malina_girl
16.11.05, 11:23
Najbliższe mi osoby okazały się rasistami i zniszczyły mój związek. Rok temu
wyjechałam do Anglii i tam poznałam fantasytcznego Nigeryjczyka, było nam
razem świetnie i mieliśmy wspólne plany więc postanowiłam go przedstawić
rodzinie.
Gdy przyjechaliśmy juz na lotnisku zauważyłam po minach rodziców ze Sayed im
się nie spodobał, po przybyciu do domu było troche lepiej. Nadszedł 1
listopada , dzień w ktorym tradycyjnie cała nasza rodzina spotyka się na
cmentarzu. Tata nagle się strasznie rozchorował i dostał 40 stopniowej
gorączki, mama widząć tate zaproponowała aby może w tym roku nie iść. W koncu
jednak zmusiłam mame do wyjścia i wybraliśmy się bez taty. Na cmentarzu
zauwazyłam z oddali ze moja rodzina jak zwykle jest w świetnym nastroju,
pomyślałam ze chociaż tutaj moj facet sie dobrze poczuje. Niestety
wystarczyło że przedstawiłam im mojego ukochanego a nagle wszyscy stali sie
bardzo oficjalni, mimo iz połowa z nich potrafi rozmawiac po angielsku nikt
nie chciał z nim zamienić słowa ze mną zreszta też. Po chwili potworzyły sie
małe grupki stojące dość daleko od nagrobka i zupełnie nie zainteresowane
wspólną rozmową, jedynie jedna kuzykna ze mną rozmawiała. Po jakims czasie
wszyscy sie rozeszli po innych grobach i nawet nikt sie z nami nie pożegnał.
Po powrocie do domu moja mama poprosiła mnie o rozmowe i błagałą abym się
opamiętała, zupełnie nie chciała przyjąc do wiadomości ze ja go kocham.
Najgorsze jednak spotkało mnie po powrocie do Londynu, po wejściu do
mieszkania Sayed bez powodu uderzył mnie z całej siły w twarz , leżałam
zakrwawiona a on krzyczał ze zle został przyjęty w Polsce. Potem mnie
wyrzucił z mieszkania.
Od tej pory cały czas przeklinam swoją rodzine za to co zrobili, jak myslicie
powinnam zerwac z nimi kontakt raz na zawsze?