - jesli koniecznie musisz
              wiedziec.
              • marecki997 Re: ___Rownouprawnienie kosciolow to wielka lipa 24.04.05, 20:16
                Ludzie - czy wy nie widzicie w mojej poprzedniej wypowiedzi linka do tej
                ustawy?! Dla mało spostrzegawczych - rozdział dotyczący darowizn, artykuł 70a.
                • krzys52 Re: ___Rownouprawnienie kosciolow to wielka lipa 24.04.05, 20:24
                  marecki997 napisał:

                  > Ludzie - czy wy nie widzicie w mojej poprzedniej wypowiedzi linka do tej
                  > ustawy?! Dla mało spostrzegawczych - rozdział dotyczący darowizn, artykuł 70a.

                  Spokojnie surprised)), ja widzialem. On tez widzial, a jednak, i tak, domagal sie tego
                  ode mnie. Jutro, w ten sam sposob, bedzie usilowalzamknac gebe komus innemu. On
                  wie, ze ludzie nie posiadaja zazwyczaj linkow do ustaw - na zawolanie.
              • a000000 Re: ___Rownouprawnienie kosciolow to wielka lipa 24.04.05, 20:49
                Bądź spokojny Krzysiu drogi. Ja nicków nie zmieniam. Marecki podał link do
                ustawy z 89r o stosunku państwa do kościoła, ale tam nie ma nic, że każda
                parafia ma dostać 15 ha darowizny. Dlatego poprosiłam Cię o szczegóły. Wszak to
                Ty jesteś inicjatorem wątku.
                • a000000 Re: ___Rownouprawnienie kosciolow to wielka lipa 24.04.05, 20:54
                  I zwracam uwagę na słówko JUŻ i na to, że mowa o Ziemiach Odzyskanych:

                  1. Osobom prawnym Kościoła Katolickiego, które po dniu 8 maja 1945 r. podjęły
                  działalność na Ziemiach Zachodnich i Północnych, mogą być, na ich wniosek,
                  przekazane nieodpłatnie na własnośc grunty znajdujące się w zasobach
                  Państwowego Funduszu Ziemi albo w Zasobie Własności Rolnej Skarbu Państwa.
                  Jeżeli grunty te znajdują sie w zarządzie lub użytkowaniu osób prawnych,
                  przekazanie na własność może nastąpić wyłącznie za zgodą tych osób.

                  2. Wielkosć przekazanej nieruchomości rolnej, wraz z gruntami rolnymi będącymi
                  już własnością wnioskodawcy, nie może przekraczać w odniesieniu do:

                  1) gospodarstw rolnych parafii - 15 ha,

                  2) gospodarstw rolnych diecezji - 50 ha,


                  • krzys52 Re: ___Rownouprawnienie kosciolow to wielka lipa 24.04.05, 23:03
                    No prosze - jak sie chce to mozna, co? surprised))

                    Czyli wyglada mi na to, ze jednak wzialem Ciebie za kogos innego. W podobnych
                    sytuacjach zazwyczaj ten "inny" domagal sie "kwitow" wiec zareagowalem rutynowo.

                    Teraz tak, o 15ha nie ja zaczalem lecz Marecki. Moj post dotyczyl
                    rownouprawnienia w kantowaniu, oraz dojeniu panstwa. I tu, przyznasz,
                    rownouprawnienia nie ma.

                    Wspomnieliscie obydwa o "Ustawach koscielnych", ze metne itd. No coz, dopiero
                    niecaly miesiac temu dowiedzialem sie, ze jest tam zapis o tym by zapisy na
                    konkretne aktywnosci charytatywne (hospicja, sierocince...) byly w calosci
                    zwolnione od podatku. Czyli masz kolejne pole do popisu dla oszustow, jako ze
                    ustawa nie przwiduje rozliczania sie ksiedza z kwot ofiarowanych. Od momentu
                    gdy wezmie ksiadz kase i wystawi kwit na dwa razy wiecej - zaczyna sie
                    autonomia kosciola.
                    • a000000 Re: ___Rownouprawnienie kosciolow to wielka lipa 24.04.05, 23:38
                      krzys52 napisał:


                      > Czyli wyglada mi na to, ze jednak wzialem Ciebie za kogos innego.

                      Nawet na pewno. A czy wiesz, że działalność rutynowa zgubić potrafi człowieka
                      właśnie? Wyobraź sobie kierowcę, który rutynowo nie patrzy na znaki drogowe.



                      Od momentu
                      > gdy wezmie ksiadz kase i wystawi kwit na dwa razy wiecej - zaczyna sie
                      > autonomia kosciola.


                      Wszelkie darowizny i zwolnienia podatkowe to umajona brama do korupcji i
                      przekrętów. Pewnie dlatego materia taka oporna w temacie podatków liniowych
                      właśnie. Prawo nie powinno przewidywać żadnych przywilejów ani dotacji, małe
                      podatki, większe zarobki, a obywatel niech sam decyduje, co robi ze swoją
                      opodatkowaną forsą - wspiera kościół, lub zgodnie ze swoją wolną wolą - monopol
                      państwowy.
                      • krzys52 Re: ___Rownouprawnienie kosciolow to wielka lipa 24.04.05, 23:40
                        czy nie zauwazyles, ze zmienilem zdanie i poinformowalem o tym?
                        • krzys52 PS ___Rownouprawnienie kosciolow to wielka lipa 24.04.05, 23:42
                          ale zdanie zmienilem dpiero na podstawie twoich pozniejszych wpisow. W oparciu
                          o wczesniejsza, wylacznie, moja opinia o tobie byla poprawna, mondralo.
                          • a000000 Re: PS ___Rownouprawnienie kosciolow to wielka li 24.04.05, 23:57
                            Nie jestem "mondralą". Jeśli już, to raczej mądralińską hehehe. Moja płeć
                            genetyczna i psychiczna żeńską była,jest i na zawsze pozostanie. Howgh.
                            • krzys52 Re: PS ___Rownouprawnienie kosciolow to wielka li 29.04.05, 15:14
                              Czesc Mondralinska surprised))
                              • a000000 Re: PS ___Rownouprawnienie kosciolow to wielka li 29.04.05, 17:14
                                Komplemenciarz.
        • marecki997 Re: ___Rownouprawnienie kosciolow to wielka lipa 24.04.05, 17:39
          a000000 napisała:

          > Konia z rzędem temu, kto pokaże, gdzie w konkordacie jest mowa o 15 darmowych
          > hektarach dla każdej parafii.

          Przyznaję rację - nie wiem dlaczego "GW" napisała że tak wynika z konkordatu.

          Jeśli chodzi o konkordat, to artykuł 24 mówi jedynie, że:
          "Kościół ma prawo do budowy, rozbudowy i konserwacji obiektów sakralnych i
          kościelnych oraz cmentarzy — zgodnie z prawem polskim. O potrzebie budowy
          świątyni i o założeniu cmentarza decyduje biskup diecezjalny lub inny właściwy
          ordynariusz. Budowę obiektów sakralnych i kościelnych oraz założenie cmentarza
          inicjują właściwe władze kościelne po uzgodnieniu miejsca z kompetentnymi
          władzami i po uzyskaniu wymaganych decyzji administracyjnych."
          Nigdzie jednak został wymieniony pośrednik ani wielkość działki.


          Kwestię rozdawnictwa działek reguluje Ustawa z dnia 17 maja 1989 r.
          o stosunku Państwa do Kościoła Katolickiego w Rzeczypospolitej Polskiej
          (Dz.U.89.29.154 z dnia 23 maja 1989 r., zm.: Dz.U.90.51.297; Dz.U.90.55.321;
          Dz.U.90.86.504; Dz.U.91.95.425; Dz.U.91.107.459; Dz.U.93.7.34; Dz.U.94.1.3)

          www.mateusz.pl/dokumenty/ustawapk.htm

          A co do rekompensat za zagrabione mienie - Polska nie doczekała się
          reprywatyzacji, chociaż wielu właścicielom ziemskim i przedsiębiorcom
          skonfiskowano ich majątki. Tylko Kościół za pośrednictwem Wspólnej Komisji
          Majątkowej Rządu i Episkopatu. Ponadto trwa dzikie rozdawnictwo polegające na
          masowym przekazywaniu parafiom katolickim i kościelnym osobom prawnym przez
          władze samorządowe gruntów należących do miast i gmin za 1% wartości lub w
          zamian za inne, mniej wartościowe nieruchomości(za darmo nie wezmą, bo
          musieliby zapłacić 20-procentowy podatek od darowizny), a dzieje się tak
          dlatego, że cudzym mieniem rozporządza się najłatwiej.
          • marianna.rokita Re: ___Rownouprawnienie kosciolow to wielka lipa 24.04.05, 20:04
            No pewno,ze lipa. Juz widze, jakby te 15 ha dostali Zielonoswiatkowcy.
          • a000000 Re: ___Rownouprawnienie kosciolow to wielka lipa 24.04.05, 20:43
            Owszem Polska nie doczekała się ustawy, furda ustawa! nie doczekała się
            rzeczywistego zwrotu mienia lub odszkodowania. Bo w MOIM imieniu moje
            odszkodowanie zostało przez tow. Bieruta podarowane Sojuzowi. I dlatego to
            właśnie rząd, jako spadkobierca prawny PRL-u powinien najpierw zaspokoić
            roszczenia obywateli a potem dopiero sprzedawać ziemię osobom trzecim. Ale cóż,
            jest jak jest.

            Związki wyznaniowe widać mają skuteczne lobby, bo ustawa powstała, a nawet
            mienie w jakiś, może niepełny sposób, oddane.

            Jeśli chodzi o "dzikie rozdawnictwo" to, jak już pisałam, moja parafia w tym
            nie uczestniczy. Słyszałam o jednym przypadku, gdy jakieś ziemie, sprzedano
            parafii, a ksiądz odsprzedał z zyskiem. I wyremontował kościół. Nie zaprzeczam,
            z pewnością gdzieś jakiś ksiądz coś nieuczciwie "przekręcił", zysk do własnej
            kieszeni schował. Ale nie można mówić, że to KOŚCIÓŁ zrobił. To jest
            najzwyklejsza potwarz, oszczerstwo i plugastwo. Tak samo można powiedzieć, że
            skoro np aktor X się spedofilił, to środowisko aktorskie jest pedofilne. Jeden
            psycholog okazał się pedofilem - wszyscy psychologowie to pedofile. Takie
            uogólnianie jest świadectwem złej woli.
            Piszesz Marecki, że konkordat nie mówi o pośrednikach. Bo ziemie przekazane na
            cmentarze czy miejsca kultu, lub działalność charytatywną są traktowane jako
            wkład w przedsięwzięcie społeczności lokalnej, taka użyteczność publiczna.
            Gdyby między właścicielem a kościołem był pośrednik, transakcja byłaby obłożona
            prawem z innej ustawy, z watami, podatkami i innych dziabągami. Wówczas
            cmentarz byłby tak drogi, że nikogo nie byłoby stać na swój "ostatni pałac".

