- Czemuż tyle smutku w pani oczach? - zapytał facet w tramwaju, co w
zestawieniu z rozmyślaniami o przyziemnych kłopotach aprowizacyjnych,
wieprzowinie i kotletach mielonych, wywołało u Gurui totalną głupawkę i
zmusiło ją do szybkiej ewakuacji. Czyli ten klinek okazał się skuteczny.
Właśnie usiłuję się rozśmieszyć, bo deszcz za oknem i w ogóle.
A Wy, jak? Macie jakieś skuteczne sposoby na smuteczki, chanderki, spleeny i
sytuacje, gdy się wydaje, że nic, tylko grób, mogiła? Oprócz czytania, po raz
165, książek Gurui, oczywiście