staruch5
25.08.04, 11:46
Wlasciwie wszystkie osoby, które dowiadywaly się bądź o moim zamiarze, bądź o
fakcie przejechania przeze mnie Bosni, zadawaly to samo pytanie: czy to jest
bezpieczne?
Dziala tu jakis stereotyp kraju dotknietego wojna. Przed wyjazdem
przeczytalem sporo opinii o bezpieczenstwie tej drogi i uwazam, ze nie było
zadnym chojractwem pokuszenie się o jazde przez ten kraj.
Z Pl do Dubrovnika przez Bosnie jechalem noca, wracalem w dzien. Trasa
Osijek-Tuzla-Sarajevo-Mostar. O zadnych niebezpieczenstwach mi nie wiadomo.
Chyba sa takie same, jak w podobnych krajach, a może nawet mniejsze, niż w
Rumunii (gdzie zdarzaly się jakies napady na spiacych w samochodach na
poboczu).
Kraj to bardzo biedny. Sporo biedakow przy drodze, biedne dzieci chcace za
wszelka cene sprzedac, to co uzbieraly w lesie. Domostwa tez liche. Liczne
slady wojenne. Sporo zniszczonych, spalonych domow, liczne cmentarze
(islamskie) przy wsiach lub nawet domach. Widzi się wiele meczetow z
minaretami.
Na drogach jezdzi straszny zlom. Jeszcze takiego nie widzialem. Kroluja
ludowozy, a golfow (wszelakich) jest tam chyba 1/5-1/4 wszystkich samochodow!
W czasie porusznia się po Bosni spotyka się obozy zolnierzy SFOR. Można tez
spotkac transportey opancerzone na trasie. Raz widzialem Hummera. Wojska
austriackie i niemieckie. W transporcie MCK widzialem same kobiety.
Sarajewo i Mostar to miasta, które warto zobaczyc.
Zgodnie z uwagami poprzednikow jedynym zagrozeniem dla kierowcy
jest ...policja. Na trasie około 300 km spotkalem (w nocy) 13 patroli
policyjnych. Ponieważ ograniczenia predkosci sa spore (nawet do 20km/h), wiec
trzeba bardzo uwazac. Ale nie zaplacic w ogole jest bardzo trudne. W drodze
powrotnej udalo mi się uniknac mandatow, ale w drodze tam – nie. Policja
glownie wylapuje obcych i pobiera „takse klimatyczna”. Nie zawsze maja
radary, klocenie się raczej nie ma sensu. Poza tym, zawsze powod się
znajdzie. Np. ja przekroczylem (slabo widoczna) linie ciagla, bo tak wynikalo
z oznakowania drogi na Mostar (nieprzekroczenie jej oznaczalo jazde w zlym
kierunku). Policja oczywiście tam stala (gdzies schowana) i wylapywala takich
jeleni, jak ja. Jeszcze przekonywali mnie, ze jechalem 90km/h, co oczywiście
było nieprawda. Waluta w BiH jest ichniejsza marka (mowia na to KaeMy), ale
rownorzedne jest €. Mandaty, na szczescie niewygorowane.
I to by było na tyle.
Aha, doliona Neretwy – przepiekna!
Pozdrowska. Staruch