            Ustawa, którą podałeś jest z czasów PRL i w kilku punktach straciła swoją moc.
            Ustawodawca założył milcząco, że księża to ludzie święci i wszystkie darowizny
            będą przeznaczane na cel zbożny. A tymczasem, brak zapisu o konfiskacie w
            przypadku niezgodności z przeznaczeniem jest korupcjogenne. Łatwo można sobie
            wyobrazić sytuację, gdy nieuczciwy urzędnik wchodzi w układ z nieuczciwym
            księdzem i się dzielą zyskiem. Księża to tylko ludzie, urzędnicy, natomiast
            kościół to cała społeczność ludzi wierzących - świętych i sk-synów.
            • marecki997 Re: ___Rownouprawnienie kosciolow to wielka lipa 24.04.05, 21:31
              a000000 napisała:

              > Ustawodawca założył milcząco, że księża to ludzie święci i wszystkie
              darowizny
              > będą przeznaczane na cel zbożny. A tymczasem, brak zapisu o konfiskacie w
              > przypadku niezgodności z przeznaczeniem jest korupcjogenne. Łatwo można sobie
              > wyobrazić sytuację, gdy nieuczciwy urzędnik wchodzi w układ z nieuczciwym
              > księdzem i się dzielą zyskiem. Księża to tylko ludzie, urzędnicy, natomiast
              > kościół to cała społeczność ludzi wierzących - świętych i sk-synów.


              Cieszę się że pod wpływem dyskusji możemy dojść do jakichś wspólnych wniosków i
              przemyśleń. Nie uważam że z powodu nadużyć dokonywanych przez osoby duchowne
              wszyscy księża powinni znaleźć się pod oskarżeniem, ani że Kościół jako
              instytucja jest zły. Przeciwnie - Kościół to wspólnota wiernych, a nie tylko
              kapłani. Jednak przestępstwa z udziałem kleru to nie są 2 drobne przypadki na
              rok - skala jest o wiele większa.
              Istota tkwi w czymś innym - to że osoby duchowne popełniają nadużycia nie
              wynika z natury tej grupy zawodowej ani nie jest wynikiem zbiegu okoliczności -
              dzieje się tak dlatego że przepisy tworzone w Polsce zachęcają do nadużyć.
              Jeżeli darowizna na Kościół jest zwolniona z podatku, to aż zachęca do omijania
              prawa podatkowego i kupna od proboszczów zaświadczeń o darowiźnie na rzecz
              parafii. Jeżeli prawo pozwala na wypłatę z kasy gminy 200 000 zł na rzecz
              parafii by przypodobać się proboszczowi - to radni wypłacają. Nie mam nic
              przeciwko, żeby pan radny, wojewoda, prezydent miasta, czy dyrektor spółki
              skarbu państwa darował na Kościół własne pieniądze, ale jemu własnej wypłaty
              szkoda! Łatwiej zapłacić większą kwotę, ale z kasy publicznej.

              Jeśli chodzi o pośredników, to chodziło mi o to, że konkordat nie wymienia
              Agencji. A jeżeli chodzi o ustawę, to nadal jest w mocy - w 1989 uchwalono ją w
              pierwotnym kształcie, a w międzyczasie była wielokrotnie nowelizowana, jak
              większość ustaw w Polsce. Tak się w Polsce tworzy prawo - zamiast dobej jakości
              ustawy tworzy się bubel, a później na każde zawołanie dziennikarza zmienia się
              pojedyńczy artykuł.
              • a000000 Re: ___Rownouprawnienie kosciolow to wielka lipa 24.04.05, 21:44
                Zgadzam się z Tobą, że nasze prawo jest korupcjogenne. I urzędnik i ksiądz to
                tylko ludzie, a pieniądz łakoma rzecz, mało kto się oprze. Radni wypłacą 200tys
                a lobbysta (wnioskodawca) z księżulkiem się umówi na pół na pół. Za 100 tys w
                małej pipidówie to i dom można wystawić. W następnym roku wyposażyć.
                Niektórzy księża są naiwni, niektórzy źli i głupi, część z z kleru wiarą na
                bakier (sic!), poszli na księdza dla łatwego życia i się skłamali, więc
                korzystają.....hazard, kobiety, alkohol. Jak obserwuję, jest to niewielki
                procent, ale jak zwykle, najbardziej widoczny. Przykre. Jakiś "wizjoner"
                powiedział, że droga do piekła jest wybrukowana głowami księży.

                A te ustawy to chyba celowo są produkowane w takim kszałcie, aby nowelizować.
                Po kilku nowelach tylko prawnik - specjalista wie, co jest grane. No i poseł -
                twórca. Ależ pole do manewru!!
    • dokowski Polska nie jest państwem prawa 24.04.05, 20:33

      • a000000 Re: Polska nie jest państwem prawa 24.04.05, 20:44
        Odkryłeś facet Amerykę! Gratuluję.
        • marianna.rokita Re: Polska nie jest państwem prawa 24.04.05, 20:51
          smile)))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))
        • dokowski To nie odkrycie, ale delikatne zwrócenie ... 24.04.05, 23:14
          a000000 napisała:

          > Odkryłeś facet Amerykę! Gratuluję

          ... Krzysiowi uwagi, że równouprawnienie kościołów nie ma żadnych szans, że w
          państwie katolickim, w którym prawo nie działa, nie można oczekiwać takiego
          równouprawnienia.
          • a000000 Re: To nie odkrycie, ale delikatne zwrócenie ... 24.04.05, 23:27
            Pragnę Ci zwrócić uwagę, iż państwem wyznaniowym nazywamy takie państwo, które
            w konstytucji ma zapis o prymacie jednej religii na innymi, a także
            prawodawstwo dostosowuje do zasad tejże. Czy w Polsce masz ustawowy nakaz
            święcenia dnia świętego? Czy nie ma rozwodów? Czy w izbach porodowych chrzci
            się noworodki z mocy ustawy? NIE? A więc Polska NIE JEST krajem katolickim.
            Jest krajem LAICKIM o przewadze obywateli wyznania katolickiego. I wobec prawa
            wszytkie religie są równoprawne. Inną rzeczą jest realizacja tego prawa, ale to
            inna bajka. To nie ma nic wspólnego z ustrojem państwa.
            • krzys52 Re: To nie odkrycie, ale delikatne zwrócenie ... 25.04.05, 00:31
              Pragnę Ci zwrócić uwagę, iż państwem wyznaniowym nazywamy takie państwo, które
              w konstytucji ma zapis o prymacie jednej religii na innymi, a także
              prawodawstwo dostosowuje do zasad tejże.
              ;;
              Zapisywac, lub nie, mozna rozne rzeczy - praktyka sie liczy. PRL byla panstwem
              suwerennym zgodnie z Konstytucja, i co(?)

              A jesli panstwo nie posiada dokumentu zwanego konstytucja - to co wtedy?

              Panstwem wyznaniowym jest takie panstwo ktore w wyrazny sposob faworyzuje jedno
              z wyznan. I co do tego, ze panstwo polskie faworyzuje jedno z wyznan, oraz jest
              jego mecenasem, nie powinno byc dwoch zdan.

              To panstwo, o ktorym mowisz ponizej przypomina raczej teokracje. Ponadto na tak
              scharakteryzowane panstwo wyznaniowe, w srodku wspolczesnej Europy, nie moglby
              sobie pozwolic polski kler, nawet gdyby rzadzilo jednoczesnie czterech papiezy-
              Polakow. Ponadto takze typowe panstwa wyznaniowe bywaly rozne - jesli chodzi o
              zakres i glebie zwiazkow z religia.
              .
              ;;

              Czy w Polsce masz ustawowy nakaz
              święcenia dnia świętego? Czy nie ma rozwodów? Czy w izbach porodowych chrzci
              się noworodki z mocy ustawy? NIE? A więc Polska NIE JEST krajem katolickim.
              Jest krajem LAICKIM o przewadze obywateli wyznania katolickiego. I wobec prawa
              wszytkie religie są równoprawne. Inną rzeczą jest realizacja tego prawa, ale to
              inna bajka. To nie ma nic wspólnego z ustrojem państwa.


              • krzys52 Re: To nie odkrycie, ale delikatne zwrócenie ... 25.04.05, 05:58
                Link ten pozwoli Ci na dotarcie do materialu pogladowego na owo
                rownouprawnienie.
                .

                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13&w=21353056&a=21353056
                Dopisek:
                wedlug Konstytucji Polska jest krajem swieckim w ktorym religia
                oddzielona jest od panstwa. W tej samej konstytucji masz Art.25.2 narzucajacy
                panstwu obowiazek zawierania konkordatow z Watykanem (kiedys podobny obowiazek
                przyjazni dotyczyl Zwiazku Radzieckiego). Zaraz po tym masz konkordat ktory
                zaledwie baka o mozliwosci wspomagania finansowego PAT i KUL, oraz praktyke,
                zgodnie z ktora caly kk jest praktycznie na utrzymaniu podatnika.
                Domyslam sie, ze jestes jedna z tych osob, ktore glaszcza niektore slowa
                napisane na plocie - bo wierza w slowo pisane.
                • a000000 Re: To nie odkrycie, ale delikatne zwrócenie ... 25.04.05, 17:01
                  Niestety drogi Krzysiu, link odsyła nie do materiałów źródłowych, ale do
                  forumowych wypowiedzi, a te, co chyba nie muszę Ci tłumaczyć, nie są dla mnie
                  informacją.

                  A oto ów artykuł z konstytucji. Gdzie jest zapis o obowiązku zawierania
                  konkordatów? Ten artykuł określa rozdział kościoła od państwa i warunki, na
                  jakich ten rozdział jest realizowany. Ustawy są zawierane dobrowolnie i
                  dwustronnie uzgadniane, jak przystało na kraj cywilizowany.

                  Art. 25.

                  1. Kościoły i inne związki wyznaniowe są równouprawnione.

                  2.Władze publiczne w Rzeczypospolitej Polskiej zachowują bezstronność w
                  sprawach przekonań religijnych, światopoglądowych i filozoficznych, zapewniając
                  swobodę ich wyrażania w życiu publicznym.

                  3.Stosunki między państwem a kościołami i innymi związkami wyznaniowymi są
                  kształtowane na zasadach poszanowania ich autonomii oraz wzajemnej
                  niezależności każdego w swoim zakresie, jak również współdziałania dla dobra
                  człowieka i dobra wspólnego.

                  4.Stosunki między Rzecząpospolitą Polską a Kościołem katolickim określają umowa
                  międzynarodowa zawarta ze Stolicą Apostolską i ustawy.

                  5.Stosunki między Rzecząpospolitą Polską a innymi kościołami oraz związkami
                  wyznaniowymi określają ustawy uchwalone na podstawie umów zawartych przez Radę
                  Ministrów z ich właściwymi przedstawicielami.



                  > Domyslam sie, ze jestes jedna z tych osob, ktore glaszcza niektore slowa
                  > napisane na plocie - bo wierza w slowo pisane.

                  To się źle domyślasz.

                  >oraz praktyke,
                  > zgodnie z ktora caly kk jest praktycznie na utrzymaniu podatnika.

                  Ale nie zapomnij dodać, że po opodatkowaniu. Z forsą która stanowi własność,
                  podatnik może robić co chce, nawet dać na kościół. A jeśli chodzi o fundusz
                  Kościelny, to jest to majątek zagrabiony przez Władzę Ludową i całkowicie w
                  gestii państwa, z którego na mocy ustawy wywłaszczeniowej Państwo miało czerpać
                  środki na dotacje do remontów zabytkowych obiektów sakralnych i ubezpieczenia
                  zdrowotne tylko tych z kleru, którzy nie prowadzą działalności zarobkowej jak:
                  klerycy, misjonarze i niektóre zakony kontemplacyjne. W ustawie jest zapis, że
                  opłatami kościół z państwem się dzieli procentowo, i każdego roku procent
                  części państwowej się zmniejsza na niekorzyść części kościelnej aż do
                  wygaśnięcia. Nie wiem, kiedy ono miałoby nastapić, bo się tym nie
                  interesowałam. Wiem, że Fundusz Kościelny służy wszystkim kościołom, nie tylko
                  katolickiemu. Słyszałam również wypowiedź przedstawiciela episkopatu, że w
                  związku z roszerzającą się w Polsce biedą, episkopat jest gotów renegocjować
                  znacznie tamtą ustawę - nie znam stanowiska innych beneficjentów.

                  Powiedz mi Krzysiu, zależy Ci na prawdzie, czy na dokopaniu katolom? Bo
                  wyczuwam w Twoich słowach bardzo wielką niechęć.


                  • krzys52 Re: To nie odkrycie, ale delikatne zwrócenie ... 29.04.05, 15:26
                    W wynikuostatnich awantur stracilem ten watek z oczu.

                    Zatem tak: jak ktos nie wierzy w slonie to o slonia nos sobie rozbije a i tak
                    twierdzil bedzie, ze slonie nie istnieja.



                    A oto ów artykuł z konstytucji. Gdzie jest zapis o obowiązku zawierania
                    konkordatów? Ten artykuł określa rozdział kościoła od państwa i warunki, na
                    jakich ten rozdział jest realizowany. Ustawy są zawierane dobrowolnie i
                    dwustronnie uzgadniane, jak przystało na kraj cywilizowany.

                    Art. 25.

                    4.Stosunki między Rzecząpospolitą Polską a Kościołem katolickim określają umowa
                    międzynarodowa zawarta ze Stolicą Apostolską i ustawy.

                    Zatem tak: masz Art.25.4 oraz masz (coz za niespodzianka smile konkordat - czy
                    sadzisz, ze jest jeszcze jakies drugie tego dno?

                    W konstytucji PRL byl podobny artykul o przyjazni z ZSRR - czy Polska musiala
                    sie przyjaznic, mozesz spytac i tu.

                    Pozdrawiam
                    K.

                    • a000000 Re: To nie odkrycie, ale delikatne zwrócenie ... 29.04.05, 17:46
                      krzys52 napisał:

                      > W wynikuostatnich awantur stracilem ten watek z oczu.

                      Wiesz co Krzysiu, ja kompletnie nie rozumiem tych Waszych awantur.


                      >
                      > Zatem tak: jak ktos nie wierzy w slonie to o slonia nos sobie rozbije a i tak
                      > twierdzil bedzie, ze slonie nie istnieja.

                      No cóż. Wiara jest nieopisywalna. Dlaczego i po co jest ludziom potrzebna? któż
                      to wie? To nie matematyka, gdzie wszystko proste i jasne. I faktycznie często
                      bywa, że patrzysz na "słonia" twierdząc, że on nie istnieje. Bardzo często.

                      >
                      >> 4.Stosunki między Rzecząpospolitą Polską a Kościołem katolickim określają
                      umowa
                      >> międzynarodowa zawarta ze Stolicą Apostolską i ustawy.

                      >
                      > Zatem tak: masz Art.25.4 oraz masz (coz za niespodzianka smile konkordat - czy
                      > sadzisz, ze jest jeszcze jakies drugie tego dno?

                      Jaka niespodzianka? Umowa międzynarodowa to właśnie ten konkordat, który tak Ci
                      solą w oku. Ja rozumiem, że coś Ci się w nim nie podoba. A czy sądzisz, że
                      mnie się podobają wszystkie ustawy? Wiele prawnych ustaleń mi się nie podoba.
                      Ale nie jestem monarchą absolutnym (wielce żałuję), żyję jako obywatelka
                      państwa demokratycznego, w którym prawo uchwala mój przedstawiciel wybrany
                      przeze mnie świadomie i dobrowolnie. I co uchwali, uchwali w interesie
                      większości. Ja niekoniecznie muszę się w tej większość znaleść, ale demokracja
                      wymaga ofiar.

                      Drugie dno? Jeśli, to może się czaić w tych ustawach, o których konstytucja
                      wspomina, nie podając konkretów. Tam faktycznie może się czaić wszystko. Ale
                      taka jest uroda konstytucji, że mówi ogólnikowo, po szczegóły odsyłając "na
                      Berdyczów".

                      >
                      > W konstytucji PRL byl podobny artykul o przyjazni z ZSRR - czy Polska musiala
                      > sie przyjaznic, mozesz spytac i tu.

                      Wprowadzony do gotowej istniejącej od lat konstytucji, latem 1976 roku. Wiem.
                      Musiała, gdyż takie były wymogi chwili - rządziła grupa, która nie wyobrażała
                      sobie innej opcji. Zapytaj czy Polacy musieli, bo to już inna bajka.
                      • krzys52 Re: To nie odkrycie, ale delikatne zwrócenie ... 30.04.05, 03:37
                        Szkoda, ze jestes bezimienna (jak pewna Krysiasmile, ale postaram sie wpasowac.

                        Zatem na moje stwierdzenie o konstytucyjnie narzuconym obowiazku zawierania
                        konkordatow z Watykanem odpowiedzialas:

                        "A oto ów artykuł z konstytucji. Gdzie jest zapis o obowiązku zawierania
                        konkordatów?"

                        Zatem, Krysiu, jeszcze raz, bo widze, ze czegos nie rozumiesz. Otoz ten zapis
                        ponizej, czyli caly Art25.4, jest wlasnie owym narzuconym obowiazkiem
                        regulowania stosunkow z Watykanem poprzez umowe miedzynarodowa (czy tez
                        konkordat - bo tak wlasnie nazywa sie owa specyficzna umowa).

                        ""4.Stosunki między Rzecząpospolitą Polską a Kościołem katolickim określają
                        umowa międzynarodowa zawarta ze Stolicą Apostolską i ustawy.""

                        Powyzszy konstytucyjny zapis jest takim samym prawem jak prawo orzekajace o
                        wolnosci prasy, o rownosci plci itp. To sa prawa narzucone przez Konstytucje -
                        to sa prawa ktorych nie meze nie byc, tak dlugo jak istnieja dana konstytucja
                        oraz dany system.

                        Domyslam sie, ze wyobrazalas sobie, iz w przypadku obowiazku zawierania
                        traktatow z Watykanem, konstytucyjny zapis bedzie zawieral slowo obowiazek, jak
                        np. "Polska ma obowiazek zawierania konkordatow (umow) z Watykanem". Nic
                        bardziej blednego, obowiazek zawierania umow z Watykanem, sam przez sie, wynika
                        z powyzszego zapisu, jako ze nieuregulowanie stosunkow z Watykanem przy pomocy
                        umowy miedzynarodowej stwarzaloby stan niezgodny z konstytucja - co jest
                        niedopuszczalne.

                        Pozdrawiam
                        K.

                        • a000000 Re: To nie odkrycie, ale delikatne zwrócenie ... 30.04.05, 16:30

                          krzys52 napisał:

                          > Szkoda, ze jestes bezimienna (jak pewna Krysiasmile, ale postaram sie wpasowac.


                          Czy pozwolisz ,drogi Krzysiu, że na forum Azerką pozostanę?


                          A wracając ab ovo. Oczywistym jest, że cała Konstytucja to nie zbór pobożnych
                          życzeń poddanych do łaskawego wyboru obywateli, tylko uzgodnione i zatwierdzone
                          PRAWO. I zawsze jak z prawem bywa, jednym się podoba, innym nie. I ci, którym
                          się nie podoba, żyją w poczuciu narzucenia. Tak bywa chyba w każdym systemie.
                          Trudno jest dogodzić wszystkim. Wogóle demokracja a priori zakłada dyktat
                          większości nad mniejszością.

                          Nie oczekuję od Konstytucji, że będzie zawierać słowo "obowiązek" bo jest to
                          oczywiste. Wszystkie zapisy w Ustawie Zasadniczej są obowiązkiem i wykładnią.
                          Nasza konstytucja oświadcza, że między państwem a KK obowiązuje konkordat.
                          Myślę, że jest to uzgodnione, a więc nie narzucone, uregulowanie prawne.

                          Moim zdaniem, to bardzo dobrze, że ustawa zasadnicza reguluje rozdział kościoła
                          (jako zbiór wszystkich wyznań) od państwa. Każdy zna swoje miejsce. I podoba mi
                          się, że wszelkie zmiany wymagają aż referendum - nic nikt nie przemyci ani nie
                          ukryje podstępnie. A zakusy są, i to ze wszystkich stron politycznych.

                          A czy możesz zdradzić, dlaczego nie chcesz ustawowego uregulowania stosunków
                          państwo - kościół? I w jaki sposób, skoro odrzucasz artykuł w Konstytucji o
                          stosunku państwo - kościoły, proponowałbyś uregulowanie tej sprawy? Zauważ, że
                          w Polsce znakomita większość obywateli przyznaje się do któregoś z kościołów.
                          Prawo kościelne nie pokrywa się z prawem świeckim. A więc należy uporządkować
                          przestrzeń pomiędzy państwem a kościołem, w której porusza się ta większość
                          obywateli.
                          Wiesz, że w Szwecji czy Anglii mamy "religię państwową"? Sądzę, że po
                          laicyzacji władzy świeckiej, też pomyślą o jakiejś ustawie regulującej te
                          sprawy.

                          • krzys52 Re: To nie odkrycie, ale delikatne zwrócenie ... 30.04.05, 17:11

                            K.) wedlug Konstytucji Polska jest krajem swieckim w ktorym religia
                            oddzielona jest od panstwa. W tej samej konstytucji masz Art.25.2 narzucajacy
                            panstwu obowiazek zawierania konkordatow z Watykanem (kiedys podobny obowiazek
                            przyjazni dotyczyl Zwiazku Radzieckiego). Zaraz po tym masz konkordat ktory
                            zaledwie baka o mozliwosci wspomagania finansowego PAT i KUL, oraz praktyke,
                            zgodnie z ktora caly kk jest praktycznie na utrzymaniu podatnika.


                            A.)"A oto ów artykuł z konstytucji. Gdzie jest zapis o obowiązku zawierania
                            konkordatów?"

                            K.) Zatem, Krysiu, jeszcze raz, bo widze, ze czegos nie rozumiesz. Otoz ten
                            zapis
                            ponizej, czyli caly Art25.4, jest wlasnie owym narzuconym obowiazkiem
                            regulowania stosunkow z Watykanem poprzez umowe miedzynarodowa (czy tez
                            konkordat - bo tak wlasnie nazywa sie owa specyficzna umowa).

                            ""4.Stosunki między Rzecząpospolitą Polską a Kościołem katolickim określają
                            umowa międzynarodowa zawarta ze Stolicą Apostolską i ustawy.""

                            Powyzszy konstytucyjny zapis jest takim samym prawem jak prawo orzekajace o
                            wolnosci prasy, o rownosci plci itp. To sa prawa narzucone przez Konstytucje -
                            to sa prawa ktorych nie meze nie byc, tak dlugo jak istnieja dana konstytucja
                            oraz dany system.

                            Domyslam sie, ze wyobrazalas sobie, iz w przypadku obowiazku zawierania
                            traktatow z Watykanem, konstytucyjny zapis bedzie zawieral slowo obowiazek, jak
                            np. "Polska ma obowiazek zawierania konkordatow (umow) z Watykanem". Nic
                            bardziej blednego, obowiazek zawierania umow z Watykanem, sam przez sie, wynika
                            z powyzszego zapisu, jako ze nieuregulowanie stosunkow z Watykanem przy pomocy
                            umowy miedzynarodowej stwarzaloby stan niezgodny z konstytucja - co jest
                            niedopuszczalne.


                            A.) Nie oczekuję od Konstytucji, że będzie zawierać słowo "obowiązek" bo jest
                            to
                            oczywiste. Wszystkie zapisy w Ustawie Zasadniczej są obowiązkiem i wykładnią.
                            Nasza konstytucja oświadcza, że między państwem a KK obowiązuje konkordat.
                            Myślę, że jest to uzgodnione, a więc nie narzucone, uregulowanie prawne.

                            ;;;;

                            Zatem dlaczego twierdzilas na wstepie, ze panstwo nie ma narzuconego przez
                            konstytucje obowiazku uregulowania stosunkow z Watykanem w drodze traktatu.
                            Teraz twierdzisz, ze to oczywiste, itd. ale wczesniej zaprezentowalas zupelnie
                            inna opinie.

                            Pytam bo lubie wiedziec z kim mam do czynienia. Czy jest twoim celem zglebienie
                            problemu poprzez dyskusje, czy tez jestes kolejna osoba liczaca na puszczenie
                            mnie w maliny(?)

                            Co do ostatniego zdania to mowilismy o ‘obowiazku’ ktoremu, ganc pomada z czego
                            wynika – z narzucenia czy tez uzgodnienia. Nawiasem mowiac
                            konkordat “uzgodniono” na dlugo przed napisaniem i przyjeciem Konstytucji i
                            to “uzgodniono” w sposob zakulisowy. Do tego nalezy oczywiscie powrocic.

                            Zanim to jednak nastapi potrzebne jest miTwoje przyznanie, ze z mocy
                            konstytucyjnego zapisu 25.4. spoczywa na panstwie polskim obowiazek regulowania
                            stowukow z Watykanem w drodze traktatowej. To bedzie nasze minimum
                            porozumienia – niezbednego dla dalszej dyskusji, ktora, wierz mi, Azerko,
                            jeszcze nie zaczela nabierac rumiencow. surprised))

                            Pozdrawiam

                            K.

                            PS....Nie wiedzialem ze zwracaja sie do Ciebie per Azerka, ale – serio – cos
                            takiego przyszlo mi na mysl .

                            Pozwolilem sobie na powyzszy skrot w celu przypomnienia gdzie jestesmy, i jak
                            do tego doszlo. Tu bardzo latwo jest sie zgubic smile
                            • a000000 Re: To nie odkrycie, ale delikatne zwrócenie ... 30.04.05, 20:13

                              krzys52 napisał:

                              > ;;;;
                              >
                              > Zatem dlaczego twierdzilas na wstepie, ze panstwo nie ma narzuconego przez
                              > konstytucje obowiazku uregulowania stosunkow z Watykanem w drodze traktatu.


                              Bo Konstytucja stwierdza stan faktyczny. Gdyby w chwili uchwalania konstytucji
                              nie było nawet myśli o konkordacie, wówczas Konstytucja faktycznie narzucałaby
                              rozwiązanie. Czego nie uważałabym za rzecz naganną.


                              > ""4.Stosunki między Rzecząpospolitą Polską a Kościołem katolickim określają
                              > umowa międzynarodowa zawarta ze Stolicą Apostolską i ustawy.""

                              Zauważ, że Kościół Katolicki jest tu rozumiany jako coś wykraczającego poza
                              granicę kraju gdyż podlega państwu Watykan. Czyli na terenie jednego państwa
                              działają dwa organizmy mające obywateli podległych prawu świeckiemu i
                              jednocześnie kanonicznemu. Takie coś wymaga prawnego uregulowania. Stąd traktat
                              międzynarodowy konkordatem (ugoda) zwany.

                              >
                              > Teraz twierdzisz, ze to oczywiste, itd. ale wczesniej zaprezentowalas
                              zupelnie inna opinie.

                              Krzysiu, działasz wielopłaszczyznowo. Sprawa interpretacji uprawnień zapisów
                              konstytucji to jedno, a narzucenie konkordatu to drugie.

                              >
                              > Pytam bo lubie wiedziec z kim mam do czynienia. Czy jest twoim celem
                              zglebienie
                              > problemu poprzez dyskusje, czy tez jestes kolejna osoba liczaca na puszczenie
                              > mnie w maliny(?)

                              Oczywiście, że zgłębiam temat. Nie należę do ludzi, którzy wszystko wiedzą
                              najlepiej. Często w trakcie dyskusji moje ,zdawałoby się, pewniki mizernieją i
                              powoli zaczynam się wycofywać ze swoich pozycji. Przede wszystkim poznaję nowe
                              materiały źródłowe, które zmieniają punkt widzenia.

                              Rzeczywistość Krzysiu, jest przedziwna. Istnieje np takie słynne powiedzonko
                              Hansa Klossa do kolesia Brunera: Bruner, ty świnio. Jest to znak rozpoznawczy
                              serialu. A czy wiesz, że w tym właśnie serialu to powiedzenie nigdy nie
                              zostało wypowiedziane? A ile osób da sobie "głowę uciąć", że to cytat!!!

                              To samo jest z naszą wiedzą. Wydaje się nam, że na pewno, że jedynie "słuszna
                              racja" a tymczasem to się tylko wydaje. I gdy rozmówca nam to wykaże, wówczas
                              czas na przemyślenia.

                              Maliny lubię, nie powiem. Zapach!! boski! Ale wpuszczaniem ludzi w maliny się
                              brzydzę. Człowieka należy traktować z należnym szacunkiem. Zgodnie z zasadą:
                              nie rób drugiemu co tobie niemiłe.


                              >
                              > Co do ostatniego zdania to mowilismy o ‘obowiazku’ ktoremu, ganc po
                              > mada z czego wynika – z narzucenia czy tez uzgodnienia.

                              No,w tym konkretnym przypadku, nie bardzo. Konstytucja została uzgodniona
                              demokratycznie przez wszyskie liczące się gremia krajowe, wszystkie
                              zainteresowane strony się wypowiadały, preambuła - majstersztik Mazowieckiego,
                              bo uwzględnia wszystkich: wierzących i niewierzących, każdemu oddając należną
                              powinność. I wilk syty i koza cała.
                              Natomiast "przyjaźń" z 76 roku została narzucona przez kilku wasali Moskwy -
                              nawet partyjni kręcili nosem.


                              Nawiasem mowiac
                              > konkordat “uzgodniono” na dlugo przed napisaniem i przyjeciem Konst
                              > ytucji i to “uzgodniono” w sposob zakulisowy.

                              Tak samo, jak i wszystkie inne międzynarodowe traktaty. Do wiadomości
                              publicznej są podawane tylko rezultaty negocjacji.


                              > Do tego nalezy oczywiscie powrocic.

                              Kiedy? Jak LPR obejmie władzę? hehehe

                              Jeśli strony: Państwo Polskie lub Państwo Watykańskie dojdą do wniosku, że nie
                              są z czegoś zadowolone, będzie renegocjacja. To jest ugoda którą ludzie
                              utworzyli dla własnych potrzeb, i ludzie mogą w niej zmieniać co uznają. To nie
                              jest absolutnie nienegocjowalny DEKALOG.


                              >
                              > Zanim to jednak nastapi potrzebne jest miTwoje przyznanie, ze z mocy
                              > konstytucyjnego zapisu 25.4. spoczywa na panstwie polskim obowiazek
                              regulowania stowukow z Watykanem w drodze traktatowej.


                              Tak jak i regulowanie stosunków z każdym innym państwem wymaga traktatów.
                              Dlaczego Watykan miałby być dyskryminowany, czy uznawany za nieistniejący,
                              pomimo, iż jest uznanym przez społeczeństwo międzynarodowe państwem?


                              To bedzie nasze minimum
                              > porozumienia – niezbednego dla dalszej dyskusji, ktora, wierz mi, Azerko,
                              > jeszcze nie zaczela nabierac rumiencow. surprised))

                              Krzysiu drogi, nie zamierzam sie z Tobą spierać, nie zależy mi na "rumieńcach".
                              Nie potrzebuję tą drogą udowadniać wyższości świąt Wielkiej Nocy nad świętami
                              Bożego Narodzenia. Wtrąciłam się jedynie, gdyż wydaje mi się, że błędnie
                              dopatrujesz się jakichś narzuconych przez wrogie siły rozwiązań będących w
                              niezgodzie z wolą narodu. Zważ, że konkordat dotyczy wyłącznie katolików, inne
                              wiary mają swoje ustawy regulujące ich działalność na terenie Polski.

                              Muszę sie przyznać, że tą wypowiedź o nabieraniu rumieńców odebrałam jako
                              zapowiedź jakiejś kłótni. Pozwól, że powiem: nie ze mną te numery Bruner.
                              Kłótnia nie jest środkiem wypowiedzi przeze mnie uznanym. Albo rozmawiamy jako
                              równoprawni, szanujący się ludzie, albo adio. Tertium non datur.


                              >
                              > PS....Nie wiedzialem ze zwracaja sie do Ciebie per Azerka, ale – serio &#
                              > 8211; cos
                              > takiego przyszlo mi na mysl .

                              Tak mnie nazwał niejaki Luzer, który onego czasu zda się tu bywał częstym
                              gościem. A mnie się to bardzo spodobało.


                              >
                              > Pozwolilem sobie na powyzszy skrot w celu przypomnienia gdzie jestesmy, i jak
                              > do tego doszlo. Tu bardzo latwo jest sie zgubic smile

                              O wiem, przejrzałam wątek Perełki: "Giwi, kobieto nieszczęsna" i na podstawie
                              2500 wypowiedzi doszłam do wniosku, że rzeczona Giwi ani raz się nie odezwała,
                              natomiast reszta waliła w klawiaturę z energią wartą lepszej sprawy. Ten wątek
                              powinien lec w Sevr pod Paryżem w charakterze etalonu przelewania z pustego w
                              próźne. Cuś pięknego.


                              • krzys52 Re: To nie odkrycie, ale delikatne zwrócenie ... 30.04.05, 22:12
                                Zanim to jednak nastapi potrzebne jest mi Twoje przyznanie, ze z mocy
                                konstytucyjnego zapisu 25.4. spoczywa na panstwie polskim obowiazek regulowania
                                stosunkow z Watykanem w drodze traktatowej. To bedzie nasze minimum
                                porozumienia – niezbednego dla dalszej dyskusji...

                                Pozdrawiam
                                K.
                                • a000000 Re: To nie odkrycie, ale delikatne zwrócenie ... 01.05.05, 00:44
                                  Nie bardzo rozumiem, o co Ci chodzi. Juz raz swoja opinię wyraziłam:

                                  >
                                  > Zanim to jednak nastapi potrzebne jest miTwoje przyznanie, ze z mocy
                                  > konstytucyjnego zapisu 25.4. spoczywa na panstwie polskim obowiazek
                                  regulowania stowukow z Watykanem w drodze traktatowej.


                                  Tak jak i regulowanie stosunków z każdym innym państwem wymaga traktatów.
                                  Dlaczego Watykan miałby być dyskryminowany, czy uznawany za nieistniejący,
                                  pomimo, iż jest uznanym przez społeczeństwo międzynarodowe państwem?

                                  ======
                                  Watykan jest państwem specyficznym, jego jurysdykcja rozciąga się na obywateli
                                  innych państw, w tym Polski. Jest to takie ponadnarodowe państwo kościelne.
                                  Posiada część wspólną z Rzeczypospolitą, wiec to chyba normalne, że w
                                  Konstytucji ma swoje miejsce.
                                  A stosunki z Watykanem są regulowane wedle prawa międzynarodowego, w tym
                                  traktaty ustalające stosunki szczególne w pewnych dziedzinach.

                                  Na Twoje pytanie nie mogę odpowiedzieć jednoznacznie Tak, gdyż nie tylko.
                                  Konkordat o którym mowa w Konstytucji traktuje o części wspólnej - polski kler,
                                  polscy wierni, polski majątek kościelny. Państwo Kościelne jest pojęciem
                                  szerszym. I państwo Polskie z państwem Watykańskim utrzymuje również stosunki
                                  opisane w traktatach międzynarodowych dotyczących wzajemnych kontaktów
                                  międzypaństwowych ( wszystkie państwa ONZ), a pominięte w konkordacie.
                                  Tak więc część stosunków dwustronnych jest negocjowalna dwustronnie, a część
                                  trójstronnie, gdyż ONZ narzuca pewne ramy.

                                  Nad zasadnością Konstytucji i sensem konkordatowych zapisów wolałabym nie
                                  dyskutować. To jest dziedzina prawników i historyków. Nawet politycy sie na tym
                                  nie znają, a co dopiero jakaś tam azerka.


                                  • krzys52 Re: To nie odkrycie, ale delikatne zwrócenie ... 01.05.05, 01:08
                                  • krzys52 Re: To nie odkrycie, ale delikatne zwrócenie ... 01.05.05, 01:17
                                    Zanim to jednak nastapi potrzebne jest mi Twoje przyznanie, ze z mocy
                                    konstytucyjnego zapisu 25.4. spoczywa na panstwie polskim obowiazek regulowania
                                    stosunkow z Watykanem w drodze traktatowej. To bedzie nasze minimum
                                    porozumienia – niezbednego dla dalszej dyskusji...

                                    Pozdrawiam
                                    K.
                                    .
                                    PS... Ja takze potrafie owijac w bawelne, rozwadniac, zagadywac, sprowadzac na
                                    inne tory...

                                    Ale blisko juz jestes. Sprobuj sie przemoc - zobaczysz jaka poczujesz ulge. surprised))

                                    • a000000 Re: To nie odkrycie, ale delikatne zwrócenie ... 01.05.05, 17:28
                                      > PS... Ja takze potrafie owijac w bawelne, rozwadniac, zagadywac, sprowadzac
                                      na
                                      > inne tory...
                                      >
                                      > Ale blisko juz jestes. Sprobuj sie przemoc - zobaczysz jaka poczujesz
                                      ulge. surprised)
                                      > )

                                      Krzysiu, zdaje się, że to Ty masz ochotę poprowadzić mnie w malinowe krzaczory.
                                      Pozwól więc, że się oddalę, zgodnie z zapowiedzią: tertium non datur.
                                      • krzys52 Re: To nie odkrycie, ale delikatne zwrócenie ... 01.05.05, 18:22
                                        Azerko,

                                        dyskusja jedynie wtedy ma sens jesli kazda ze stron otwarta jest na argumenty
                                        polemisty, oraz gotowa jest zmienic zdanie, zmodyfikowac je, przyznac racje
                                        stronie przeciwnej - gdy tok dyskusji dowiedzie, ze tak wlasnie nalezy
                                        postapic.
                                        Konstytucyjne stwierdzenie:

                                        4.Stosunki między Rzecząpospolitą Polską a Kościołem katolickim określają
                                        umowa międzynarodowa zawarta ze Stolicą Apostolską i ustawy.

                                        - oznacza, ze stan bezkonkordatowy z Watykanem jest niezgodny z Konstytucja i
                                        przyznanie poprawnosci temu stwierdzeniu, przez Ciebie, jest mi mniej wiecej
                                        tak potrzebne jak Twoje przyznanie, ze 2+2=4 a nie 9.

                                        Niezgodnosc stanu bezkonkordatowego z Konstytucja moze zostac opisana w formie,
                                        z "Konstytucji wynikajacego obowiazku regulacji stosunkow z kk, poprzez traktat
                                        z Watykanem". Coz oznacza ten obowiazek? Ano, gdyby w przyszlosci jakies
                                        ugrupowanie wpadlo na pomysl zerwania traktatu z Watykanem to lokalny kler
                                        natychmiast wskaze nowej wladzy Art.25.4. Innymi slowy traktat z Watykanem moze
                                        byc zerwany jedynie razem ze zmiania konstytucji, co oznacza, ze miedzynarodowa
                                        umowa z Watykanem jest jednym z filarow systemu, ktorego zmiana w pokojowy
                                        sposob graniczy w Polsce z niemozliwoscia.
                                        W skrocie, panstwo Polskie MUSI miec uregulowane stosunki z Watykanem - co jest
                                        takim samym ograniczeniem suwerennosci jak niegdysiejsza konstytucyjna przyjazn
                                        ze Zwiazkiem Radzieckim, przy czym zaklepanie konkordatu z Watykanem mialo
                                        miesce w bardzo podobny sposob jak zatwierdzenie przyjazni z ZSRR.
                                        Na konkordat zgodzila sie komuna juz przy Okraglym Stole. To dlatego udawala
                                        nie poinformowana wiosna i latem 1993r. gdy toczyly sie tajne rozmowy rzadu
                                        Suchockiej i Mazowieckiego z Watykanem oraz ustalanie tresci konkordatu. To
                                        dlatego komuna nie oponowala specjalnie przeciwko traktatowi, choc byla w
                                        stanie nie dopuscic do jego ratyfikacji. Tak to "demokratycznie" przyjeto
                                        konkordat. Podobnie zreszta przyjeto Konstytucje - na ktorej Art. 25.4 takze
                                        komuna mogla nie zgodzic sie a zatwierdzenie konstytucji zablokowac. Wziela
                                        jednak udzial w zamataczeniu tegoz zapisu i ukryciu jego znaczenia przed opinia
                                        publiczna, jako ze juz wczesniej zgodzila sie na to. Ten zapis, konkordat,
                                        ustawy koscielne, ustawa antyaborcyjna, to byla cena jaka komuna zaplacila
                                        kosciolowi za bezpieczenstwo wlasnych glow oraz lupow jakie nakradla za PRLu.
                                        To jest ta demokratyczna droga zatwierdzenia konkordatu i omawianego zapisu
                                        konstytucyjnego.

                                        Ale tez, widzi mi sie, ze Ty doskonale wiesz o tym wszystkim, a jedynie niezbyt
                                        podoba Ci sie stwierdzenie, ze "stan konkordatowy jest obowiazkiem
                                        konstytucyjnym" albo tez, ze "stan bezkonkordatowy jest niezgodny z
                                        Konstytucja". Jeszcze bardziej nie podoba Ci sie stwierdzenie ze obowiazek ten
                                        zostal narzucony Polsce - wolalabys by narod zaakceptowal nowy porzadek
                                        demokratcznie oraz radosnie. Tymczasem porzadek ten zostal narzucony Polakom
                                        przez kk, z Wojtyla na czele, ktorzy ustawili komune pod sciana i dyktowali jej
                                        co chca miec ofiarowane.
                                        Ja doskonale pamietam te koscielne nagonki, na komune, przy okazji projektow
                                        konstytucyjnych, przy okazji dyskusji na temat konkordatu, czy na okolicznosc
                                        ustawy antyaborcyjnej. To byl chamski ordynarny szantaz: "albo bedzie po
                                        naszemu albo policzymy sie z wami".
                                        .
                                        Twoja niechec do potwierdzenia oczywistosci wynika wylacznie z obawy przed
                                        ograniczeniem sobie pola manewru. Ja natomiast, wiem z doswiadczenia, ze bez
                                        tego, potwierdzonego przez Ciebie, minimum nigdy, i na jakikolwiek temat, nie
                                        doszlibysmy do porozumienia. Ty mowilabys swoje, a ja swoje.
                                        A mnie naprawde nie zalezy na tym by Ciebie przekonac.

                                        Pozdrawiam
                                        K.





                                        • a000000 Re: To nie odkrycie, ale delikatne zwrócenie ... 02.05.05, 00:33

                                          krzys52 napisał:

                                          > Azerko,
                                          >
                                          > dyskusja jedynie wtedy ma sens jesli kazda ze stron otwarta jest na argumenty
                                          > polemisty, oraz gotowa jest zmienic zdanie, zmodyfikowac je, przyznac racje
                                          > stronie przeciwnej - gdy tok dyskusji dowiedzie, ze tak wlasnie nalezy
                                          > postapic.

                                          Trudno się z takim podejściem do sprawy nie zgodzić. Jednakże należy
                                          przewidzieć również sytuację,w której, gdy sensowna dyskusja kończy się
                                          pozostawaniem stron na stanowiskach pierwotnych, zostanie zachowana autonomia i
                                          szacunek wzajemny.

                                          >
                                          > - oznacza, ze stan bezkonkordatowy z Watykanem jest niezgodny z Konstytucja i
                                          > przyznanie poprawnosci temu stwierdzeniu, przez Ciebie, jest mi mniej wiecej
                                          > tak potrzebne jak Twoje przyznanie, ze 2+2=4 a nie 9.

                                          Tak, dokładnie. Stan bezkonkordatowy wybiega poza konstytucję.
                                          A co do matematyki, to niekoniecznie. Istnieje w algebrze przypadek gdy 1+1=0.
                                          A także gdy 2+2 wcale nie równa się 4.


                                          co oznacza, ze miedzynarodowa
                                          >
                                          > umowa z Watykanem jest jednym z filarow systemu, ktorego zmiana w pokojowy
                                          > sposob graniczy w Polsce z niemozliwoscia.

                                          Nie zgadzam się. Zmiana odbędzie się całowicie pokojowo. Zerwanie konkordatu
                                          będzie wymagało nawiązania nowego, lub zmiany konstytucji. A jak wiemy, te
                                          zmiany odbywają się na drodze pokojowych negocjacji lub pokojowego referendum.


                                          > W skrocie, panstwo Polskie MUSI miec uregulowane stosunki z Watykanem

                                          A czy podejrzewasz, że państwo Polskie nie będzie chciało mieć tych stosunków
                                          uregulowanych? W jakim przypadku?
                                          Bo stwierdzenie MUSI sugeruje, że nie chce. No i przecież to nie konkordat
                                          reguluje stosunki międzypaństwowe, tylko prawo międzynarodowe.

                                          - co jest
                                          > takim samym ograniczeniem suwerennosci jak niegdysiejsza konstytucyjna
                                          przyjazn ze Zwiazkiem Radzieckim,

                                          odnoszę wrażenie, że paralela nieuprawniona.

                                          >przy czym zaklepanie konkordatu z Watykanem mialo
                                          > miesce w bardzo podobny sposob jak zatwierdzenie przyjazni z ZSRR.

                                          Ja widzę jednak pewne różnice.

                                          > Na konkordat zgodzila sie komuna juz przy Okraglym Stole. To dlatego udawala
                                          > nie poinformowana wiosna i latem 1993r. gdy toczyly sie tajne rozmowy rzadu
                                          > Suchockiej i Mazowieckiego z Watykanem oraz ustalanie tresci konkordatu.

                                          Wszystkie umowy międzynarodowe są uzgadniane przy drzwiach zamkniętych.

                                          To
                                          > dlatego komuna nie oponowala specjalnie przeciwko traktatowi, choc byla w
                                          > stanie nie dopuscic do jego ratyfikacji.

                                          Nawet sie z tym nie kryli. Że mogą ale łaskawie nie zechcą.

                                          > Tak to "demokratycznie" przyjeto
                                          > konkordat.

                                          Umowy międzynarodowe nigdy nie podlegają demokratycznym głosowaniom,
                                          referendom. Do zaakceptowania podaje się całość. Sejm zaklepał. Naród zaś
                                          zaklepał konstytucję. Dla mnie oczywistym jest, że wbrew woli części obywateli,
                                          ale na tym polega demokracja.

                                          > Podobnie zreszta przyjeto Konstytucje - na ktorej Art. 25.4 takze
                                          > komuna mogla nie zgodzic sie a zatwierdzenie konstytucji zablokowac. Wziela
                                          > jednak udzial w zamataczeniu tegoz zapisu i ukryciu jego znaczenia przed
                                          opinia publiczna, jako ze juz wczesniej zgodzila sie na to.

                                          Spiskowa teoria dziejów? Krzysiu, nikt nie ukrywał znaczenia tego i nie tylko
                                          tego zapisu. Wiadomo wszem i wobec, że zmiana przecinka w konstytucji wymaga
                                          ścieżki legislacyjnej z referendum włącznie.

                                          Ten zapis, konkordat,
                                          > ustawy koscielne, ustawa antyaborcyjna, to byla cena jaka komuna zaplacila
                                          > kosciolowi za bezpieczenstwo wlasnych glow oraz lupow jakie nakradla za PRLu.

                                          W tym momencie zastrzygłam uszami. Czy możesz przybliżyć sprawę, zwłaszcza w
                                          aspekcie możliwości kościoła co do zabierania łupów i ucinania głów?


                                          > Ale tez, widzi mi sie, ze Ty doskonale wiesz o tym wszystkim, a jedynie
                                          niezbyt
                                          > podoba Ci sie stwierdzenie, ze "stan konkordatowy jest obowiazkiem
                                          > konstytucyjnym" albo tez, ze "stan bezkonkordatowy jest niezgodny z
                                          > Konstytucja".

                                          Te aspekty są mi emocjonalnie obojętne.

                                          Jeszcze bardziej nie podoba Ci sie stwierdzenie ze obowiazek ten
                                          > zostal narzucony Polsce - wolalabys by narod zaakceptowal nowy porzadek
                                          > demokratcznie oraz radosnie. Tymczasem porzadek ten zostal narzucony Polakom
                                          > przez kk, z Wojtyla na czele, ktorzy ustawili komune pod sciana i dyktowali
                                          jej co chca miec ofiarowane.

                                          A z tym aspektem , w świetle mojej wiedzy, nie zgadzam się.


                                          > Ja doskonale pamietam te koscielne nagonki, na komune, przy okazji projektow
                                          > konstytucyjnych, przy okazji dyskusji na temat konkordatu, czy na okolicznosc
                                          > ustawy antyaborcyjnej. To byl chamski ordynarny szantaz: "albo bedzie po
                                          > naszemu albo policzymy sie z wami".

                                          O ile pamiętam, konkordat jako miedzynarodowy traktat nie był publicznie
                                          negocjowany. Natomiast ustawa aborcyjna została przegłosowana. Gdyby Sejm
                                          odrzucił, żadne nagonki by nie pomogły. A tak na marginesie, możesz jakiś
                                          przykładzik nagonki? Bo chyba rząd się nie przejmuje tym, co z ambon słychać.
                                          Tym bardziej tym, co gada Rydzyk.

                                          Sprawa jest o tyle ciekawa, że nie wyobrażam sobie sposobów tego policzenia.
                                          Anatema? Sądzisz, że Kwachu by się zmartwił?

                                          > .
                                          > Twoja niechec do potwierdzenia oczywistosci wynika wylacznie z obawy przed
                                          > ograniczeniem sobie pola manewru. Ja natomiast, wiem z doswiadczenia, ze bez
                                          > tego, potwierdzonego przez Ciebie, minimum nigdy, i na jakikolwiek temat, nie
                                          > doszlibysmy do porozumienia. Ty mowilabys swoje, a ja swoje.

                                          Niekoniecznie. Jest dużo racji w tym co mówisz, zwłaszcza racji z pozycji
                                          antyklerykalnych. Widzisz, mnie konkordat nie przeszkadza. Dla mnie nasze
                                          państwo może zawierać układy z każdym kościołem - one dotyczą wyłącznie
                                          obywateli danej wiary. Czytałeś konkordat? Zauważyłeś, że tyczy wyłącznie spraw
                                          kościoła na terenie Rzeczypospolitej? Zauważyłeś, że nie dotyczy stosunków
                                          międzypaństwowych, tylko spraw dotyczących polskich katolików? I może dlatego,
                                          że istnienie tych katolików jest faktem - nie da się ich zdematerializować, są
                                          obywatelami większościowymi jak narazie, rzecz została umieszczona w Ustawie
                                          Zasadniczej? Zauważ, że Konstytucja nie odwołuje się do konieczności
                                          przyjaźnienia się z Watykanem po wsze czasy, można nawet zerwać międzypaństwowe
                                          stosunki, bo konkordat dotyczy obywateli polskich, a delegację co do negocjacji
                                          ma Episkopat Polski. Czyli w razie czego jest pośrednik.

                                          Artykuł 27
                                          Sprawy wymagające nowych lub dodatkowych rozwiązań będą regulowane na drodze
                                          nowych umów między Układającymi się Stronami albo uzgodnień między Rządem
                                          Rzeczypospolitej Polskiej i Konferencją Episkopatu Polski upoważnioną do tego
                                          przez Stolicę Apostolską.


                                          I zauważ, że pewne zapisy nareszcie uporządkowały sprawy terytorialne będące
                                          spadkiem powojennym, bo był czas, gdy diecezje wychodziły poza obowiązujące
                                          granice państwa:

                                          2. Żadna część terytorium polskiego nie będzie włączona do diecezji lub
                                          prowincji kościelnej mającej swą stolicę poza granicami Rzeczypospolitej
                                          Polskiej.

                                          3. Żadna diecezja mająca swą stolicę w Rzeczypospolitej Polskiej nie będzie się
                                          rozciągała
                                          poza granice Państwa Polskiego.

                                          4. Biskup należący do Konferencji Episkopatu Polski nie będzie należał do
                                          krajowej Konferencji Episkopatu w innym państwie.

                                          5. Biskup nie będący obywatelem polskim nie będzie należał do Konferencji
                                          Episkopatu Polski. Biskup taki nie będzie sprawował jurysdykcji w
                                          Rzeczypospolitej Polskiej, wyjąwszy legata lub innego wysłannika papieskiego.


                                          > A mnie naprawde nie zalezy na tym by Ciebie przekonac.

                                          A mnie nie zależy aby Ciebie przekonać. Tu jest remis. Każde z nas rozumie
                                          zgodnie ze swoją wiedzą i możliwościami mentalnymi, lecz niezależnie od
                                          wniosków czy racji, i tak wpływu nie mamy. Miał rację śp Jan Paweł II gdy będąc
                                          podrzędnym wikarym mówił do przyjaciela: jeśli
                                          • a000000 Re: To nie odkrycie, ale delikatne zwrócenie ... 02.05.05, 00:50
                                            no i sie nie zmieściło.

                                            Miał rację śp Jan Paweł II, gdy był podrzędnym wikarym, mówiąc do przyjaciela:
                                            jesli chcesz coś w kościele zmienić, musisz zajść wysoko. To samo jest ze
                                            świeckimi sprawami. Jak narazie siedzimy zbyt nisko, aby mieć wpływ. To co?
                                            Kandydujesz na prezydenta?

                                            Jutro świętujemy rocznicę ogłoszenia konstytucji 3-maja. Wiesz, że czyniła
                                            katolicyzm religią państwową? Może dlatego, że zapis o stosunku państwa do
                                            religii jest historyczny, w naszej konstytucji znalazł się niepokojący Ciebie
                                            paragraf?
                                            Ja nie umiem Ci powiedzieć, czym się kierował ustawodawca. Według mnie
                                            wystarczył zapis, że stosunek państwa do poszczególnych kościołów regulują
                                            ustawy i traktaty. Wprowadzenie imiennie konkordatu zbyt uszczegółowia. Z tym,
                                            że mnie to nie przeszkadza.
                                            Nie wydaje mi się, ażeby prawdziwą była teoria szantażu - to jest raczej
                                            sci-fi. Myślę, że to raczej ustawodawca chciał być bardziej papieski niz tego
                                            wymagała sytuacja. Ale, jak już powiedziałam, nie wiem. A Ty wiesz? Masz
                                            dowody? Tylko nie z racjonalisty.pl - to jest zbyt tendencyjne źródło wieści.
                                          • krzys52 Tak czy owak konkordat to podkladka pod okradanie 02.05.05, 01:05
                                            podatnika.
                                            Bez wzgledu na to jak bedziesz uzasadniala porzebe istnienia aktualnego panstwa
                                            polskiego, bez wzgledu na argumenty uzyte na rzecz zmaterializowanego
                                            integryzmu Wojtyly, prawda jest taka, ze twoj zlodziejski kosciolek znajduje
                                            sie na utrzymaniu obywatela, ktory musi! utrzymywac religie bez wzgledu na
                                            wlasne poglady i swiatopoglad.
                                            W wyniku konkordatu i ustanowienia aktualnego systemu, obywatel polski
                                            narzucone ma takze utrzymywanie masowej produkcji bandy Nierobow, niezbednych
                                            do zalatania dziur w tzw. "powolaniach" na swiecie.

                                            To w wyniku ustanowienia panstwa wyznaniowego mozliwe bylo, i jest,
                                            finansowanie szeregu koscielnych przedsiewziec (np. figury papieza, plebanie,
                                            budynki koscielne, wyposazenie, sprzety domowego uzytku, samochody...) a
                                            pieniedzy pochodzacych z z budzetow na wszystkich poziomach administracji
                                            panstwowej.

                                            Podsumowujac, jestescie zlodziejami po prostu - okradacie swych wspolobywateli
                                            w swietym przekonaniu, ze skoro na zbozne cele to wszystko jest w porzadku.
                                            Tymczasem kradziez na zbozne cele takze jest kradzieza, a zlodzieje zlodziejami
                                            bez wzgledu na cele.

                                            Ponad dziesiec lat temu dokonalem oceny parafowanego nieco wczesniej projektu
                                            konkordatu. Do dodania nie mam nic za wyjatkiem tego, ze praktyka poszla
                                            znacznie dalej niz w moich najczarniejszych snach.
                                            .

                                            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13&w=5916&a=5916

                                            Acha, zauwazylem zbieznosc pojawiania sie Twojego z pojawianiem sie niejakiego
                                            allegro.con.brio.

                                            Uwazam te "dyskusje" za zakonczona.

                                            Pozdrawiam
                                            K.

                                            • a000000 Re: Tak czy owak konkordat to podkladka pod okrad 02.05.05, 01:17
                                              > Acha, zauwazylem zbieznosc pojawiania sie Twojego z pojawianiem sie
                                              niejakiego
                                              > allegro.con.brio.
                                              >

                                              Czy Ty coś sugerujesz? Bo jakoś związku nie widzę. Wiele ników się pojawia i
                                              nic z tego nie wynika.

                                              allegro con brio - termin muzyczny: szybko, z temperamentem.

                                              Twoja oddana złodziejka. Grave. Doppio movimento.
                                  • grzespelc Re: To nie odkrycie, ale delikatne zwrócenie ... 06.05.05, 17:05
                                    > Watykan jest państwem specyficznym, jego jurysdykcja rozciąga się na
                                    obywateli
                                    > innych państw, w tym Polski.
                                    Nieprawda. Polscy obywatele nie podlegają jurysdykcji Watykanu.

                                    > Dlaczego Watykan miałby być dyskryminowany, czy uznawany za nieistniejący,
                                    > pomimo, iż jest uznanym przez społeczeństwo międzynarodowe państwem?
                                    Nie ma tu mowy o dyskryminacji. Sposób regulacji to raczej wybór polityczny i
                                    nie musi wpływać nawet na faktyczne stosunki ani sytuacjęwiernych, vide Francja.

                                    • a000000 Re: To nie odkrycie, ale delikatne zwrócenie ... 07.05.05, 00:23
                                      Grzesiu, kodeks prawa kanonicznego jest elementem PRAWA a więc stosowanie i
                                      egzekwowanie (jakkolwiek kary są Ci niepojete) jest jurysdykcją. Dotyczy
                                      wszystkich polskich katolików, rowniez obywateli świeckich. A więc katolicy
                                      mają dwa kodeksy do przestrzegania.
                                      Ale domyślam się, że miałeś na myśli prawo administracyjne dotyczące obywateli
                                      watykańskich. To faktycznie nas nie obchodzi. Natomiast prawo kanoniczne
                                      katolicy na całym świecie mają jednakowe. I istnieją pewne okolicznosci ktorych
                                      rozwiązanie leży włącznie w gestii Watykanu.
                                      • grzespelc Re: To nie odkrycie, ale delikatne zwrócenie ... 07.05.05, 16:13
                                        W polskim systemie prawnym prawo kanoniczne jest traktowane jako prawo
                                        statutowe stowarzyszenia, jakim jest KK, czyli jest mniej więccej tym samym, co
                                        (toutes proportions gardees)np. regulamin korzystania z basenu.
                                        • a000000 Re: To nie odkrycie, ale delikatne zwrócenie ... 07.05.05, 22:19
                                          Grzesiu, nie ma znaczenia, jak jest traktowane przez władze prawo kanoniczne.
                                          Ważne, jak jest traktowane przez tych, do ktorych jest skierowane. Dla
                                          katolików jest to prawo wiążące, regulujące zachowania religijne. Dla
                                          niekatolikow - nie istnieje. Natomiast wszystkich obowiązuje prawo cywilne.
                              • nick.kertiz Ale ten Cyryl to grobi dżamper 01.05.05, 03:46
                                > Bo Konstytucja stwierdza stan faktyczny. Gdyby w chwili uchwalania
                                konstytucji
                                > nie było nawet myśli o konkordacie, wówczas Konstytucja faktycznie
                                narzucałaby
                                > rozwiązanie.

                                Kompletne nieporozumienie. Konstytucja w ogóle nie służy do tego, by stwierdzać
                                stan faktyczny. W ostateczności preambuła może sie odwołać do jakichś faktów
                                hist., ale też nie po to, by je stwierdzać, lecz raczej oceniać. Spróbuj
                                uzmysłowić sobie podstawową w tej sprawie opozycję - opozycję między
                                określaniem jakichś spraw jako zachodzących "de facto" i "de iure".

                                Zacytowany powyżej Twój zbiór słów, delikatnie pisząc - kontrowersyjny, należy
                                uprościć do wyrażenia jasnego i prawidłowego:

                                "Konkordat - Konstytucja narzuca to rozwiązanie."


                                > Czego nie uważałabym za rzecz naganną.

                                No jasne. A jeszcze lepsza byłaby unia personalna. Aktualny papież byłby z
                                urzędu prezydentem RP. To dobre rozwiązanie, sporo możnaby zaoszczędzic na
                                kosztach wyborów powszechnych, z ktorych możnaby wtedy zrezygnować. To tak jak
                                z wprowadzeniem religii do szkół państwowych, dzieci nie biegają w inne
                                miejsce, więc powstaje oszczędność, bo nie są zużywane buciki.



                                > > ""4.Stosunki między Rzecząpospolitą Polską a Kościołem katolickim określa
                                > ją
                                > > umowa międzynarodowa zawarta ze Stolicą Apostolską i ustawy.""
                                >
                                > Zauważ, że Kościół Katolicki jest tu rozumiany jako coś wykraczającego poza
                                > granicę kraju gdyż podlega państwu Watykan. Czyli na terenie jednego państwa
                                > działają dwa organizmy mające obywateli podległych prawu świeckiemu i
                                > jednocześnie kanonicznemu. Takie coś wymaga prawnego uregulowania. Stąd
                                traktat
                                > międzynarodowy konkordatem (ugoda) zwany.

                                Nie kłam. Polacy w Polsce zasadniczo nie podlegają prawu kanonicznemu. Swój
                                katolicyzm można odrzucić ot tak, na pstryknięcie palcami. Wcale nie ma
                                konieczności wyrejestrowywania sie z Kościoła katolickiego, którą to procedurę
                                antyklerykałowie na forum gazety.pl wielokrotnie przedstawiali. Ja się nie
                                wyrejestrowywałem, a jednak jestem pewien, że w ogóle prawu kanonicznemu nie
                                podlegam. Oczywiście sądy kościelne mogą mnie osądzic, obłożyć jakąś klątwą,
                                ale dla mnie będzie to tylko zabawna, całkowicie nieistotna ciekawostka. Ci,
                                którzy na mocy własnego kaprysu czują się związani prawem kanonicznym, powinni
                                mieć do tego pełne prawa - w ramach respektowania ich prywatności oraz wolności
                                stowarzyszania się.
                                Tak powinno być, niestety konstytucja idzie tu nieco dalej, na szczęście
                                niezbyt daleko i póki co wolno zgubić swój katolicyzm - jak pisałem - ot tak,
                                na pstryknięcie palcami.
                                Kościół katolicki rzeczywiście podlega państwu Watykan i ja jestem stanowczo za
                                tym, by taką sytuację tolerować. Wypowiadałem się tutaj w ostrych słowach
                                przeciwko zbrodniarzom z Pekinu, którym takiej tolerancji brakuje. Między
                                nietolerancją zbrodniarzy a niepotrzebnym konkordatem jest jeszcze złoty
                                środek, ktory jest stosowany przez wiele wzorcowych pod tym względem państw,
                                ktore konkordatu z Watykanem po prostu nie mają.



                                > > Teraz twierdzisz, ze to oczywiste, itd. ale wczesniej zaprezentowalas
                                > zupelnie inna opinie.
                                >
                                > Krzysiu, działasz wielopłaszczyznowo. Sprawa interpretacji uprawnień zapisów
                                > konstytucji to jedno, a narzucenie konkordatu to drugie.
                                >
                                > >
                                > > Pytam bo lubie wiedziec z kim mam do czynienia. Czy jest twoim celem
                                > zglebienie
                                > > problemu poprzez dyskusje, czy tez jestes kolejna osoba liczaca na puszcz
                                > enie
                                > > mnie w maliny(?)
                                >
                                > Oczywiście, że zgłębiam temat. Nie należę do ludzi, którzy wszystko wiedzą
                                > najlepiej. Często w trakcie dyskusji moje ,zdawałoby się, pewniki mizernieją
                                i
                                > powoli zaczynam się wycofywać ze swoich pozycji. Przede wszystkim poznaję
                                nowe
                                > materiały źródłowe, które zmieniają punkt widzenia.


                                Wygląda to tak, że znajomość nowych materiałów źródlowych jest dla Ciebie
                                narzędziem do tego, żeby sprawniej bronić w gruncie rzeczy ten sam stary punkt
                                widzenia. Olej nowe materialy źródłowe. W ten sposób nie przyczyniasz się
                                bowiem do własnego rozwoju duchowego. No chyba że nie chodzi o własny rozwoj
                                duchowy, ale jesteś funkcyjnym forum tego, ktory ma za zadanie sprawnie bronić
                                interesów jakiegoś molocha.


                                > Rzeczywistość Krzysiu, jest przedziwna. Istnieje np takie słynne powiedzonko
                                > Hansa Klossa do kolesia Brunera: Bruner, ty świnio. Jest to znak rozpoznawczy
                                > serialu. A czy wiesz, że w tym właśnie serialu to powiedzenie nigdy nie
                                > zostało wypowiedziane? A ile osób da sobie "głowę uciąć", że to cytat!!!
                                >
                                > To samo jest z naszą wiedzą. Wydaje się nam, że na pewno, że jedynie "słuszna
                                > racja" a tymczasem to się tylko wydaje. I gdy rozmówca nam to wykaże, wówczas
                                > czas na przemyślenia.
                                >
                                > Maliny lubię, nie powiem. Zapach!! boski! Ale wpuszczaniem ludzi w maliny
                                się
                                > brzydzę. Człowieka należy traktować z należnym szacunkiem. Zgodnie z zasadą:
                                > nie rób drugiemu co tobie niemiłe.
                                >
                                >
                                > >
                                > > Co do ostatniego zdania to mowilismy o ‘obowiazku’ ktoremu, g
                                > anc po
                                > > mada z czego wynika – z narzucenia czy tez uzgodnienia.
                                >
                                > No,w tym konkretnym przypadku, nie bardzo. Konstytucja została uzgodniona
                                > demokratycznie przez wszyskie liczące się gremia krajowe, wszystkie
                                > zainteresowane strony się wypowiadały, preambuła - majstersztik
                                Mazowieckiego,
                                > bo uwzględnia wszystkich: wierzących i niewierzących, każdemu oddając należną
                                > powinność. I wilk syty i koza cała.
                                > Natomiast "przyjaźń" z 76 roku została narzucona przez kilku wasali Moskwy -
                                > nawet partyjni kręcili nosem.

                                Tu, wyjątkowo, bylbym po Twojej stronie, nie jestem radykalem, nie kwestionuję
                                demokratyczności i dopuszczalności przyjętych rozwiązań.


                                > Nawiasem mowiac
                                > > konkordat “uzgodniono” na dlugo przed napisaniem i przyjeciem
                                > Konst
                                > > ytucji i to “uzgodniono” w sposob zakulisowy.
                                >
                                > Tak samo, jak i wszystkie inne międzynarodowe traktaty. Do wiadomości
                                > publicznej są podawane tylko rezultaty negocjacji.
                                >
                                >
                                > > Do tego nalezy oczywiscie powrocic.
                                >
                                > Kiedy? Jak LPR obejmie władzę? hehehe
                                >
                                > Jeśli strony: Państwo Polskie lub Państwo Watykańskie dojdą do wniosku, że
                                nie
                                > są z czegoś zadowolone, będzie renegocjacja. To jest ugoda którą ludzie
                                > utworzyli dla własnych potrzeb, i ludzie mogą w niej zmieniać co uznają. To
                                nie
                                >
                                > jest absolutnie nienegocjowalny DEKALOG.

                                Tradycyjny dekalog to gniot i w dodatku archaiczny. Na przyklad kolega Dokowski
                                zaproponował kiedyś na Forum Feminizm jego mocno zmienioną, i to zmienioną
                                bardzo na korzyść, wersję.



                                > > Zanim to jednak nastapi potrzebne jest miTwoje przyznanie, ze z mocy
                                > > konstytucyjnego zapisu 25.4. spoczywa na panstwie polskim obowiazek
                                > regulowania stowukow z Watykanem w drodze traktatowej.
                                >
                                >
                                > Tak jak i regulowanie stosunków z każdym innym państwem wymaga traktatów.
                                > Dlaczego Watykan miałby być dyskryminowany, czy uznawany za nieistniejący,
                                > pomimo, iż jest uznanym przez społeczeństwo międzynarodowe państwem?

                                Z Watykanem można wymienić ambasadorów. Ale nie o to idzie. Punkt 25.4 jest w
                                zasadzie całkowicie zbędny, bo państwo polskie nie powinno z Kościołem
                                katolickim żadnych stosunków uprawiać. A jeśli nawet jakieś stosunki powinny
                                być uprawiane, to nie na mocy ustaleń konstytucyjnych. Pojęcie "Kościół
                                katolicki" w ogóle nie powinno padać w konstytucji! Bo i po co?
                                • a000000 Re: Ale ten Cyryl to grobi dżamper 01.05.05, 17:25
                                  > No jasne. A jeszcze lepsza byłaby unia personalna. Aktualny papież byłby z
                                  > urzędu prezydentem RP. To dobre rozwiązanie, sporo możnaby zaoszczędzic na
                                  > kosztach wyborów powszechnych, z ktorych możnaby wtedy zrezygnować. To tak
                                  jak
                                  > z wprowadzeniem religii do szkół państwowych, dzieci nie biegają w inne
                                  > miejsce, więc powstaje oszczędność, bo nie są zużywane buciki.
                                  >

                                  Niestety. Słowa te pokazują minimum wiedzy i maksimum złej woli.

                                  A więc ADIO!!!
                                  • nick.kertiz Posłuchaj zerowa 08.05.05, 14:58
                                    Masz dobry nick.

                                    Ponieważ jestem dobry, więc chcę ci napisać wyłącznie coś dobrego, a rzeczy
                                    niekorzystne pominąć. Dlatego na tym skończę.
                                    • a000000 Re: Posłuchaj zerowa 08.05.05, 22:11
                                      Wdzięcznam Ci wielce za Twą wielkoduszność.
                          • grzespelc Re: To nie odkrycie, ale delikatne zwrócenie ... 06.05.05, 16:47
                            > Wiesz, że w Szwecji czy Anglii mamy "religię państwową"?

                            W Szwecji od niedawna już nie. Zmieniono konstytucję.
              • a000000 Re: To nie odkrycie, ale delikatne zwrócenie ... 25.04.05, 16:28
                krzys52 napisał:

                > A jesli panstwo nie posiada dokumentu zwanego konstytucja - to co wtedy?

                Krzysiu, rozmawiamy o Rzeczypospolitej Polskiej.


                > I co do tego, ze panstwo polskie faworyzuje jedno z wyznan, oraz jest
                > jego mecenasem, nie powinno byc dwoch zdan.


                A jednak. Pozwolę się z Tobą nie zgodzić. Państwo działa poprzez Ustawy,
                kodeks, rozporządzenia wykonawcze dla swojej administracji. Pokaż mi choć
                jedno rozporządzenie mówiące, że należy faworyzować którąkolwiek religię.
                Wobec prawa wszystkie zarejestrowane oficjalnie światopoglądy są równe.

                Teokracja to ustrój w którym jedynym prawem jest prawo religijne a władzę
                świecką sprawuje kler.

                Inną sprawą jest zachowanie się obywateli. Każdy ma jakieś swoje preferencje i
                jeśli do jednej dotacji leży 10 podań, i każde z podań spełnia wszystkie
                warunki, to urzędnik stosuje kryteria własne: korzyść materialna lub uczucia
                (poza materialne). I tak to się kręci. W Polsce większość stanowią katolicy
                więc są bardziej widoczni.
            • dokowski Przeczytaj swój poprzedni post i skojarz! 25.04.05, 09:58
              a000000 napisała:

              > Czy w Polsce masz ustawowy nakaz
              > święcenia dnia świętego? Czy nie ma rozwodów? Czy w izbach porodowych chrzci
              > się noworodki z mocy ustawy? NIE?

              A jakie to ma znaczenie, gdy nie ma państwa prawa. Niby potwierdzasz ten fakt,
              ale bez zrozumienia.

              > A więc Polska NIE JEST krajem katolickim.

              Polska JEST krajem katolickim, takie są fakty (konkordat, religia katolicka w
              szkołach państwowych, msze w państwowej TVP, kapelan w armii i wiele, wiele
              innych). Faktem jest że inne sekty nia mają tylu przywilejów co katolicka.
              • marecki997 Re: Przeczytaj swój poprzedni post i skojarz! 25.04.05, 11:29
                dokowski napisał:

                > Inne sekty nia mają tylu przywilejów co katolicka.

                Sekta jest ruchem mistycznym bądź ruchem religijnym odłączonym od innego
                kościoła i potępianym przez kościół, z którego wyrosła. Kościół Katolicki
                trudno uznać za sketę, ponieważ w 1075 to nie katolicyzm w ramach Wilekiej
                Schizmy Wschodniej odłączyło się od chrześcjijaństwa, tylko
                chrześcijaństwo "pękło" na dwa równorzędne kościoły. Chyba żeby uznać
                za odłączenie się wydarzenia z I wieku i rozstanie z judaizmem. Ale czy żydzi
                (z małej litery, bo chodzi mi o wyznanie) potępiają katolicyzm?
                • dokowski To nieprawda 06.05.05, 00:44
                  marecki997 napisał:

                  > Sekta jest ruchem mistycznym bądź ruchem religijnym odłączonym od innego
                  > kościoła i potępianym przez kościół, z którego wyrosła

                  W taoizmie wyróżnia się sekty bez żadnej sugestii o odłączeniu czy potępieniu.
                  Olbrzymia różnorodnośc taoistycznych kierunków, nurtów, sekt i szkół pozwala z
                  właściwej perspektywy spojrzeć na ogólność pojęcia "sekta".
    • nick.kertiz Ale głupio 01.05.05, 02:08
      wyskoczyłem z postem "! - pasożyty. a jednak" w moim wątku "SKANDAL. To już
      ptaka...".
      Zaglądam do wielu wątków, w tym do wielu Twoich wątków, ale nie do wszystkich,
      a już zwłaszcza - jak się okazuje - nie do wszystkich od razu. Stąd pojęcia nie
      miałem, że sprawa jest wałkowana i to już od sześciu dni.
      Ale nie obiecuję poprawy - swoboda nie włączania kompa i w zamian robienia
      czekolwiek innego jest dla mnie jednak zbyt cenna.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka